L'oreal False Lash Superstar

piątek, 30 grudnia 2016
Testowania kolejnych tuszy ciąg dalszy... Tym razem mój wybór padł na L'Oreal False Lash Superstar, który przywędrował do mnie za pośrednictwem zaprzyjaźnionej perfumerii El Nino Parfum.

Trochę od producenta:
"L'Oreal Paris, False Lash Mascara Superstar to pierwszy tusz do rzęs, który zapewni zapierający dech w piersiach efekt w 2 prostych krokach. Innowacyjny dwustopniowy system ma za zadanie pogrubić i wydłużyć rzęsy dzięki włóknom Velcro. Dla super pogrubionych, super długich rzęs gwiazdy.
Krok 1: pogrubiająca baza.
Pogrubiająca baza L'Oreal Paris, False Lash Mascara Superstar nadaje objętość każdej rzęsie a szczoteczka w kształcie gorsetu przygotowuje rzęsy na krok 2.
Krok 2: super wydłużająca mascara nawierzchniowa.
Unosząca rzęsy szczoteczka tuszu L'Oreal Paris, False Lash Mascara Superstar nakłada wzbogaconą o włókna czarną formułę, która perfekcyjnie pokrywa bazę. Rzęsy są podniesione, wydłużone, ubrane w intensywną czerń."

Czytaj więcej »

Instagram w książce zamknięty...

środa, 7 grudnia 2016
Zastanawiacie się wciąż co sprezentować komuś bliskiemu na nadchodzącą Gwiazdkę? Wiem jakie to uczucie gorączkowo poszukiwać w swojej głowie idealnego pomysłu na upominek. W końcu większość z nas chce, aby prezent spodobał się osobie obdarowywanej, aby był dla niej piękną pamiątką lub po prostu czymś praktycznym. Mam dla Was dość chyba nietypowy pomysł na prezent dla bliskiej osoby. Chcecie dowiedzieć się jaki? Właściwie to już zapewne po tytule możecie domyślić się, że chodzi o wspomnienia z Instagrama (i nie tylko!) w formie papierowej. Ale czy wiecie jak można taki produkt zrobić? Jakie zdjęcia wykorzystać? Zapraszam do czytania :)

instabook.pl


Instabook


Na początek należy wejść na stronę www.printu.pl/instabook, założyć konto i zalogować się. Na tej stronie znajdziecie również wiele informacji o produkcie.


Kolejnym krokiem jest kliknięcie w obszar, na którym znajduje się napis "Zrób Instabook". Na tym etapie wybieramy oprawę książki. Mój Instabook to wersja albumowa.


A teraz już tylko ładujecie zdjęcia (z Facebooka, Instagrama, z dysku), przeciągacie je w wybrane miejsca albumu uprzednio wybierając szablony stron. To wy decydujecie czy ta zabawa będzie trwała kilka godzin (a uwierzcie mi, może!) czy parę chwil. Czy zdjęcia będą pogrupowane tematycznie, kolorystycznie... Gdy już uzupełnicie album, klikacie i... Czekacie na Wasz egzemplarz! Gwarantuję, że nie będziecie zawiedzione. Dlaczego?


Ja z mojego Instabooka jestem zadowolona BARDZO. Posiada masywne, twarde karty (zarówno okładka jak i strony wewnątrz), jest bardzo minimalistyczny, bowiem króluje tu biel i... Zdjęcia. Mój egzemplarz podzieliłam na zawartość sentymentalną i blogową - czyli to, co przez ostatnie miesiące sprawiło mi przyjemność, zaskoczyło, pozostało w pamięci oraz moje drugie życie - blog (które niestety powoli umiera z racji obowiązków ;) ). Znalazły się tu również bliskie dla mnie osoby. Każde, dosłownie każde zdjęcie w moim albumie wspomnień niesie ze sobą pewną historię, która odtwarza się w moich myślach praktycznie natychmiast, gdy mój wzrok padnie na wybraną fotografię. Instabook będzie idealnym prezentem na zbliżające się Boże Narodzenie - czy to dodatkiem czy wisienką na torcie. Gwarantuję Wam, że osoba, którą obdarujecie będzie chętnie wracała do zamkniętych w tej książce chwil, a każde zdjęcie wywoła w niej uśmiech.



A teraz niespodzianka dla Was! Oto kod uprawniający Was do zakupu Instabooka -15% taniej! 
Kliknijcie TU, aby uzyskać kod.
Chyba szkoda się nie skusić? :) Kod ważny jest do końca roku. 

Dajcie znać w komentarzach czy podoba Wam się taki album czy może jednak preferujecie inną formę zanurzania się we wspomnieniach? :)
Czytaj więcej »

Mój HIT listopada, czyli Lancome Creme-Mousse Confort - pianka myjąca do skóry suchej i wrażliwej

niedziela, 27 listopada 2016
Często mówi się, że bardzo ważne w codziennej pielęgnacji cery jest nie tylko jej nawilżenie oraz dostarczenie niezbędnych składników odżywczych, ale również, a może przede wszystkim oczyszczanie skóry z pozostałości makijażu lub nieczystości. 
Ponieważ nigdy nie miałam jeszcze okazji przetestować na własnej cerze oczyszczenia z wyższej póki, gdy tylko nadarzyła się okazja, postanowiłam za pośrednictwem perfumerii El Nino Parfum (wcześniej - Perfumy-Perfumeria.pl) zamówić piankę oczyszczającą do skóry wrażliwej i suchej marki Lancome. Jeśli jesteście ciekawe jak się sprawdziła i czy jest warta sięgnięcia po nią na tę jedną z najwyższych półek, zapraszam do dalszego czytania :)

Czytaj więcej »

Absolutny must have do pielęgnacji ust - NUXE Reve de miel

sobota, 5 listopada 2016
Tak, tak! Tym razem będzie o balsamie do ust, po pierwsze - ponieważ zdaje się, że ten temat u mnie nieco był pomijany, a po drugie - wreszcie uległam namowom wielu z Was i wypróbowałam popularny w blogosferze słoiczek z logiem marki NUXE. Mowa oczywiście o znanym i powszechnie chwalonym Reve de miel (cena ok. 30zł). I wreszcie mogę stwierdzić, że uczucie suchych i szorstkich ust to u mnie przeszłość, do której raczej nie powrócę dopóki będzie ze mną ten cudotwórca.

