Opalone nogi? Zrobisz je z Sally Hansen Airbrush Legs Makeup Spray Medium Brown!

środa, 21 września 2016
Poprzednio było o balsamie brązującym pod prysznic, teraz przychodzę do Was z trochę innym kosmetykiem do samoopalania, wciąż więc pozostajemy w temacie zatrzymania lata (i brązowego ciała!) na dłużej. I chociaż coraz rzadziej już będziemy odsłaniać nogi, być może jeszcze kilka ciepłych dni się trafi (zapewne próżne nadzieje, ale nadzieję mieć trzeba zawsze ;)) - przygotowanym należy być na każdą ewentualność. Tym razem w przesyłce od Perfumy-Perfumeria.pl znalazły się m.in. chyba dość dobrze znane większej części z Was - rajstopy w spray'u Sally Hansen. Ja wybrałam wersję Medium Brown.

Lekki i transparentny spray, imitujący rajstopy wzbogacony ekstraktem Palmaria. Gwarantuje natychmiastowy efekt nóg muśniętych słońcem. Airbrush Legs stymulują mikrocyrkulację, maskują popękane naczynka oraz tuszują niedoskonałości, dzięki czemu nogi wyglądają młodo i zdrowo przez cały dzień. Rajstopy nie pozostawiają smug i przebarwień. Wodoodporna formuła. Produkt odporny na ścieranie.
Idealne nogi w domowych warunkach, bez konieczności wizyty w salonie kosmetycznym.


Sally hansen rajstopy w sprayu


SKŁAD: ISOBUTANE, CYCLOPENTASILOXANE, AQUA/WATER/EAU, PEG/PPG-18/18 DIMETHICONE, TALC, POLYGLYCERYL-4 OLEATE, C18-36 ACID TRIGLYCERIDE, DIPROPYLENE GLYCOL, PROPYLENE GLYCOL, PANTHENOL, SILICA SILYLATE, SODIUM CHLORIDE, GLUCONOLACTONE, DISTEARDIMONIUM HECTORITE, PEG-8 PROPYLENE GLYCOL COCOATE, DIMETHICONE, DIMETHICONE CROSSPOLYMER, PROPYLPARABEN, METHYLPARABEN, SODIUM BENZOATE, TOCOPHERYL ACETATE, HDI/TRIMETHYLOL HEXYLLACTONE CROSSPOLYMER, SALVIA OFFICINALIS (SAGE) OIL, SALVIA OFFICINALIS (SAGE) LEAF EXTRACT, PROPYLENE CARBONATE, GLYCERIN, PHENOXYETHANOL, CALCIUM GLUCONATE, SILICA, MAGNESIUM ASCORBYL PHOSPHATE, ETHYLPARABEN, BUTYLPARABEN, ISOBUTYLPARABEN, PALMARIA PALMATA EXTRACT, [May Contain/Peut Contenir/+/-:TITANIUM DIOXIDE (CI 77891), IRON OXIDES ( CI 77492, CI 77491, CI 77499), MICA]. 

Oprócz wersji, którą posiadam, czyli 02 Medium Brown, dostępne są również: 01 Light Glow oraz 03 Tan Glow. Mój odcień plasuje się, więc po środku gamy odcieni.

Sally hansen Airbrush Makeup Spray Medium Brown

Sally Hansen samoopalacz
Produkt zamknięty jest w 75ml opakowaniu typu airless - nie zdarzyło mi się jeszcze, aby pompka się zacięła podczas próby wydobycia spray'u z opakowania. Butelka jest poręczna, dobrze leży w dłoni. Myślę, że z łatwością przetransportujemy ją  w torbie podróżnej - nie zabierze ona dużo miejsca. Radzę jednak zapakować samoopalacz w reklamówkę, bowiem dobrze niedociśnięta pokrywka lubi sobie czasem uciekać w głąb torby, a jak wiadomo - na atomizerze często osiadają pozostałości po wydobytym produkcie, co może skutkować np. wybrudzoną bluzką, którą akurat następnego dnia podróży miałyśmy założyć ;)

