Essie Borrowed & Blue

wtorek, 8 lipca 2014
Jakim postem najlepiej wrócić po przerwie w blogowaniu? Pewnie lakierowym ; Będzie to doskonała rozgrzewka i dla mnie i dla Was przed przejściem do "ambitniejszych" moim zdaniem postów - pielęgnacji.
Nad lakierem Essie Borrowed & Blue zastanawiałam się jakiś czas. Dopiero post Extension beauty skłonił mnie do ostatecznej decyzji - od razu ruszyłam w czeluści internetu w poszukiwaniu miejsca, gdzie mogłabym kupić swój własny egzemplarz. Znalazłam go na Minti Shopie.





B&B to piękny, pastelowy, rozbielony błękit, na który śmiało mogę powiedzieć - chciałoby skusić się większość kobiet. Chociaż niebieski to kolor raczej dość nietypowy i "krzykliwy" dla paznokci, znajduje rzesze swoich wielbicielek. Ja z niebieskościami na paznokciach mam pewien problem. Generalnie od zawsze lubiłam niebieski w każdej postaci, jednak dla mnie nie jest to do końca kolor, który mogłabym nosić na co dzień. Stąd idealną alternatywą wydaje się B&B - rozbielony błękit.
Ponadto po zerknięciu na niego w letnie, upalne dni, momentalnie poczujemy się orzeźwione ;)

Lakier ten jest kremem, który nie należy do najłatwiejszych w aplikacji. Niestety kilkukrotnie niechcący emalia wyszła mi poza obręb paznokci. B&B po nałożeniu pierwszej warstwy lekko smuży, natomiast dodając drugą warstwę możemy być już spokojne o równomierny mani, bez prześwitów. Egzemplarz, który posiadam jest wersją profesjonalną, dlatego też jest nieco bardziej rzadszy niż kremy dostępne w szafie Essie, w SP czy Hebe. Dodatkowo wyposażony jest w cienki pędzelek.


Co się tyczy trwałości - w całości emalia przetrwała na moich paznokciach 4 dni. Po tym czasie lakier zaczął schodzić w charakterystyczny dla kremów sposób - lekko się "krusząc" czy to po bokach, czy na końcu paznokci. Wynik 4-ech dni uważam za dość dobry, zwłaszcza, że jeszcze jakiś czas temu żaden lakier nie mógł wytrzymać u mnie jednego dnia w całości.

Ze zmywaniem lakieru problemu praktycznie nie ma. Może nieco mazać się przy skórkach, ale dość szybko usuniemy tę niedogodność wacikiem, ponadto emalia nie barwi płytki paznokcia.

Z dostępnością niestety nie jest tak różowo (niebiesko? ;). Mój egzemplarz kupiłam na Minti Shopie za cenę ponad 30 zł. Warto szukać na Allegro w niższych cenach, jednak znalezienie tańszej sztuki graniczy z cudem.


Zapewne wiele z Was zastanawia się nad podobieństwem Borrowed & Blue, do popularniejszego ostatnio Find Me An Oasis z limitki Resort Fling. Poniżej porównanie:


Jak widzicie, FMAO jest jeszcze bardziej rozbielony i przez to wydaje się nieco inny od Borrowed & Blue. Dla porównania dodałam również Bikini so teeny i Lapis of luxury. Do Was należy wybór, który lakier wybierzecie ;)

A teraz Borrowed & Blue w pełnej krasie:








Co sądzicie?:)

Buziaki,
Sylwia

81 komentarzy:

  1. FMAO jak dla mnie ładniejszy ( bo mocniej rozbielony ). Jakoś nie przepadam za miętowymi i błękitnymi lakierami. Chociaż ten naprawdę nie jest zły. Na wiosnę/lato skłonna byłabym go parę razy ponosić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie ruszałam FMAO, więc zobaczymy co stanie się jak już go położę na paznokcie :D