Nuxe Reve de miel
Czytaj więcej »

Kolejna odsłona mineralnej miłości z marką Pixie Cosmetics

środa, 2 listopada 2016
Cześć kochane! Zapewne wiele z Was wie, że od kilku lat wierna jestem podkładom mineralnym i obecnie nie wyobrażam sobie bez nich codziennego makijażu. Co prawda od czasu do czasu zdarzy mi się popełnić małe grzeszki i skoczyć w bok, zdradzając mój ulubiony minerał z podkładem o konsystencji płynnej, ale raczej moje romanse nie trwają zbyt długo i powracam skruszona do minerałów. Jednak jak każda kobieta, lubię zmiany i próbowanie nowości, stąd też zdecydowałam się na przetestowanie zupełnie nowej dla mnie marki mineralnej, która już chwilę znajduje się na naszym rynku. 

Pixie Cosmetics, bo o tej firmie mowa, powstała w 2009 roku i przez cały okres swojego trwania skupia się na dostarczaniu nam, kobietom kosmetyków jak najlepszej jakości - o naturalnych, przyjaznych skórze recepturach. Dba również o wydobycie naszego naturalnego piękna. Marka ma w swoim asortymencie podkłady, pudry, róże, korektor, a także pędzle. Każda z nas, więc z pewnością znajdzie dla siebie produkt idealny. Czy i ja znalazłam?

Pixie Cosmetics

Produkty, które miałam okazję przetestować to Minreals Love Botanicals, czyli podkład mineralny w pudrze o kolorze Porcelain, Moon Kissed Beauty Immediate Beauty Powder, inaczej puder rozświetlająco-modelujący oraz Mega Matte Kapok Tree Powder, który jest niczym innym jak pudrem matująco-wygładzającym. Dwa pierwsze posiadam w wersji 6,5 g, w standardowym, okrągłym słoiczku z czarną, matową zakrętką i logiem marki w kształcie P. Produkt w środku zabezpieczony jest folijką, którą podczas pierwszego użycia należy odkleić. Produkt wydobywany jest ze słoiczka poprzez małe, kwadratowe dziurki. Trzeci z produktów, czyli puder matująco-wygładzający otrzymałam w postaci tzw. solniczki i już teraz mogę Wam napisać, że nie jest to zbyt wygodna forma - zdecydowanie wolę klasyczne słoiczki. W przypadku tej formy bowiem nie możecie użyć wieczka kosmetyku do wysypania proszku i powolnego maczania w nim pędzla. Ale przejdźmy teraz do bardziej szczegółowego opisu poszczególnych produktów.

Pixie Cosmetics


Czytaj więcej »

Straszne poszukiwania... Pędzla idealnego ;)

poniedziałek, 31 października 2016
Cześć kochane, dawno mnie tu nie było. Wiem, że już takich powrotów było x, ale w ostatnim czasie postanowiłam bardziej skupić się na rozwoju osobistym, pracy, rodzinie i najbliższym. I tak czas nieubłagalnie ucieka, a ja mimo ogromnej chęci do powrotu tutaj, musiałam najpierw uporządkować pewne sprawy. Tęskno mi do tych dni, kiedy studiowałam i tak naprawdę to było moje jedyne "zmartwienie" ;) Wtedy mogłam poświęcić się w całości blogowi. Od jakiegoś czasu jednak sytuacja się u mnie zmieniła, a zmiana dosłownie pogania zmianę. Mam nadzieję jednak, że w końcu za którymś razem uda mi się tu powrócić na dobre i pogodzić życie codziennie z tym życiem online. Ale dość już o mnie, bo nie przybyłam tu dziś, aby opowiadać Wam o sobie. 
Dzisiejszy dzień szczególny jest dla mieszkańców USA, ponieważ chyba tam najhuczniej obchodzone jest Halloween. Chociaż i w Polsce coraz częściej obserwuje się tendencję do zapatrywania na ten daleki kraj zachodni w kwestii tego święta. W weekendy popularne są teraz imprezy halloweenowe w klubach, a dzieciaki coraz częściej pukają do drzwi ze śpiewnym trick or treat na ustach. To jakie zdanie macie na temat tego święta w całości pozostawiam Wam i przedstawiam produkt, który jest zdecydowanym niezbędnikiem do stworzenia make-up'u. Nie tylko tego na Halloween, ale i na co dzień. Ale jako że dziś święto dyń, pająków, czarownic i innych przerażających istot, postanowiłam post ten ubrać w nieco halloweenowe dekoracje.



Pędzli Hakuro zapewne żadnej z Was nie muszę przedstawiać. Co prawda może nie każda z kobiet czytających ten wpis miała okazję używać tych pędzli, ale na pewno większość z Was kojarzy chociażby samą nazwę. Ja póki co najwięcej mam pędzli właśnie tej marki, posiadam w swojej kolekcji również pędzel Real Techniques, ale to pojedyncza sztuka.

Dziś pragnę przedstawić Wam pędzel Hakuro H55 powszechnie nazywanym pędzlem do pudru - w szerokim tego słowa znaczeniu. Zamówiłam go w zaprzyjaźnionej perfumerii - Elnino Parfum.Włosie zamknięte jest w srebrnej główce,  która kończy się czarną rączką. Całość pędzla wygląda, więc bardzo elegancko i minimalistycznie. Jedyne, do czego mogłabym się tu przyczepić jest ścieranie się po jakimś czasie napisu informującego o modelu pędzla. Szkoda, bo nie zawsze pamięta się jaki model kupiłyśmy, a ta informacja zdecydowanie przydaje się w momencie chęci polecenia pędzla lub kupna sobie takiego samego, ponieważ np. wcześniejszy egzemplarz nam się zużył. Całość jest bardzo masywna i H55 nazwałabym nawet grubaskiem.



Teraz coś na temat włosia, otóż jest to włosie syntetyczne, które jest niesamowicie miękkie i przyjemne w dotyku. Przy czym jest bardzo sprężyste i gęste. Nie zauważyłam też, aby włoski wychodziły, nie dzieje się też tak zresztą w przypadku pędzli Hakuro, które mam i używam już kilka lat.

