Kolejna odsłona mineralnej miłości z marką Pixie Cosmetics

środa, 2 listopada 2016
Cześć kochane! Zapewne wiele z Was wie, że od kilku lat wierna jestem podkładom mineralnym i obecnie nie wyobrażam sobie bez nich codziennego makijażu. Co prawda od czasu do czasu zdarzy mi się popełnić małe grzeszki i skoczyć w bok, zdradzając mój ulubiony minerał z podkładem o konsystencji płynnej, ale raczej moje romanse nie trwają zbyt długo i powracam skruszona do minerałów. Jednak jak każda kobieta, lubię zmiany i próbowanie nowości, stąd też zdecydowałam się na przetestowanie zupełnie nowej dla mnie marki mineralnej, która już chwilę znajduje się na naszym rynku. 

Pixie Cosmetics, bo o tej firmie mowa, powstała w 2009 roku i przez cały okres swojego trwania skupia się na dostarczaniu nam, kobietom kosmetyków jak najlepszej jakości - o naturalnych, przyjaznych skórze recepturach. Dba również o wydobycie naszego naturalnego piękna. Marka ma w swoim asortymencie podkłady, pudry, róże, korektor, a także pędzle. Każda z nas, więc z pewnością znajdzie dla siebie produkt idealny. Czy i ja znalazłam?

Pixie Cosmetics

Produkty, które miałam okazję przetestować to Minreals Love Botanicals, czyli podkład mineralny w pudrze o kolorze Porcelain, Moon Kissed Beauty Immediate Beauty Powder, inaczej puder rozświetlająco-modelujący oraz Mega Matte Kapok Tree Powder, który jest niczym innym jak pudrem matująco-wygładzającym. Dwa pierwsze posiadam w wersji 6,5 g, w standardowym, okrągłym słoiczku z czarną, matową zakrętką i logiem marki w kształcie P. Produkt w środku zabezpieczony jest folijką, którą podczas pierwszego użycia należy odkleić. Produkt wydobywany jest ze słoiczka poprzez małe, kwadratowe dziurki. Trzeci z produktów, czyli puder matująco-wygładzający otrzymałam w postaci tzw. solniczki i już teraz mogę Wam napisać, że nie jest to zbyt wygodna forma - zdecydowanie wolę klasyczne słoiczki. W przypadku tej formy bowiem nie możecie użyć wieczka kosmetyku do wysypania proszku i powolnego maczania w nim pędzla. Ale przejdźmy teraz do bardziej szczegółowego opisu poszczególnych produktów.

Pixie Cosmetics


Minerals Love Botanicals - podkład mineralny w pudrze, w odcieniu Porcelain

 
Minerals Love Botanicals podkład mineralny w pudrze

Producent przedstawia ten produkt jako połączenie dwóch światów: mineralnego i roślinnego. To właśnie ten miks kryjących pigmentów mineralnych oraz wyselekcjonowanych substancji roślinnych, którymi są sproszkowany bambus oraz mączka owsiana, tworzy na skórze jedwabisty mineralny film, nadający cerze naturalne, jednolite i nieskazitelne wykończenie. Podkład zatuszuje wszelkie niedoskonałości czyniąc skórę świeżą i rozświetloną. Według marki po nałożeniu podkładu na buzię, poczujemy lekko kremowe uczucie gładkości na skórze. Ponadto wisienką na torcie ma być zawartość drobin koloidalnego 24-karatowego złota, w dostępnej dla skóry postaci koloidalnej.

Minerals Love Botanicals to podkład drobnozmielony o aksamitnej konsystencji. Wystarczy wysypać odrobinę proszku na wieczko słoiczka, nabrać niewielką ilość na pędzel i nałożyć na twarz. Ja używam do tego flat topa i rozsmarowuję podkład kolistymi ruchami. Wiem, że niektóre z Was stosują również metodę tzw. stemplowania, która polega na pozostawieniu na skórze kilku "kleksów", a następnie wmasowywaniu produktu w skórę. Dzięki tym dwóm metodom, możemy stopniowo nadawać skórze pożądany przez nas efekt krycia bez obawy, że nabawimy się efektu maski.

