Podkład Dr Irena Eris Provoke Matt Fluid SPF 15

Kosmetyki dr Irena Eris od lat uznawane są za produkty luksusowe, a przede wszystkim dające widoczne efekty po dłuższym ich stosowaniu. Marka rozwija się nie tylko pod względem dbałości o zawarcie nowatorskich rozwiązań w ich kosmetykach, ale również w kierunku nieco dla niej nowym - kosmetyki kolorowej. Tak powstała linia dr Irena Eris Provoke, w której skład wchodzą podkłady, szminki, cienie, rozświetlacze, róże, bronzery, pudry... Teraz możecie otaczać się ulubioną i zaufaną marką nie tylko na płaszczyźnie typowej pielęgnacji, ale również wydobywania z urody tego, co najlepsze dzięki kolorówce Provoke.

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z kosmetykami Provoke, wcześniej miałam okazję używać i recenzować eyeliner. Linka podam na końcu tego posta.
Tym razem jednak główną gwiazdą będzie podkład, z którym nie rozstaję się od kilku tygodni i który tak bardzo przypadł mi do gustu, że zupełnie zapomniałam o zakupie nowego podkładu Annabelle Minerals (którego stosowałam przez okrągły miniony rok). Przed Wami Provoke Matt Fluid w odcieniu 210 Ivory (najjaśniejszy z całej gamy)!




LUKSUS SAM W SOBIE...
Patrząc już na samą buteleczkę, od razu kojarzę ją z podkładami marek z wyższej póki, do których niejednokrotnie nie jest nam łatwo dotrzeć ze względu na wysoką cenę. Ciężkie, matowe szkło pozwala nam na kontrolowanie zawartości kosmetyku, a delikatne, srebrne aplikacje informują o marce i rodzaju podkładu. Butelka zakończona jest srebrną skuwką, po której zdjęciu widzimy atomizer o tym samym kolorze. Połączenie srebra i matu tworzy niezwykle elegancką, ale i minimalistyczną otoczkę tego, co kryje się w środku...





A ŚRODEK NIE ROZCZAROWUJE...
Wystarczy delikatnie nacisnąć pompkę, aby wydobyć z niej podkład o wielkości ziarna grochu. Niemal natychmiast podczas rozprowadzania kosmetyku na twarzy (ja używam do tego celu flat topa Hakuro) wyczuwalny staje się delikatny zapach - trochę typowy, podkładowy, a nieco nadal utrzymany w konwencji luksusu - perfumeryjny. W tym samym czasie, moja twarz czuje subtelne schłodzenie i wilgoć - kosmetyk bowiem jest aksamitny, średniopłynny, absolutnie nietępy. Przez chwilę od aplikacji czuję jeszcze ten przyjemny chłód i widzę lekkie lśnienie na mojej twarzy, po kilku sekundach jednak wszystko mija. Moja skóra pokryta jest delikatną woalką jasnego koloru (idealny dla bladziochów!), jej koloryt jest wyrównany, zaczerwienienia, małe naczynka zakryte. A wszystko to pod warstwą subtelnego matu, na który później nakładam puder, bronzer, róż i rozświetlacz.
Jak widać na jednym z poniższych zdjęć, podkład posiada nieco żółty odcień, jednak nie przeszkadza to w osiągnięciu pożądanego przeze mnie efektu - świeżej, rozpromienionej, ale i matowej skóry twarzy.