H55 używam do rozprowadzania rozświetlacza i w tej roli produkt sprawdza się naprawdę dobrze. Wystarczy lekkie dotknięcie rozświetlacza, a następnie muśnięcie pędzlem kości policzkowych, aby rozprowadzić produkt. Efekt jest naturalny, ale dość widoczny. 
Przyznam, że nie próbowałam stosować produktu wraz z innymi kosmetykami sypkimi, ale podejrzewam, że sprawdziłby się równie dobrze. 



Niestety w Perfumy-Perfumeria.pl póki co nie ma H55 na stanie, polecam jednak spojrzeć na inne pędzle Hakuro - chociażby H50, który świetnie sprawdza się do podkładów zarówno płynnych jak i sypkich oraz H24, który cudownie rozprowadza wszelkiej maści róże! KLIK.

Znacie pędzle Hakuro? Macie swoje ulubione?

Buziaki,
Sylwia
Czytaj więcej »

Opalone nogi? Zrobisz je z Sally Hansen Airbrush Legs Makeup Spray Medium Brown!

środa, 21 września 2016
Poprzednio było o balsamie brązującym pod prysznic, teraz przychodzę do Was z trochę innym kosmetykiem do samoopalania, wciąż więc pozostajemy w temacie zatrzymania lata (i brązowego ciała!) na dłużej. I chociaż coraz rzadziej już będziemy odsłaniać nogi, być może jeszcze kilka ciepłych dni się trafi (zapewne próżne nadzieje, ale nadzieję mieć trzeba zawsze ;)) - przygotowanym należy być na każdą ewentualność. Tym razem w przesyłce od Perfumy-Perfumeria.pl znalazły się m.in. chyba dość dobrze znane większej części z Was - rajstopy w spray'u Sally Hansen. Ja wybrałam wersję Medium Brown.

Lekki i transparentny spray, imitujący rajstopy wzbogacony ekstraktem Palmaria. Gwarantuje natychmiastowy efekt nóg muśniętych słońcem. Airbrush Legs stymulują mikrocyrkulację, maskują popękane naczynka oraz tuszują niedoskonałości, dzięki czemu nogi wyglądają młodo i zdrowo przez cały dzień. Rajstopy nie pozostawiają smug i przebarwień. Wodoodporna formuła. Produkt odporny na ścieranie.
Idealne nogi w domowych warunkach, bez konieczności wizyty w salonie kosmetycznym.


Sally hansen rajstopy w sprayu

Czytaj więcej »

Lirene brązujący balsam do ciała pod prysznic - hit czy kit?

czwartek, 15 września 2016
Skóra lekko muśnięta słońcem jest jedną z tych cech lata, których brakuje nam podczas nadchodzących właśnie jesieni i zimy. Bo kto nie lubi widoku przybrązowionego ciała, które tak idealnie komponuje się z wszelkimi kolorami ubrań oraz podkreśla maniciure czy sam make-up? Są sposoby na to, aby na dłużej zatrzymać z nami słońce, a raczej opaloną skórę. Jednym z nich mógłby być Brązujący balsam do ciała pod prysznic od Lirene. Czy rzeczywiście możemy się nim posiłkować w walce o przedłużenie opalonej skóry?

Lirene brązujący balsam do ciała pod prysznic

Czytaj więcej »

Ulubiona odżywka do włosów - John Frieda Sheer Blonde Go blonder Lightening Conditioner

niedziela, 11 września 2016
Przyznam szczerze i bez bicia, że mam problem z używaniem odżywek, bądź masek regularnie. Chciałabym, aby moje włosy były w jak najlepszej kondycji, ale wciąż wieczorem brakuje mi sił oraz czasu na to, aby zapewnić moim włosom więcej komfortu i odżywienia. Często po prostu na szybko myję włosy, potem w tempie jeszcze szybszym suszę i gotowe. A właściwie poprawka... Tak było jeszcze ze dwa miesiące temu. Od tego momentu wszystko się zmieniło... A zmieniła to odżywka John Frieda Sheer Blond Go blonder, której efekty zadziwiają mnie do dziś.

John Frieda Sheer Blonde Go blonder Lightening Conditioner

Czytaj więcej »

Lirene BIONAWILŻENIE - nowa seria marki. Nawilżająco - matujący krem - mus z witaminą E na dzień i na noc oraz płyn micelarny

środa, 7 września 2016
Jak wiadomo, skóra, zwłaszcza, gdy przekroczymy magiczną granicę wieku, z czasem potrzebuje coraz lepszego nawilżenia. Gdy zauważamy pierwsze oznaki jej starzenia się - utratę jędrności i elastyczności oraz pierwsze zmarszczki, zwykle wpadamy w panikę i zadajemy sobie pytanie: "to już?!". Maniakalnie szukamy wtedy preparatów, które poprawią nieco wygląd naszej skóry. Często wtedy też popełniamy błędy kosmetyczne, kupując bardzo drogie kosmetyki, które "na pewno zadziałają", a tu puff! Okazuje się, że nasza skóra nie wygląda jak cera pani z reklamy, a my jesteśmy lżejsze o parę stów. Czy tak musi być? Nie! Wystarczy rozejrzeć się w markach, które lubimy :)

Te, które czytają mnie już od dawna (tak, wiem, że ostatnio jest tu mnie mało i wciąż obiecuję wielki come back, którego nie ma, ale cóż - próbuję nadal) zapewne pamiętają, iż kilka lat temu nawiązałam współpracę z Laboratorium Dr Irena Eris - i to nie z powodu możliwości otrzymywania kolejnych darmowych kosmetyków, ale po prostu z wielkiej sympatii do marek ze stajni Pani Eris. Zawsze, gdy mam okazję przetestować ich nowości, cieszę się jak dziecko, bo w większości kosmetyki te odpowiadają potrzebom mojej skóry.

Tym razem miałam przyjemność jako jedna z pierwszych testować dwie nowości z serii BIO NAWILŻENIE: Nawilżający żel micelarny z witaminą E oraz nawilżająco-matujący krem-mus z witaminą E na dzień i na noc - cera mieszana i tłusta.

Lirene BIONAWILŻENIE

Nawilżający żel micelarny z witaminą E

Jednymi ze składników nowego żelu micelarnego są woda kwiatowa z białej lilii oraz witamina E zamknięta w mikrosferach. Podczas aplikacji kosmetyku, mikrosfery uwalniają witaminę E, która odpowiedzialna jest za wygładzenie skóry. Ekstrakt z mango, również znajdujący się w nowości Lirene, odżywia i zmiękcza oraz pozostawia skórę elastyczną i jędrną.
Micelarna formuła żelu dogłębnie oczyszcza buzię z makijażu wodoodpornego, eliminuje uczucie szorstkości i zmniejsza widoczność porów.
Więcej tu: KLIK.

