Do tej samej rzeki nie wchodzi się po raz drugi

Kiedy zakładałam bloga zupełnie nie spodziewałam się momentu, dla którego miałabym zakończyć jego pisanie. Zresztą, w końcu nie rozpoczyna się nowej inwestycji z myślą o jej końcu, prawda? A jednak, za krótka doba - chęć zawodowego doskonalenia się, zmiana pracy i stres, przemęczenie związane z dużym tempem pracy, chęć poświęcenia uwagi najbliższym, obowiązki domowe, chęć nadrobienia zaległości czytelniczych, przy okazji może też i wypalenie spowodowały, że powoli dojrzewała we mnie myśl głosząca: czas porzucić blogowanie i zająć się bardziej "dorosłymi" kwestiami. Tym bardziej, że mój blog nie należał nawet do tych popularniejszych, a więc zastrzyku finansowego praktycznie mi nie dawał. Zapytałam siebie czy to nie jest już czas, aby pomyśleć "poważniej", zrobić coś ambitnego, co być może otworzy mi nowe drzwi w mojej karierze. Ponadto w blogosferze pojawiało się wówczas tyle nowych, wspaniałych, ciekawych blogów ze zdecydowanie ładniejszymi zdjęciami, bardziej frapującymi tekstami, z młodszymi właścicielkami, które pewnie mają o wiele więcej czasu na częste dodawanie postów i dopieszczanie bloga - myślałam. Czułam się dosłownie więźniem bloga (bo przecież trzeba wrzucić post ze współpracy, należy utrzymać częstotliwość wpisów co nierozerwalnie wiąże się z wejściami na bloga), więźniem moich myśli na ten temat. I tak, stopniowo dojrzałam do myśli o wyłączeniu się z czynnego tworzenia kosmetycznej blogosfery, tylko podpatrując Was na Instagramie lub czytając nieliczne blogi, których linki do postów wrzucałyście na zalajkowanych przeze mnie fan page'ach. Poczułam ulgę...

Minęło trochę czasu... Pół roku? Więcej? A w mojej głowie coraz częściej pojawiała się myśl: "a gdyby tak wrócić? Gdyby nie przejmować się częstotliwością wrzucania postów, ale wrzucać coś tylko wtedy, gdy mam naprawdę ochotę podzielić się z czytelnikami czymś wartościowym? Dopieszczać posty pod względem tekstów oraz zdjęć? Częstotliwość? Współprace? Wejścia na bloga? Może po prostu zapomnieć o tym i robić to wszystko z czystej przyjemności?"


I oto jestem. Z odświeżonym szablonem, z można powiedzieć "spokojem", nowym spojrzeniem na sferę blogowania. Wcześniej wpadłam w pętlę zwaną "muszę wrzucać dużo postów -> muszę uzyskać dużo wejść -> ..." itp. A teraz? Wracam z zupełnie nowym nastawieniem - spróbuję, jak się uda - fajnie, jak się nie uda - trudno. Teksty? Tylko wtedy, gdy będę pewna, że są dopracowane pod każdym kątem. Zdjęcia? Te, z których będę zadowolona. Tematyka? Nie planuję odejścia od beauty, jednak daleka będę od komentowania składów (co kiedyś próbowałam robić, ale cóż - chyba po prostu nie nadaję się do dywagacji na temat tego czy dany składnik jest lepszy od innego. Mam zupełnie podstawową wiedzę, którą oczywiście chętnie pogłębię, ale daleka jestem od pseudo eksperckiej gadaniny). Skupię się raczej na czysto konsumenckim podejściu, moich odczuciach towarzyszących przy stosowaniu danego produktu. Chciałabym na blogu przedstawiać kosmetyki, które sprawdzają się u mnie i z których jestem zadowolona, ale też i z drugiej strony te, które moim zdaniem są stratą czasu (choć jak wiele z nas wie - nie zawsze sprawdza się to, co polecają wszyscy i odwrotnie). Ponadto zapewne pojawią się tu również treści związane z szeroko pojętą tematyką lifestyle, która często przewija się również na blogach blogerek kosmetycznych, co uważam za w gruncie rzeczy fajne. W końcu każda z nas jest osobną jednostką z unikalnymi zainteresowaniami i chociaż łączy nas zamiłowanie do kosmetyków, to też mamy inne zainteresowania, swoje poglądy, swoje życie. I to chcę też Wam pokazać - małą cząstkę siebie. 

Podsumowując chyba dojrzałam do momentu, kiedy wreszcie mogę sobie powiedzieć "będzie, co będzie". I oto jestem - bez tzw. spiny, a z powodu tęsknoty za tym miejscem. Nie z musu. Jestem, bo to miejsce przyciąga atmosferą jaką tworzymy my - blogerki.