Jeśli chodzi o trwałość podkładu, nie zauważyłam, aby Pixie odbiegała od innych znanych mi podkładów mineralnych w tej materii. Podkład trzyma się u mnie od momentu nałożenia do jego zmycia, aczkolwiek w trakcie dnia nieco się ściera. Na szczęście nie mam problemów ze skórą, dlatego też tego ścierania zupełnie nie odczuwam. Po kilku godzinach moja skóra w  strefie T nieco zaczyna się świecić, ale nie odczytuję tego jako minus, bowiem uważam, że zdrowy, naturalny błysk czyni naszą buzię wielowymiarową w przeciwieństwie do płaskiego matu. Nie jest to natomiast na pewno błysk, który natychmiast powinno się zatuszować.   

W kwestii kolorytu, bo zapewne jesteście ciekawe jak z odcieniami u Pixie, ja wybrałam dla siebie odcień Porcelain, który w efekcie jest dla mnie chyba zbyt blady (a myślałam, że jestem totalnym bladziochem!), ale bladolice na pewno będą z niego zadowolone. Proponuję, aby zainteresowane zerknęły na stronę Pixie - macie tam aż 40 odcieni podkładu do wyboru. Wracając do Procelain - odnajduję w nim lekko różowe tony podkład, więc sprawdzi się do karnacji bardzo jasnej, chłodnej i lekko ziemistej. 

Ogólnie podkład Minerals Love Botanicals nosi mi się bardzo dobrze i myślę, że w przyszłości skuszę się na niego, ale w nieco innym odcieniu.

P.S. Jeśli jesteście posiadaczkami podkładu Amazon Gold Mineral Foundation, poziom krycia Minerals Love Botanicals jest większy!

Skład: Mica, Zinc Oxide, Lauroyl Lysine, Zinc Stearate, Boron Nitride, Bambusa Arundinacea Stem Powder, Silica, Gold, Avena Sativa Meal Extract, (+/-) CI 77891, CI 77492, CI 77491, CI 77499, CI 77007, CI 77288

6,5g/89zł - KLIK

Moon Kissed Beauty Immediate Beauty Powder - puder rozświetlająco-modelujący

 

Moon Kissed Beauty Immediate Beauty Powder puder rozświetlająco-modelujący

I to jest PRAWDZIWE CUDO! Ale zanim zacznę się nad tym pudrem rozwodzić, krótkie info od producenta, aby wprowadzić Was w temat:
"Światło i cień to synonimy magii, którą zmieniamy kształt twarzy, ust, nosa, oczu. Immediate Beauty Powder gra w tym spektaklu główną rolę. Jest to luksusowy puder o niesamowicie lekkiej, wtapiającej się w skórę konsystencji, zawierający unikalne, wielowarstwowe pigmenty optyczne oraz biały szafir, które nadają wielowymiarowości twarzy i cudownie ją modelują, zapewniając subtelny efekt gry światła. Nałożony na twarz, podkreśla delikatnie kontury, optycznie wyszczupla – makijaż przestaje wyglądać płasko. Kosmetyk ten znakomicie odświeża, ożywia spojrzenie, natychmiast przywraca blask szarej, zmęczonej cerze i sprawia, że twarz wygląda naprawdę pięknie (efekt „immediate beauty”)." 

Ja puder ten nazwałabym jednym, sugestywnym słowem: PHOTOSHOP. Po pierwsze puder ten ma w moim odczuciu niespotykaną dla tego typu kosmetyków konsystencję, która zupełnie nie sprawia wrażenia nieco tępej, a wręcz przeciwnie - jest delikatna, nieco śliska, praktycznie pozbawiona jakichkolwiek grudek (czego nie można powiedzieć o Mega Matte Kapok Tree Powder, ale o tym za chwilę). I znów wystarczy wysypać zaledwie odrobinę proszku, zanurzyć w nim pędzel i dosłownie omieść buzię wykańczając makijaż. Ale jak! Wszystko pięknie się ze sobą scala jakby na naszą twarz nałożono wyżej wspomnianego photoshopa, a buzia wygląda na wygładzoną. Ponadto producent miał rację pisząc o subtelnym efekcie gry światła - twarz zdecydowanie nie jest płaska, widać w niej wypukłości, np. kości policzkowe są ładnie uwydatnione, jednak jednocześnie to, co chciałybyśmy schować przykryte jest pod płaszczykiem wybijających się na pierwszy plan atutów naszej buzi. Czego chcieć więcej?

