Ciao Roma! - relacja z wycieczki do Rzymu

Jak być może już wiecie z posta z nowościami, tuż przed Świętami Wielkanocnymi byłam na krótkiej wycieczce do Rzymu. Wyjazd zorganizowaliśmy z moim Piotrkiem sami, nie korzystaliśmy z usług żadnego biura podróży. Posłużyliśmy się jedynie firmą polską-pośrednikiem w wynajmie mieszkań. Zamierzam napisać posta o tym jak samodzielnie zorganizować taką wycieczkę. Być może jest już trochę tego typu postów w internecie, uważam jednak, że każdy może dodać do nich swoje przysłowiowe "3 grosze" - nigdy nie wiadomo jaka wiedza nam się przyda.
Dlatego dziś post nie zbyt bogaty w treść, z dość luźnymi przemyśleniami. Następnym razem będzie już konkretniej :-)

A teraz trochę o tym jakie wrażenie wywarł na mnie, czy też właściwie na nas, Rzym.
W Rzymie miałam okazję być przez 3 dni jeszcze w LO, ale z racji beatyfikacji patronki mojej szkoły, najwięcej biegaliśmy po Kościołach co skutkowało oczywiście zlaniem się ich w jedną całość (nawiasem mówiąc, trzydniowy pobyt w Rzymie był główną "atrakcją" wycieczki po kilku miejscach Włoch). Obiecałam sobie, że kiedyś wrócę do Rzymu, aby już bardziej na spokojnie obejrzeć go sobie. Bardzo bowiem spodobała mi się atmosfera panująca w tym mieście. Te wąskie uliczki, dużo Smartów i Vesp, włoski gwar i energia, a do tego pizza, aromatyczne espresso i piękne zabytki... Będąc przy Fontannie di Trevi (wtedy miałam szczęście - nie była w remoncie, natomiast podczas naszego wyjazdu już niestety tak) wrzuciłam jedną monetę, a później dwie. Pierwsza zagwarantowała mi powrót do Rzymu, a druga, według legendy miała mi pomóc znaleźć miłość. Nie muszę chyba wspominać, że obydwie kwestie się udały? ;-)

Podczas naszego 5-dniowego pobytu w Rzymie (3 pełne dni i 2 niepełne z uwagi na loty) przede wszystkim dużo chodziliśmy. Metra używaliśmy raczej max. 2 razy w ciągu dnia, reszta to zasługa tylko i wyłącznie naszych nóg. Szczerze mówiąc uważam, że decydując się na wyjazd do większego, europejskiego (czy też nie) miasta, szkoda jest nie wyciągnąć z niego tyle, ile można, pochłaniając jak najwięcej tamtejszych widoków.

My widzieliśmy oczywiście Plac Hiszpański ze schodami hiszpańskimi, Fontannę di Trevi (która niestety, jak wspomniałam wcześniej, była w remoncie), Panteon, place jak Piazza Navona, Piazza del Popolo i inne (Rzym bowiem ma wiele pięknych placy, na których w ciepłe wieczory tętni życie miasta), oczywiście Watykan wraz z Bazyliką Św. Piotra i wjazdem na kopułę Bazyliki (Muzea Watykańskie i Kaplicę Sykstyńską sobie odpuściliśmy), Zatybrze, Galerię Borghese, piramidę przy stacji Piramide, Koloseum (ale tylko z zewnątrz), Fora Trajana, dziurkę od klucza, ogród pomarańczowy i jeszcze zapewne kilka miejsc, które teraz nie wpadły mi do głowy. Oprócz tego staraliśmy się czasem zboczyć nieco z turystycznego szlaku i iść swoją drogą. Teoretycznie pełne 3 dni chodzenia od ranka do wieczora są wystarczające, ale żeby dobrze poczuć klimat Rzymu pewnie musielibyśmy mieć nieco więcej dni, w których spokojniej moglibyśmy dotrzeć w inne miejsca miasta.

Nie spróbowaliśmy tylko aromatycznej, włoskiej kawy. Codziennie bowiem robiliśmy sobie kawę w kawiarce do śniadania, które raz lub dwa jedliśmy nawet na tarasie w ciepłych promieniach rzymskiego słońca...

Ogólnie, Rzym zaczarował mnie na nowo. A słoneczna i przede wszystkim, ciepła pogoda, skutecznie zniechęcały do powrotu, do szarej rzeczywistości (zwłaszcza, że w PL był śnieg, grad i niskie temperatury). Po raz kolejny przekonałam się, że Włochy to miejsce niezwykłe i chętnie powróciłabym do miejsc, w których byłam, a także pojechałabym tam, gdzie jeszcze nie dotknęłam ziemi swoimi stopami ;-)

Miało być krótko i chyba nawet krótko było. A teraz zapraszam na relację fotograficzną!

