Moja codzienna pielęgnacja twarzy

Dziś postanowiłam napisać o produktach pielęgnacyjnych, które obecnie używam do twarzy. Nigdy nie było u mnie takiego posta, ale też nigdy nie zdarzyło mi się używać na raz tylu świetnych produktów. Dlatego też będzie to post ze zbiorowymi, małymi recenzjo-opiniami na temat pokazanych w nim kosmetyków.






Produkty, które widzicie na zdjęciu używane są przeze mnie codziennie, jedne mają swój stałą porę dnia, inne używane są jak najdzie mnie ochota.

Garnier, płyn micelarny 3 w 1


Nie dziwę się, że tyle zachwytów pada w blogosferze (i poza nią) w kierunku tego płynu micelarnego! Z makijażem oczu radzi sobie rewelacyjnie (zarówno z tym delikatniejszym jak tusz do rzęs, eyeliner i kredka jak i z mocniejszym), nie pozostawia tłustej mgiełki i nie szczypie. Z demakijażem twarzy również mu po drodze - jest w stanie skutecznie i szybko usunąć wszystko, co zaaplikowałyśmy na buzię. Ponadto jest bardzo wydajny, kosztuje 20zł (a jeśli upolujemy go na promocji, to nawet i mniej! Ostatnio w Super-Pharm można go zdobyć za ok 14 zł) i jest dostępny we wszystkich drogeriach typu Rossmann, Natura, czy wyżej wspomniany SP. Z pewnością zasłużone są również porównania go do różowej Biodermy. Jak dla mnie numer jeden i myślę, że pobił wszelkie stosowane przeze mnie płyny micelarne. Będę wracać bankowo!

Foreo Luna, szczoteczka soniczna do twarzy


Już po pierwszym jej użyciu byłam zaskoczona gładkością skóry. Tego nie da chyba żaden peeling! Początkowo podchodziłam szczoteczki sonicznej Foreo Luna jak pies do jeża - zawsze bowiem przyzwyczajona byłam do używania po prostu żeli do mycia twarzy czy innych podobnych specyfików. Teraz w oczyszczaniu buzi miała pomóc mi szczoteczka na baterię, w dodatku w dość nietypowym jak na szczoteczki kształcie i z dziwnymi... Wypustkami. Brzmi kosmicznie, ale myślę, że na dłuższą metę Luna ma szansę na przekonanie mnie do siebie na długi, długi okres czasu. Niestety nie jestem jeszcze w stanie stwierdzić jej dobroczynnego działania na pory, ale mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni. Od razu chciałam zaznaczyć, że mam dość gładką cerę, nie mam problemu z nadmiernym pojawianiem się na niej wyprysków (taki problem od czasu do czasu pojawia się na brodzie - kiedyś występował on częściej), więc u mnie kolosalnej różnicy w kondycji cery mogę nie zauważyć. Ale to temat na dłuższą recenzję, której możecie się spodziewać ;)

Lush, Angels on bare skin


Nie pamiętam chyba żadnego czyścika do twarzy, który pozostawiałby moją cerę matową i tak gładką jak robi to Angels on bare skin od Lush. Początkowo wkurzała mnie aplikacja i wszędzie rozsypujące się części kosmetyku. Ale z czasem przywykłam i do tego, i do dość specyficznego dla mnie zapachu - teraz cieszę się właściwościami. To drugi kosmetyku Lush po malutkim kremie do rąk, który chwycił mnie za serce. Teraz pozostaje mi jedynie powiedzieć: "Dobra, jest już sklep Kiko, teraz poproszę Luh!" ;)

Oriflame, Nature Organic, Acai & Pomegranate


Ten żel do mycia buzi kupiłam za sprawą Karotki, która w którymś z postów chwaliła ten produkt. Akurat szukałam czegoś owocowego do mycia buzi na upały, a jak widać, żel ten dopiero wylądował w mojej pielęgnacji teraz. I absolutnie tego nie żałuję! Generalnie nie przepadam za Oriflame, mimo że moja koleżanka ze studiów kupowała u nich i była w stanie mi coś z tej marki bądź Avonu załatwić. Tyle w końcu było produktów wokół!
Emulsja ta przede wszystkim ma piękny, bardzo orzeźwiający zapach granatu, który w kosmetykach uwielbiam. Ponadto świetnie nadaje się jako jedna z części duetu z Foreo Luną. Produkt Oriflame nie daje może solo tak świetnych efektów jak czyścik Lush opisany wyżej jednak mycie nim może być przede wszystkim szybsze (bez gimnastyki z wypadającymi skrawkami jak w przypadku Angels on bare skin, a zapach pobudzać z rana. Bardzo przyjemny produkt!

