Balsam do ust Tisane

Tisane zainteresowałam się już dość dawno, ale odwlekałam zakup z uwagi na obecność w moich zbiorach dużej ilości pomadek i masełek do ust. W momencie, kiedy z większością nich się uporałam, moje myśli powróciły do balsamu Tisane, o którym usłyszałam po raz pierwszy chyba u Nieesia25. Carmex nie przypadł mi do gustu ze względu na smak i zapach, Tisane miał być więc lepszą, podobnie działającą alternatywą.



 

Balsam do ust Tisane przeznaczony jest do pielęgnacji oraz ochrony ust - po użyciu kosmetyku te stają się aksamitne w dotyku, a po kilku użyciach pozbawione szorstkości i spierzchnięć. Tisane chroni usta przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych, wiatru, deszczu czy mrozu. Dużym atutem jest obecność składników aktywnych takich jak: wosk pszczeli, miód, olej rycynowy, oliwa, ekstrakt z melisy, jeżówki purpurowej i ostropestu plamistego czy witamina E.

Skład: Cera alba, Olea Europea oil, Petrolatum, Ricinus communis oil, Isopropyl Mirystate, Honey, Echinacea purpurea & Melissa officinalis & Silybum Marianum Extract, Aqua, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Propylene glycol, Cholesterol, Tocopheryl acetate, Ethyl Vanillin

Filigranowy, bo 4,7 g słoiczek wylądował na mojej szafce nocnej jako towarzysz snu. Tisane ma prosty design - czerwoną nakrętkę i białą część, w której znajduje się balsam. Moim zdaniem opakowanie jest nieco zgrabniejsze niż rywala - Carmexu. Nie nastręcza też problemu odkręcanie wieczka, aczkolwiek plastik ten może być podatny na uszkodzenia. Należy też pamiętać, że używanie takiej formy balsamu do ust najbardziej higieniczne będzie w warunkach domowych, gdzie przed użyciem kosmetyku możemy umyć ręce.

Konsystencją Tisane przypomina nieco Carmex, ale wydaje mi się, że jest delikatniejszy. Zapach jest zdecydowanie łagodniejszy, nieco słodki, ale nie potrafię wskazać z czym mi się kojarzy. Nakładany na usta nie wywołuje u mnie charakterystycznego dla Carmexu mrowienia, co może być dużą zaletą dla niektórych osób.


Tisane nakładam na noc, staram się robić to regularnie. Następnego dnia nie mam problemów z nierównomiernym wyglądem szminki na ustach, podczas gdy wiele pomadek nie dawało mi takiego wygładzenia. Czuję też nawilżenie zaraz po aplikacji produktu i w nocy, a następnego dnia pomadek ochronnych używam mniej razy niż kiedy nie nałożę Tisane.
Dzięki Tisane prawie pokonałam problem mocno przesuszonych ust i wystających tu i ówdzie skórek.

Przy stosowaniu raz dziennie (czasem dwa, kiedy dłużej jestem w domu) przez ok miesiąc nie ubyło mi zbyt dużo produktu, toteż uważam ten mały balsam za bardzo ekonomiczny. Cena też nie jest zła, bowiem za słoiczek zapłacimy ok. 7 zł.

Jeśli nie miałyście jeszcze okazji poznać właściwości Tisane, gorąco zachęcam do zapoznania się z tym cudotwórczym balsamem!

Buziaki,
Sylwia

72 komentarze:

  1. Już jakiś czas widzę go w aptece i jakoś zawsze mi umyka z pamięci:) Teraz także walczę z ustami,ale jeśli znów zobaczę Tisane to zakupię;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli walczysz z ustami i nie masz lepszego specyfiku pod ręką, to bardzo polecam Ci Tisane. Nie ma co dalej się męczyć ;)

      Usuń
  2. Miałam i podpisuję się obiema łapkami pod Twoją recenzją :) Mi przy regularnym (1x) stosowaniu wystarczył na niemal rok! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! To muszę się chyba przygotować na rok stosowania? Znudzi mi się :P

