L'Oreal Rouge Caresse

Pamiętacie boom napomadki L'Oreal Rouge Caresse? Nie tak dawno przez blogi przelała się fana szminek tej marki, a obecnie zachwyty te nieco przycichły. Z racji tego, że idzie wiosna, a takie jasne, dość neutralne kolory na wiosnę są wręcz idealne, postanowiłam przypomnieć o tych naprawdę wartych posiadania pomadkach.


 

Posiadam trzy spośród szesnastu dostępnych w sklepach kolorów: 101 Tempting lilac, 301 Dating coral oraz 403 Hypnotic red.

Producent określa pomadki Rouge Caresse jako:

 Zmysłowy kolor w nowej odsłonie:
1. Niezwykłe doznanie, lekka jak powietrze, bez nadmiaru;
2. Zmysłowa aplikacja, miękka, kremowa konsystencja;
3. Nieprawdopodobnie świeże, pełne blasku koloru.

... A ja całkowicie podpisuję się pod tymi podpunktami!



Cała seria zamknięta jest w bardzo gustownych i eleganckich opakowaniach, na wpół przezroczystych, bowiem część z wysuwaną szminką widać przez opakowanie. Zwieńczeniem jest dość duży "klips" z logiem marki. Ogromną zaletą opakowań Rouge Caresse jest dość mocne zamknięcie szminek na tzw. "klik".

Konsystencja szminek jest bardzo kremowa, przy czym nadają one ustom lekki błysk nieco imitujący dyskretny błysk błyszczyków. Pomadki gładko suną po ustach pozostawiając na nich delikatny kolor, który można dowolnie stopniować.
Ponadto nie wysuszają ust, nie wchodzą w zagłębienia, a podczas ich ścierania nie ma charakterystycznego dla niektórych produktów do ust schodzenia w jedną, nieestetyczną linię.
Jedynym mankamentem jest dość słaba trwałość na ustach, jednak decydując się na Rouge Caresse musimy mieć świadomość, iż produkt ten ma jedynie subtelnie podkreślić piękno naszych ust nadając im delikatny kolor. W przypadku jednych odcieni jest on mocniejszy, w przypadku innych nieco słabszy, ale zawsze możemy być pewne efektu wartego kupna Rouge Caresse. 

Jeszcze nieco o pobocznej kwestii szminek, czyli zapachu - a ten jest tak samo subtelny jak efekt szminek na ustach oraz tak samo elegancki jak ich opakowanie. Lekki, troszkę słodki, charakterystyczny dla szminek, absolutnie nie przeszkadzający w noszeniu.

A co z trwałością szminek? Przez pewien okres czasu zwłaszcza Tempting lilac używałam prawie codziennie, ale nie ubyło mi tej pomadki zbyt wiele. Podejrzewam, że przy codziennym stosowaniu przez naprawdę dłuższy czas, szminka zniknie dużo szybciej, jednak np. przy codziennym stosowaniu przez dwa tygodnie, nie będzie jej ubywać zbyt dużo.

A teraz pokrótce o odcieniach, które posiadam.

Od lewej: 101 Tempting lilac, 301 Dating coral, 403 Hypnotic red

101 Tempting lilac

Odcień bardzo uniwersalny, myślę, że będzie pasował każdej kobiecie. Prawie niewidoczny na ustach, nadaje im subtelnego blasku w kolorze jasnego, brudnego różu z nutą fioletu. Ten kolor nosiłam na ustach najczęściej, to typowy dzienniak.


301 Dating Coral

Typowy koral, lekko wpadający w pomarańcz. Spodobał mi się na ustach mojej przyjaciółki (która ma usta dość jasnego koloru, jasną karnację oraz brązowe włosy). Niestety na moich ciemnych ustach nie daje już tak ślicznego, nieco pudrowego efektu, ale również nie mogę narzekać. Moja szminka Rouge Caresse numer 2.

403 Hypnotic red

To odcień, po którego sięgam zdecydowanie najrzadziej z trójki. Jeśli nie przepadacie za mocną czerwienią na ustach lub po prostu jak ja uważacie, że niekoniecznie dobrze w niej wyglądacie, ten odcień jest idealny dla Was! Nada Waszym ustom lekko czerwony, zdrowy wygląd. Niekiedy na wieczorne wyjścia, usta smaruję nim nieco mocniej, wtedy uzyskuję wieczorowy, ale stonowany look.

Od lewej (bliżej zegarka): 101 Tempting lilac, 301 Dating coral, 403 Hypnotic red


Podsumowując, w kolekcji Rouge Caresse każda z nas powinna odnaleźć odcień dla siebie. Jeśli jeszcze nie miałyście okazji używać tych szminek, bardzo polecam. Warto rozglądać się za promocjami, bowiem cena regularna nie jest najniższa (około 43zł), jednak wiele drogerii dość często obniża ich cenę podczas okazyjnych promocji.

Czekam na Wasze komentarze - czy miałyście którąś z tych szminek, czy darzycie któryś z odcieni wyjątkową sympatią?
Buziak,
Sylwia

54 komentarze:

  1. Muszę przyznać że kolorki bardzo fajne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm, ten czerwony mógłby być w moim typie. Nie lubię wyrazistych, czerwonych ust u siebie, więc taka lekka wersja mogłaby mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie masz tak samo jak ja :) Bardzo polecam, ta czerwień jest delikatna i można ją dowolnie stopniować.