AA, Technologia wieku, Cera mieszana, starter matujący pod makijaż


Nie sądziłam, że starter ten pozwoli mi na zmatowienie cery wraz z jednoczesnym jej nawilżeniem. Kosmetyku tego używam codziennie rano jako krem do twarzy. Myślę, że połączenie go z podkładem matującym Annabelle Minerals oraz pudrem do twarzy Lily Lolo jest dobrym sposobem na brak jakichkolwiek poprawek w ciągu całego dnia w pracy. Moja cera nie jest może idealnie matowa po 8h w biurze, ale świeci się w sposób naturalny, bez efektu żarówy. Jestem pozytywnie zaskoczona, że starter nie podkreśla suchych skórek i nie przesusza.

Lirene, Dermoprogram, cera sucha. regenerująco-nawilżający krem odżywczy na dzień i na noc


Kremu Lirene używam na koniec mojego pielęgnacyjnego dnia, czyli wieczorem. Po jego nałożeniu buzia się dość widocznie świeci, ale nie przeszkadza mi to, bo i tak zobaczą mnie tylko domownicy. Krem pozwala mi na zachowanie odpowiedniego poziomu nawilżenia cery - to taka równowaga dla startera matującego używanego rano. Jest dość tłusty i generalnie nie do końca przeznaczony do mojej cery - mam cerę normalną ze skłonnościami do zmian w strefie T. Nie zauważyłam jednak z tego tytułu wzmożonego powstawania nieprzyjaciół czy też podskórnych gul. Jestem w pełni zadowolona i mogę polecić dla nawilżenia buzi. Jeszcze jedno! Krem jest dość wydajny - używam go już jakieś 2 tygodnie, a praktycznie jeszcze prawie nic nie zużyłam!

To tyle z produktów pielęgnacyjnych do twarzy, które chciałam dziś wyróżnić. Stosuję jeszcze oczywiście wodę termalną Uriage jako tonik (ale jeszcze zbyt krótko, aby się tu znalazła) oraz dwa kremy pod oczy, jednak żaden z nich nie zachwycił mnie na tyle, bym tutaj o nim wspomniała.
A Wy macie jakieś hity pielęgnacyjne do twarzy?

Buziaki,
Sylwia

48 komentarzy:

  1. Zgadzam się, że żel z Oriflame pięknie i orzeźwiająco pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę bardzo miło mi się go używa i nawet żałuję, że już dobija denka :) Może kiedyś jeszcze do mnie powróci :)

      Usuń
  2. Szczotka od dawna mnie intryguje, szkoda, że jest taka droga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, do najtańszych nie należy. Szczerze mówiąc byłam nieco zdziwiona ceną. Ale wiem, że amatorzy na jej kupno się znajdą :)

      Usuń
  3. LUSH marzy mi się od dawna ♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniołki Ci się marzą czy generalnie Lush?:)

      Usuń
  4. Hmm zaciekawił mnie ten produkt z Lush. Jeszcze nic od nich nie miałam i nie za bardzo wiedziałam, co warto kupić. Zobaczę go sobie w sklepie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A masz dostęp do Lusha? Szczęściara! :) Warto patrząc na recenzje kupić Catastrophe Cosmetic (chociaż ja nie zauważyłam na mojej twarzy spektakularnych efektów), a ostatnio oczarował mnie krem do rąk New Charity Pot.

      Usuń
  5. Z wszystkiego co tutaj opisałaś używam ten krem z Lirene. Jest świetny! ;) Ostatnio dorwałam go na promocji w HEBE. Żel do mycia twarzy z oriflame używałam kilka lat temu, ale się nie polubiliśmy.