Lirene płyn micelarny z witaminą E

Żel zamknięty jest w 200ml opakowaniu charakterystycznym dla płynów micelarnych Lirene. Zamknięcie "na klik" jest bardzo wygodne - nawet mokrymi dłońmi jesteśmy w stanie bezinwazyjnie otworzyć wieczko. Sama butelka utrzymana jest w konwencji biało-niebieskiej, mi osobiście przypominającej kolor wody, a jak wiemy woda jest ważnym składnikiem dla naszej skóry.

Konsystencja kosmetyku to rzeczywiście żel, co jest w mojej opinii nietypowe jak na żele micelarne, aczkolwiek absolutnie nie ujmuje to temu micelowi właściwości. Jest to wręcz dość przyjemna i ciekawa odmiana po typowej dla miceli konsystencji. Żel nie jest bardzo gęsty, jest lekko wodnisty i posiada w sobie niebieskie drobinki, w których zawarta jest wspomniana wcześniej witamina E. Podczas stosowania żelu, wyczuwalny jest delikatny zapach, który trudno jednoznacznie skojarzyć. Dla mnie jest to po prostu woń podobna do zapachu kosmetyków luksusowych.

Producent podaje dwa sposoby stosowania żelu micelarnego Bio Nawilżenie: pierwszy - należy nanieść go na wacik i rozprowadzić kolistymi ruchami na skórze twarzy, szyi i wokół oczu. W przypadku mocnego makijażu należy przytrzymać wacik kilka sekund dłużej. Drugi sposób natomiast bardziej przypadł mi do gustu, jest też sposobem szybszym - należy nanieść żel na wilgotną skórę twarzy, lekko wmasować kolistymi ruchami, a następnie zmyć wodą. Po tym zabiegu oczyszczam jeszcze twarz żelem.

Lirene

Lirene nawilżająco-matujący krem-mus z witaminą E

Niestety nie jestem w stanie stwierdzić czy żel radzi sobie z makijażem wodoodpornym, ponieważ takowego nie noszę. Zauważyłam jednak, że kosmetyk nie nadaje się raczej do zmywania oczu, bowiem, gdy jego część dostanie się pod powieki, pieką one niemiłosiernie. Do demakijażu oczu używam, więc innego micela, a żel ląduje tylko na buzi. Uważam, że kosmetyk dobrze zmywa makijaż twarzy i właściwie więcej zastrzeżeń do niego nie mam :) płyn jest również dość wydajny - posiadam jeszcze 3/4 żelu. Nie zauważyłam też niemiłego ściągnięcia skóry po jego zastosowaniu, wręcz przeciwnie - czuję, że buzia jest nieco nawilżona.

Tak, więc zdecydowanie warto zainteresować się tym żelem micelarnym i udać się do najbliższej drogerii. Jego cena wynosi 14,99zł, więc to niewiele, gdy sukcesu dopełnia dobra wydajność oraz działanie.

Nawilżająco - matujący krem - mus z witaminą E na dzień i na noc - skóra mieszana i tłusta

Laboratorium Kosmetyczne dr Irena Eris moim zdaniem stworzyło naprawdę ciekawy, dobry i tani kosmetyk. Także i w tym w kremie znalazła się znana z żelu micelarnego woda kwiatowa z białej lilii, która zapewnia intensywne i długotrwałe biologiczne nawilżenie skóry, dodając jej energii i witalności. Natomiast zamknięta w mikrosferach witamina E wbudowuje się w struktury błony komórkowej naskórka, zapewniając przeciwrodnikowe i odmładzające działanie. Efektem, jaki zapewnia producent, ma być wygładzenie skóry w 83% i poprawa elastyczności w 72%.



Matowienie i regulacja wydzielania sebum są jednymi z właściwości kremu. Wyciąg z mięty zwęża pory, tonizuje i reguluje pracę gruczołów łojowych. Pochłania nadmiar sebum i sprawuje kontrolę nad nadmiernym błyszczeniem się skóry (zmniejszenie skłonności do błyszczenia się skóry do 66%).

Ponadto krem utrzymuje skórę świeżą i chroni ją. Ekstrakt z wosku pszczelego posiada silne właściwości odżywiające i odświeżające oraz zapewnia skórze promienny wygląd.
Więcej tu: KLIK.

Krem-mus zamknięty jest w opakowaniu o pojemności 50ml. Etykieta jak w przypadku żelu micelarnego, utrzymana jest w kolorystyce niebieskości. Dodatkowym plusem jest fakt, iż krem zamknięty jest nie tylko nakrętką, ale także sreberkiem.




Po raz pierwszy stykając opuszek palca z kremem, wyczuwamy aksamitny mus z niewielką zawartością niebieskich drobinek, w których ukryta jest witamina E. Krem nałożony na twarz dość szybko się wchłania zostawiając na buzi uczucie nawilżenia. Gdy dłonią dotkniemy skóry, na którą nałożony został przed paroma chwilami krem, poczujemy gładkość i delikatną, lekko matową powłoczkę. To ona umożliwia bajecznie proste rozprowadzenie make-up'u po twarzy. Działaniem, więc krem-musi przypomina mi krem Phenome Oil Control, który jest wielokrotnie droższy od kremu Lirene, a już widzę, że działają niemal tak samo!

A co z regulacją wydzielania sebum i błyszczeniem się buzi? Moja skóra należy raczej do typu normalnej ze skłonnościami do zmian w strefie T. Ta strefa też najbardziej mi się przetłuszcza, wskazane są, więc wszelkiego rodzaju preparaty, które pozwolą mi na mniejszą ilość poprawek make-up'u w ciągu dnia. I muszę powiedzieć, że temu kremowi się to udało! Przez większość dnia w pracy moja skóra nie wymaga użycia bibułek matujących i nałożenia dodatkowej warstwy pudru. Takie poprawki mogłabym poczynić przed wyjściem z pracy, ale poziom błyszczenia skóry jest na tyle mały, że spokojnie mogę sobie darować ten krok.

