Lirene BIONAWILŻENIE - nowa seria marki. Nawilżająco - matujący krem - mus z witaminą E na dzień i na noc oraz płyn micelarny

Jak wiadomo, skóra, zwłaszcza, gdy przekroczymy magiczną granicę wieku, z czasem potrzebuje coraz lepszego nawilżenia. Gdy zauważamy pierwsze oznaki jej starzenia się - utratę jędrności i elastyczności oraz pierwsze zmarszczki, zwykle wpadamy w panikę i zadajemy sobie pytanie: "to już?!". Maniakalnie szukamy wtedy preparatów, które poprawią nieco wygląd naszej skóry. Często wtedy też popełniamy błędy kosmetyczne, kupując bardzo drogie kosmetyki, które "na pewno zadziałają", a tu puff! Okazuje się, że nasza skóra nie wygląda jak cera pani z reklamy, a my jesteśmy lżejsze o parę stów. Czy tak musi być? Nie! Wystarczy rozejrzeć się w markach, które lubimy :)

Te, które czytają mnie już od dawna (tak, wiem, że ostatnio jest tu mnie mało i wciąż obiecuję wielki come back, którego nie ma, ale cóż - próbuję nadal) zapewne pamiętają, iż kilka lat temu nawiązałam współpracę z Laboratorium Dr Irena Eris - i to nie z powodu możliwości otrzymywania kolejnych darmowych kosmetyków, ale po prostu z wielkiej sympatii do marek ze stajni Pani Eris. Zawsze, gdy mam okazję przetestować ich nowości, cieszę się jak dziecko, bo w większości kosmetyki te odpowiadają potrzebom mojej skóry.

Tym razem miałam przyjemność jako jedna z pierwszych testować dwie nowości z serii BIO NAWILŻENIE: Nawilżający żel micelarny z witaminą E oraz nawilżająco-matujący krem-mus z witaminą E na dzień i na noc - cera mieszana i tłusta.

Lirene BIONAWILŻENIE

Nawilżający żel micelarny z witaminą E

Jednymi ze składników nowego żelu micelarnego są woda kwiatowa z białej lilii oraz witamina E zamknięta w mikrosferach. Podczas aplikacji kosmetyku, mikrosfery uwalniają witaminę E, która odpowiedzialna jest za wygładzenie skóry. Ekstrakt z mango, również znajdujący się w nowości Lirene, odżywia i zmiękcza oraz pozostawia skórę elastyczną i jędrną.
Micelarna formuła żelu dogłębnie oczyszcza buzię z makijażu wodoodpornego, eliminuje uczucie szorstkości i zmniejsza widoczność porów.
Więcej tu: KLIK.

Lirene płyn micelarny z witaminą E

Żel zamknięty jest w 200ml opakowaniu charakterystycznym dla płynów micelarnych Lirene. Zamknięcie "na klik" jest bardzo wygodne - nawet mokrymi dłońmi jesteśmy w stanie bezinwazyjnie otworzyć wieczko. Sama butelka utrzymana jest w konwencji biało-niebieskiej, mi osobiście przypominającej kolor wody, a jak wiemy woda jest ważnym składnikiem dla naszej skóry.

Konsystencja kosmetyku to rzeczywiście żel, co jest w mojej opinii nietypowe jak na żele micelarne, aczkolwiek absolutnie nie ujmuje to temu micelowi właściwości. Jest to wręcz dość przyjemna i ciekawa odmiana po typowej dla miceli konsystencji. Żel nie jest bardzo gęsty, jest lekko wodnisty i posiada w sobie niebieskie drobinki, w których zawarta jest wspomniana wcześniej witamina E. Podczas stosowania żelu, wyczuwalny jest delikatny zapach, który trudno jednoznacznie skojarzyć. Dla mnie jest to po prostu woń podobna do zapachu kosmetyków luksusowych.

Producent podaje dwa sposoby stosowania żelu micelarnego Bio Nawilżenie: pierwszy - należy nanieść go na wacik i rozprowadzić kolistymi ruchami na skórze twarzy, szyi i wokół oczu. W przypadku mocnego makijażu należy przytrzymać wacik kilka sekund dłużej. Drugi sposób natomiast bardziej przypadł mi do gustu, jest też sposobem szybszym - należy nanieść żel na wilgotną skórę twarzy, lekko wmasować kolistymi ruchami, a następnie zmyć wodą. Po tym zabiegu oczyszczam jeszcze twarz żelem.