    Co do Foreo Luny, to myślę, że na pewno takie nasze peelingi kosmetyczne mają mniejszą przewagę, ale zabiegi u kosmetyczki typu mikrodermabrazja, peeling kawitacyjny lub oxybrazja, której ostatnio się poddałam działa bardzo dobrze, nie gorzej, więc na Lune się nie skusze ze względu na jej cene, ale na wizyte u kosmetyczki - zawsze :) Lubię te chwile.. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! No to trafiłyśmy :) Nie sądziłam, że używasz w ogóle takich typowo drogeryjnych kremów :)

      Hmm tylko, że zabieg masz co jakiś czas, a Lunę masz na co dzień :) ale pewnie w ostatecznym rozrachunku taki zabieg jest tańszy niż Luna. Nie chodzę do kosmetyczki, nie znam się za bardzo ;)

      Usuń
  6. muze wreszcie tego micela kupic jak wszystko pokoncze:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam, zresztą nie tylko ja :)

      Usuń
  7. Z niecierpliwością czekam na recenzję Foreo :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie, będzie, muszę się tylko do niej zebrać :)

      Usuń
  8. Miałam żel z Ori z tej samej serii, bardzo fajny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się czy są jeszcze inne warianty zapachowe :)

      Usuń
  9. Garnier to rownież mój nr 1. Zdecydowanie przebija Biodermę, a ta szczoteczka bardzo mnie zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewna czy przebija Biodermę pod względem właściwości - moim zdaniem te płyny są na podobnym poziomie. Jednak z całą pewnością przebija ją ceną ;)

      Usuń
  10. Lush'a uwielbiam ! Szkoda ze w polsce nie ma go jeszcze :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doczekaliśmy się Kiko, miejmy więc nadzieję, że i na Lusha przyjdzie pora ;)

      Usuń
  11. Luny zazdroszczę. Początkowo myślałam, że to tylko kolejny szeroko reklamowany gadżet. Ale widzę, że działa i to dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Luna naprawdę zasługuje na pochwały, które zbiera :) Wkrótce spróbuję nieco o niej opowiedzieć.

      Usuń
  12. I aniołek Lusha, i płyn Garniera. Oba mi znane :) Oba bardzo lubiane :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Szczoteczka do twarzy Fareo śni mi się po nocach :)
    I to jest aktualnie gadżet na który poluję :)
    Moze Mikołaj się spisze i zostawi ją pod choinką ;)

    Buziaki
    xo xo xo xo xo xo


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie mocno trzymam kciuki, żeby w tym roku Mikołaj włożył pod choinkę tę szczoteczkę :)

      Usuń
  14. z Twojej pielęgnacji nic nie znam, ciągle się zastanawiam nad tym micelem, ale boję się zamieniać różową Biodermę na cokolwiek ;)
    swoją drogą od kilku dni i za mną chodzi pomysł na takiego posta, jakiego Ty napisałaś ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie bój się! Spróbuj! Wiele dziewczyn twierdzi, że ten micel Garniera działa jak Bioderma, więc możesz tylko zyskać - niższą cenę ;)
      Haha, no to ciekawe czy jeszcze inne postowe pomysły nam się pokrywają :D

      Usuń
  15. Zaciekawił mnie żel Oriflame. Dawno nie miałam nic z tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie miałam takie okresu kiedy kupowałam w dużych ilościach kosmetyki Oriflame, bądź Avonu. Od czasu do czasu na coś się skusiłam. Ten żel wypatrzyłam u Karotki i od razu wiedziałam, że ten granat mnie do siebie przekona :)

      Usuń
  16. już kolejny raz czytam zachwyty dot. płynu micelarnego Garniera. chyba w końcu go kupię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, zachwytów nad nim było już w blogosferze duuużo :) ale są jak najbardziej uzasadnione :)

      Usuń
  17. fajnie, ze jestes kolejną osoba, która polubiła Garnier płyn. Dla mnie najlepszy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ich grono chyba wciąż się powiększa :)

      Usuń
  18. Oj tak "Dobra, jest już sklep Kiko, teraz poproszę Lush!" już sobie wyobrażam jak często bym tam chodziła, ach mogłabym pracować wśród tych zapachów :D Niestety żaden z kosmetyków nie jest mi znany ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam aż tak często w Lushu pewnie bym nie bywała, nie odpowiada mi np. forma szamponu do włosów. Ale myślę, że od czasu do czasu na coś bym się skusiła... Teraz bardzo za mną chodzi krem do rąk New Charity Pot :)

      Usuń
  19. Twoja Luna to wersja mini czy zwykła, bo planuje w najbliższym czasie zakup szczoteczki, a nie mogę się zdecydować między nią, a Clarsoniciem.
    Z jednej strony przekonuje mnie to, że Luna nie potrzebuje zmiennej szczoteczki, z drugiej strony zastanawiam się czy będzie wystarczająco ścierająca naskórek. No i czy wersja mini byłaby dobrą decyzją, bo nie wiem, czy uda mi się uzbierać aż 720zł na wersję dużą, no i oczywiście czy będzie poręczna. Chyba muszę odwiedzić Douglasa w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Luna jest wersją mini. Niestety nie pomogę w tej kwestii, bo Clarisonica nie miałam... Z wersją dużą również nie miałam porównania. Chyba zostaje Ci pochodzenie po blogach i szukanie wartościowych opinii. Wiem, że niektóre dziewczyny mają dużą wersję Luny. Chyba taki post przewinął mi się u Idalii.

