Halloween: kosmetyki idealne na imprezę

Halloween to święto obchodzone zdecydowanie najhuczniej w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Irlandii i Wielkiej Brytanii. Wiecie, że podobno cieszy się tam po Świętach Bożego Narodzenia największą popularnością? Obchodzone jest 31 października, a jego symbolem jest wydrążona w środku, podświetlona dynia. Tego dnia ludzie przebierają się w zombie, wampiry, czarownice, duchy i inne straszne postaci. Nie wiem jak u Was, ale odkąd przeprowadziłam się jakieś 8 lat temu pod Warszawę, w wieczór 31 października co roku dzwonią do nas dzieci z okolicznych domów i proszą o cukierki z dźwięcznym "cukierek albo psikus" na ustach. Niektórym to święto, które przypłynęło do nas z zachodu podoba się, albo może inaczej - nie mają nic przeciwko, inni z kolei nie popierają tego trendu. Ale nie o tym w poście ma być mowa! 
Coraz częściej słyszę o imprezach halloweenowych organizowanych przez rozmaite kluby i knajpy, a także o zwyczajnych domówkach, które mają na celu spotkanie się, dobrą zabawę i nierzadko przebieranki. Taka impreza to również idealny moment na wypróbowanie niestandardowych makijaży i akcesoriów, które na codzienne wyprawy w świat się nie nadają, natomiast na specjalne okazje już tak. Nie zaprezentuję Wam tu makijażu, ponieważ zazwyczaj w tej kwestii stawiam na minimalizm, a z cieniami potrafię zrobić tylko podstawowe rzeczy (chociaż wciąż się uczę!). Moim celem na dziś jest jednak podpowiedzenie Wam jakie kosmetyki mogą przydać się do uatrakcyjnienia wieczorowego i strrrrrraszneeeego makijażu :)



Dla mnie impreza, nie tylko halloweenowa równa się błysk - tu nie mamy ograniczeń - możemy nałożyć na całe ciało iskrzącym olejek lub przypruszyć je brokatowym pyłem. W tej kwestii najlepiej sprawdzają się u mnie suchy olejek Nuxe Huile Prodigieuse OR oraz srebrny pyłek J.S. Douglas Sohne.


Skoro ciało to i paznokcie. Na halloweenową imprezę najlepsze będą wszelkie pochodne czerni i czerwieni. Najbezpieczniejsze (raczej nie zdążą odpaść w ciągu jednej nocy lub odprysnąć w najmniej pożądanym momencie) będą hybrydy. Ze swojej strony gorąco polecam sprawdzone Semilac - Intense red, Dirty red czy też Brown black. Jeśli nie chcecie inwestować w hybrydy i inne związane z nimi akcesoria, polecam lakiery Essie, które w swoim asortymencie ma piękną, krwistą czerwień o nazwie Aperitif oraz głęboką czerń Licorice.    

Mamy oprawę, więc czas teraz na makijaż. Na wielkie wyjścia warto zaopatrzyć się w bazę. Ja od roku używam DAX Cashmere, która ma właściwości wygładzające. I w istocie po nałożeniu podkładu (można jej używać zarówno z wersją płynną jak i mineralną sypką), twarz jest bardzo wygładzona i aksamitna w dotyku. Baza przedłuża również nieco mat na twarzy i żywotność całego make-up'u. 

Czas na podkreślenie oczu. W tym celu możemy posłużyć się albo sprawdzoną maskarą albo sztucznymi rzęsami. Na imprezach wszelkie dżety na rzęsach i inne błyskotki mile widziane!
Oczy możecie podkreślić nie tylko tuszem, ale i czarnym eyelinerem oraz czarną kredką. W tej roli zdecydowanie sprawdzą się eyeliner Lovely oraz kredka Paese. 