Rajstop w spray'u używam nie do końca zgodnie z zaleceniami producenta - przed użyciem wstrząsam butelką, a następnie trzymając ją odpowiednio daleko od skóry (powinno być ok 15 cm, więc nie zbyt blisko, ale też nie zbyt daleko) spryskuję produktem nogi robiąc kilka "kleksów" (producent zaleca spryskanie dłoni, a następnie wmasowanie preparatu), kolejnym krokiem jest, więc dokładne wmasowanie preparatu w skórę. Warto nadmienić, że nie peelinguję najpierw swoich nóg, co zalecane jest zwykle przed nakładaniem samoopalaczy.
Jeśli czytałyście poprzedni post (o balsamie brązującym pod prysznic), wiecie zapewne, że od jakiegoś czasu na moje ciało nakładam samoopalacz. Rajstopy w spray'u jednak przetestowałam również w momencie, gdy moja skóra wolna była od jakichkolwiek koloryzujących preparatów i spray sprawował się wtedy świetnie.



Przyznam szczerze, że "rajstopy" wmasowuje się w skórę średnio - konsystencja jest trochę tępa, próżno, więc szukać tu aplikacji przypominającej balsam. Jednak, gdy trochę namachamy się dłońmi, możemy liczyć na rewelacyjny końcowy efekt.
Kto z Was choć raz miał rajstopy w spray'u Sally Hansen, wie, że nie tworzą one smug - jeśli poświęcimy kilka dłuższych sekund na rozsmarowanie produktu, możemy cieszyć się jednolitą strukturą pozbawioną jakichkolwiek zacieków. Nawet jeśli nie dopieścimy każdego skrawka naszej skóry, smugi nie powinny być bardzo widoczne, nawet na bladej skórze (a piszę to ja, bladolica).
Kolejnym atutem jest niezwykła aksamitność skóry nóg. Nie wiem jak Wy, które stosowałyście ten produkt, ale ja wodząc dłonią po mojej skórze mam wrażenie, jakbym na nogi nałożyła super delikatną siateczkę. Co jeszcze? Ten błysk! Nogi w rajstopach w spray'u Sally Hansen błyszczą się subtelnie - nie bez powodu w nazwach odcieni odnajdziemy angielskie wyrażenie glow, oznaczające nic innego jak właśnie blask. Blask ten jest nienachalny, z daleka wyglądający bardzo naturalnie, z bliska może już mniej, ale w dalszym ciągu zapewniam Was. że Wasi obserwatorzy będą pewni, że macie po prostu tak opalone nogi ;) Sprawdzone! ;)
Ponadto - kolor niestety nie jest klasycznym, pięknym brązem, wpada nieco w pomarańcz, ale nie tak bardzo, aby raził i abym Wam go odradzała. Wybijanie się tego koloru jest raczej znikome, według mnie rajstopy tworzą po prostu bardzo "słoneczną" opaleniznę. I jeszcze jeden plus! Moja Mama posiadająca naczynka na nogach w dość dużym stopniu zamaskowała je tym preparatem.


Sally Hansen rajstopy w sprayu

A co ze schodzeniem sztucznej opalenizny oraz z jej trwałością? - spytacie. Otóż tak naprawdę w bardzo dużym stopniu rajstopy w spray'u zmyją się podczas pierwszego od aplikacji prysznica. Producent zaleca zmywanie ich wodą z mydłem, spokojnie możecie również zrobić to żelem pod prysznic. Niestety produkt nieco brudzi brodzik oraz podczas aplikacji wydziela nie zbyt przyjemny i dla niektórych prawdopodobnie duszący zapach trochę typowego samoopalacza, trochę... Alkoholu? Ale to chyba jedyne mankamenty tych rajstop w spray'u.

Wiem, że niektóre z Was z powodzeniem stosują ten spray na całe ciało, ale trzeba się liczyć wówczas z tym, że o wiele szybciej wykorzystamy produkt, który i tak nie jest w zbyt dużej pojemności (bodajże można kupić jeszcze butelkę 125ml).