W kwestii trwałości puder również nie ustępuje najlepszym z jakimi miałam do czynienia - długo utrzymuje make-up ładnie scalony, a subtelny, wielowymiarowy blask przez kilka godzin nie ustępuje wydzielanemu przez skórę sebum. Po ok. 5 h produkt wymaga już zrobienia poprawek, ale zwykle jeśli po pracy wracam do domu, daruję je sobie i tymczasem daję trochę odpocząć mojej skórze.

Do wyboru jest odcień Moon Kissed Beauty oraz ciemniejszy Sun Kissed Beauty.

Skład: Mica, Silica, Titanium Dioxide, Sodium Stearyl Fumarate, Synthetic Sapphire, Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax, Sclerocarya Birrea Seed Oil, Hydrogenated Lecithin, Gold, (+/-) CI 77491, CI 77492, CI 77499

6,5g/ 86 zł- KLIK

Mega Matte Kapok Tree Powder - puder matująco-wygładzający 

 
Mega Matte Kapok Tree Powder puder matująco-wygładzający

Główną rolę odgrywa tu pewne dość tajemnicze drzewo rosnące w amazońskiej puszczy. W jego niezwykłą moc wierzyli już Majowie, którzy przypisywali mu rolę łącznika pomiędzy światem doczesnym a wiecznym. Pixie Cosmetics postanowiło wykorzystać owoce drzewa kapokowego, bo o nim mowa, a właściwie nasiona otulone miękkim, sprężystym puchem odpornym na działanie wody. Kiedyś wykorzystywano go do wypełnienia kamizelek ratunkowych, dziś Pixie dodało go w swym pudrze matującym. 

Mega Matte Kapok Tree Powder jako jedyny z trzech produktów otrzymałam w tzw. solniczce i jak pisałam już wyżej - zdecydowanie nie uważam tej formy za wygodną, ponieważ przede wszystkim nie można wysypać na wieczko zawartości słoiczka i maczać w nim pudru. Ja radzę sobie wysypując zawartość solniczki bezpośrednio na pędzel, co niestety niekiedy skutkuje nałożeniem jednorazowo zbyt dużej ilości pudru na twarz. Ale pomijając ten niuans - Mega Matte to puder bardzo dobry, jeśli szukacie porządnego zmatowienia buzi. Przy czym należy tu położyć nacisk na słowo "porządny", bo puder ma dość grube, nieco szorstkie ziarna i jest nieco tępy, przez co początkowo może wydawać się nam, że nakładamy na twarz maskę, ale po chwili produkt ładnie wtapia się w skórę nieco ją wygładzając (ale nie aż tak jak Immediate Beauty Powder), aczkolwiek moim zdaniem jest niestety na początku wyczuwalny na twarzy. Jednak, gdy przetrwamy chwilowy dyskomfort, możemy cieszyć się perfekcyjnym matem przez wiele godzin. I to na serio! Moja strefa T prawie się nie świeci po użyciu tego pudru. Pytanie tylko czy w swoim makijażu stawiacie na mat (bo lubicie lub po prostu macie skórę tłustą lub mieszaną) czy też wolicie wygładzenie porów, zmarszczek i subtelny blask stworzony jak za pomocą photoshopa. 

3,5g/39,90zł lub 6,5g/59,90zł - KLIK 

  

Po więcej odsyłam Was na stronę www.pixiecosmetics.pl 
Dajcie znać czy któryś z tych produktów Was zainteresował. A może miałyście okazję testować produkty Pixie Cosmetics?

Buziaki,
Sylwia

26 komentarzy:

  1. Mam teraz podkład z Annabelle Minerals, ale szczerze mówiąc, nie bardzo udało mi się dobrać kolor :( Z tego, co przeglądałam stronę Pixie, to mają chyba lepsze odcienie, może się więc skuszę w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi natomiast z AM udało się wstrzelić w kolor po swatchach w internecie i praktycznie każdy nie dowierza, że mam podkład na twarzy, także chyba jest dobrze ;) nie wiem za bardzo jaką dokładnie masz cerę, bo zdjęcia często kłamią, ale jeśli dość bladą (ale taką bardzo, bardzo), to może pasowałby Ci Natural Fair? Przy czym ja bardzo polecam wersję matującą, kryjąca nie przypadła mi do gustu ze względu na "ciastkowanie" po paru godzinach.
      Ale na Pixie też popatrz, a nuż jednak te odcienie bardziej Ci pasują :)

      Usuń
  2. Mam podkład z Pixie i absolutnie uwielbiam, a teraz testuję pudry :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na razie miałam tylko minerały AM ale na te kiedyś przyjdzie pora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z AM jest mój ulubiony podkład :) Ale warto próbować innych marek ;)

      Usuń
  4. Jestem wielką fanką minerałów, a w szczególności podkładów, które genialnie działają na moją cerę i wreszcie moja cera się nie błyszczy! Z Pixie mam korektor pod oczy w kremie i również go bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Minerały są super! I to stapianie się z twarzą *_*
      Korektor otrzymałam w prezencie, ale zastanawiam się czy nie będzie ciut ciemny.

