BARWA - Barwy Harmonii - czyli jedne z najpiękniej pachnących peelingów, jakie kiedykolwiek miałam okazję używać

Peeling jest dla mnie produktem dopełniającym proces pielęgnacji ciała, na który powinnyśmy sobie pozwolić raz w tygodniu. Złuszczanie bowiem usuwa zanieczyszczenia oraz obumarłe komórki zewnętrznej warstwy naskórka i pobudza skórę do wytwarzania nowych komórek. Z zauważalnych zalet: dzięki regularnemu peelinowaniu, nasza skóra staje się gładsza i bardziej miękka w dotyku. Rodzajem scrubów, po które szczególnie lubię sięgać są scruby cukrowe. Ukochałam je sobie, ponieważ z reguły są najbardziej skuteczne w działaniu - podczas stosowania większości z nich, czujemy, że nasza skóra jest oczyszczana. 
Nie lada gratką jest, więc dla mnie możliwość przetestowania kolejnych cukrowych peelingów, tym razem firmy BARWA, które dopiero wchodzą na rynek i są nowością w asortymencie marki.



Jako pierwszy razem ze mną pod prysznicem wylądował peeling MODELLING wzbogacony o ekstrakty z chilli i żurawiny. Chilli ma za zadanie pobudzić mikrokrążenie i pomóc w modelowaniu sylwetki, natomiast ekstrakt z żurawiny stymuluje syntezę kolagenu oraz uelastycznia skórę. W peelingu zawarte są również ekstrakty z oleju kokosowego, masła shea, oleju bawełnianego i słonecznikowego, więc według producenta nasza skóra powinna otrzymać solidną dawkę witamin A i E oraz antyoksydantów. 
Zapach trudno jednoznacznie opisać. Peeling MODELLING ma zapach zdecydowanie słodki, wyczuwam w nim jednak nutkę ostrości - zapewne to wspomniane wyżej chilli.

Skład: Sucrose, Butryospermum Parkii Butter, Caprylic/Capric Triglyceride, Cocos Nucifera Oil, Isostearyl Isostearate, Helianthus Annuus Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Silica, Parfum, Gossypium Herbaceum Seed Oil, Capiscum Frutescenes Fruit Extract, Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract, Tocopheryl Acetate, Lauramidopropyl Betaine, Propylene Glycol, PEG-60 Hydrogenated Castrol Oil, Alcohol denat., Aqua, Eugenol, Hexyl Cinnamal, Cinnamal.


Kolejny peeling, po który sięgnęłam nosi nazwę ENERGIZING. Akurat był wieczór kiedy po całym dniu na nogach, a potem po ślęczeniu nad książką do certyfikatu, miałam ochotę nic nie robić tylko od razu rzucić się na łóżko. Ale! Czekały jeszcze na mnie drobne obowiązki. Złapałam, więc pod pachę energetyczny peeling mając nadzieję na to, że zdoła mnie troszkę rozbudzić... ;) I w istocie nieco rozbudził, ale tylko dlatego, że... Ten scrub pachnie tak... Winogronowo! Jak się potem okazało, w składzie nie ma ani kapki winogron, jest bowiem ekstrakt z guarany (działanie antycellulitowe)  i pomarańczy (wspomaga proces regeneracji). Znów spotykamy się tu z olejem kokosowym, masłem shea, olejem bawełnianym i słonecznikowym. O doznaniach podczas aplikacji scrub'u oraz po rozpisywać się nie będę, bo nie znalazłam żadnych cech, które różniłyby ten peeling od wersji Modelling. Tu chyba tylko bardziej do gustu przypadł mi zapach... ;)

Skład: Sucrose, Butryospermum Parkii Butter, Caprylic/Capric Triglyceride, Cocos Nucifera Oil, Isostearyl Isostearate, Helianthus Annuus Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Silica, Parfum, Gossypium Herbaceum Seed Oil, Paullinia Cupana Fruit Extract, Citrus Aurantium Dulcis Extract, Citrus Medica Limonum Extract, Acer Saccharum Extract, Vaccinium Myrtillus Extract, Saccharum Officinarum Extract, Tocopheryl Acetate, Lauramidopropyl Betaine, Aqua, Propylene Glycol.


Potem wybór padł na NOURISHING. Ten gagatek posiada w sobie ekstrakt z syropu klonowego, który ma za zadanie intensywnie odżywiać i regenerować skórę (jeszcze takiego peelingu to chyba nie używałam!) i olejku bawełnianego działającego dotleniająco oraz stymulująco na odnowę komórek. I znów do czynienia mamy jak w dwóch wcześniejszych produktach z masłem shea, olejem bawełnianym oraz słonecznikowym i solidną dawką witaminy A oraz E. A co z zapachem? Ten to mój faworyt! Ponownie ciężko jest opisać woń, która unosi się spod sreberka zabezpieczającego produkt, ale porównałabym ją do kwiatowych perfum.

