Rimmel Lasting Finish by Kate Moss 105

Czy Wy też boicie się matu na ustach? Podoba Wam się efekt jaki można uzyskać dzięki matowej szmince, ale obawiacie się, że sztyft wejdzie w zagłębienia Waszych ust i nieestetycznie zważy się po godzinie od nałożenia? Przyznam szczerze, że powyższe to moje główne strachy dotyczące wyboru szminek bez połysku. 

Szminki Rimmel'a mają wiele zwolenniczek zarówno w blogosferze jak i poza nią. Nierzadko widzę moje znajome niezwiązane z "branżą blogową", które wyciągają z torebki szminki sygnowane charakterystyczną dla marki koroną. Przełączając się zaś pomiędzy blogami, wciąż widzę przewijające się przez posty szminki Rimmel by Kate. Mimo że okres kiedy były nowością dawno już minął. A jednak, dopiero z czasem można stwierdzić czy szum wywołany nowością jest zasadny czy też to tylko ekscytacja nowym produktem. W przypadku tych szminek, burza jaką wywołały z pewnością powstała nie bez powodu. Dlatego w końcu, gdy odkopałam się od kilkunastu nieużywanych przeze mnie szminek, pozwoliłam sobie na nowość w swojej kosmetyczce - Rimmel Lasting Finish by Kate Moss 105.


OPAKOWANIE 

Sztyft zamknięty jest w czerwono-czarnym opakowaniu z podpisem Kate oraz charakterystyczną, rimmelowską koroną na górze. Opakowanie zamykane jest na "klik", co zdecydowanie uspakaja wyobraźnię przed wyobrażeniami na temat złamanej w torebce szminki i pobrudzenia wszystkiego co się w niej znajduje.


KOLOR

Zdecydowanie nie jest to typowy róż. Numer 105 posiada co prawda nuty tego odcienia, ale z wyraźną dominacją brązu, co absolutnie mi nie przeszkadza, bo czyni tę szminkę jedną z wyróżniających się barwą w mojej kosmetyczce. Wyobraźcie sobie brudny róż z duużą kroplą karmelu. Co Wam powstanie? Leciutko ceglasty kolor, ale w tej słonecznej tonacji. Zapewne na to wpływ mają malutkie, rozświetlające na złoto drobinki.
Z jednej strony neutralny i nie zbyt krzykliwy, z drugiej jednak dość znacząco podkreślający walory ust i całej naszej naturalnej urody. Myślę, że choć odcień jest stosunkowo nieoczywisty, będzie pasował większości z nas - czy to karnacji bladej czy ciemniejszej, włosom jasnym czy też tym praktycznie czarnym.

KONSYSTENCJA

Seria tych szminek reklamowana jest jako matowa, dająca pudrowy efekt. Zawsze właśnie takich wykończeń się bałam, postanowiłam jednak przełamać swój lęk, dobrze wypeelingować usta i spróbować. Jakie było moje zaskoczenie, gdy podczas pierwszego zetknięcia szminki z ustami, poczułam jak sztyft delikatnie, ale i niezmiernie łatwo sunie po moich ustach dając leciutkie, prawie niewyczuwalne wrażenie nawilżenia pomieszane z lekkością kosmetyku. Nie tego się spodziewałam! Numer 105 okazał się być zdecydowanie aksamitny! Po dwóch tygodniach noszenia go praktycznie non stop mogę stwierdzić, że szminka nie wysusza ust, z wchodzeniem w zagłębienia jak na wykończenie satynowe jest naprawdę na plus (posiadam liczne bruzdy w ustach, w których niejednokrotnie osiadają pozostałości szminki. W tym przypadku nawet jeśli się to zdarzyło, nie było to absolutnie widoczne).




ZAPACH

Trudno jest mi jednoznacznie wytłumaczyć Wam jaki zapach posiada szminka Kate. Jest zdecydowanie szminkowy, słodki, lekko przełamany nutą kwaskowości. Dość intensywny, aczkolwiek nie sądzę by wywoływał w kimkolwiek złe odruchy ;)

TRWAŁOŚĆ
Jak na szminkę w tak przystępnej cenie, Rimmelka jest naprawdę bardzo trwała. Na moich ustach wytrzymuje do 4 godzin, oczywiście stopniowo się ścierając. Należałoby w tym momencie wspomnieć, że w trakcie tych 4-ech godzin piję kawę czy też jem.
Podczas chodzenia szminki z ust, nie zauważyłam nieestetycznych plam na ustach czy też nierównomierności koloru.



