Ulubieńcy ostatnich miesięcy

Postów o ulubieńcach nie publikuję, głównie dlatego, że co miesiąc zapewne pojawiałyby się w nich te same kosmetyki, co nie ma na dłuższą metę większego sensu.

Powoli, malutkimi kroczkami zbliża się koniec roku, a na blogach zapewne pojawią się podsumowania roku w kategorii odkrycia kosmetyczne roku. Postanowiłam nieco wyprzedzić wszystkich (a przynajmniej tak mi się wydaje ;)) i pokazać Wam kilka kosmetyków z kategorii kolorówka, które naprawdę zachwyciły mnie w ostatnich miesiącach. Zapraszam! :)


Podkłady, pudry, korektory




Annabelle Minerals, podkład mineralny matujący - co prawda w tym roku go nie odkryłam, ale nadal używam z entuzjazmem jak na samym początku, a podkład AM stał się moim ulubieńcem na wieki. Po szczegóły odsyłam Was do wpisu, w którym dokładnie go zrecenzowałam (KLIK). Tutaj krótko napiszę, że utrzymuje się na buzi cały dzień, bardzo dobrze matuje i nie pozwala buzi na nadmierne błyszczenie się (jednak nie pozbawia jej też naturalnego blasku). Idealnie wyrównuje koloryt skóry, wygładza ją, nie wchodzi w pory ani nie podkreśla suchych skórek. Innymi słowy, podkład ideał! Polecam go każdej kobiecie, tym bardziej, że wybór odcieni jest ogromny i każda z nas znajdzie coś dla siebie.
Cena:  34,90zł/4g i 59,90zł/10g - dostępne tylko w sklepie internetowym Annabelle Minerals

Lirene City Matt Mineral Mattiyfing Compact Powder - to jeden z moich ostatnich odkryć, o którym pisałam zresztą całkiem nie dawno (KLIK). Posiada idealnie pudrową konsystencję, która jest tak delikatna i aksamitna, że wykańczanie tym kosmetykiem makijażu należy do jednej z najprzyjemniejszych dla mnie czynności przy wykonywaniu make-up'u. Posiada malutkie drobinki rozświetlające, które nadają skórze blasku, jednak zawartość składnika - alg koralowca - jednocześnie dba o utrzymanie skóry lekko matowej, pochłaniając nadmiar sebum. Dodatkowymi atutami są bardzo przyjemny zapach kosmetyku oraz jego cena.
Cena: 22,99zł/do kupienia w drogeriach

Lirene Shiny Touch Mineral Shimmer For Face & Eyes - przyznam szczerze, że kiedyś unikałam rozświetlaczy. Głównie dlatego, iż nie do końca wiedziałam jak je nakładać. Poza tym, gdy już udało mi się kupić swój własny, okazało się, że jego odcień wcale nie pasuje do mojej urody. A teraz znalazłam rozświetlacz idealny - nie za chłodny, nie za ciepły, idealnie wielowymiarowy, trwały, nienachalny... I jak w przypadku pudru, o którym pisałam wyżej - tani. Więcej TU
Cena: 24,99zł/do kupienia w drogeriach

Bourjois Healthy Mix - jedno z moich korektorowych odkryć roku. To dziecko Bourjois świetnie sprawdziło się w roli maski na okoliczne wypryski, ale także i jako magiczna różdżka kryjąca prawie całkowicie moje cienie pod oczami. Co prawda cena jest dość wysoka jak na drogeryjny korektor, ale zapewniam Was, że zdecydowanie warto! Więcej o nim TU.
Cena: 42,99zł/do kupienia w drogeriach

L'Oreal Lumi Magique - kolejny dość drogi produkt, na który jednak warto się skusić. Ten z kolei przeznaczony jest tylko do rozświetlenia pod oczami i zamaskowania pod nimi tego, co chciałybyśmy ukryć i radzi sobie z tym całkiem dobrze. Może ma nieco gorsze krycie niż poprzednik, ale jak pięknie rozświetla spojrzenie!
Cena: 47,59zł/do kupienia w drogeriach