Wydajność kremu tak samo jak żelu micelarnego, jest naprawdę dobra. Kosmetyk stosuję od około 3 tygodni, a w słoiczku pozostało mi jeszcze 3/4 kremu. Produkt stosuję zarówno rano jak i wieczorem.
Krem znajdziecie w drogeriach za cenę 19,49zł, a więc całkiem nieźle jak na tak dobre działanie :)

Podsumowując, duet ten jest naprawdę udany! Chociaż szala znacząco przechyla się jednak ku kremowi-musowi :) Wreszcie znalazłam zamiennik drogiego kremu, z czego jestem bardzo zadowolona! Ciekawa jestem czy miałyście już okazję używać tych produktów i co o nich sądzicie?
Dajcie znać!

Buziaki,
Sylwia


Czytaj więcej »

Nawilżenie i upiększenie w jednym - Clinique Pop Lip Colour + Primer, Beige Pop 04

poniedziałek, 5 września 2016
Niejednokrotnie zapewne szukałyście tej idealnej szminki, która: 
a) nie wchodziłaby w zagłębienia ust;
b) nie zbierałaby się w nieestetyczną linię po dłuższym czasie od nałożenia;
c) nie wysuszała
... A przy tym optycznie powiększała usta, miała idealnie dobrany do naszej urody odcień, była wydajna, miała dobrą cenę... Wymogów jest mnóstwo, niestety wiele szminek na rynku nie jest też w stanie spełnić każdego z tych oczekiwań. W końcu usta każdej z nas są inne i wymagają odmiennego rodzaju pielęgnacji.

Clinique Pop Lip Colour + Primer, Beige Pop 04

Czytaj więcej »

Clarins Daily Energizer Cleansing Gel - sposób na obudzenie się

poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Wstajesz rano do pracy, niespiesznie spuszczasz nogi z łóżka w poszukiwaniu puchatych kapci. Prawie po omacku szukasz drogi do łazienki, a gdy wreszcie znajdziesz się przed umywalką i lustrem gorączkowo zastanawiasz się co jest w stanie obudzić Cię delikatnie, acz skutecznie. To również Twój problem?
Choć ze wstaniem z łóżka po pierwszym dźwięku budzika, nawet mimo największego zmęczenia, nie miałam nigdy problemu, często zazdrościłam i zazdroszczę nadal osobom tryskającym energią i świeżością w pierwszej minucie od przebudzenia.
Niestety z sowy nie zmienisz się w jeden dzień, w rannego ptaszka, ale są sposoby, dzięki którym choć trochę przybliżysz się do upragnionego celu! Mój sposób to Clarins Daily Energizer Cleansing Gel, którego odnalazłam za dość rozsądną cenę w Perfumy-Perfumeria.pl

Clarins Daily Energizer Cleansing Gel

Wyciąg z Mydlnicy i nasiona Moringa


Ten dość niepozorny kosmetyk posiada w sobie wyciąg z Mydlnicy, który delikatnie oczyszcza skórę, a nasiona Moringa przywracają zdrowy blask skórze, jednocześnie neutralizując negatywny wpływ zanieczyszczenia środowiska.

Proste, ale skuteczne zamknięcie


Żel zamknięty jest w 75ml tubce, zamkniętej "na klik". Przy otwieraniu produktu nie połamiemy sobie paznokci, ani nie uszkodzimy manicure, ponieważ mechanizm działa płynnie, ale przy tym mamy również pewność, iż kosmetyk nie otworzy się w najmniej pożądanym momencie.


Clarins

Orzeźwienie i oczyszczenie


Konsystencja jest  przezroczysta, żelowa, lekko lepka. Już podczas aplikacji daje przyjemne uczucie chłodu. 
Zapach jest delikatny, ledwo wyczuwalny. 
Żel stosuję codziennie rano oraz wieczorem od ponad miesiąca. Rano wykonuję nim odświeżający i pobudzający masaż - muszę przyznać, że dzięki temu rytuałowi spokojnie, ale skutecznie budzę się gotowa do pozostałych porannych czynności i wyzwań dnia. Wieczorem natomiast, myję nim buzię po demakijażu. Co prawda kosmetyk opisywany jest jako żel do demakijażu, ja jednak w tej kwestii mam już swoich ulubieńców. Raz na próbę użyłam go do usunięcia make-up'u, wydaje mi się, że poradził sobie w tej kwestii całkiem nieźle, aczkolwiek miałam wrażenie, że pozostałości makijażu wciąż zalegają na mojej twarzy. Pozostałam, więc wierna temu żelowi w kolejnym kroku po usunięciu makijażu - tu używa się go bardzo przyjemnie i skutecznie oczyszcza skórę z pozostałości makijażu, nieusuniętych przez płyn micelarny.
Oprócz orzeźwienia, odczuwam też niestety lekkie ściągnięcie skóry, w momencie, gdy nie nałożę kremu na twarz. Nałożenie go jednak eliminuje to nie zbyt przyjemne uczucie.

żel do mycia twarzy

Jak z tą trwałością?


Oczywiście to zależy czego oczekujemy od żelu do mycia twarzy - ten kosmetyk prawie dobija dnia po ponad miesiącu stosowania. 


Clarins Daily Energizer Cleansing Gel kupicie we wspomnianej na początku posta Perfumy-Perfumeria.pl za kwotę 54,40zł. Link TU.

Dajcie znać czy miałyście okazję używać tego produktu lub czegoś z serii energizującej!