KOLEGA NA CAŁY DZIEŃ
W kwestii trwałości, osobnik ten radzi sobie bardzo dobrze. Wyrównaniem kolorytu twarzy mogę się cieszyć niemal cały dzień, pod sam jego koniec podkładu jest jednak coraz mniej. W żadnym wypadku nie przemawia to na niekorzyść mojego nowego przyjaciela, bowiem naturalne jest, że kosmetyki nałożone rano, po 8 lub większej liczbie godzin po prostu się ścierają. 
Marka reklamuje Matt Fluid SPF 15 jako podkład z użyciem innowacyjnej technologii  MATT˙PRECIO™ odpowiedzialnej za niwelowanie nadmiaru sebum i redukcję jego wytwarzania. Została ona wzbogacona także o MattPowder Complex, aby skuteczniej i dłużej zapewnić efekt matujący. No właśnie...
Jednym, jedynym, malutkim minusem jest to, że nie zapobiega świeceniu się twarzy przez cały dzień, wbrew zapewnieniom producenta (ale z drugiej strony, come on! Który podkład zapobiega świeceniu się buzi przez cały dzień?!). Oprócz podkładu stosuję puder Lirene bezpośrednio po nałożeniu podkładu, aby wzmocnić efekt matu, jednak po 5 godzinach od aplikacji fluidu Provoke na twarz, widzę już lekkie świecenie, które po 8 godzinach jest jeszcze bardziej widoczne (przypominam, że moja cera jest cerą normalną z tendencją do zmian w strefie T, jak np. szybsze przetłuszczanie się). I niestety widzę różnicę w wyglądzie mojej skóry po 5 godzinach od nałożenia podkładu AM a tym. Niby nie ma tragedii, ale cera świeci się nieco bardziej niż w przypadku wspomnianego podkładu mineralnego.
Poza tym podkład nie wchodzi w zalamania, w zmarszczki, nie ciemnieje po czasie. Dobrą wiadomością może być też informacja o tym, że podkład nie waży się ani nie spływa po czasie.

TWARZ BEZ PODKŁADU

TWARZ Z PODKŁADEM MATUJĄCYM PROVOKE

Poza tym jedynym minusem, którego jakoś mogę przełknąć wspomagając się bibułkami matującymi i kolejną warstwą pudru po 5 godzinach. Podkład poleciłabym, ale osobom, które mają raczej suchą skórę, a także nawet tym z podobną do mojej. 
Cena fluidu matującego Provoke to 80 zł/30ml. Bardzo dobrą wiadomością jest to, że Provoke znajdziecie stacjonarnie w drogeriach sieciowych takich jak Rossmann czy Super Pharm.

Na koniec obiecany link do wpisu o eyelinerze Provoke:


Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy miałyście okazję używać tego podkładu, jaką macie cerę i czy produkt się u Was sprawdził! Chętnie dowiem się czy macie wśród produktów Provoke swoich ulubieńców :)

62 komentarze:

  1. U mnie ten podkład kompletnie się nie sprawdził. Jeśli piszesz, że po 5 godzinach Twoja skóra się świeci, to jestem pod wrażeniem! U mnie gdzieś po dwóch już nie wyglądało to dobrze... Myślę, że faktycznie jest to podkład dla kogoś o cerze suchej... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uła, to u mnie aż tak ekstremalnie nie było ;/ tzn po dwóch cera zaczęła się lekko świecić, ale apogeum było po 5 ;/

      Usuń
  2. Mam odcień ciemniejszy, stosowałam go w lecie i dobrze nam się współpracowało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W lecie zdecydowanie stawiam na minerały :)

      Usuń
  3. mam i go uwielbiam :) ! dobrze kryje, kolory są niezłe chociaż mogło by być ich więcej poniewać odrobinę się utleniają ale i tak lubię te podkłady

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na szczęście utleniania się nie zauważyłam :)

      Usuń
  4. Rozświetlający mam. Świetny jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba troszkę bałabym się wersji rozświetlającej, skoro po tej się świecę. Aczkolwiek, gdybym miała możliwość otrzymać próbkę i przetestować to czemu nie :)

      Usuń
  5. To jeden z moich ulubionych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakich ulubieńców masz jeszcze w zanadrzu? :)

      Usuń
  6. Patrząc na zdjęcie, wygląda bardzo naturalnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo - naturalnością nie przegoni minerałów, ale fakt - do miana maski mu daleko ;)

      Usuń
  7. ładnie wygląda, ale efekt matujący nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ładnie zatuszował naczynka na Twoim nosie, ja mam podobny problem na policzkach, tylko bardziej intensywny i zastanawiam się, czy krycie povoke wystarczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz większy problem z naczynkami, może być niewystarczający. Używałaś na nie korektora zielonego?