MAC, Baby don't go, bronzer - o to jest dopiero produkt, który zmienił moje pojęcie o makijażu i konturowaniu twarzy! I chociaż i jednego i drugiego cały czas się uczę, bo to dość szerokie i głębokie sztuki, to bronzer ten naprawdę ułatwił mi jakiekolwiek wdrożenie się w konturowanie twarzy. A kluczem do sukcesu jest... Tamdadadam... Dobranie koloru bronzera do urody i koloru skóry! Oprócz chłodnego odcienia brązu, kosmetyk jest w konsystencji bardzo podobny do pudrów Lirene - aksamitny i bardzo pudrowy, co niestety co prawda nie czyni go wyjątkowo wydajnym, jednak łatwym w użyciu już tak. Więcej po kliknięciu - KLIK.
Cena: 105 zł/do kupienia w salonach MAC lub na ich stronie internetowej

Oczy
 

Maybelline Color Tattoo - muszę przyznać, że dawno nie widziałam tak pięknego cienia jak On and on bronze, który wchodzi w gamę odcieni Color Tattoo. Metaliczny, mieniący się w złocie odcień brązu, idealny wręcz nie tylko na wieczorowe wyjścia. Jest na tyle dyskretny, ale jednocześnie i przykuwający uwagę, że moim zdaniem krzywdzące byłoby przypisanie go tylko do jednej pory dnia. Cień dobrze trzyma się powieki, nie roluje, nie blednie i nie ściera. Jest też bardzo wydajny. Co jeszcze przemawia na jego korzyść? Otóż, można go nakładać w przeróżny sposób, także palcem, co może być wielkim ułatwieniem dla kobiet, które dopiero zaczynają swoją przygodę z cieniami do powiek lub po prostu nie zbyt często je używają, a tajniki odpowiedniego nakładania i blendowania ze sobą cieni są im obce. Niestety zaliczam się do nich, dlatego też doceniam łatwość z jaką mogę wykonać makijaż i w mgnieniu oka nadać mojemu spojrzeniu wrażenie, jakbym długo pracowała nad efektem finalnym. I pomyśleć, że jeden, mały cień może dać tyle radości i tak ułatwić życie... Zapewne większość z Was podzieli mój entuzjazm i niemałe rozmarzenie, gdy myślę o tym produkcie. Miałyście też okazję niedawno kupić go za niższą cenę na promocji w Rossmannie  (a z internetów wiem, że dużo dziewczyn ostrzyło pazurki na Color Tattoo). Jeśli jednak nie zdążyłyście tego zrobić.
 
Clinique Eye Defining Liquid Liner - liner Clinique wbrew moim oczekiwaniom stał się jedną z perełek kosmetycznych, które ostatnio poznałam. Dlaczego wbrew oczekiwaniom? Otóż, kiedy zobaczyłam aplikator pomyślałam, że będzie mi szalenie trudno namalować cienką kreskę, do której się przyzwyczaiłam. Wyobrażałam sobie grube krechy, w których niknąć będą moje i tak już dość małe oczęta. Nic bardziej mylnego - eyeliner jest na tyle uniwersalny, że zdoła namalować cienkie jak igła kreski, a także poradzi sobie z tymi grubszymi. Ponadto jest bardzo dobrze napigmentowany i na powiece kreśli idealnie czarną kreskę. Zastyga praktycznie w mgnieniu oka co jest cechą eyelinera bardzo ważną, bowiem nie odciska się na górnej powiece zaraz po nałożeniu, ani w trakcie dnia, również nie blednie.