Buziaki,
Sylwia

 
Czytaj więcej »

Pomysły na paznokcie z Rimmel Super Gel

piątek, 12 sierpnia 2016
Lato to pora roku, w której odsłaniamy nasze ciało. Szczególnie wtedy powinnyśmy, więc zadbać o każdy możliwy detal - mowa tu również o paznokciach. Nie od dziś wiadomo, że dłonie są wizytówką człowieka.
Warto znać trendy danych sezonów, ale można również stworzyć swój własny kolorystyczny kanon. Podczas tworzenia zbioru lakierów, warto zwrócić uwagę na od niedawna zasilającą półki drogerii kolekcję Rimmel Super Gel. 
Zapewne wiele z Was zmęczonych jest odpryskującym po zaledwie jednym dniu lakierem - czasem wystarczą tylko (a może aż!) porządki w domu, zmywanie naczyń i ubytek w jeszcze niedawno perfekcyjnie położonym mani gotowy. Można powiedzieć, że hybrydy są dobrym wynalazkiem, który pozwala na nieskazitelny manicure przez około 2 tygodnie, jednak nie każda kobieta może je nosić, a ponadto niezdrowo dla paznokci jest "ubierać" je w tę utrwalaną pod lampą emalię. Jak znaleźć złoty środek? Może nim być dwustopniowy system manicure stworzony przez wcześniej wspomnianego Rimmel. Dzięki tej marce malowanie paznokci dla wielu uciążliwe (bo zbyt częste), może stać się prawdziwą przyjemnością.

malowanie paznokci


Czytaj więcej »

Herome, Nail Hardener Strong, czyli odżywka, która uratowała moje paznokcie w stresującym momencie mojego życia

niedziela, 17 lipca 2016
Każda z nas ma zarówno te radośniejsze jak i bardziej przygnębiające momenty w życiu i niestety nierzadko rzutują one na nasze zdrowie. W wyniku stresu niektóre z nas obserwują wzmożone wypadanie włosów, inne zaś borykają się z problemem miękkich i kruszących się paznokci. Wtedy należy ratować organizm wzmożoną dawką witamin od środka, ale i także pomóc nadwątlonym przez skutki stresu włosom lub paznokciom. Niedawno i mnie dopadł silny stres, który niestety nie do końca jeszcze odszedł w zapomnienie. I jak zapewne domyślacie się - włosy zaczęły wypadać w większych ilościach, paznokcie rozdwajały się i kruszyły. W idealnym wręcz czasie napisała do mnie firma Bodyland.pl z propozycją współpracy dotyczącej produktów Herome. Jednym z nich była odżywka Nail Hardener Strong. Z lekką dozą niepewności zaczęłam, więc testy mając nadzieję na zadowalające efekty. Warto w tym momencie wspomnieć, że miałam już okazję testować tę samą odżywkę kilka lat temu, kiedy po raz pierwszy wybrałam się na targi kosmetyczne Beauty Forum. Wtedy moje paznokcie były mimo wszystko w o wiele gorszym stanie niż w momencie, gdy zaczęłam testy dziś opisywanej przeze mnie odżywki. Wtedy były bardzo miękkie, rozdwajające się i bardzo krótkie, bowiem nie mogłam ich zapuścić na długość dłuższą niż opuszek palca - od razu się łamały. W tamtym czasie odżywka Nail Hardener Strong niestety w ogóle się u mnie nie sprawdziła, wręcz bolały mnie od niej palce. Postanowiłam dać jej jednak jeszcze jedną szansę.


Czytaj więcej »

Redken Pureology Strength Cure Restorative Masque, czyli maska do włosów farbowanych

wtorek, 12 lipca 2016
Podczas wakacyjnych, słonecznych wojaży nie trudno o wysuszenie struktury włosa. Przytrafiło się to zarówno mi jak i mojej Mamie podczas wyjazdu do Grecji, gdzie temperatury sięgały prawie 40 stopni C. Wiedząc jak reagują włosy mojej Mamy na słońce, zdecydowałyśmy się zamówić w Perfumy-Perfumeria.pl maskę mającą zniwelować szkodliwe działanie słońca na kosmyki. Spośród bogatej oferty sklepu, wybrałyśmy Redken Pureology Strength Cure Restorative Masque, czyli maskę do włosów farbowanych. W internecie nie ma zbyt wiele polskich opinii o tym produkcie, jednak wielokrotnie słyszałam o marce od fryzjerów, do których udało mi się dotrzeć. Jedyne recenzje w sieci, jakie udało mi się znaleźć, są w języku angielskim i praktycznie każda z nich jest pieśnią pochwalną na cześć tej maski. Pełna nadziei Mama zaczęła, więc testy.

Pożegnaj się z uszkodzeniami włosa dzięki Pureology Strength Cure Restorative Masque! Stosowanie maski uczyni Twoje włosy wyraźnie silniejsze i uodpornione na szkodliwe działania dzięki Pureology Antifadecomplex i formule Asta-Repair. Maska wzmacniająca głęboko wnika w kondycję włosa, chroniąc intensywność koloru i wzmacnia włókna dając włosom z siebie to, czego potrzebują.


Czytaj więcej »

Blog lacquer-maniacs w formie... Aplikacji mobilnej!

środa, 6 lipca 2016
Cześć! Ten post miał się pojawić już daaawno, ale osoby obserwujące moje poczynania w blogosferze same wiedzą jak w ostatnich miesiącach moje blogowanie wyglądało. Teraz powoli próbuję wrócić na bloga, ale zanim dobrze się tu zadomowię i wpadnę w wir pisania, trochę to zapewne zajmie :) Ale do sedna!

Czytaj więcej »

WRACAM i produkty do stóp, które w ostatnim czasie mnie zachwyciły

czwartek, 30 czerwca 2016
Witajcie Kochane! Być może wiele z Was zapomniało o istnieniu bloga, być może niektóre z Was, które czerpały przyjemność z odwiedzania lacquer-maniacs wciąż czekały na nowy post. Jak zapowiadałam tu oraz na fan page'u blogowym, musiałam zniknąć na jakiś czas. Powodem było maksymalne spięcie się w celu zdania egzaminu dla Project Managerów - Prince2 Foundation. Od razu napiszę - udało mi się i mam już certyfikat! Krótko po nim organizowałam panieński Karolci z Charlotte's Wonderland (obecnie częściej publikuje jako Bridezilla), a potem wyjechałam na tygodniowe wakacje na przepiękną, grecką wyspę Zakynthos. I oto jestem! Jak zapowiadałam, tak wracam i muszę powiedzieć, że ogromnie się z tego cieszę! Brakowało mi mojego bloga, tworzenia wpisów oraz pstrykania zdjęć, a przede wszystkim WAS! Mam też nadzieję, że tym razem czas pozwoli mi na regularne odwiedzanie Waszych miejsc w sieci. Ale dość o mnie, nadszedł czas na treść, która miała pojawić się jakiś czas temu - przed Wami recenzja czterech produktów do stóp, które umilały mi kilkanaście ostatnich tygodni.


Czytaj więcej »

Wyniki konkursu z wodą toaletową Jimmy Choo

wtorek, 7 czerwca 2016
Cześć dziewczyny!