      Usuń
  5. O, i kolejny post w niedalekim czasie :) Super!

    Z mineralnymi podkładami jeszcze nie miałam do czynienia, tylko z pudrami. I ten z 'lily lolo' trochę mnie zawiódł, więc wróciłam do sprawdzonego mineralnego pudru sypkiego z innej firmy.
    Natomiast podkład używam płynny z bourjois 'city radiance' o idealnym odcieniu, którego poszukiwałam od lat. Więc nie chcę na razie nic zmieniać, żeby znów nie trafić z nie takim odcieniem :P A do tego akurat nie mam żadnych zastrzeżeń, więc..
    Ale tym podkładem "Minerals Love Botanicals" jak zwykle zaciekawiłaś, więc z pewnością jak będą mi się kończyć zapasy to sobie o nim przypomnę i może zakupię. :)

    Bardzo ładne zdjęcia i to białe, puszyste futerko? jest takie milusie, że chciałoby się do niego przytulić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) mam urlop, a do tego jestem chora, więc korzystam ;)

      Ja z Lily Lolo byłam bardzo zadowolona - używałam Flawless Matte. Ale wiadomo, skóra skórze nierówna :) Bardzo Ci polecam spróbować podkłady mineralne :)

      Dziękuję :*

      Usuń
  6. Ja dopiero zaczynam swoją przygodę z minerałami- lepiej późno niż wcale. Właśnie wrzuciłam recenzję podkładu kryjącego Annabelle Minerals i przyznam, że chętnie wypróbowałabym Pixie w celu porównania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że lepiej późno niż wcale! Chętnie zerknę później na recenzję podkładu kryjącego AM, aczkolwiek ta wersja nie przypadła mi do gustu. Zdecydowanie wolę linię matującą :) Pixie warto z pewnością wypróbować, a nuż jest wśród tej marki Twój ulubieniec :)

      Usuń
    2. A widzisz, u mnie z kolei matująca się nie popisała. Wyglądała nieestetycznie i jakoś tak źle mi się ją nosiło. Kolejny raz potwierdza się zdanie, że u każdego sprawdza się co innego :)

      Usuń
  7. Nie posiadam tych produktów ale są świetne z tego co widać u ciebie ; )

    OdpowiedzUsuń
  8. kocham kosmetyki mineralne, są fenomenalne, szczególnie podkłady, z pixie mam tylko ten puder kapok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze, nie używam go do każdego makijażu. mam cerę suchą, którą wystarczająco matowy sam podkład. aby nie był- pudrowy na twarzy i wszystkie warstwy cudownie się ze sobą zaprzyjaźniły/ połączyły po zrobieniu makijażu pryskam twarz mgiełką wody termalnej. po wyschnięciu jest super.

      Usuń
  9. Bardzo mnie ciekawią ich produkty! Puder brzmi wręcz idealnie <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie używałam żadnych podkładów mineralnych, ale tyle ostatnio o nich czytam, że chyba muszę coś wypróbować. Pozdrawiam cieplutko :*

    aneestyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Deming Prof.Li PHD - Doctor, the world-renowned University graduate, Vig Power Cornell University, USA. He served as a doctor at the Calcium Softgel University of Wisconsin, Obat Herbal Miom USA, is currently the founder of Green World Group and head of the leadership of strategic Obat Penyubur Kandungan planning development of Green World Group, has contributed to Obat Vitiligo Green World Group in terms of innovation, development and research.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawe produkty, kolory prezentują się genialnie :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar zostawić w komentarzu reklamę swojego bloga bez skomentowania w sensowny sposób posta, to nie licz na to, że do Ciebie zajrzę ;) Szanuję pracę innych i chciałabym, aby szanowano moją :)





SZABLON BY: PANNA VEJJS.