      Usuń
  3. Nie miałam tych pomadek, ale myślę, że mogłyby przypaść mi do gustu :) Szkoda, że nie pokazałaś ich na ustach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też mi tego elementu zabrakło :)

      Usuń
    2. Wybaczcie, ale nie będę Was raczyć moją przeziębioną buźką :D

      Usuń
  4. Miałam. Kupiłam trzy jednocześnie. Ale trwałość była właśnie ogromnym rozczarowaniem. Szkoda, bo wybór kolorów boski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że takie po prostu są te pomadki - delikatne, malo intensywne, więc i trwałością na ustach nie grzeszą. Trzeba mieć tego świadomość po prostu i jeśli komuś to nie pasuje to nie kupować :)

      Usuń
  5. bardzo fajne kolorki muszę przyznać i zdjęcia również

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczne kolorki, zwłaszcza pierwszy i drugi - chętnie bym ich widziala u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ochotę na więcej, ale i tak trochę szminek już mam, więc mimo wszystko szkoda mi kupować...

      Usuń
  7. mam jedną z nich, ale nie przepadam i nie używam

    OdpowiedzUsuń
  8. wszystkie kolorki przyciągają uwagę, jednak ten brudny lilakowy róż najchętniej bym przygrnęła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten jest chyba właśnie najbardziej uniwersalny :)

      Usuń
  9. Pierwszy raz o nich słysze,ale mają piękne kolory, od zawsze Loreal jest dobra marką od dawien dawna : )

    http://spelniaj-twoje-marzenia.blogspot.com/

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę pierwszy raz o nich słyszysz? Jakiś czas temu przelała się przez blogi fala zachwytów nad nimi :)

      Usuń
  10. Bardzo ładne delikatne kolory:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dawno już ich nie nosiłam! Dobrze, że o nich przypominasz, bo na wiosnę będą jak znalazł! :)

    Mam na pewno Tempting Lilac, Rose Mademoiselle i Rock'n'Mauve, z czego to ta ostatnia jest moim hitem. Tzn. była wcześniej, ale teraz pewnie też wrócę do niej z największą przyjemnością! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba się przyjrzę Rose Mademoiselle i Rock'n'Mauve, bo przyznam szczerze, że teraz już ich nie kojarzę... Tylko, że wolałabym nowych szminek nie kupować :P

      Usuń
  12. Nie miałam, cena i trwałość mnie zniechęciły do kupna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena akurat korzystna jest dość często na promocjach. A jeśli chodzi o trwalość, to cóż... Szminki te maja za zadanie delikatnie podkreślać piękno ust, więc nic dziwnego, że nie są trwałe :)

      Usuń
  13. Ja bardziej polubiłam Whisper z Maybelline. Podobno to to samo, ale mi bardziej odpowiadają tamte :) Oj tak, wiosna! Czas na jakieś lżejsze kolory (hehe tak jakbym ja - nudziara zimą nosiła inne).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Whisper nie miałam. Ale pewnie to kwestia czasu, bo chętnie bym wypróbowała :)

      Usuń
  14. Wszystkie cudne! Ja mam tyle szminek, ze już po prostu nie mogę kupić nic więcej :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja obecnie aż tak dużo ich nie mam, ale tez mi trochę szkoda pieniędzy na nowe ;)

      Usuń
  15. cudne masz te kolory. 301 zdecydowanie jest moim kolorem :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo ładne, Loreal ma niezwykle eleganckie opakowania.

    OdpowiedzUsuń
  17. dating coral mam i bardzo lubię, na moich ustach bardziej pomarańczka z niego wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na moich też... Co średnio mi się podoba, ale niech będzie :D

      Usuń
  18. Bardzo fajne kolorki, używałabym wszystkie! Do tego te piękne, eleganckie opakowania... Tylko cena nie zachwyca, ale chyba się skuszę chociaż na jedną z nich ;).
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukaj promocji, wtedy cena tak nie "boli" ;)

      Usuń
  19. Miałam ale przesuszała mi usta :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę?? To mnie zaskoczyłaś, bo moje usta są naprawdę podatne na wysuszanie, a żadna z tych szminek mi ich nie przesuszyła...

      Usuń
  20. Przepiękna trójka! Uwielbiam takie delikatesowe, nieco balsamowe, błyszczące cudownie na ustach pomadki :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękne mają kolorki. 101 byłby dla mnie idealny :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo ładne odcienie. Nudziak z nutą fioletu najbardziej przypadł mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  23. W moim typie to zdecydowanie Tempting lilac ;) Piękne mają opakowania te szminki. Bije od nich elegancja.
    I oczywiście bardzo profejsonalne zdjęcia sis. Zawsze zwracam na to uwagę. Brawo :)

    P.S. Też byś mnie odwiedziła na moim blogu.. ;P ^^

    OdpowiedzUsuń
  24. Piękne odcienie! Lubię takie semi-permanentne szminki:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja mam tą pomadkę w kolorze jasno fuksjowym, cheeky magenta ;). Bardzo ją lubię, daje fajny kolor i nawilżenie. Uważam że warto zwrócić na nią uwagę podczas promocji, ja na takowej kupiłam za bodajże 30 parę zł.

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo lubię te pomadki, a Tempting Lilac miałam nawet dwie :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Zawsze zachwycam się ich opakowaniami :)

    OdpowiedzUsuń