L'Oreal Volume Million So Couture So Black i Yves Rocher Sexy Pulp - czy Wy też marzyłyście o maskarze, która idealnie rozdzieli każdy włosek rzęs, wydłuży, pogrubi je i nada im pięknej, głębokiej czerni? Nie wiem doprawdy czemu dopiero teraz trafiłam na obydwa te tusze, ale już wiem, że będzie jednym z tych, do których bardzo chętnie wracam. Z racji moich krótkich rzęs, niestety nie zachwycam się tanioszkami takimi jak hity Lovely czy Wibo. Ja potrzebuję silniejszej altyrerii i to właśnie dają mi te dwa tusze. O tuszu Yves Rocher poczytacie TU, w osobnej recenzji.
Volume Million - cena: 60,99zł/do kupienia w drogeriach
Sexy Pulp - cena: 39,90zł/do kupienia w Yves Rocher

Szminki, pomadki


Golden Rose Matte Crayon Lipstick - kto o nich nie słyszał? Blogosfera wypełniona jest postami poświęconymi tym satynowym kredkom nadającym ustom kształt i kolor idealny. Dostępne w 19 odcieniach, co znaczy, że każdy znajdzie coś dla siebie. Nie wysuszają ust, nie wchodzą w rowki (może trochę trzeba tylko uważać z tymi najjaśniejszymi odcieniami) i są diabelsko wydajne! Jeśli chciałybyście poczytać o nich trochę więcej, odsyłam do mojego jeszcze dość świeżego posta z recenzją - KLIK.
Cena: 11,90zł/do kupienia na stoiskach lub w sklepie internetowym Golden Rose

Clarins Instant Light Natural Lip Perfector - odkryłam go w lato i jak dla mnie jest iście wiosenno-letnim kosmetykiem. Zresztą, właśnie w tych porach roku najwięcej tych błyszczyków pojawiało się na blogach w różnych recenzjach. Lekkie, dyskretnie błyszczące i nadające delikatny kolor idealnie wpasowują się w klimat zwiewnych sukienek i pastelowych dodatków. Produkty te nie tylko upiększają kolorystycznie, ale i pielęgnują usta. Zdecydowanie warto mieć w swojej kosmetyczce! Więcej TU.
Cena: 75zł/perfumerie

Lily Lolo, mineralne szminki - w zakresie moich zainteresowań leżały zawsze mineralne podkłady lub pudry. Kiedyś zainteresowałam się na krótką chwilę różami, ale niestety Oh la la nie był w moim przypadku dobrym pomysłem. Jakiś czas później zobaczyłam u koleżanki na ustach piękną szminkę. Ten różowy koral. Ta satyna. Ta gładkość! Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że była to szminka Lily Lolo w odcieniu Intense Crush. Nie namyślając się zbyt długo, kliknęłam ją i za parę dni była już u mnie w domu... Więcej TU.
Cena: 54,90zł/stoiska i sklep internetowy Lily Lolo
 
Sisley Phyto Lip Twist - marzyłam o nr 1 odkąd zobaczyłam go na ustach koleżanki i sama mogłam "naustnie" wypróbować. Lekki, delikatny beż z nutką fioletu od razu mnie oczarował, i pozostawił trwałe wspomnienie błyszczących, pełnych ust, które przy okazji - a przynajmniej takie miałam wrażenie - były lekko nawilżone. Jak później się okazało to nie było wrażenie, a nawet fakt, bowiem dzięki składnikom pochodzenia roślinnego, Phyto Lip Twist nie tylko upiększa swoim kolorem i blaskiem nasze usta, ale podobnie jak błyszczyk Clarins, także je pielęgnuje.
perfumy-perfumeria.pl, cena: 137,07zł

MAC szminki - Plumful, Creme Cup, Coral Bliss - to trzy, które są moimi ulubionymi i które używałam namiętnie w okresie minionych miesięcy. Creme Cup była dla mnie idealna na wiosnę, Coral Bliss na lato, natomiast Plumful królowała na jesieni i niekiedy teraz, w zimie również ją noszę. Dwie pierwsze to wykończenie Cremesheen, ostatnia natomiast - Lustre, które w ostatecznym rozrachunku bardziej przypadło mi do gustu niż nieco tępe Cremesheen. Mimo to, kocham te 3 pomadki MAC, a Mama zakochała się natomiast w Creme d'nude, której ma już drugie opakowanie. Myślę, że szminek MAC nikomu nie trzeba przedstawiać i chociaż cena ich jest wysoka, warto mieć choć jedną w uniwersalnym odcieniu. Jeśli chcecie przeczytać więcej o każdej ze szminek, odsyłam Was do postów podlinkowanych poniżej. Cena jednej szminki to 89zł. Do kupienia w salonach MAC i w sklepie internetowym.