Ten zabytek chyba każdy "zna" - Koloseum nocą :)


Park przy Koloseum


Łuk Triumfalny i Koloseum

Fora Trajana

Piazza Navona i Fontanna Czterech Rzek Berniniego

Panteon

Na tle Bazyliki Św. Piotra

Pieta

Widok z kopuły Bazyliki

Ogrody Watykańskie


Widok na Bazylikę Św. Piotra

Jak zwykle zatłoczone Schody Hiszpańskie

Uliczka na Zatybrzu

LODY! Te po lewej - straciatella, mango i truskawka, po prawej (moje :D) Oreo, Kinder Bueno i cytryna

Pomarańcze rosnące na drzewie w poniższym parku


Widok na Piazza del Popolo (czyli Plac topoli ;))

Buziaki,
Sylwia

32 komentarze:

  1. A gdzie Pitera schowałaś?? :D Zazdroszczę Wam tej wycieczki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A gdzie pocztówka i kamyczek? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz sis, na takich intensywnych i krótkich wycieczkach nie myślę o pocztówkach :) a kamyczków jakoś ładnych nie było... same gruzy ;)

      Usuń
  3. bardzo chciałam zwiedzić Rzym po tym, jak obejrzałam Anioły i Demony ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak byłam nastolatką bardzo lubiłam bliźniaczki Olsen, które zagrały w filmie "Rzymskie wakacje" i to on kiedyś, kiedyś narobił mi apetytu :) Rzym podoba mi się do tej pory :)

      Usuń
  4. Rzym.. Z pewnością piękne miasto ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Do dzisiaj nie znam smaczniejszych lodów niż włoskie;) Aż chciałoby się tam pojechać znowu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lody włoskie rzeczywiście są wyjątkowe... Ale nasze, polskie, albo w innych krajach też nie są złe :)

      Usuń
  6. Wow, zazdroszczę - świetne widoki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż żałowałam, że muszę wyjeżdżać...

      Usuń
  7. Ja zwiedzałam Rzym w prawie 40 stopniowych upałach.. jednakże zdjęcia są, jakaś chińska parasolka do ukrycia się przed słońcem jest i co ważniejsze wspomnienia :)
    Ps. Włoskie lody są najlepsze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow... Ja właśnie chciałam tego uniknąć, bo moim zdaniem to nie jest temperatura na zwiedzanie, a przynajmniej nie europejskiego miasta, gdzie można spotkać i niższe temperatury. Ale mimo wszystko zawsze, mimo jakis "niedogodności" pozostają w głowie jakoś te milsze wspomnienia :)

      Usuń
  8. Byłam lata temu w Rzymie z moim (jeszcze wtedy nie) mężem. Cudowne miejsce, do którego chce się wracać:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podróże to chyba jedna z najpiękniejszych rzeczy, jakie spotykają nas w życiu :) Piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie. A wspomnień nikt nie odbierze :)

      Usuń
  10. wow, cudownie, plac św Piotra z góry wydaje się być wielki, ludzie są jak mróweczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie z góry nie wydaje się być aż taki wielki... Bardzo dobrze widać jego kształt dziurki od klucza :)

      Usuń
  11. Byłam kiedyś i z chęcią wrócę. Cudowne miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Aż mi się zebrało na wspomnienia :)

    Cieszę się, że już byłam w Rzymie, bo inaczej skręcałoby mnie z zazdrości, a tak żal, że mnie tam nie było z Tobą jest odrobinkę mniejszy ;))) Swój pobyt wspominam równie miło i z chęcią jeszcze wrócę do tego miasta. Swoją drogą byłam tam dwa razy, tyle że za pierwszym razem na zwiedzanie miałam dosłownie godzinę lub dwie. Z Michałem natomiast byłam chyba 3 pełne dni i wtedy wydawało nam się to wystarczająco, ale teraz pojechałabym jeszcze uzupełnić te miejsca, o których wtedy nie wiedzieliśmy lub które z różnych powodów odpuściliśmy. Na pewno tym razem weszłabym na kopułę Bazyliki. Nie bardzo pamiętam czemu wtedy nie weszliśmy, ale chyba miało to coś wspólnego z tym, że zwiedzialiśmy wcześniej ze 2-3h samą Bazylikę i na kopułę wchodzilibyśmy w największy upał i zwyczajnie nie mieliśmy siły, ale następnym razem zbiorę się w sobie choćby nie wiem co :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odrobinkę :D Mimo że byłam tam zaledwie kilka tygodni temu, również chętnie bym tam wróciła. Najlepiej już! My też byliśmy 3 pełne dni,a dwa niepełne z powodu podróży.
      Zwiedzaliście Bazylikę 2-3h? Czy może mówisz o Muzeach Watykańskich i Kaplicy Sykstyńskiej? My to sobie odpuściliśmy, poszliśmy jedynie do Bazyliki (kolejka zakręcała przez prawie cały pl. Św. Piotra, ale na szczeście szła naprawdę szybko! Gorzej było z kolejką na kopułę - niby nie była jakaś super długa, ale jednak długo się czekało.

      Usuń
    2. No właśnie mówię o samej Bazylice, a nie o Muzeach. Wzięliśmy audioguide'a i słuchaliśmy każdej pojedynczej ścieżki, aż do głównego ołtarza. Chwilę potem w końcu odpuściliśmy i słuchaliśmy już tylko tego, co wydawało nam się interesujące i głównie dlatego tyle to trwało ;))

      Usuń
  13. Genialne widoki, oddałaś klimat tak, że aż zachciało mi się jakiejś wycieczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze nabieram apetyt na wycieczki oglądajac relacje u innych :D

      Usuń
  14. Uwielbiam takie relacje. Wstyd przyznać, ale w Rzymie jeszcze nie byłam. Kawa z kawiarki jest pyszna. Bardziej aromatyczne niż z ekspresu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaden wstyd :) Można nadrobić :)
      Rzeczywiście jest pyszna, aczkolwiek mi jednak bardziej smakuje z ekspresu, który mam w domu :)

      Usuń
  15. bylm raz bardzo bardzo dawno temu :) sliczne zdejcia :)

    OdpowiedzUsuń