Love Me Green - najlepszy peeling ever!

poniedziałek, 16 marca 2015
O peelingu Love Me Green wspominałam już w poście poświęconym nowościom z kilku miesięcy (KLIK). Jeśli jeszcze o nim nie słyszałyście, to koniecznie przeczytajcie teraz tego posta!

Love Me Green to marka, która produkuje swe kosmetyki w pięknej, francuskiej Prowansji. Produkty są w 100% naturalne, na bazie wyłącznie roślinnych składników aktywnych jak olejki i wyciągi roślinne. Inspiracją do powstania marki była Kostaryka - słynąca z pięknych plaż, lasów tropikalnych, parków narodowych, wulkanów oraz bogactwa fauny i flory. To połączenie natury z nowoczesnością metropolii francuskich umożliwiło wyprodukowanie kosmetyków, które czerpią to, co najlepsze z naturalnych składników oraz postępowości techniki. Love Me Green to marka, która dba o polepszenie stanu skóry jej klientów. 

Peeling otrzymałam przed Świętami Bożego Narodzenia od przedstawicieli Love Me Green. Był to prezent dla wszystkich kobiet z naszej firmy w podziękowaniu za współpracę.

Przyznam, że początkowo byłam zrażona do tego peelingu, ponieważ... Wszędzie zostawiał tłuste plamy! A kosmetyk był wcześniej nieotwierany. Jednak, gdy w końcu zdecydowałam się go użyć pod prysznicem, moje pierwsze spotkanie z nim było... Poezją! Rzadko na swej kosmetycznej drodze spotykam peelingi, które są naprawdę dobre w zdzieraniu naskórka. Większość, które przypadły mi w udziale do testów były zbyt delikatne, abym odczuwała po ich użyciu przyjemne wygładzenie ciała.
Natomiast po zaaplikowaniu peelingu organicznego Love Mee Green na moje ciało i masażu, stwierdziłam, że to jest to!

Konsystencja peelingu jest dość sypka i mokra. W peelingu bowiem zawarta jest dość duża ilość olejku pomarańczowego. Olejek ten znajduje swoje zastosowanie nie tylko w aromaterapii ze względu na swoje relaksacyjne właściwości, ale i w preparatach antycellulitowych. Ponadto przywraca skórze poszarzałej dawną witalność. Dzięki olejkowi ze słodkich pomarańczy, peeling ma zapach słodki, ale i zarazem lekko kwaśny, bardzo energetyczny. 
Ale to nie koniec olejków w tym peelingu! Chociaż na pierwszy plan wysuwa się zapach pomarańczy, swój udział w pielęgnowaniu naszej skóry tym kosmetykiem ma również olejek arganowy. Czy wystarczającym argumentem dla jego zastosowania w tym peelingu jest działanie przeciwstarzeniowe? 
Ważnym składnikiem jest również cukier - to jego drobinki masują naszą skórę i zdzierają martwy naskórek.



Poniżej informacja o składzie:

SUCROSE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, CITRUS AURANTIUM DULCIS (ORANGE) PEEL OIL*, LIMONENE, SILICA, LAURYL GLUCOSIDE, POLYGLYCERYL-2 DIPOLYHYDROXYSTEARATE, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL*, GLYCERIN, AQUA (WATER), ARGANIA SPINOSA SHELL POWDER*, MELILOTUS OFFICINALIS EXTRACT, CARICA PAPAYA (PAPAYA) FRUIT EXTRACT, POTASSIUM SORBATE, CITRIC ACID, LINALOOL, CITRAL, GERANIOL, COUMARIN
* z upraw ekologicznych

Ale przejdźmy do moich odczuć! Wrażenia zapachowe są niezapomniane - woń roztaczająca się podczas używania peelingu przywodzi mi na myśl zapach prawdziwej pomarańczy, a ponadto przypomina mi wszystkie moje zagraniczne wycieczki do ciepłych krajów. Moim zdaniem peeling ten sprawdzi się zapachowo nie tylko w okresie letnim, kiedy będzie orzeźwiał swoim zapachem, ale i na zimniejsze pory roku, kiedy również swoją słodyczą może otulać.
Podczas wykonywania masażu peelingiem, cząsteczki cukru nie rozpuszczają się, co pozwala na dokładne "wyszorowanie" ;) ciała drobinami. Po zmyciu zaś pozostałości ze skóry, wyraźnie czuć orzeźwienie i nawilżenie skóry olejkami. Po wyjściu spod prysznica nie musimy już nakładać balsamu, masła lub olejku, ponieważ nawilżenie utrzymuje się jeszcze długo po kąpieli. A gładkość skóry! Po użyciu peelingu organicznego Love Me Green moja skóra jest gładka i bardzo miękka. Naprawdę rzadko kiedy udaje mi się uzyskać taki efekt peelingami.