Skład: Sucrose, Butryospermum Parkii Butter, Caprylic/Capric Triglyceride, Isostearyl Isostearate, Helianthus Annuus Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Silica, Parfum, Gossypium Herbaceum Seed Oil, Acer Saccharum Extract, Vaccinium Myrtillus Extract, Saccharum Officinarum Extract, Citrus Aurantium Dulcis Extract, Citrus Medica Limonum Extract, Tocopheryl Acetate, Lauramidopropyl Betaine, Aqua, Butylphenyl Methylpropional Geraniol, Hexyl Cinnamal, Linalool.


Na koniec zostawiłam sobie DETOX, który zawiera ekstrakt z bambusa (wspomaga syntezę kolagenu i działa przeciwstarzeniowo) oraz trzciny cukrowej (silne działanie oczyszczające i nawilżające). Ponownie spotykamy się tu z olejem kokosowym, olejem bawełnianym oraz masłem shea i olejem słonecznikowym. Zapach przypadł mi do gustu chyba najmniej. Przypomina mi nieco krem Nivea.

Skład: Sucrose, Butryospermum Parkii Butter, Caprylic/Capric Triglyceride, Cocos Nucifera Oil, Isostearyl Isostearate, Helianthus Annuus Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Silica, Parfum, Gossypium Herbaceum Seed Oil, Bambusa Vulgaris Extract, Saccharum Officinarum Extract, Citrus Aurantium Dulcis Extract, Citrus Medica Limonum Extract, Acer Saccharum Extract, Vaccinium Myrtillus Extract, Tocopheryl Acetate, Lauramidopropyl Betaine, Propylene Glycol, Aqua, Limonene, Linalool, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Geraniol.



Jak słusznie pewnie zauważyłyście, w opisie peelingów nie zawarłam moich odczuć związanych ze stosowaniem scrubów (oprócz unoszącego się w pomieszczeniu zapachu). Celowo zostawiłam je na koniec, ponieważ różnic pomiędzy poszczególnymi wersjami nie ma i chciałam, abyście nie musiały wczytywać się po raz "ęty" w to samo.
Przechodząc, więc do samego działania... Peelingi nie wysuszyły mojej skóry, nie wywołały reakcji alergicznej, ani też nie podrażniły mojej skóry. Scruby te są raczej drobnoziarniste, ale mimo tego, że drobinki cukru są małe, peeling jest wystarczająco ostry. Tę "ostrość" niwelują jednak oleje, bardzo wyczuwalne w tych produktach. Po wypeelingowaniu całego ciała każdym ze scrubów, nie musiałam nakładać masła. Wiem, że taki film przez wiele z Was może być odebrany jako wada, ale ja akurat należę do osób, którym jego obecność nie przeszkadza. Po użyciu peelingów moja skóra w istocie była lekko zaczerwieniona, ale i gładka, miękka oraz wyraźnie napięta.

Podsumowując, peelingi BARWA spełniają swoje przeznaczenie - są na tyle mocne, aby wygładzić skórę, ale też na tyle delikatne, że mogą ich używać również osoby z nieco wrażliwszą skórą. Powiedziałabym, że marka wyważyła proporcje wręcz idealnie. Do tego dochodzą cudowne zapachy, których nie powstydziłoby się najlepsze SPA. Szczerze polecam i szczerze przyznaję, że jestem wdzięczna losowi za szansę przetestowania tych produktów. Chętnie jeszcze do nich wrócę!

Scrubów Barwy Harmonii szukajcie w sklepie internetowym firmy: www.sklep.barwa.com.pl
Kosmetyki Barwy widziałam kiedyś w Naturze, szczątkowe również w Rossmannie.



Dajcie znać czy używałyście kosmetyków BARWA? Chętnie przeczytam o tych polecanych i mniej :)

Miłej soboty! Buziaki! :)

14 komentarzy:

  1. Bardzo lubię peelingi cukrowe.
    Ciekawią mnie zapachy.
    Nie wyobrażam sobie żeby w mojej łazience zabrakło peelingu.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak zachęcająco opisałaś te peelingi, że mimo tak kolorowego wyboru w drogeriach to będę musiała po te peelingi z BARWY kiedyś sięgnąć. Są dostępne tylko przez internet?

    OdpowiedzUsuń
  3. Planuję za jakiś czas zrobić zamówienie na stronie barwy, więc na pewno do koszyka wpadnie peeling Nourishing :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawie wyglądają, chętnie bym je przetestowała :) Ciekawe tylko, czy uda mi się gdzieś te peelingi kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mają bardzo ładne opakowania, lubię takie proste rozwiązania w kosmetykach i od razu mam chęć kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A wiesz, że nawet nie miałam pojęcia o ich istnieniu ...? Oj narobiłaś mi na nie przeogromnej ochoty ! Uwielbiam peelingi, no a jak pachną tak jak piszesz to muszą być moje :) Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi niesamowicie zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyglądają przepięknie <3
    Poniuchałabym i użyła w duuużej ilości ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj jestem ciekawa tych zapachów ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. No dobra przed chwilą napisałam, że skuszę się na żel stacjonarnie..ale jeżeli ten peeling pachnie winogronem to zaraz chyba poczynie zakupy online :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam peelingi z olejkami, to bardzo wygodne rozwiązania ;) I super, że nie są przy tym bardzo delikatne, bo takich też nie lubię ;P Wersja o zapachu przypominającym winogrona kusi mnie najbardziej!

    OdpowiedzUsuń