      Usuń
  3. bardzo dawno temu o nim uslyszalam o nim po raz pierwszy, ale mam zapas pomadek i nie kupuje nowych. jak tylko jakas wykoncze, to napewno zakupie Tisane, bo mnie Carmex rowniez nie powalil!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie kupowałam długi czas nowych pomadek ze względu na zapasy :) Carmex myślę, że działa naprawdę dobrze, ale czemu nie używać Tisane, który jest bardziej przystępny zapachowo, a sprawuje się właściwie identycznie :)

      Usuń
  4. Używam go już dobre 10 lat - jest niezastąpiony! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to wygląda ;) Pamiętam, że na etapie gimnazjum go używałam po raz pierwszy i wtedy zaraziłam nim koleżanki z klasy. Najbardziej mi się podoba w nim, że się nie zmienia - zawsze mogę liczyć na ten sam efekt jak go używam (nawet jak się przeterminuje :P).

      Usuń
    2. Kurczę, zupełnie nie pamiętam, żeby ten balsam był już tyle czasu :D
      A z tym przeterminowaniem to dobra wiadomość - właśnie wczoraj zauważyłam, ze mój Tisane ma ważność do lutego tego roku :P

      Usuń
    3. Pamiętam, że był w małym sklepie zielarskim "u pani Małgosi" :D i to ona nam go poleciła ;)
      Mój ma do listopada 2013 :D A ostatnio zadziałał tak jak powinien ;) (Nie używam go codziennie, tylko przy konkretnym przesuszu, albo na noc. Zauważyłam, że moje usta lubią się do niego przyzwyczajać, więc przy braku potrzeby silnej regeneracji używam "zwykłych" nawilżaczy)

      Usuń
  5. Używałam kiedyś tego balsamu i również byłam z niego bardzo zadowolona, bo przynosił rewelacyjne efekty. Pamiętam też, że nie udało mi się zużyć go do końca, bo był tak cholernie wydajny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wczoraj odkryłam, że mój jest do lutego tego roku :P Więc też pewnie do końca go nie wykorzystam.

      Usuń
  6. Nie lubię za bardzo takich opakowań, gdzie trzeba wkładać palce aby wygrzebać produkt do ust. Tyle się o nim dobrego mówi, że chyba się na niego skuszę, jeżeli ten nie uratuje moich warg, to kupię ten clarins.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, nie należą one do najbardziej komfortowych w użyciu, ale już nauczyłam się, że częściej te słoiczkowe wersje są lepsze niż sztyftowe. Patrz Nuxe.

      Usuń
  7. A ja go jeszcze nie miałam, ale muszę zakupić ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam i lubię, wersję słoiczkową bardziej niż w sztyfcie :) Robiłam kiedyś ich porównanie na blogu ;) Chociaż ostatnio używam głównie balsamu Nuxe, Tołpy i naturalnego wsku pszczelego, który kupiłam na targu w Grecji :)
    Pozdrawiam, Yenn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami chyba wersje słoiczkowe są lepsze od tych w sztyfcie. Używałam sztyft z Nuxe i zupełnie nie sprawdził się w roli balsamu do ust.

      Usuń
  9. To mój pewniak na bolączki spierzchniętych popękanych ust :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię ten produkt ale sięgam po wersję w sztyfcie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wersja w sztyfcie jest ok? Osobiście spotkałam się z tym, że jednak te wersje słoiczkowe wygrywają. Patrz Nuxe :)

      Usuń
  11. Mam i uwielbiam! :) Właśnie kończę, muszę kupić niedługo kolejny :) Myślę teraz nad sztyftem, żeby móc mieć go zawsze przy sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze sztyftów polecam Blistex :) A co do Tisane w sztyfcie to nie wiem jak się sprawuje :(

      Usuń
  12. Kupiłam go na zastępstwo na kończący się mój ulubiony miodek od Nuxa, jestem ciekawa czy również będę zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Koniecznie muszę przekonać się do słoiczków i go wypróbować ;) Tak, Carmexa miałam w tubce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam kiedyś Carmexa w tubce - wiśniowego. I nienawidziłam :P