Lirene

Lirene nawilżająco-matujący krem-mus z witaminą E

Niestety nie jestem w stanie stwierdzić czy żel radzi sobie z makijażem wodoodpornym, ponieważ takowego nie noszę. Zauważyłam jednak, że kosmetyk nie nadaje się raczej do zmywania oczu, bowiem, gdy jego część dostanie się pod powieki, pieką one niemiłosiernie. Do demakijażu oczu używam, więc innego micela, a żel ląduje tylko na buzi. Uważam, że kosmetyk dobrze zmywa makijaż twarzy i właściwie więcej zastrzeżeń do niego nie mam :) płyn jest również dość wydajny - posiadam jeszcze 3/4 żelu. Nie zauważyłam też niemiłego ściągnięcia skóry po jego zastosowaniu, wręcz przeciwnie - czuję, że buzia jest nieco nawilżona.

Tak, więc zdecydowanie warto zainteresować się tym żelem micelarnym i udać się do najbliższej drogerii. Jego cena wynosi 14,99zł, więc to niewiele, gdy sukcesu dopełnia dobra wydajność oraz działanie.

Nawilżająco - matujący krem - mus z witaminą E na dzień i na noc - skóra mieszana i tłusta

Laboratorium Kosmetyczne dr Irena Eris moim zdaniem stworzyło naprawdę ciekawy, dobry i tani kosmetyk. Także i w tym w kremie znalazła się znana z żelu micelarnego woda kwiatowa z białej lilii, która zapewnia intensywne i długotrwałe biologiczne nawilżenie skóry, dodając jej energii i witalności. Natomiast zamknięta w mikrosferach witamina E wbudowuje się w struktury błony komórkowej naskórka, zapewniając przeciwrodnikowe i odmładzające działanie. Efektem, jaki zapewnia producent, ma być wygładzenie skóry w 83% i poprawa elastyczności w 72%.



Matowienie i regulacja wydzielania sebum są jednymi z właściwości kremu. Wyciąg z mięty zwęża pory, tonizuje i reguluje pracę gruczołów łojowych. Pochłania nadmiar sebum i sprawuje kontrolę nad nadmiernym błyszczeniem się skóry (zmniejszenie skłonności do błyszczenia się skóry do 66%).

Ponadto krem utrzymuje skórę świeżą i chroni ją. Ekstrakt z wosku pszczelego posiada silne właściwości odżywiające i odświeżające oraz zapewnia skórze promienny wygląd.
Więcej tu: KLIK.

Krem-mus zamknięty jest w opakowaniu o pojemności 50ml. Etykieta jak w przypadku żelu micelarnego, utrzymana jest w kolorystyce niebieskości. Dodatkowym plusem jest fakt, iż krem zamknięty jest nie tylko nakrętką, ale także sreberkiem.




Po raz pierwszy stykając opuszek palca z kremem, wyczuwamy aksamitny mus z niewielką zawartością niebieskich drobinek, w których ukryta jest witamina E. Krem nałożony na twarz dość szybko się wchłania zostawiając na buzi uczucie nawilżenia. Gdy dłonią dotkniemy skóry, na którą nałożony został przed paroma chwilami krem, poczujemy gładkość i delikatną, lekko matową powłoczkę. To ona umożliwia bajecznie proste rozprowadzenie make-up'u po twarzy. Działaniem, więc krem-musi przypomina mi krem Phenome Oil Control, który jest wielokrotnie droższy od kremu Lirene, a już widzę, że działają niemal tak samo!

A co z regulacją wydzielania sebum i błyszczeniem się buzi? Moja skóra należy raczej do typu normalnej ze skłonnościami do zmian w strefie T. Ta strefa też najbardziej mi się przetłuszcza, wskazane są, więc wszelkiego rodzaju preparaty, które pozwolą mi na mniejszą ilość poprawek make-up'u w ciągu dnia. I muszę powiedzieć, że temu kremowi się to udało! Przez większość dnia w pracy moja skóra nie wymaga użycia bibułek matujących i nałożenia dodatkowej warstwy pudru. Takie poprawki mogłabym poczynić przed wyjściem z pracy, ale poziom błyszczenia skóry jest na tyle mały, że spokojnie mogę sobie darować ten krok.

Wydajność kremu tak samo jak żelu micelarnego, jest naprawdę dobra. Kosmetyk stosuję od około 3 tygodni, a w słoiczku pozostało mi jeszcze 3/4 kremu. Produkt stosuję zarówno rano jak i wieczorem.
Krem znajdziecie w drogeriach za cenę 19,49zł, a więc całkiem nieźle jak na tak dobre działanie :)

Podsumowując, duet ten jest naprawdę udany! Chociaż szala znacząco przechyla się jednak ku kremowi-musowi :) Wreszcie znalazłam zamiennik drogiego kremu, z czego jestem bardzo zadowolona! Ciekawa jestem czy miałyście już okazję używać tych produktów i co o nich sądzicie?
Dajcie znać!