Lakiery do paznokci

Semilac - to marka o której tak głośno w internetach, że chyba nie trzeba jej przedstawiać. A pomyśleć, że jeszcze jakiś czas temu większość z nas była skazana na chodzenie do kosmetyczki i płacenie za usługę, często zbyt wygórowanych cen. Semilac dał nam możliwość robienia hybryd samodzielnie w domu, powoli dołączają do niego także inne marki. Ja Semilaca posiadam w całkiem pokaźnej kolekcji (niedługo pokażę na blogu) i każdemu, kto chce zacząć przygodę z hybrydą na własną rękę, bardzo polecam! Trwałe, łatwe w użyciu, nie drogie, a w dodatku bogate kolorystycznie!
Cena: 29zł/sklepy internetowe lub hurtownie kosmetyczne


Max Factor Glossfinity - jeśli dłużej śledzicie mojego bloga, pamiętacie pewnie, że byłam/jestem zapaloną miłośniczką lakierów do paznokci Essie. Teraz moja miłość znajduje się w fazie uśpienia, (głównie przez brak oferty kolorystycznej w nowych limitkach, która powaliłaby mnie na kolana) dlatego też korzystam i wypróbowuję inne lakiery. Mimo, że moja kolekcja lakierów Essie jest dość pokaźna i w sumie nie potrzebowałabym już nic więcej, na dłużej moją uwagę przykuły lakiery Max Factor Glossfinity. Mam wrażenie, że lakiery te stoją sobie smutne na półkach, zapominane i przyćmione przez inne marki. A to błąd! Glossfinity posiada równie warte uwagi kolory co inne firmy, a ja w pewnym momencie zakochałam się w kolorze Disco Pink, który niestety został wycofany ze sprzedaży. I tu przyszła mi z pomocą perfumy-perfumeria.pl, która w swojej ofercie posiada nie tylko niektóre wycofane już kolory, ale i te najnowsze. W dodatku w bardzo atrakcyjnych cenach porównując stacjonarne drogerie.
Lakiery trzymają się u mnie na paznokciach tyle, co Essie, czyli średnio 4 dni (chciałabym zwrócić uwagę na fakt, iż moje paznokcie są ostatnio w kiepskiej kondycji i często się kruszą) i mają połysk, nawet bez topa.
Disco Pink - cena: 14,25zł/Sunset Orange - cena: 11,30zł/perfumy-perfumeria.pl




5 dni darmowej dostawy w perfumy-perfumeria.pl

Jednocześnie chciałabym zaznaczyć, że w perfumy-perfumeria.pl 27.11 rozpoczyna się darmowa dostawa do paczkomatów, która trwa aż do 01.12! Pamiętajcie, że zbliżają się Mikołajki i Gwiazdka, a więc warto skorzystać z oferty i kupić coś dla siebie lub na prezent już teraz. Nie wiem jak Wy, ale kilkukrotnie zamówiłam coś za późno, a potem gryzłam ze zdenerwowania paznokcie czy prezent zdąży dojść na czas. 
perfumy-perfumeria.pl ma w swoim asortymencie nie tylko kosmetyki kolorowe, ale także pielęgnację i oczywiście perfumy z różnych półek cenowych. Jak widzicie, ceny kosmetyków są niższe niż te z drogerii, co sugeruje, że ceny innych produktów również :) Sama korzystałam z usług Perfumerii i wiem, że są uczciwi i zdecydowanie warto skorzystać z ich oferty. A już na pewno jak wysyłka jest darmowa!

I tym akcentem zakończę ten długi post. Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was, a same jeszcze skorzystacie z poleceń :) Ciekawa jestem jacy są Wasi ulubieńcy-odkrycia ostatnich miesięcy?