      Usuń
  2. FMAO podoba mi się bardziej, u Ciebie na próbniku dosyć ciemno wyszedł. Niemniej jednak Borrowed & Blue odmówić uroku nie można:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe, że FMAO na próbniku wyszedł ciemno. Ale takie światło, taki aparat.
      Myślę, że obydwa są urokliwe :)

      Usuń
  3. A mi się podoba ! Jak dla mnie - ideolo ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyjemniaczek, chociaż - o dziwo - chyba bardziej podoba mi się Find Me An Oasis. No ale wiadomo, że jeśli natknę się na niego w niższej cenie, to możliwe, że go przygarnę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Całkiem ładny, ale za mną ostatnio chodzi Lapis of Luxury - oglądałam go ostatnio w SP i o mały włos nie poszłam z nim do kasy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że w SP Essie są teraz po niecałe 25zł?:)

      Usuń
  6. Piękny jest, ja posiadam w swojej kolekcji bikini so teeny, mój jedyny odcień niebieskiego w kolekcji, uwielbiam pod każdym względem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że mój Bikini niestety nieco ściemniał ;/

      Usuń
  7. Bardzo ładnie się prezentuje ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. kocham niebieskie lakiery, ale ten mnie nie ujął za serce. koniec świata :D zdecydowanie bardziej wolę FMAO ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wersja profesjonalna i kremowa konsystencja? To w moim przypadku kombinacja tworząca katastrofę :D tak przyzwyczaiłam się do szerokiego pędzelka z Essie, że na inne nawet nie spojrzę :) kolor bardzo ładny, tak jak napisałaś, orzeźwiający :) jeżeli chodzi o błękity, ja nadal wielbię Bikini! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, szeroki pędzelek jest wygodny, sporo osób to mówi. Aczkolwiek mam wrażenie, że ja mam nieco wąską płytkę do tej "łopatki". A tym bardziej nie pomaluję sobie takim pędzelkiem paznokci u stop bez zalania skórek:(
      Mi niestety Bikini trochę ściemniał, a poza tym dość szybko schodził z płytki płatami jak kiedyś go nosiłam. Muszę chyba znów wrzucić go na pazury :)

      Usuń
    2. Zalewanie skórek na stopach, to chyba u mnie tradycja :D nawet gdybym jednym włoskiem malowała, to i tak coś by mi się ulało :D
      u mnie Bikini trzyma się super, po kilku dniach delikatnie ściera się na końcówkach :)

      Usuń
    3. Haha no coś Ty, aż tak?:D nie no, to u mnie cienkim pędzelkiem jakoś ujdzie :D
      O no widzisz. Może po prostu mam taki felerny egzemplarz...

      Usuń
  10. Śliczny jest ten kolor, ale cena nie jest dla mnie, ja lakierów powyzej 30 zł nie kupuję :v

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Essie można kupić nawet za 15 zł. Aczkolwiek raczej nie ten kolor, ale warto polować :)

      Usuń
  11. Baaaaardzo ładny kolorek :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kolor jest świetny zwłaszcza, że ostatnio kocham pastelowe kolory :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba większość z nas przerzuca się na pastele w okresie wiosenno-letnim :D

      Usuń
  13. Przyjemny bardzo :) Idealnie wakacyjny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zimie czy na jesieni już raczej bym go nie nałożyła ;)

      Usuń
  14. U kogoś, bardzo na tak. U siebie, nie potrafię nosić żadnych odcieni niebieskiego. Nawet granat, który wydawałby się dość bezpieczny, zmyłam na drugi dzień bo jakoś go nie czułam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa i tak :) ja nie do końca mogę się do niebieskości na paznokciach przyzwyczaić, mimo że niebieski jako kolor bardzo lubię ;)

      Usuń
  15. bardzo ładny,mi się podoba taki kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Z niebieskościami doszłam do podobnego wniosku. Bardzo lubię je podziwiać u innych, ale u mnie, w codziennym użytku, nie do końca się sprawdzają. Wyjątkiem są mocno rozbielone pastele, które nie są tak krzykliwe, no i stonowane granaty (tudzież granatowe czernie ;P). Przyjdzie mi znów zrobić porządek w lakierowym pudełku :)

