Moja pielęgnacja ciała

Jak zapowiadałam w poście dotyczącym pielęgnacji mojej cery, przygotowałam również opis mojej obecnej pielęgnacji ciała. Jak w poprzednim poście, opiszę pokrótce każdy z produktów. Dzięki temu szybko i w skondensowanej formie będziecie mogły dowiedzieć się czy warto w ogóle kierować swój wzrok ku tym produktom ;)



Phenome, peeling do stóp fresh mint heel pumice - to naprawdę dobry produkt polskiej marki Phenome. Jego jedynym mankamentem jest tylko... Cena. Peeling rewelacyjnie wygładza stopy, a ponadto po jego użyciu czuję lekki chłód. Więcej szczegółów w poście poświęconym temu peelingowi - KLIK.

Isana, olejek pod prysznic - ja co prawda tego olejku pod prysznicem nie używam, jednak raczę moje ciało nim już po kąpieli. Nie wiem jak Wy, ale ja olejów nie nakładam na całe ciało - używam ich jedynie w obszarach zagrożonych cellulitem i rozstępami, czyli na brzuch, uda i pośladki. Niekiedy także wcieram w biust. Skóra po użyciu tego olejku jest genialnie nawilżona, gładka i miękka. Jak to olejkowi, trzeba pozwolić wchłonić się w skórę. Jedyne co mi w nim przeszkadza to zapach. Miał rację ten, kto stwierdził, że woń olejku przypomina nieco zapach tranu lub ryby... Mi niestety też, z tego powodu męczyć się nie będę i raczej nie powrócę już do tego olejku. Niemniej, jeśli nie jesteście tak wrażliwe na zapachy, polecam ze względu na właściwości.

Love Me Green, peeling organiczny - o tym produkcie również pisałam już na blogu i to nie tak dawno (KLIK). Szturmem wkradł się do mojego serca i myślę, że pozostanie w nim na długo! Pisałam to już w recenzji, ale powtórzę się, ponieważ nie każda z Was zapewne miała okazję zajrzeć do tego posta: ten peeling jest re-we-la-cyj-ny! Odpowiednio ostry, jego woń jest bardzo naturalna, pachnie bowiem pomarańczami. Dzięki zawartości olejków pielęgnuje naszą skórę i nadaje delikatny film, dzięki któremu nie musimy już nakładać balsamu po kąpieli. Wiem, że niektóre z Was nie lubią tego filmu, jednak mimo wszystko polecam ten peeling wypróbować. Jeszcze po żadnym nie miałam tak gładkiej, aksamitnej i delikatnej skóry!


Yves Rocher, różany lotion do ciała - lotion ten dostałam już spory kawałek czasu temu od koleżanek ze studiów z okazji moich urodzin. Zabierałam go często na wyjazdy, bowiem opakowanie nie jest duże, a konsystencja jest tak lekka, że potrafi szybko wchłonąć w skórę. W kwestii nawilżania niestety nie jest to prawdziwy killer. Na pewno nie sprawdzi się dla osób z bardzo suchą skórą.


Nivea, antyperspirant stress protect - w mojej kosmetyczce dawno już nie było produktów Nivea nie licząc przypadkowego kupna toniku. Zakup antyperspirantu w kulce podyktowany był wcześniejszym zakupem tego samego zapachu w mini dezodorancie w sprey'u. Zapach tak bardzo mi się spodobał (i działanie też), że postanowiłam kupić identyczną wersję, ale w kulce, do używania w domu.