Szybko przychodzę do Was z wynikami konkursu, w której do zgarnięcia była woda toaletowa Jimmy Choo. Aby nie przedłużać, woda poleci do...



magdalena switala!

Urzekłaś mnie swoim opisem, dlatego to właśnie Ciebie postanowiłam nagrodzić :)
Czekam na maila lacquermanaics@gmail.com z adresem do wysyłki!
Czytaj więcej »

Woda toaletowa Jimmy Choo - mój zapach na lato + konkurs dla Was!

piątek, 20 maja 2016
Nie tak dawno opisywałam tu mój idealny zapach na wiosnę (KLIK), dziś z kolei przychodzę do Was z zapachem, którym otulać będę się latem (byle nie za bardzo, bo upał i te sprawy ;)).

Jimmy Choo Ltd to marka znana głównie z pięknych i bardzo drogich butów, w których lubują się największe gwiazdy showbiznesu. Niestety większości śmiertelników nie stać na wyroby tej brytyjskiej marki, ale w zasięgu naszych rąk są za to perfumy Jimmy'ego Choo. Na jedne z nich postanowiłam się skusić w perfumerii internetowej Perfumy-Perfumeria.pl
Psst... Także jedna z Was będzie mogła cieszyć się tym owocowo-kwiatowym zapachem, ale o tym pod koniec tego posta! :)


Czytaj więcej »

Barwa - Barwy Harmonii odżywka pokrzywowa oraz szampony czarna rzepa, skrzyp polny i łopianowy

środa, 18 maja 2016
Cześć dziewczyny!

Jak zapowiadałam w poprzednim poście - ucichnę, ale mam pewne zobowiązania, które muszę wypełnić, więc nie znikam z bloga przez ten miesiąc całkowicie.
Dziś przychodzę z recenzją szamponów oraz odżywki firmy Barwa.

Spośród 6 szamponów do testów otrzymałam trzy: Czarną rzepę, Skrzyp polny i Łopianowy.


Czytaj więcej »

My NY DKNY - zapach na wiosnę

poniedziałek, 9 maja 2016
Gdybym miała wyobrazić sobie idealny zapach na wiosnę byłby on delikatny, ale jednocześnie wyrazisty i z charakterem. Cudownie jakby miał w sobie nuty kwiatowe i wiosenną świeżość. Jeszcze lepiej jakby długo utrzymywał się na ciele i uwodził swoją wonią wszystkich wokół. 
Takim moim wiosennym hitem jest My NY DKNY.


Czytaj więcej »

Barwa, Hipoalergiczne żele pod prysznic - kolejna nowość marki, tym razem dedykowana osobom z alergiami skórnymi i Atopowym Zapaleniem Skóry

poniedziałek, 2 maja 2016
Po genialnych peelingach cukrowych (KLIK) przyszedł czas na opisanie kolejnej nowości w asortymencie Barwy, czyli trzech hipoalergicznych żeli pod prysznic. Te trzy produkty szczególnie mogą zainteresować osoby z alergiami skórnymi oraz Atopowym Zapaleniem Skóry, bowiem żele zostały przebadane dermatologicznie na tych dwóch grupach.


Czytaj więcej »

BARWA - Barwy Harmonii - czyli jedne z najpiękniej pachnących peelingów, jakie kiedykolwiek miałam okazję używać

sobota, 30 kwietnia 2016
Peeling jest dla mnie produktem dopełniającym proces pielęgnacji ciała, na który powinnyśmy sobie pozwolić raz w tygodniu. Złuszczanie bowiem usuwa zanieczyszczenia oraz obumarłe komórki zewnętrznej warstwy naskórka i pobudza skórę do wytwarzania nowych komórek. Z zauważalnych zalet: dzięki regularnemu peelinowaniu, nasza skóra staje się gładsza i bardziej miękka w dotyku. Rodzajem scrubów, po które szczególnie lubię sięgać są scruby cukrowe. Ukochałam je sobie, ponieważ z reguły są najbardziej skuteczne w działaniu - podczas stosowania większości z nich, czujemy, że nasza skóra jest oczyszczana. 
Nie lada gratką jest, więc dla mnie możliwość przetestowania kolejnych cukrowych peelingów, tym razem firmy BARWA, które dopiero wchodzą na rynek i są nowością w asortymencie marki.


Czytaj więcej »

Co kupić na promocji w Rossmannie 26.04?

wtorek, 26 kwietnia 2016
Dziś rozpoczął się kolejny etap rossmannowskiej promocji - tym razem z 49% zniżką możemy kupić wszelkie produkty do makijażu oczu, czyli: tusze do rzęs, cienie do powiek, produkty do brwi, bazy pod cienie, kredki i eyelinery.

Polecam Wam zajrzeć do posta z listopada, w którym polecałam produkty do oczu na ówczesną promocję w Rossmannie. Nie trudno się domyślić, że wszystkie produkty, o których wtedy pisałam nadal są dostępne w drogerii i w dalszym ciągu polecam je tak samo mocno :) 


W tym poście przedstawię Wam jednak 4 dodatkowe produkty, a które warto zwrócić uwagę podczas buszowania na promocji ;)

L'Oreal False Lash Wings Sculpt
 
Czytaj więcej »

BARWA - początek serii postów o produktach marki

niedziela, 24 kwietnia 2016
Słyszałyście o marce Barwa? Jeśli Wy nie lub gdzieś obiła Wam się ta nazwa o uszy, to najprawdopodobniej Wasze Mamy, Babcie czy Ciocie kojarzą Spółdzielnię Pracy Chemiczno-Szklanej Barwa, czy też kojarzą płatki mydlane lub produkty Bebi. Firma trwa od 1949 roku i warto się nią zainteresować!
W ostatnim czasie miałam przyjemność nawiązać współpracę z Barwą, w wyniku, której zostałam obdarowana produktami do testów. Pierwsze posty już w tym tygodniu! Póki co taka mała zapowiedź czego możecie się spodziewać w najbliższym czasie :)

Barwy Harmonii - peelingi

Czytaj więcej »

Co kupić na promocji -49% w Rossmanie 20.04?

poniedziałek, 18 kwietnia 2016
Tak, tak! Przyszedł czas na kolejną rossmannowską akcję promocyjną, czyli -49% na kolorówkę! Czy Wam też przez głowę przelatywały myśli, że Rossmann mógłby wreszcie powtórzyć promocję, bo potrzebujecie i tego, i tego, i jeszcze o tamtego? Macie ostatnie dwa dni na zastanowienie się czego potrzebujecie, co chciałybyście wypróbować. To naprawdę dobra okazja, aby zrobić zapas swoich ulubionych kosmetyków! 