    Borrowed&Blue wygląda uroczo, ale mimo wszystko, zdania nie zmienię - FMAO skradł me serce w całości :D Koniecznie wypróbuj go na paznokciach, jestem ciekawa, jak wówczas będzie wyglądał Twój stosunek do ślubnego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba też znów będę robić porządek w moich pudełkach z lakierami. Gorzej, że wciąż mam jeszcze takie do sprzedania i oddania ;/

      Haha, czyli Cię nie przekonałam :P To teraz czekam na posta pokazowego z FMAO, może skuszę się, aby wrzucić go na paznokcie :D

      Usuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam niebieski lakiery. Bardzo ładny ten Essiak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli Tobie nie straszne wszelkie niebieskości na paznokciach?:)

      Usuń
  19. Wolę Find Me an Oasis ale ten też jest piękny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja FMAO jeszcze nie miałam na paznokciach... Ale myślę, że obydwa będę bardzo lubić :)

      Usuń
  20. Coś w sobie ma ale nie do końca mnie przekonuje...

    OdpowiedzUsuń
  21. Według mnie ten jest ładniejszy od FMAO. Bardziej urokliwy i ma w sobie to coś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Chyba jako jedna z nielicznych wśród komentarzy pod tym postem uważasz,że jest ładniejszy od FMAO :)

      Usuń
  22. Takie niebieskości nie są w moim typie, ale cały czas kusi mnie Bikini so Teeny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm już prędzej powiedziałabym, że takie niebieskości mogą być w czyimś typie, bo są prawie jak nie niebieski i są bardziej uniwersalne :D No ale :D

      Usuń
  23. Jak dla mnie zbyt kredowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie pomyślałam o takim porównaniu, ale faktycznie - masz rację, że jest nieco kredowy ;)

      Usuń
  24. jezuuuu jest piękny! I gdyby nie to, że nie mogę kupić kolejnych lakierów to bym brała!

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo podoba mi się ten kolor, delikatny i dziewczęcy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście jest bardzo delikatny i uniwersalny. Praktycznie nie widać, że to niebieski. Trzeba się dopiero przyjrzeć :)

      Usuń
  26. Bardzo mi się podoba, właśnie takie rozbielone za mną chodzą, dlatego ostatnio kliknęłam Fiji. Ogólnie bardzo długo broniłam się przed Essie, uważałam, że nie są mi zupełnie potrzebne i zadowolę się tańszymi lakierami, ale ostatnio jakieś chciejstwo mnie dopadło i cały czas oglądam i dopisuję do chciejlisty. Kobieta zmienną jest :) Oby to nie był początek zbieractwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fiji to zdecydowanie dobry wybór! A za jakiś czas FMAO pewnie będzie dość tani, więc wtedy możesz go sobie zgarnąć, bo jest podobny do B&B, a ten niestety występuje raczej tylko w cenie powyżej 30zł. Hehe, ja tam popieram! Lepiej mieć kilka kolorów, które się trzymają niż ogrom szybko odpryskujących.

      Usuń
  27. śliczny, lubię takie kolory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja Cię jakoś widzę w innych :) Mi do Ciebie pasują bardziej wyraziste kolory :)

      Usuń
  28. cudny jest, muszę się za nim rozejrzeć;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj za FMAO, będzie łatwiej, a jest podobny :)

      Usuń
  29. Idealny pastelek, ostatnio mam fioła na punkcie pastelowych lakierów, bardzo lubię Go Ginza od Essie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniałaś mi o Go Ginza! :D Nie tylko Ty masz teraz fioła na punkcie pasteli :D

      Usuń

Jeśli masz zamiar zostawić w komentarzu reklamę swojego bloga bez skomentowania w sensowny sposób posta, to nie licz na to, że do Ciebie zajrzę ;) Szanuję pracę innych i chciałabym, aby szanowano moją :)





SZABLON BY: PANNA VEJJS.