Original Source, super scrup mint and walnut - ten peeling dostałam kiedyś na jednym ze spotkań blogerskich. Ogólnie żele i płyny do kąpieli Original Source bardzo lubię i regularnie kupowałam nowe warianty zapachowe. Z tego, co wiem, u nas peelingi tej marki są niedostępne, tym bardziej cieszyłam się na przetestowanie takiej perełki. Ale... Niestety peeling perełką się nie okazał. Koszmarnie trudno wydobyć go z butelki, bowiem ma bardzo zbitą konsystencję pasty. I kolejna kwestia - niestety, ale dla mnie kosmetyk ten nie zasługuje na miano peelingu. Dla mnie jest to po prostu pasta do mycia z niewielką ilością drobinek peelingujących. Wrażenia zapachowe też nie należą do najprzyjemniejszych - owszem kosmetyk ma wyczuwalny zapach mięty i jest on nieco orzeźwiający, ale też bardzo sztuczny. Może inne wersje byłyby lepsze, tej jednak nie polecam.

Lirene, żel pod prysznic Szampańska Truskawka - naprawdę po jaki żel pod prysznic Lirene bym nie sięgnęła, zawsze trafi on w moje gusta! Akurat w tym przypadku mamy do czynienia z pięknym, słodkim i bardzo realistycznym zapachem truskawek. Butla żelu jest duża, więc starszy nam na naprawdę długo. Żel pieni się wystarczająco, trzeba jedynie uważać, aby nie spłynął nam z rąk. Co tu dużo pisać? Lubię!


Facelle, płyn do higieny intymnej - ten kosmetyk zna chyba prawie każda z nas, bowiem jest o nim głośno na blogach oraz na YouTube. Jak dotąd używałam go jedynie zgodnie z przeznaczeniem, jednak stojąc przed koniecznością wyboru kosmetyków na zbliżającą się wycieczkę, przypomniałam sobie o tym jak wielofunkcyjny jest ten kosmetyk. Może być używany jako żel pod prysznic, żel do mycia twarzy, żel do golenia, szampon do włosów... Czy coś jeszcze pominęłam? Co prawda na wyjazd zaopatrzyłam się już w szampon z odżywką, ale kosmetyk ten zamierzam wypróbować na wiele sposobów. Jako płyn do higieny intymnej sprawdza się u mnie rewelacyjnie - jest delikatny, nie przesusza, nie powoduje alergii.


Rossmann, szczotka do ciała - i ostatnia pozycja na liście produktów do pielęgnacji ciała, czyli szczotka do ciała z Rossmanna. Niestety szczotki nie używam tak często jakbym chciała, a szczotkowanie ciała ma same plusy! Poprawia krążenie, przy czym jest to sposób na... Stres! Nasze mięśnie się rozluźniają. Ponadto podczas masażu złuszczamy martwy naskórek i coś jeszcze, co spodoba się każdej kobiecie - szczotkowanie ciała to rewelacyjny sposób na pozbycie się cellulitu i rozbicie tkanki tłuszczowej. Trzeba tylko szczotkować regularnie :)

A Wy? Miałyście któryś z produktów wymienionych powyżej? A może używacie aktualnie produktu do ciała, który Was zauroczył? Piszcie w komentarzach!

Buziaki,
Sylwia

46 komentarzy:

  1. Ja miałam balsam z YR tylko zielona herbata, u mnie dawał radę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez go mam, czeka na swoją kolej. Ale niestety podejrzewam, że będzie podobny ;) Chociaż na lato jak znalazł :)

      Usuń
  2. ja lubię z lirene sernikowy i różany ahh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewna czy sernikowy miałam :)

      Usuń
  3. Ja zastanawiam się nad tą szczotką z Rossmanna. Ale boje się, że u mnie z regularnym jej stosowaniem będzie ciężko... Ale trzeba zwalczać lenistwo ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trzeba, trzeba. Bez pracy nic nie ma :) Ja na Twoim miejscu zastanowiłabym się czy nie kupić jednak innej szczotki niż ta rossmannowska, bo niestety, ale jest dość ostra. Przynajmniej dla mnie.

      Usuń
  4. Olejek z Isany też został skreślony przeze mnie ze względu na zapach, wolę Babydream :) A mleczko różane sprawdzało się u mnie dość dobrze i ten piękny zapach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba też przerzucę się na Babydream, ewentualnie na Nivea.