CENA I DOSTĘPNOŚĆ

Akurat ten egzemplarz był częścią nieco większego zamówienia na Perfumy-Perfumeria.pl, gdzie odcień ten możecie kupić za 9,13zł. Odsyłam Was do bezpośredniego linka: KLIK.



Podsumowując, szminka mile mnie zaskoczyła swoim kolorem, trwałością i wykończeniem. Chętnie wypróbowałabym inne odcienie szminek by Kate, bo niestety jakoś mnie moda na nie nieco omijała. Chętnie dowiem się od Was czy miałyście już kiedyś jakieś szminki Rimmela (ja miałam okazję używać Airy Fairy oraz Asia, czyli tych spoza serii Kate Moss) i które są Waszymi ulubionymi. A może nie sprawdziły się u Was?

32 komentarze:

  1. Nie mam ale czytałam dużo pozytywnych komentarzy o tej pomadce, spodobał mi się ten odcień więc chętnie zakupię to cudo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że Cię skusiłam i nie tylko ja będę mogła się cieszyć tym odcieniem! :)

      Usuń
  2. Lubię pomadki tej marki. Z tej linii też coś miałam, ale bardziej w różu. Niemniej masz rację, że ten kolor coś w sobie ma. Bardzo ładny odcień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w różu też chętnie bym sobie sprawiła :)

      Usuń
  3. Ja mam szminke Airy Fairy, tych z serii by Kate Moss nigdy nie mialam. Z kolei moja kolezanka je uwielbia, ma tez ta w numerze 105)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Airy Fairy jest cudowna! Moja mama mi ją podebrała i od tamtej pory jakoś do niej nie wróciłam. Ale musze taki powrót zrobić :))

      Usuń
  4. Kolor jest niestety nie mój, ale z tej kolekcji posiadam trzy inne odcienie i uważam, że naprawdę Rimmel wypuścił świetne produkty - tym bardziej, że mają tak przyjazne dla klienta ceny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie posiadasz? Chętnie zwrócę uwagę na inne odcienie :)

      Usuń
  5. Bardzo przypomina mi taki jeden kolorek pomadki z Bell, który kiedyś podkradałam mamie. Zawsze był dla mnie taką kwintesencją kobiecości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... Ty wiesz, że przywołałaś i moje wspomnienia z dziecinstwa?! Moja Mama chyba też takiej używała, właśnie z Bell!

      Usuń
  6. Pieknie wyglada:) ja ostatnio zakochalam sie w konturowkach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam plan wypróbować konturówki Essence, ale póki co za dużo tego wszystkiego do ust już mam ;) Ta szminka była wyjątkiem, skoro nadarzyła się okazja :D

      Usuń
  7. Kolor podoba mi się :) bardzo fajnie wygląda na ustach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że podzielasz moją opinię ;))

      Usuń
  8. Ten kolor by się u mnie raczej nie sprawdził, mam za to inne odcienie z serii KM: 103 i 102, które bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obydwa śliczne! Chyba muszę je sobie zapisać :))

      Usuń
  9. Bardzo lubię te pomadki Kate Moss, mam kolor 07 i 10, jestem z nich naprawdę zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 10 niestety nie jest dla mnie, ale 07 czemu nie? ;)

      Usuń
  10. kolor na mnie nie wyglądałby tak fajnie :/ ale pomadki rimmela z tej serii lubię, mam 2 i sprawdzają się całkiem ok:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Może po prostu nie jestes przekonana do takich kolorów? Aczkolwiek, każdy wie najlepiej co komu pasuje :) Zdradź, które szminki Kate sa Twoimi faworytkami :)

      Usuń
  11. bardzo lubię pomadki Rimmela z serii Kate :) ta ma bardzo ładny kolorek, trochę a'la Kylie Jenner :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm nie znam Kylie Jenner, ale pewnie jest tak skoro Ci się skojarzyła :) Zdradź jakie numerki są Twoimi ulubionymi :)

      Usuń
  12. Ja wolę różonude bardziej niż beżonude... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie to jest różnie, w zależności od odcienia :)

      Usuń
  13. Ja z Rimmel znam tylko Airy Fairy, bo tak szczerze powiedziawszy od pomadek wolę błyszczyki, chociaż kilka sztuk posiadam. Kolor, który pokazałaś wygląda naprawdę fajnie i bardzo Ci pasuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Kiedyś do Airy Fairy muszę wrócić, śliczny kolor! :)

      Usuń
  14. Przyjemny odcień. Sama takie chętnie noszę ;)

    OdpowiedzUsuń