Buziaki,
Sylwia


20 komentarzy:

  1. Kremo-musu chętnie bym wypróbowała, wydaje się interesujący i może zadowoliłby oją cerę :)
    Jeśli możesz, kliknij w linki w najnowszym poście, dzięki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam! Naprawdę przyjemny w użytkowaniu, a dodatkowo daje dobre efekty :)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy post. No i te zdjęcia! :) Hihi, wiem, że lubisz bardzo tą markę :) Kosmetyki Lirene są bardzo fajne i chwali się ich przystępną cenę dostępną w sumie dla każdego:)
    Lubię ich peelingi do twarzy. Kremy do pielęgnacji twarzy są perfumowane więc nie zawsze moja cera jest w stanie ich przyjąć. Miałam w maju krem od nich taki fioletowy kojąco - nawilżająco i po jego aplikacji czułam spore pieczenie i zaczerwienienie :(
    Ale czasami nie. Więc to zależy jak się ma w danym czasie moja cera. Kremik pięknie pachniał, właśnie takim luksusowym zapachem jak opisałaś :)

    Czekam na więcej recenzji na Twoim blogu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem, że niestety w Twoim przypadku nie każdy kosmetyk drogeryjny będzie dobry :(

      Usuń
  3. P.S. A na ten krem-mus co polecasz się skuszę bo mat w strefie T by mi się teraz przydał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję tylko, że nie wywoła u Ciebie niepożądanych efektów :(

      Usuń
  4. Bardzi ciekawe kosmetyki! Wizualnie też przyciagają wzrok, zakrętka kremu wpadła mi w oko ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat te zakrętki są dość częste dla kremów Lirene :)

      Usuń
  5. Szkoda, że żel micelarny nie nadaje się do zmywania makijażu oczu, liczyłam, że akurat z tym zadaniem poradzi sobie wyśmienicie. Z Lirene bardzo sobie chwalę płyn dwufazowy. Jest niezwykle skuteczny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, akurat w moim przypadku bardzo piecze. Miałam kiedyś dwufazowy płyn Lirene, rzeczywiście radził sobie z makijażem bardzo dobrze, ale nie przepadam za tego typu produktami z uwagi na mgiełkę jaką pozostawiają.

      Usuń
  6. O nawilżenie skóry zadba również uzdatniona woda - można taką wodę mieć gdy założy się filtr prysznicowy z systemem kdf na swój domowy prysznic. Prosty gadżet a tak wiele zmienia.Nawet przy atopowej skórze daje pozytywne efekty - skóra nie jest podrażniona po prysznicu czy kąpieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wskazówkę! :) Ile można się dowiedzieć z blogów, także komentarzy! :)

      Usuń
  7. wydaja się fajne, chyba wypróbuje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Madziak, oto składy.
      Krem-mus:
      Aqua (Water), Decyl Oleate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Glycerin, Cetyl Alcohol, PEG-20 Methyl Glucoside Sesquistearate, Sodium Polyacrylate, Tocopheryl Acetate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Cetearyl Alcohol, Methyl Glucose Sesquistearate, Ceteareth-20, Lactose, Microcrystalline Cellulose, Pentylene Glycol, Menthol Piperita (Peppermint) Leaf Extract, Clintonia Borealis (Lily) Root Extract, Phenoxyethanol, Diazolidinyl Urea, Sodium Benozate, Methylparaben, Potassium Sorbate, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Parfum (Fragrance), CI 77289 (Chromium Hydroxide Green), CI 42090 (FD&C Blue No.1), CI 19140, (FD&C Yellow No. 5).

      Żel micelarny:
      Aqua, Pentylene Glycol, Sodium Oleoyl Sarcosinate, Sodium Lauryl Sulfoacetate, Triethanolamine, Acrylates, Xanthan Gum,Ethylexylglycerin, PEG_70 Mango GLycerides, Sodium Chloride, SOdium OLeate, Lactose, Disodium EDTA, Microcrystalline CEllulose, Retinyl Palamite, Tocopheryl Acetate, Clintonia Borealis Root Extract, Phenoxyethanol, Parfum, Limonene, Cl 77289.

      Usuń
  9. Mam ten krem w wersji dla skóry suchej/ wrażliwej i bardzo go polubiłam, szczególnie pod makijaż. Co do żelu to mam mieszane uczucia- raz jest wszystko dobrze a czasami bardzo podrażnia mi powieki. Niestety nie wiem od czego to zależy, bo jeśli chodzi o makijaż oczu to mam stale kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
  10. ciekawe te kosmetyki, najbardziej zaciekawił mnie żel :)

    OdpowiedzUsuń