      Usuń
  20. Szczoteczkę soniczną chciała, ale zrezygnowałam. nie jestem systematyczna w stosowaniu takich gadżetów, no może po za szczoteczką elektyrczna do zębów. Ale czyscik Lush - aqua marina uwielbiałam:) No i Garnier u mnie dalej w użyciu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety też nie jestem zbyt systematyczna, a dla szczoteczki musiałabym jednak trochę czasu poświęcić. Teraz tylko się spiełam do testów :)
      Aqua marina jeszcze nie miałam, kto wie, może kiedyś?:)
      Ja już Garniera wykończyłam, na tapecie obecnie masełko Clinique i do zmywania oczu płyn micelarny Caudalie :)

      Usuń
  21. Foreo Luna może i mi się marzy, ale szkoda mi kwoty, na jaką bym musiała się narazić, by ją mieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety rzeczywiście kwota nie jest dla wszystkich osiągalna na takie cudo. Może kiedyś stanieje :)

      Usuń
  22. z Twojej paczki mam jedynie żel do mycia pyszczka Oriflame ale nie polubiłam go, słabo się pieni i słabo zmywa makijaż

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi słabe pienienie się zupełnie nie przeszkadzało :) Nie kupiłam tego żelu też do zmywania makijażu - do tego używam głównie płynów micelarnych. Żel ma dla mnie oczyścić twarz jedynie z resztek makijażu, których nie udało mi się usunąć podczas demakijażu micelem i myślę, że w tej roli ten specyfik się sprawdził :)

      Usuń
  23. Muszę przyznać, że szczotka Foreo mnie zaintrygowała. Chyba głównie o jej formę chodzi, wygląda ciekawie :)

    Z Twojej gromadki znam tylko micel Garnier - dla mnie różowa Bioderma jest nieco lepsza, ale ostatecznie uznaję, że Garnier zrobił dobrą robotę i w tej cenie naprawdę warto go chociaż wypróbować. Miałam też okazję zapoznać się z Aniołkami Lush - fajne, ale chyba nie do końca dla mnie, musiałabym pewnie poużywać ich na dłuższą metę, by utwierdzić się w jakimś przekonaniu.

    A moje hity pielęgnacyjne? Kilka ich mam, sporą grupką podzieliłam się już na blogu. Peelingi Dermalogica, sporo pozycji Phenome, obecnie czerpię również przyjemność ze stosowania kremu do twarzy Aesop. Dłuuugo by wymieniać ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Foreo jak na szczotkę soniczną rzeczywiście wygląda dość niekonwencjonalnie :)

      Serio Twoim zdaniem Bioderma jest nieco lepsza? Ja kurcze nie widzę różnicy :) Chyba, że piszesz o składzie? W to się nie zagłębiałam, szczerze mówiąc :)
      Anioły Lush u mnie powodowały lekkie matowienie buzi, więc może gdybyś poużywała ich dłużej, zauważyłabyś różnicę :)

      No tak, Twoje hity znam :D I nawet na niektóre mam ochotę :)

      Usuń
  24. Bardzo mnie cieszy to, że zarówno żel, jak i czyścik świetnie się u Ciebie sprawdzają, a ja miałam w tym niemały udział :)

    U mnie AOBS również dobrze się sprawdzał, ale aż tak mocno mnie nie oczarował, żebym chciała do niego wracać przy każdej możliwości. Znacznie bardziej oczarował mnie czyścić Let The Good Times Roll, a oprócz tego teraz zapoznaję się również z Herbalism, który ma spore szanse trafić do grona ulubieńców :)

    Co do kremów - moim hitem jest niezmiennie krem głęboko nawilżajacy z Pharmaceris A, ale ten starter z AA wydaje się być naprawdę ciekawy, więc może niedługo skuszę się na zakup, skoro tak go polecasz :)

    OdpowiedzUsuń