Jajeczko EOS Blueberry Acai

Jajeczka EOS, czyli Evolution of Smooth podbiły serca wielu z nas swoim wyglądem. Chyba nie ma wśród nas jednej kobiety, która nie poczułaby się zainteresowana tym produktem od pierwszej chwili, gdy go ujrzała. A wszystko to przez jego designerski i jednocześnie uroczy wygląd oraz delikatne, pastelowe kolory opakowań kryjących w sobie balsam do ust o różnorodnych smakach. Ja wybrałam Blueberry Acai, a Ty?:)

Jajeczko Eos Blueberry Acai



Producent przedstawia wszystkie balsamy EOS jako w 95% organiczne i w 100% pochodzące z naturalnych składników. Balsamy pozbawione są glutenu, parabenów, ftalanów oraz wazeliny. Zawierają natomiast witaminę E, masło shea i olejek jojoba, które odpowiadają za miękkość, gładkość i nawilżenie ust. Evolution of Smooth reklamuje swoje balsamy jako uwielbiane przez wiele gwiazd, takich jak Miley Cyrus czy Kim Kardashian. Produkt zdobył też podobno uznanie panów takich jak: Kellan Lutz (znany z m.in. "Zmierzchu") i Ed Westwick (tak, to do niego wzdychała część z nas podczas oglądania kolejnych odcinków "Gossip Girl").


OPAKOWANIE, CZYLI TO, CO SKRADŁO NASZE SERCA
Dość małe, kompaktowe, okrągłe, da się je schować dosłownie wszędzie. Otwiera się je poprzez przekręcenie, a w środku widoczny jest owalny balsam. Nie wiem z jakiego tworzywa wykonane jest jajeczko, podejrzewam, że może to być jakaś odmiana plastiku. W każdym razie, możecie być pewne, że przy nieumyślnym upuszczeniu jajka, czy szybkim wrzuceniu do torby, nie otworzy się, a samo opakowanie nie pęknie. Przy czym, aby dostać się do balsamu absolutnie nie potrzeba nadludzkiej siły do otworzenia wieczka.
W każdym razie ja opakowaniem jestem wprost oczarowana i w pierwszym momencie, gdy ujrzałam gdzieś te balsamy zakochałam się w nich! Po prostu sama słodycz :) I do tego te różne, śliczne kolory... Za każdym razem, gdy widziałam je na fotografiach na blogach, Instagramie czy też FB po cichu wzdychałam do nich, ale wiedziałam, że póki nie zużyję choć trochę ustnych zapasów, nie powinnam kupować kolejnego balsamu. Czas minął, trochę udało się zużyć i wreszcie jedno z jajeczek mogło trafić w moje ręce, a ja zachwycam się jego słodkim widokiem :)

Jajeczko Eos Blueberry Acai

Jajeczko Eos Blueberry Acai
 
ZAPACH
Moja wersja to Blueberry Acai, czyli Jagody Acai. Zarówno zapach jak i sam smak są bardzo słodkie. Reklamowany przez producenta jako zapach egzotyki, mi lekko przypomina zapach i smak kosmetyków winogronowych. Myślę, że woń przypadnie do gustu każdemu - jest subtelna i absolutnie nienachalna. 

KONSYSTENCJA i DZIAŁANIE
Sam balsam w zetknięciu z ustami jest bardzo aksamitny, lekki i gładko sunie po powierzchni warg. Jego konsystencja jest zbita, przy czym bardzo delikatna
Niestety tutaj zachwytów już koniec, bowiem w tym momencie potwierdzę zdanie wielu dziewczyn - balsam nie jest produktem dla osób, które mają poważniejsze problemy z ustami jak przesuszenie czy pękanie. EOS owszem nawilża, ale jest to nawilżenie krótkotrwałe i ja tak naprawdę po 30 minutach musiałabym nakładać już kolejną warstwę, jeśli oczywiście bym jej potrzebowała. Na szczęście obecnie moje wargi nie przesyłają mi sygnału SOS, więc spokojnie mogę się rozkoszować smakiem, zapachem i wyglądem jajeczka. Jednak, gdyby moje usta były w złej kondycji, zdecydowanie nie wybrałabym EOSa, bo nie jest to produkt od regeneracji.

Jajeczko Eos Blueberry Acai
  
WYDAJNOŚĆ
Jajko EOS używam od jakiegoś miesiąca, praktycznie codziennie. Dziennie sięgam po niego może ze 4 razy. Nie zauważyłam zbyt dużego ubytku produktu.

 
DOSTĘPNOŚĆ I CENA
Blueberry Acai dostałam w sklepie internetowym Perfumy-Perfumeria.pl. Niestety teraz ta wersja zapachowa jest niedostępna (KLIK), natomiast są dwie inne: Pomegranate Raspberry i Blackberry Nectar (KLIK).
Za jedno jajeczko zapłacimy około 25zł.

 Miałyście okazję używać jajeczek EOS? Co o nich sądzicie? Macie swoją ulubioną wersję?