      Usuń
  5. ja byłam bardzo zadowolona z żelu OS (bo peeling to faktycznie za dużo powiedziane patrząc na konsystencję i ilość drobinek) - zapach i uczucie chłodzenia latem wynagradzały mi wszystkie jego wady :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zastanawiam się nad tą szczotką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak masz bardzo wrażliwą skórę to może by zbyt ostra, przynajmniej na początku.

      Usuń
  7. Facelle to jeden z moich ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetyk naprawdę wielofunkcyjny, ale po używaniu go jako żel pod prysznic mam mieszane uczucia ze względu na powłokę, którą trudno było rozmasować na ciele.

      Usuń
  8. Jak kiedyś zuzyje zele pod prysznic które mam to te z lirene wyprobuje :) facelle kocham i w sumie używam jak go mam do wszystkiego. Włosy, twarz, ciało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lirene ma naprawdę fajne te żele, więc zdecydowanie warto :)
      Facelle to dla mnie dobry patent na wyjazd, na co dzień używam go tylko zgodnie z przeznaczeniem :)

      Usuń
  9. rewelacyjny post :) natchnęłaś mnie do kupienia szczotki do mycia-masażu ciała,chętnie wypróbuję też dezodorantu stress protect ale wezmę wersję w sprayu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się w takim razie bardzo, że post był przydatny :D

      Usuń
  10. Miałam kiedyś ten antyperspirant w kulce i szczerze mówiąc na mnie wrażenia nie zrobił. Wręcz przeciwnie... :)

    I am Journalist

    OdpowiedzUsuń
  11. Original Source na pierwszy rzut oka mnie zaciekawił, ale po przeczytaniu Twojej opinii jednak po niego nie sięgnę jak będę mieć okazję.. żele z lirene miałam i byłam zadowolona, dobrze się pieniły co lubię w produktach myjących :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie lepiej kierować swoje kroki i wzrok ku innym peelingom niż ten OS :)

      Usuń
  12. Muszę w końcu kupić szczotę do ciała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysl tylko czy nie warto kupić np. z The Body Shopu, bo niestety ta z Rossmanna jest dość ostra.

      Usuń
  13. Ja tym olejkiem Isany myję pędzle i beauty blender, świetnie usuwa wszystkie zabrudzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O patrz, nie pomyślałam, żeby użyć tego olejku w takim kontekście :) Chociaż do mycia pędzli używam już szamponu BabyDream.

      Usuń
  14. Ja wrażliwa na zapachy nie jestem, czarne mydło i aleppo to dla mnie nie problem, ale ten olejek z Isany to faktycznie coś z nim nie tak. Spóbuję może Nivea czy jakiegoś innego bo właściwości świetne;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też wydawało się, że nie jestem wrażliwa na zapachy. Ale Isana wyprowadziła mnie z błędu :D

      Usuń
  15. Ja z kolei tego olejku z Isany używam tylko do golenia nóg, w tej roli naprawdę wyśmienicie się sprawdza:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam tę szczotkę z Rossmanna, i bardzo ją lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie jest dla Ciebie za ostra? Bo ja odczuwałam ból masując się nią na początku.

      Usuń
  17. Peeling Phenomé lubię bardzo! Facelle faktycznie często miga na blogach, ale póki co nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie z Facelle polecam spróbować, a za peeling Phenome przybijam piąteczkę! ;)

      Usuń
  18. Również uwielbiam peeling Love me Green! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jakiś czas temu używałam tego olejku z Isany - i teraz wiem, jak nazwać ten "dziwny" zapach, kojarzy mi się tak samo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D Ja już wcześniej słyszałam takie określenia, stąd od razu stwierdziłam czy mam takie same skojarzenia jak niektóre dziewczyny :)

      Usuń
  20. Chyba poważnie zastanowię się nad szczotkowaniem ciała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczotkowanie ciała ma same zalety :) Potrzeba tylko wytrwałosci, której ja nie mam :P

      Usuń
  21. Original Source bardzo lubię żele z tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja żele też, ale ten peeling nie był peelingiem :(

      Usuń