Sensilis, Ritual Care, 2 w 1 maseczka i peeling

czwartek, 6 listopada 2014
W poście o kremie pod oczy marki Sensilis (tu) obiecywałam Wam recenzję kosmetyku tej marki, który dla odmiany okazał się bardzo miłym towarzyszem w pielęgnacji mojej twarzy. Tym razem chciałam napisać o produkcie 2 w 1 - maseczce i peelingu z serii Ritual Care.




Producent przeznaczył ten kosmetyk dla osób z cerą mieszaną i tłustą. Jest to maseczka o podwójnym działaniu - oczyszczającym i złuszczającym. Normalizuje działanie gruczołów łojowych, wchłania nadmiar sebum, delikatnie złuszcza naskórek i oczyszcza zatkane pory.

Składniki aktywne znajdujące się w tej maseczko-peelingu to:
- biała glinka z dwutlenkiem tytanu
- złuszczające cząstki jojoby
- kwas mlekowy

Produkt powinno się stosować na dwa sposoby:
-stosując jako maseczkę na twarz: położyć na twarz i pozostawić na 15 do 20 minut do całkowitego zastygnięcia;
- jako kosmetyk złuszczający - rozprowadzić na wilgotnej skórze i masować, zmyć wodą.



Na początek muszę jeszcze pochwalić design samych opakowań serii Ritual Care. Biel z czernią wygląda niezwykle elegancko i minomalistycznie, efekt psują jedynie cieńsze napisy przeznaczenia produktu, które według mnie mogłyby spokojnie znaleźć się z tyłu tubki. Ale przechodząc do użytkowania...

Podczas nakładania maski na twarz moim pierwszym, konsystencyjnym skojarzeniem była pasta - bowiem tak moim zdaniem można najlepiej oddać wygląd tego kosmetyku. Pasta ta posiada malutkie, niebieskawe grudki - to wcześniej wspomniane złuszczające cząstki jojoby, które choć małe, są ostre i muszę uważać, aby masażem nie podrażnić mojej cienkiej skóry. Jeśli mając taką skórę nie będziemy przy użyciu tego kosmetyku dosłownie szorować twarzy, będziemy się cieszyć jej miękkością, gładkością i przede wszystkim odświeżeniem już po zmyciu kosmetyku (zamiast podrażnieniem). Ale o tym za chwilę. Muszę wspomnieć, że przy nakładaniu maski na twarz w pierwszym momencie skóra może nieco szczypać, ale nie jest to uciążliwe i szybko mija.



Produktu używam można powiedzieć, że na trzy sposoby: jako maseczkę - wtedy pozostawiam ją na 15 minut, jako peeling - masuję nim twarz i zmywam oraz od razu jako peeling, a potem maseczkę nie zmywając kosmetyku po wykonaniu nim peelingu. 

Przy zastosowaniu tego przedstawiciela serii Ritual Care jako maseczki, pasta zasycha, co jest właściwe dla glinek - w tym przypadku białej. 

Zanim przejdę do efektów, wspomnę jeszcze o zapachu - jest świeży, bardzo przypomina mi maskę jogurtową z serii śródziemnomorskiej dr Irena Eris, o której pisałam jakiś czas temu. Powiedziałabym, że woń jest typowa dla profesjonalnych kosmetyków pielęgnacyjnych używanych w SPA.

Ale, ale! Czas na chyba jedno z najważniejszych, jak nie najważniejsze, czyli działanie. Trudno mi ocenić czy maska przy stosowaniu raz w tygodniu zdołała znormalizować działanie moich gruczołów łojowych - prawdą jest bowiem, iż nie mam skóry tłustej, ale normalną z tendencją do lekkiego przetłuszczania się w strefie T. Obecnie z przetłuszczaniem cery nie mam zbyt wielkiego problemu - jak się pomaluję rano, tak później nie muszę robić poprawek. Jeśli zaś chodzi o delikatne złuszczenie naskórka i oczyszczenie - zgadzam się z tymi obietnicami w 100%. Moją skórę pasta ta złuszcza i to dość głęboko, po zmyciu maski/peelingu czy też połączenia tych dwóch w jedno za jednym razem czuję odświeżenie na mojej buzi. Trudno to opisać, ale jest to takie uczucie, jakby Wasza skóra zrobiła się wolna od wszelkich zanieczyszczeń i wreszcie zaczęła oddychać. Działaniem tego kosmetyku jestem naprawdę zaskoczona i gdyby nie kiepska moja opinia o kremie pod oczy, chciałabym więcej i więcej. Chociaż też nie wykluczam, że nie będę mojej przygody z Sensilis prowadziła dalej.
Biała glinka i kwas mlekowy są moim zdaniem bardzo dobrym duetem i cieszę się, że to właśnie ten produkt wybrałam do testów - jestem z niego bardzo zadowolona!