Harmonogram akcji:
od 20.04 - twarz: podkłady, pudry, korektory, bronzery, rozświetlacze, róże
od 26.04 - oczy: tusze do rzęs, kredki do oczu, cienie, eyelinery
od 04.05 - usta i paznokcie: szminki, błyszczyki, kredki itp. oraz lakiery do paznokci i odżywki.

W listopadzie przygotowywałam dla Was serię trzech postów odnoszących się kolejno do każdej akcji tematycznej. W dużej mierze produkty, które polecałam poprzednio polecam nadal, pojawiło się jednak od listopada kilka produktów, które powinnam dodać na listę (pojawiły się po listopadzie lub gdzieś mi wcześniej umknęły). Dziś twarz, bliżej kolejnych promocji reszta :)

Link do posta listopadowego, w którym polecałam produkty na akcję promocyjną dotyczącą twarzy: KLIK. Polecam zajrzeć! 

Co jeszcze polecam, a nie znalazło się w poprzednim zestawieniu?

Kategoria pudry - Wibo Fixing Powder

Osobiście nie miałam, ale puder ten zbiera w blogosferze wiele pozytywnych opinii. To półtransparentny utrwalacz makijażu, który matuje, a jednocześnie działa nawilżająco i nie podkreśla suchych skórek. Jego konsystencja jest drobnozmielona, więc kosmetyk powinien współgrać z różnymi podkładami. Ponadto nie brudzi ubrań i nie zmienia koloru po upływie kilku godzin. Cena bardzo zachęcająca, bo regularna to 11zł. Jest jedno "ale". Polecany jest dziewczynom z cerą suchą oraz normalną. Większość wizażanek posiadających cerę mieszaną oraz tłustą nie poleca tego kosmetyku. Mimo wszystko jeśli macie możliwość, to być może warto spróbować. W końcu ile cer tyle odpowiedzi.

Kategoria podkłady - dr Irena Eris Provoke Matt oraz L'Oreal True Match


dr Irena Eris Provoke Matt - temu podkładowi poświęciłam osobny post - KLIK. Jego cena regularna jest moim zdaniem nieco zbyt wysoka (80zł/30ml), ale w promocji -49% można się na niego skusić. Tym bardziej, że podkład idealnie stapia się z kolorytem skóry (bladziochom polecam 210 Ivory), bardzo dobrze przykrywa wszelkie drobne niedoskonałości skóry: mniejsze naczynka czy krostki. Bardzo dobrze radzi sobie również z wyrównaniem kolorytu skóry. Jeśli chodzi o samą konsystencję - jest aksamitna, średniopłynna i w ogóle nie tępa (po wykończeniu tego podkładu zaczęłam używać Revlonu Colorstay wersji do cery tłustej i moje pierwsze zetknięcie się z nim po podkładzie dr Irena Eris było dość bolesne, właśnie ze względu na w porównaniu z konsystencją fluidu Provoke, bardzo tępą konsystencję). Jeśli chcecie dowiedzieć się o tym podkładzie jeszcze więcej - gorąco zachęcam, aby kliknąć w link i przenieść się do posta.

L'Oreal True Match - nie miałam, ale wiele kobiet go poleca. Niestety też jest tyle samo przedstawicielek płci pięknej, które już do niego nie wrócą... I raz jeszcze - trzeba samemu wypróbować, aby wyrobić sobie stosowną opinię. Podkład reklamowany jest jako kosmetyk idealnie dopasowujący się do cery, nie tworzy efektu maski, nie podkreśla suchych skórek i.... Uwaga! Nie jest przeznaczony stricte do konkretnego typu skóry.

Kategoria róże, rozświetlacze, bronzery... - Lovely

Tempting Cheeks Baked Blusher - wysoka pigmentacja i trwałość, rozprowadzanie bez efektu smug, dający efekt zdrowo zarumienionych policzków. To typowy kosmetyk 3 w 1: róż, bronzer i rozświetlacz, idealny do szybkiego makijażu, bowiem podobno nie zrobimy sobie nim krzywdy w postaci nieestetycznych placków na buzi. Jego cena regularna to 15zł.
Lights On Me Baked Illuminating Powder - według opinii w internetach, rozświetlacz ten nadaje lekki kolor, a drobinki i poświata mają chłodny odcień. Daje wyraźny efekt rozświetlenia, ale niektóre z Was twierdzą, że nie jest to kosmetyk do pracy. Tak czy inaczej, myślę, że warto iść do drogerii, dorwać tester i trochę "pomacać" ;) Cena regularna to 15 zł.
Glam & Shine Baked Highlighting Powder - to puder rozświetlająco-brązujący w typowo ciepłych odcieniach złota. Dla kobiet, które szukają czegoś w tonacji chłodnej niestety odpada. Cena regularna to 15 zł.
Sun & Tan Baked Bronzer Powder - polecany dla ciemniejszych karnacji, te jaśniejsze muszą uważać podczas nakładania. Posiada nieco duże drobiny, jak twierdzą niektóre wizażanki, brokatu, które po roztarciu praktycznie giną. Cena regularna to 15 zł.


I jak? Zdecydowane? :) Pochwalcie się co zamierzacie kupić na tej promocji!
Czytaj więcej »

Kredka do oczu Rimmel London Scandal Eyes Waterproof Kajal 009 Green

sobota, 16 kwietnia 2016
Delikatna, kremowa formuła, trwały i mocny kolor - to tylko kilka z obiecujących cech kredek Rimmel London Scandal Eyes Waterproof Kajal. Producent zapewnia, że po użyciu kredki nasze spojrzenie będzie bardziej wyraziste i upiększy nasze oczy na 10 godzin. Ponadto formuła jest wodoodporna, więc wszelkie łzy nam nie straszne! Czy rzeczywiście warto zainteresować się tą linią kredek marki? Już jedna seria bardzo przypadła mi do gustu (pisałam o niej TU), czy Scandal Eyes zdoła przegonić Exaggerate w wyścigu po moje serce?


Czytaj więcej »




SZABLON BY: PANNA VEJJS.