Podsumowując moim zdaniem produkt jest bardzo dobry i mimo przeznaczenia dla nóg, można zastosować go również na całe ciało, musimy się jednak liczyć z szybszą utratą kosmetyku. Aplikuje się go nieco opornie, ale nie na tyle, abyśmy umierały z powodu bolących rąk. Produkt zdecydowanie nie pozostawia smug, rozprowadza się równomiernie, jego kolor jest dość naturalny, skóra pięknie rozświetlona. Praktycznie w całości zmywa się podczas pierwszego od aplikacji prysznica. Moim zdaniem z tym samoopalaczem spokojnie poradzą sobie i te wprawione w aplikacji tego typu produktów dziewczyny i te, które dopiero chcą rozpocząć swoją przygodę z kosmetykami brązującymi do ciała. Jeśli dodamy do tego dość niską cenę w internecie (w Perfumy-Perfumeria.pl skąd pochodzi ten produkt, za rajstopy w spray'u zapłacicie 28.20zł KLIK), to myślę, że otrzymujemy naprawdę godny uwagi produkt. Warto go mieć na tzw. "czarną godzinę" :)

Chętnie przeczytam w komentarzach czy miałyście okazję używać rajstop w spray'u Sally Hansen i jakie były Wasze wrażenia! 

Buziaki,
Sylwia

PS. Żel pod prysznic Gucci Premiere oraz Zestaw Versace Crystal Absolu kupicie TU i TU.

18 komentarzy:

  1. Ja nie używam tego typu rajstop, wolę użyć samoopalacza VL, który da mi długotrwały i satysfakcjonujący efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam je i kupuję regularnie <3

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja mam zdjęcia przed i po ;)) zapraszam http://dziewczynazjasla.blogspot.com/2015/08/sally-hansen-airbrush-legs-recenzja-i.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie miałam okazji używać takich rajstop :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tych z Sally Hansen nie używałam, ale rewelacyjnie sprawdziły mi się rajstopy od Lirene. Miały na tyle jasny oraz neutralny odcień, że nawet na moich bladych wyglądały jak naturalna opalenizna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten kosmetyk ciekawi mnie już od dobryk kilku lat, ale jakoś nadal się nie zdecydowałam na zakup, sama nie wiem czemu… Może w przyszłym roku ;) Pewnie wybrałabym ten sam odcień ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. rajstopy w sprayu od Sally H. znam już od ok 8 lat i od tego czasu co sezon po nie sięgam. dla mnie to rewelacja.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie używam ani rajstop w sprayu, ani samoopalacza, wolę być blada, niż wysmarowana i mieć jakieś smugi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam je kiedyś i muszę powiedzieć, że faktycznie ładnie wyrównują koloryt skóry. Szczególnie jak się latem kroi jakaś impreza to warto po nie sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć, trafiłam tu przez przypadek, szukając informacji na zupełnie inny temat. I tak ze zdziwieniem patrzę: też Sylwia, też 25 lat, też zajmująca się IT - wow! Piona, dziewczyno i będę do Ciebie wracać! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cóż jeszcze nigdy nie używałam rajstop w sprayu :D

    OdpowiedzUsuń
  12. jeszcze nie miałam, ale na pewno kiedyś zakupię :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobre rozwiązanie na większe wyjście latem :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny produkt na awaryjne wyjścia gdzie musisz odsłonić nogi :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem blada jak ściana, ale na przyszłe lato pomyślałam, że mogłabym je wypróbować...Na białym, porcelanowym ciele widać wszystkie mankamenty ;]

    OdpowiedzUsuń
  16. super wpis :) jestem zachwycona blogiem!
    ja dopiero zaczynam przygodę z blogowaniem, ale zapraszam do mnie :)
    będę wdzięczna za wszystkie komentarze i obserwowanie :)
    http://carmentestujekosmetyki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobrze wiedzieć przed wakacjami :D

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar zostawić w komentarzu reklamę swojego bloga bez skomentowania w sensowny sposób posta, to nie licz na to, że do Ciebie zajrzę ;) Szanuję pracę innych i chciałabym, aby szanowano moją :)





SZABLON BY: PANNA VEJJS.