Miałyście okazję używać jakiegoś kosmetyku Sensilis? A może używałyście akurat tego?
Czekam na Wasze komentarze.

Buziaki,
Sylwia

21 komentarzy:

  1. W takich chwilach żałuje, ze mam uczulenie na kwas mlekowy : c ja z sensilis polubiłam liftingujace serum, które stosowalam do szyi.mcos wspaniałego! Na prawdę swietnie napinało skórę : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę... Szkoda, bo kwasy generalnie fajnie pomagają np. przy przebarwieniach. Chyba, że takowych nie posiadasz ;) To zazdroszczę!
      W takim razie zanotuję sobie, żeby popatrzeć na nie :)

      Usuń
  2. Wygląd wizualny pokazuje produkt jako wysoko półkowy . Pierwszy raz słyszę o tej marce, ale fajnie, że się sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście wizualnie produkty wyglądają naprawdę dobrze, jak na luksusowe. Mialam dopiero dwa, ale chyba nie odmówię sobie wypróbowania innych :)

      Usuń
  3. O, konsystencja podobna do manuki z Ziaja :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Ciekawa jestem jak wypadłby ten kosmetyk z manuką :) Może to taka tańsza alternatywa?;)

      Usuń
    2. Też zwróciłam na to uwagę :)

      Usuń
  4. ja mam inny krem od nich, naprawdę zacna marka, mają dobrej jakości kosmetyki. Ale faktycznie - z wyższej półki cenowej, choć moim zdaniem warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziel się wiadomością o który krem chodzi :)

      Usuń
  5. Ale kusisz... Co prawda ostatnio nie stosuję peelingów mechanicznych (dzięki regularnemu stosowaniu szczoteczki Foreo Luna, moja cera jest gładka jak po peelingu), ale taką maseczkę chętnie bym sobie zafundowała. Muszę sprawdzić, gdzie mogę ją kupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, dzięki Lunie moja cera również jest gładka jakbym użyła peelingu, ale mając kilka w zapasach, od czasu do czasu jednak je używam. Tym bardziej, że na Lunę z braku czasu nie mogę sobie pozwolić codziennie :)
      Sensilis jest dostępny w aptekach - po więcej info trzeba chyba zajrzeć na ich stronę :)

      Usuń
  6. Czepiasz się tych napisów :D Ta stylistyka opakowań przypomina mi pielęgnację Chanel, właściwie, to wyczuwam całkiem mocną inspirację ;))

    Ogólny zamysł towarzyszący temu kosmetykowi bardzo mi się podoba. Przypomina mi moją ulubioną pastę Exfoliating z Phenome. Czy skusiłabym się na zakup, prawdę mówiąc, nie wiem. W ostatnim czasie, gdy zastanawiałam się czym zastąpić mój obecny peeling, stwierdziłam, że sięgnę po raz kolejny po Phenome, a potem pewnie znów wrócę do Skin Prep Scrub z Dermalogica, który aktualnie sprawdza się u mnie świetnie. To dwa peelingi mechaniczne, które, póki co, nie mają sobie równych. Uwielbiam je i Tobie też serdecznie polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no troszkę się czepiam :D Jakoś mało miałam/mam wysokopółkowych kosmetyków, więc nawet nie jestem w stanie potwierdzić Twoich słów co do podobieństwa opakowań do Chanel :P Ale wierzę na słowo!

      O tym Phenome tak często piszesz, że w końcu i ja na bank się na niego zdecyduję :)

      Usuń

Jeśli masz zamiar zostawić w komentarzu reklamę swojego bloga bez skomentowania w sensowny sposób posta, to nie licz na to, że do Ciebie zajrzę ;) Szanuję pracę innych i chciałabym, aby szanowano moją :)





SZABLON BY: PANNA VEJJS.