      Usuń
  14. jeszcze nie miałam przyjemności poznać, ale właśnie powoli kończę moje nocne mazidła, więc pewnie się skuszę na Tisane :)

    OdpowiedzUsuń
  15. bardzooo dawno go stosowałam :) i byłam zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam Tisane i bardzo miło go wspominam. Chociaż początkowo zapach kojarzył mi się z tekturą :D to potem zaczął podobać :D jego działanie przypadło mi do gustu i zapewne kiedyś jeszcze do niego powrócę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tekturą?:D To miałaś bardzo oryginalne skojarzenie :D

      Usuń
  17. lubię go, ale nie uważam, że to cudotwórca, masełko z nivea działa tak samo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie... W życiu nie zgodze się z tym, ze działa tak samo jak masełko Nivea...

      Usuń
  18. Powiem tylko jedno: Uwielbiam !

    OdpowiedzUsuń
  19. Może Cie zdziwię ale nigdy nie używałam tisane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego miałabyś mnie zdziwić? Nie każdy musiał używać tego produktu :)

      Usuń
  20. Musiałam go kiedyś mieć, bo mam po nim słoiczek od wielu lat, ale kompletnie go nie pamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba nie wywarł na Tobie szczególnego wrażenia, albo wtedy nie zwracałaś na właściwości większej uwagi :)

      Usuń
  21. Uwielbiam, to jedyny balsam do ust, jakiego używam! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Słyszałam o nim same dobre opinie, sama jeszcze nie używałam. Powiem szczerze, że jego działanie mnie intryguje, ale firma nie oferuje mojej ulubionej formy aplikacji, co trochę mnie zniechęca. Może się jeszcze przekonam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Twoja ulubiona forma aplikacji to...? :)

      Usuń
  23. Nie mogę mu odmówić świetnych właściwości pielęgnacyjnych, ale nie jestem w stanie używać go ze względu na zapach i smak... :(
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam podobnie z Carmexem. Aczkolwiek nie wykluczam, że kiedyś znów do niego wrócę.

      Usuń
  24. Kiedyś pewnie go wypróbuję, ale zdecyduję się na wersję w sztyfcie, bo tych słoiczkowych nie znoszę!:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny piszą, że wersja w sztyfcie też nie jest najgorsza :) Może sama kiedyś na nią się skuszę.

      Usuń
  25. Tisane? to moja miłość wielka :) cudownie działa na ustach i pięknie pachnie :) pozdrawiam i obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie przybijam piątkę! :) I dziękuję za obserwację :)

      Usuń
  26. mój mężczyzna używa ten balsam do ust i jest bardzo zadowolony mi nie odpowiada zapach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z kolei mój chłopak twierdziłby, że ten balsam śmierdzi przeokrutnie ;)

      Usuń
  27. Nigdy go nie miałam, kiedyś koniecznie muszę wypróbować. Moim wielkim ulubieńcem jest miodek z Nuxe, świetnie radzi sobie z szybką regeneracją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miodka z Nuxe jestem szalenie ciekawa i bardzo chetnie kiedyś się w niego zaopatrzę :)

      Usuń
  28. Tisane to mój ulubieniec :-) Obecnie używam słoiczkowego balsamu Nuxe, ale nie jestem nim zachwycona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Niewiele jest takich osób. Mogłabyś napisać czemu Nuxe nie przypadł Ci zbytnio do gustu?

      Usuń
  29. Nie lubię słoiczków :( wiecznie wchodzi mi zawartość pod paznokcie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubię tego wchodzenia w paznokcie. Ale dla dobrego odżywiania ust się poświecę :)

      Usuń
  30. Nie przepadam za słoiczkami, ale nie raz kusiłam się na wersję w sztyfcie i byłam zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skusiłaś się na wersję w sztyfcie Tisane?:) Czy w ogóle nie raz kupowałaś sztyfty z jakiejś firmy i byłaś zadowolona? Wybacz, ale dwojako to rozumiem :D

      Usuń
  31. dla Tisane mogę poświęcić się słoiczkowej formie :)
    świetnie się sprawdza i jest faktycznie bardzo wydajny

    OdpowiedzUsuń