Buziaki :)
 

49 komentarzy:

  1. Lubię te balsamy :) Zużyłam ich już kilka i choć poziom nawilżenia nie jest jakiś powalający to i tak z przyjemnością sięgam po kolejne :) A co do Eda, no to cóż... Trzeba przyznać, że ma w sobie coś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, mimo że jajeczka Eos nie są najlepszymi nawilżaczami, miło się je używa :) A do tego mają oryginalny wygląd, który przyciąga spojrzenia :)
      Jeśli chodzi zaś o Eda... Tak, masz rację :D

      Usuń
  2. Ja mam wersję o smaku granatu i już ją prawie wykańczam. Nie wiem czy kupię ponownie - chyba, że dla samego gadżetu, bo za specjalnie ust to on nie nawilża ;) Teraz czaję się na balsam Dr Lipp Original Nipple Balm ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, poziom nawilżenia u Eosa jest mierny, ale mimo to, dość przyjemny gadżet :) O! Dr Lipp Original Nipple Balm? Nie słyszałam :) Muszę wygooglać :)

      Usuń
  3. Wizualnie bardzo mi się podoba. Jednak biorąc pod uwagę właściwości szukałabym czegoś lepszego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwościami Carmexu, Blistexu, Tisane czy Nuxe nie przebije, ale bardzo miło mi się go używa :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. To prawda, wąchałam chyba ze 3 i wszystkie są takie soczyste :)

      Usuń
  5. Mam dokładnie takie samo zdanie - wygląda uroczo, ale działa bardzo przeciętnie ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale co zrobić jak taki atrakcyjny wizualnie :D

      Usuń
  6. Właśnie czekam na swoje pierwsze "jajeczko", zamówione głównie z ciekawości i żeby dobić do kwoty, od której dostawa była darmowa ;) Chodziło za mną od jakiegoś czasu, chciałam się przekonać, czy jego sława w blogosferze jest zasłużona. I pewnie nacieszę się przez chwilę ładnie pachnącym gadżetem i wrócę z podkulonym ogonem do Sylveco ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylveco jeszcze nie miałam okazji używać. Takie dobre ich pomadki?

      Usuń
  7. Nie używam Eosa, bo lubię Lip Smackersy. Ale przejechane autem opakowanie widziałam kiedyś na parkingu... wtedy na pewno pęka ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, o matko, biedne to jajko ;)
      Lip Smackersy miałam bodajże dwa i też miło wspominam. Dają chyba minimalnie lepsze nawilżenie niż Eos, ale też bez szału :)

      Usuń
  8. Ja bardzo lubię eosy :) Moje już się kończą, więc pewnie niedługo będę kupować kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja miałam wersję Pomegranate Raspberry, z balsamu byłam bardzo zadowolona. I chyba wypróbuję inny wariant bo troszkę za nim tęsknię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że po tym też kiedyś jeszcze się skuszę na jakąś wersję :)

      Usuń
  10. fanką EoSa nie zostałam, uważam, że to fajny gadżet ale zdecydowanie za drogi i nie działający na moje usta. poza fajnym wyglądem nic nie oferuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, mógłby być nieco tańszy jak na swoje mierne właściwości nawilżające. Ale kurczę, no śmieszny jest z wyglądu :)

      Usuń
  11. Już po wpadce z produktem Balmi domyślałam się, że EOSy również szału pielęgnacyjnego nie robią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balmi jest chyba jeszcze gorsze pod względem nawilżenia niż Eos...;/

      Usuń
  12. Kuszą i to bardzo ale też czytałam, że nie nawilżają ust aż tak dobrze a właśnie tego moje potrzebują. A szkoda, bo ich wygląd i zapachy zachwycają .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli rzeczywiście potrzebujesz dużej dawki nawilżenia, to zdecydowanie nie ma co sięgać po Eosy. Fajny wygląd niestety to nie wszystko. Polecam Tisane :)

      Usuń
  13. Ja próbuję wyczerpać mój balsam BALMI, żeby potem sięgnąć właśnie po EOS ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balmi wielokrotnie kusiło mnie podczas zakupów w Super-Pharm, ale potem przeczytałam, że nawilżenie mają na poziomie jeszcze gorszym niż EOS, więc dałam sobie spokój ;)

      Usuń
  14. Eosów jeszcze nie miałam, jestem wierna Carmexom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carmex ma na pewno bardzo dobre właściwości regeneracyjne i nawilżające, ale niestety przeszkadza mi jego zapach i smak :(

      Usuń
  15. Uwielbiam eosy za ich przepiekne zapachy i za to, ze zostawiają taki przesłodki posmak na ustach :)

    http://ladycharm1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, posmak mają fajny :D Wcześniej spotkałam się z podobnym tylko w Lip Smackers'ach :)

      Usuń
  16. Miałam kiedyś żółte jajeczko EOS. Fajne są :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja nie mam problemu z ustami wiec bym nie narzekała na niezbyt mocne nawilżenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie bez problemu mogę Ci Eosa polecić :)

      Usuń
  18. Ja nie mam problemu z ustami wiec bym nie narzekała na niezbyt mocne nawilżenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja Ciągle nie mogę się zdecydować, jest ich za duży wybór :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam :) Trzeba przysiąść, poczytać i zdecydować :)

      Usuń
  20. Bardzo Lubię!Mam truskawkowe:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Miałam trzy EOSy w zestawie w takim okrągłym opakowaniu - dwa już prawie zużyłam (truskawka i pomarańcza), a grejpfrut czeka jeszcze w kolejce ^^ ze wszystkich byłam tak samo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tak piszesz o tych zapachach to mam ochotę na wiecej, nawet jeśli super nie nawilżają :D

      Usuń
  22. Muszę go wkońcu spróbować, mnie urzekło najbardziej to, że balsam wystaje jak jajeczko bo nie lubię nakładać palcami i grzebać w takich rzeczach hehe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, też nie przepadam za wygrzebywaniem produktu z pudełeczek. O ile w domu jest to jeszcze do przyjęcia, to poza nim, wydaje mi się niehigieniczne.

      Usuń
  23. Uwielbiam słodkie zapachy i smaki balsamów do ust :) Posiadam różowe jajeczko EOS i jestem zachwycona jego zapachem :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Już jakiś czas mam na nie dużą ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak miałam i w końcu jak widać uległam :)

      Usuń
  25. W koncu musze sie na niego skusic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie masz zbyt dużych problemów z nawilżeniem ust to jak najbardziej :)

      Usuń