Być może to, co napisałam brzmi jak paplanina totalnej marzycielki, ale tak... Ten peeling właśnie takie emocje we mnie wzbudza :) 
Obecnie na stronie Love Me Green trwa promocja - możecie kupić ten kosmetyk w cenie 49,90zł (cena regularna to 79,00zł). Nie jest to co prawda mała kwota, ale wierzcie mi, naprawdę warto! :)

Miałyście może ten peeling? Polecacie peelingi innych firm?
A może inny kosmetyk Love Me Green Was zachwycił?
Czekam na Wasze komentarze!

Buziaki,
Sylwia

34 komentarze:

  1. Słyszałam o nim wiele dobrego, ale nigdy go jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będziesz miała okazje, to koniecznie kup :)

      Usuń
  2. ja też lubię peelingi, które na prawdę zdzierają, a nie jakieś tam ciaćkanie się ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię TEN typ peelingów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie miałam go, ale wiele dobrego o nim słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Będę musiała przyjrzeć mu się bliżej bo opisałaś go bardzo zachęcająco, chociaż głównie peelinguje stopy i twarz. Plecy to już musi ktoś mi zrobić peeling, samej no ciężko.. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie peelingowałam nim twarzy, więc nie wiem jakby zachowywała się po jego użyciu. Ja peelinguję całe ciało, ale pleców w całości też nie. Tyle co dosięgnę ;)

      Usuń
  7. Ja mam ich pomarańczowy peeling do twarzy i uwielbiam, głównie za zapach, ale działanie też jest fajne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planuję w niedalekiej przyszłości zaopatrzyć się w coś jeszcze z ich asortymentu. Ten peeling nastroił moje chęci na więcej :)

      Usuń
  8. Wygląda zachęcająco :) Jak skończę swoje to postaram się zakupić :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Czyli to jest to cudeńko, o którym u mnie pisałaś :) Brzmi świetnie, zapach pomarańczy uwielbiam, co oznacza, że moglibyśmy się polubić :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pomarańcze...to musi pachnie bosko. Ja jednak nie lubię efekty nawliżenia peelingiem więc niestety się na niego nie skuszę;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ze względu na zapach i działanie, ale jak najbardziej Cię rozumiem :)

      Usuń
  11. ja miałam tylko próbki tego peelingu, wydał mi się zbyt delikatny dla mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Delikatny?? To mnie zaskoczyłaś, bo delikatnym to bym go zdecydowanie nie nazwała..

      Usuń
  12. Miałam okazję go używać, ale dla mnie był zbyt ostry ;/

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę się kiedyś na niego skusić! Brzmi jak ideał! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jest ideałem! Koniecznie się na niego skuś :)

      Usuń
  14. Tego peelingu nie miałam, ale jego zapach brzmi niezwykle intrygująco! Ja póki co rozkoszuję się własnoręcznie robionym peelingiem z werbeną i cytryną oraz otulającym peelingiem P&R :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci tego peelingu, ale może i ja pokuszę się o zrobienie takiego :) Niestety peelingi P&R są dla mnie zbyt słabe. A przynajmniej na pewno wersja otulająca.

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, już zdążyłyśmy wymienić się spostrzeżeniami na Insta :D

      Usuń
  16. super recenzja,.konsystecja przypomina mi peeling z firmy Joanna o zapachu bzu lilaka jakiego używałam kilka miesięcy temu, a zapach jak fajnie napisałaś 'poezja' :) . Fajne zdjęcia również. Jeżeli lubisz DIY kosmetyczne czyli kremy, maseczki, peelingi zwłaszcza domowej roboty to zapraszam do mojego bloga i będzie mi niezmiernie miło, jeżeli go polubisz albo zaczniesz obserwować
    http://nowoscikosmetyczne.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Przypomniałaś mi o tym peelingu! Kiedyś o nim czytałam, zapragnęłam mieć, nie zapisałam i zapomniałam... Ale teraz naprawiam błąd i już sobie go zapisuję!

      Usuń

Jeśli masz zamiar zostawić w komentarzu reklamę swojego bloga bez skomentowania w sensowny sposób posta, to nie licz na to, że do Ciebie zajrzę ;) Szanuję pracę innych i chciałabym, aby szanowano moją :)





SZABLON BY: PANNA VEJJS.