To jak, ktoś z Was jeszcze mnie pamięta? ;)



29 komentarzy:

  1. Twój blog był jednym z pierwszych, które zaczęłam odwiedzać i miło znów widzieć nowy post :) Według mnie prowadzenie go musi być przyjemnością, jak zaczyna ciążyć, to trzeba zająć się czymś innym ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Gosiu :* Jest mi bardzo miło, że mój blog był jednym z pierwszych, do których zaczęłas zaglądać i że nadal tu jestes :) Tak, masz rację, jeśli blog staje się niemilym obowiązkiem zamiast przyjemnością to trzeba pomyśleć nad zmianą. W moim przypadku to codzienność i potrzeba bycia intensywnego offline, a nie online w blogosferze, zepchnela bloga. Zaczęłam miec coraz mniej czasu i sił, wiec nie widziałam sensu w prowadzeniu bloga, jeśli nie mogę pisać na nim regularnie. Teraz wiem, że nic za wszelką cenę :) mam nadzieje,że tematyką Cię nie zawiode :)

      Usuń
  2. Będzie co będzie :) przeszłam podobną drogę "w myślach". Jest miesiąc gdzie pisze regularnie, jest miesiąc gdzie w ogóle nie pisze. Nie da rady przeskoczyć codziennych ważniejszych obowiąZków. Ale odkąd podchodzę bez spiny to nie męczą mnie wyrzuty sumienia :) fajnie, że wróciłaś :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* od razu lepiej robi się na duszy, jak wiem, że nie tylko ja przeszłam tę drogę :) Siłą rzeczy z wiekiem mamy więcej obwiazkow, którym trzeba się poświęcić i jest to normalne. Teraz to wiem, że nie można robić kilku rzeczy na raz i za wszelką cenę :)

      Usuń
  3. Super, że jesteś! ♥♥♥ Łatwo się w tym wszystkim pogubić i zapędzić, wiem, bo sama to przerabiałam, ale teraz jestem pewna, że najważniejsze, to być sobą, robić swoje i działać we własnym tempie, bez spiny. Wtedy wszystko pięknie zaczyna się układać i człowiekowi aż się chce działać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agu,uwierz, że baaardzo biłam się z myślami czy wracać. Tym bardziej, że mój blog byl jakoś rozpoznawalny, ale brakowało mu do wielu, chociażby do Twojego! Teraz już wiem, że nie o wejścia tu chodzi tylko o przyjemność obcowania z osobami o podobnych zainteresowaniach, a jednocześnie tak różnych. I nie przypuszczałam, że Ty też przez podobne dylematy przechodziłaś :O dziękuję :*

      Usuń
  4. Ja pamietam: nic na siłę , ważne by robic cos zgodnie ze sobą ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ważne żeby dłubać po swojemu :) Fajnie, że jesteś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj ponownie!!!! :* też wróciłam niedawno z takim nastawieniem. Powodzenia kochana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty też, Beatko? Super! Im więcej nas ze "starej kadry" ;) tym fajniej :D :*

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba każda z nas wcześniej czy później przechodzi podobną drogę. Ja osobiście wolę wpisy rzadsze a dopracowane niż wrzucane codziennie, ale pisane "na kolanie" - z błędami, jednym byle jakim zdjęciem nie oddającym cech recenzowanego produktu... Cieszę się, że wróciłaś i na pewno będę zaglądać :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że i niestety takie wpisy się pojawiały :/ wydaje mi się, że ich celem jest jedynie nabicie wejść i zareklamowanie kolejnego produktu. I tu znowu wracamy do problemu: jeśli nie masz do tego serca, nie rób tego.
      Dziękuję :*

      Usuń
  9. Z własnego doświadczenia wiem, że przerwa dobrze robi. Mam podobne wrażenia a po niepisaniu przez 3 miesiące mam mega Powera, którego nie ukróciło nawet skasowanie komentarzy z trzech lat ! Także dobrze, że jesteś i rób swoje, to co sprawia przyjemność :) Jestem z Tobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Esku, nie wiedziałam, że i Ty miałaś przerwę! Jeśli chodzi o komentarze, czyżbyś miała na myśli spam? To jest jakaś masakra. Bardzo Ci dziękuję :*

      Usuń
  10. No jasne, że pamiętam!! :) Ale miałam wtedy innego bloga :D Super, że wróciłaś. Czuję sentyment do Twojego bloga :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się zatem, że wróciłas w nowym wydaniu na mojego bloga :* przejrzałam go pobieznie i juz widzę interesujący mnie temat o puszeniu się włosów :D

      Usuń
  11. Super ze zdecydowała się wrócić i ze udało Ci się przejść metamorfozę ,czasem myślę że każdy z nas tak ma 😊powodzenia będę tu zaglądać

    OdpowiedzUsuń
  12. Sama jakiś czas temu napisałam coś podobnego. Chyba każdego z nas czeka taka chwila "załamania" i przemyślenia, czy warto, ale... Cieszę się, że wracasz! 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło Cię tu widzieć! U Ciebie to gołym okiem widać, że warto :* ale wiem, czasem ciężko pogodzić świat online z rzeczywistym i naszymi innymi zainteresowaniami bądź po prostu życiem. Dziekuje :*

      Usuń
  13. Świetna wiadomość i cieszę się, że będziesz znowu blogować. Może i jest dużo nowych blogów, ale jednak wolę sprawdzone miejsca w sieci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! Od kogo jak od kogo, ale od osoby z takim stażem blogowania słowa te uskrzydlają :) mam nadzieję, że nie zawiode!

      Usuń
  14. Cieszę się ze wróciłaś !:) nie daj się zwariować !;))

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajnie, że wróciłaś:) Im większa spinka, tym mniejsza radość- przerobiłam to i ja. Trzymam kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Ty Maniu miałaś podobne rozterki? Podnosi to na duchu, że nie tylko ja miałam tego typu problemy :) Ciesze się, że i Ty jesteś :*

      Usuń