S.

26 komentarzy:

  1. Tez już mam mniej wiecej zaplanowany taki wpis. Niektóre produkty nam się nawet pokryją :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Minerały Anabelle kocham na równi z tymi od Lily Lolo. Korektor w tubeczce Bourjois też miałam i mile wspominam. Pomadkami w kredce Golden Rose jestem zachwycona. A na puder rozświetlający Lirene mam szczerą ochotę. I coś czuję, że Mikołaj dorzuci go do paczuszki :) A co do kupowania prezentów, to masz rację. Najwyższy czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi z Lily Lolo przypadł do gustu jedynie puder no i szminka. Podkład jakoś nie znalazł się u mnie na szczycie top listy :) Ale może trafiłam na zły produkt? Co szczególnie polecasz z tej listy?
      Cieszę się bardzo, że kredkami z GR jesteś zachwycona!

      Usuń
  3. Muszę się dokopać do mojego pudru Anabell ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudownosci od Lirene musze kupić, pomadki Maca i Sisley kuszą niemiłosiernie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już mam ochotę na kolejną z MAC... ;)

      Usuń
  5. Nie miałam żadnego z tych produktów ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam Semilaci i je ubóstwiam! :) Dodatkowo mama też matowe kredki i są przegenialne i cienie z Maybelin <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przepadam za korektorem z Bourjois. Zbyt słabo kryje i najjaśniejszy kolor jest dla mnie za ciemny. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podkład AM też jest moim ulubieńcem :) W niektórych miastach da się go kupić stacjonarnie (w Krakowie - w niezawodnym Pigmencie na Długiej, gdzie jest WSZYSTKO, serio ;)
    Kosmetyki Lirene mnie zachwyciły, gdy tylko zużyję zapasy, na pewno sięgnę po rozświetlacz i puder. Russian Red chodziła za mną od wieków, ale jestem realistką... ile razy będę miała okazję jej użyć? Na razie, w ramach testów, kupiłam jej odpowiednik z kredek GR - 09 (prawie identyczna jest szminka nr 18) i powoli przełamuję się do noszenia jej na co dzień. Jest bardzo wygodna w użyciu i naprawdę trwała :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Musze w końcu zaopatrzyć się w te szminki w kredce z Golden Rose :-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Parę Twoich ulubieńców to również moi ulubieńcy :) np korektor Healthy mix no i oczywiście Color Tattoo

    OdpowiedzUsuń
  12. Z korektorem z bourjois się nie polubiłam... za każdym razem brzydko u mnie wygląda pod koniec dnia.. z kolei cienie z maybelline uwielbiam, a najbardziej ten z numerkiem 35. Sam w sobie robi makijaż oka i nic nie trzeba dodawać ;) Semilac'ki to moja miłość paznokciowa od wakacji. Kolor który mogę nosić na okrągło to Mardi Gras, który gości równiez u ciebie ;)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kusicie tym Lirene ze wszystkich stron, ej! :D aaaaaa ostatnio powstrzymałam się od zakupu kredek z Golden Rose ;) dopóki chociaż do połowy nie zdenkuję moich pomadek, których mam całą szufladkę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie osobiście Maybelline Color Tattoo nie podpadły do gustu ;)

    www.juiloy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Muszę zakupić w końcu te kosmetyki Lirene bo strasznie mnie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  16. On and on bronze uwielbiam! Mam nadzieje, że kiedyś będę posiadaczką szminek LL :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zapomniałam, że też mam ten błyszczyko balsam z Clarins, musze go odkopać ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Też bardzo lubię podkłady AM ; )

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja dopiero zaczynam przygodę z Annabelle Minerals, tester mi służył więc skusiłam się na większe opakowanie. Dodaję co obserwowanych, żeby na bieżąco czytać co u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. u mnie też co miesiac pojawiałyby się chyba te same produkty :)Fajny pomysł ze zrobieniem calej listy na rok ktora to podsumuje :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wielu ulubieńców pokrywa się z moimi

    OdpowiedzUsuń