Jeśli tak jak ja na co dzień wybieracie raczej tusz do rzęs, eyeliner i kredkę (albo jeszcze mniej), na specjalną okazję warto nałożyć cienie do powiek. Będziemy wyglądać nieco inaczej niż zazwyczaj! Jeśli nie czujecie się mocne w makijażu cieniami, polecam wykorzystanie już gotowych cieni, które po prostu "przyklejacie" do powieki, a potem blendujecie. W tym celu idealnie sprawdzą się cienie Eye Majic (recenzja wkrótce).



I last but not least - usta. Jeśli postawicie na mocną oprawę oczu, ubierzmy usta w delikatny, praktycznie cielisty kolor. Jeśli oczy nie będą zbyt mocno podkreślone, zdecydujmy się na wyrazisty akcent na wargach. 
Szminki w ciemniejszej tonacji, które polecam to zdecydowanie MAC Plumful, L'Oreal Paris Rouge Caresse w odcieniu 403 Hypnotic red oraz kredki Golden Rose Crayon Lipstick w odcieniach .....
Jednak moim niekwestionowanym ulubieńcem w odcieniu neutralnym, którego męczę od kilku tygodni jest Sisley Phyto Lip Twist w odcieniu nr 1 Nude. Wyparła nawet wspomnianą wyżej MAC Plumful, czyli mojego must have na jesień! Kredka Sisley nie jest może najtrwalszą szminką jaką miałam okazję używać, ale czego oczekiwać od odcieni nude? Niestety żaden z nich nie trzyma się na ustach bite kilka godzin. Co więc sprawiło, że kredka ta stała się moim numerem jeden? Przede wszystkim oprócz delikatnego koloru podkreślającego piękno ust, kredka lekko nawilża. A to jest dla mnie bardzo ważna cecha, bowiem wielokrotnie miałam okazję używać pomadek o tępej konsystencji, które praktycznie od razu wchodziły w zagłębienia ust, a dodatkowo bardzo je wysuszały. Phyto Lip Twist nr 1 ma również zdolność optycznego powiększania ust i moim zdaniem wyjątkowo powinna przypaść do gustu blondynkom, ale zapewne i brunetki i rudzielce mogą odnaleźć w niej swój ideał. Co jeszcze? Kredka sunie po ustach niczym masełko, a jej nakładanie to sama przyjemność. Czy muszę coś jeszcze dodawać i przekonywać Was, że Phyto Lip Twist w odcieniu nr 1 Nude jest idealnym dopełnieniem mocnego, mrocznego makijażu na Halloween?

Na ustach Sisley Phyto Lip Twist w odcieniu nr 1 Nude


Jeśli jesteście zainteresowane tą szminką, polecam zajrzeć do sklepu E-Glamour, gdzie możecie ją kupić - KLIK.





A jakie są Wasze kosmetyczne typy na halloweenową imprezę? :)

S.

10 komentarzy:

  1. Ładny odcień ma ta kredka Sisley. Chyba faktycznie ładniejszy od Plumful. Co do Halloween, to nie obchodzę, ale wyobrażam sobie, że szykowanie się na taki wieczór musi być niezłą frajdą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja nie obchodzę, ale bardzo miło się czyta i ogląda Twoje zdjęcia :) a kredka z sisley wygląda naprawdę fajnie, podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czerwone pomadki wyglądają obłędnie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie uznaję takiego święta, ale na paznokciach halloweenowe motywy zazwyczaj maluję

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne to złotko na Twoich paznokciach:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pomadki przepiękne i do makijażu i na jesień :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja na żadną imprezę Halloweenową się nie wybieram, ale zawsze można to odnieść do jakiejkolwiek imprezy ; ) Kusi mnie od dawna ten olejek Nuxe ; )

    OdpowiedzUsuń
  8. Akurat na żadną imprezę się nie wybieram, ale gdyby tak było to na pewno postawiłabym na jakieś czaderskie sztuczne rzęsy, bo na co dzień takowych nie noszę:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja co roku mam ochotę na Halloweenową imprezę ale jakoś nic takiego się nie dzieje i z tej przyczyny nie miałam okazji wykonać tego typu charakteryzacji . :( ale na pewno użyłabym czegoś trwałego co już sprawdziłam:)

    OdpowiedzUsuń