      Usuń
  9. Nie miałam okazji używać, ale po Twojej recenzji poleciłam koleżance, która aktualnie poszukuje jasnego, delikatnego podkładu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Marzy mi się jakiś podkład od Eris, ale na razie mam i tak spore zapasy w tym temacie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuu, to ja mam tak podobnie z innymi kosmetykami - za dużo zapasów, żeby kupować kolejne :P A niektóre tak kuszą... ;)

      Usuń
  11. Dopisuję go do mojej listy zakupów na Rossmannowskie promocje :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ma całkiem ładne krycie. Co prawda u mnie każdy podkład zaczyna się świecić po 4-5 godzinach, więc dla mnie to standard a nie minus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w porównaniu z mineralnym podkładem matującym Annabelle Minerals to minus :)

      Usuń
  13. Ładny efekt daje :) może po prostu spróbuj na niego innego pudru matującego? polecam rimmel stay matte :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam fixujący z MAC i było trochę lepiej. Chociaż ostatnio mam wrażenie, że moja cera jakoś mniej się przetłuszcza. Może wtedy miała złe dni.

      Usuń
  14. Śliczny efekt jednak Twoje oczy bardziej rzucają mi się w oczy:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie podoba mi się do końca jak prezentuje się na twarzy. ;/

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo fajnie wygląda na twarzy u Ciebie. Nie miałam go jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  17. uwielbiam ten podkład! Chociaż ostatnio wersja rozświetlająca bardziej mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym miała okazję wypróbować rozświetlającą, to bym się nie obraziła :) Ale sama kupować bym jej nie chciała - zbyt duże ryzyko, że pieniądze poszłyby w błoto, bo takie wykończenie by się u mnie nie sprawdziło.

      Usuń
  18. miałam Lift i był super, mat też mnie przekonuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy, że podkłady Provoke są dla Ciebie wprost stworzone! :)

      Usuń
  19. Jest dość drogi ale ładnie wygląda na buzi :)

    OdpowiedzUsuń
  20. niestety u mnie by się w takim razie nie sprawdził, podejrzewam że spłynąłby mi z twarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zatem minerały Annabelle Minerals i wersję matującą :)

      Usuń
  21. Przyznam szczerze, że zachęciłaś mnie do wypróbowania tego podkładu, ciekawi mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. jestem sucharkiem, więc może byśmy się polubili :) generalnie bardzo mnie kusza kosmetyki tej marki, bo właśnie mam wrażenie, że są takie luksusowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie koniecznie wypróbuj ten podkład :)

      Usuń
  23. Mam ten podkład i bardzo go lubię, mógłby by być jedynie nieco trwalszy szczególnie w kontakcie z chusteczkami:) Teraz testuję rozświetlający i też jest fajny, zdecydowanie mniej kryjący- masz ładną cerę, myślę, że by Ci przypasował:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe tylko czy przykryłby moje naczynka w okolicach nosa i zaczerwienienia...

      Usuń
  24. Uwielbiam Provoke, ale podkładu akurat nie miałam :) fajnie, że dobrze się sprawdza. Właściwie to wcale nie jestem zaskoczona :) Dr Irena Eris to klasa sama w sobie:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Właśnie zastanawiam się nad wersją rozświetlającą
    i matującą tego podkładu i nie wiem, którą wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety rozświetlającej nie miałam, więc nie pomogę.

      Usuń
  26. Zdecydowanie wybiorę go w czasie trwającej promocji, moim zdaniem wtedy najlepiej go zakupić. : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo - jeśli można zaoszczędzić trochę pieniędzy, to czemu nie :)

      Usuń