Dr Irena Eris, SPA Resort Capri

Dziś przybywam do Was z produktem, który otrzymałam w pierwszej, pamiętnej paczce (a raczej pace!) od Pań Erisek. Tak się składa, że nigdy nie przykładałam wagi do maseczkowania twarzy, toteż maseczka ta trochę przeleżała w moich zasobach, wypierana przez różne saszetkowe ulubieńce. I tak, kiedy wydobyłam ostatnie soki z saszetek, wzięłam się za tubkowe skarby. Tego skarbu używam już jakiś czas, dlatego spieszę do Was z recenzją :)



Mowa o śródziemnomorskiej jogurtowej masce głęboko nawilżającej SPA Resort Capri od dr Ireny Eris. 

Intensywna pielęgnacja twarzy i ciała, a jednocześnie rozkoszowanie się orzeźwieniem morskiej bryzy CAPRI.
Jogurtowa maska do twarzy natychmiastowo przywraca blask zmęczonej i poszarzałej cerze. Zawarty w formule maski wosk ze skórki cytryny wraz z witaminą C pomoże zrewitalizować komórki, zwiększy syntezę kolagenu i złagodzi zaczerwienienia. Liczne składniki aktywne pozwolą głęboko nawilżyć i rozjaśnić cerę.
Główne składniki: ekstrakt z algi błękitnej, hialuronian sodu, wosk ze skórki cytryny, witamina C.

SKŁAD: Aqua, Butylene Glycol, Hydrogenated Olive Oil Decyl Esters, Orbignya Oleifera (Babassu) Seed Oil, C14-22 Alcohol, Caprylic/Capric Triglyceride, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Cera Alba (Beeswax), Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, C12-20 Alkyl Glucoside, C12-15 Alkyl Benzoate, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Isohexadecane, Polysorbate 80, Tribehenin, Candelilla Cera, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Extract, Sorbitol, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Sodium Hyaluronate, PEG-10 Rapeseed Sterol, Ceramide 2, Algae Extract, Palmitoyl Oligopeptide, Methylparaben, Phenoxyethanol, Diazolidinyl Urea, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Potassium Sorbate, Parfum, Hexyl Cinnamal, Limonene, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Citronellol, Mica, CI 77891, CI 42090, CI 60730.

Maska zamknięta jest w tubce zakręcanej na korek koloru srebrnego. Opakowanie lekko opalizuje, co jest nawiązaniem do wyglądu samej maski. Design jest elegancki i minimalistyczny, bez zbędnych rysunków, co osobiście bardzo mi się podoba!

Po otworzeniu kosmetyku i wydobyciu z niego maski, naszym oczom ukazuje się błękitna maź, o dość zwartej konsystencji. Po przyjrzeniu się jej w słońcu, bądź w świetle sztucznym zauważamy, że jest lekko perłowa z milionem malutkich drobinek.


Maskę nakładam na już oczyszczoną twarz, na 10-20 minut w zależności ile mam czasu. Kosmetyk nie zastyga jak glinki, jednak powoli wchłania się w skórę. W zależności od tego na ile czasu pozostawiamy maskę na twarzy, maź jest bardziej lub mniej wchłonięta.
Co zaobserwowałam? Przede wszystkim rozświetlenie cery, za co zapewne odpowiadają drobinki zawarte w masce. Ponadto wygładzenie, uspokojenie pojedynczych naczynek i nawilżenie. Nie wiem co prawda jak jest z rozjaśnianiem cery, ponieważ maskę stosuję od czasu do czasu - raz na tydzień bądź raz na dwa tygodnie jak mi się przypomni. Używając maski przy tej częstotliwości, nie zauważyłam rozjaśnienia przebarwień.

Generalnie maski używa mi się niezwykle przyjemnie, po nałożeniu na twarz czuję przyjemny efekt chłodu, a przy tym delikatny, trudny do zidentyfikowania zapach. Jest on typowo kosmetyczny z lekkim dodatkiem cytryny?
Ponadto kosmetyk ma dość lekką konsystencję, więc moim zdaniem nada się przede wszystkim na wiosnę i lato.


Wydajność kosmetyku jest naprawdę dobra. Przede wszystkim nie trzeba nakładać dużej ilości maski na twarz, aby uzyskać efekt rozświetlenia i ukojenia cery. Tubka zawiera 75 ml produktu, ja stosuję tę maskę dość regularnie od prawie 3-ech miesięcy, a w tubce pozostało jeszcze sporo kosmetyku.
Kiedyś maskę można było kupić za 99zł, aktualnie znajduje się ona w outlecie sklepu internetowego marki za cenę 50zł  - KLIK. Myślę, że zdecydowanie warto wypróbować!

Dajcie znać czy miałyście okazję używać! A może polecacie maski innych marek?

Buziaki,
Sylwia

31 komentarzy:

  1. cena trochę wysoka dla mnie,ale widzę,że warta swojej ceny :)
    ja maseczkę robię ze 2 razy w tygodniu,czasem 3 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto, tym bardziej, ze teraz jest w przecenie :)

      Też kiedyś tak robilam jak mnie naszlo, ale najczęściej obecnie jestem zmęczona po pracy i zwyczajnie mi się nie chce ;)

      Usuń
  2. Nie używałam. Chwilowo jestem na etapie fascynacji Lush-em. Nie zdążę jednak uzupełnić zapasów przed skończeniem bieżących opakowań więc zaraz po, w kolejkę wskakuje osławiony GlamGlow, który już czeka :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Lusha używałam nawet po terminie i sprawował się równie dobrze :)

      GlamGlow? Nie slyszalam!

      Usuń
  3. Ja jestem na etapie saszetek, ale ostatnio zastanawiałam się nad jakąś większą maską. Cena jednak powala :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj też większych masek. Często są fajniejsze od tych saszetkowych:) u mnie hitem saszetkowych są glinki Ziaji :)

      Usuń
  4. Oj nic szczególnego nie mogę polecić bo raczej ostatnio jeśli na mojej twarzy ląduje maseczka to jest to własnoręcznie robiona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak robisz te maseczki? Podziel się wiedzą! :)

      Usuń
  5. Mam teraz maskę Beautiful Morning Yasumi i bardzo mi się podobają efekty :) Tej nie znam, ale w sumie nie mam wątpliwości, ze raczej na pewno przypadłaby mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Yasumi cos slyszalam, muszę zgłębić temat :) A re maskę polecam!

      Usuń
  6. Dobrej nawilżającej maski cały czas szukam.
    Ta z Eris wydaje mi się jednak troszkę za droga.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przydałaby mi się taka maska nawilżająca :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie może być! Zużyłaś już wszystkie saszetkowe maseczki? Gratulacje! :D

    Ja lubię czasami dać cerze odetchnąć od oczyszczających produktów i chętnie wówczas serwuję jej dodatkową porcję nawilżenia pod postacią maseczki właśnie, ale dużego doświadczenia w tym temacie jeszcze nie mam. Bardzo fajnie sprawdzała się u mnie maseczka z miodem tymiankowym od Korres, no i sporą sympatią darzę też Wrinkle Resist od Phenome. Tak w ogóle - miałaś już okazję ją próbować?

    Tej propozycji od Eris nie znam, właściwie mało znam ich kosmetyki. Jedyne, co teraz przychodzi mi do głowy, to ich serie SPA do ciała. Masełka i kremy do rąk kuszą mnie co jakiś czas, bo sporo naczytałam się o ich dobrych właściwościach i pięknych zapachach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak!:D zostały mi tylko glinka w saszetce, ale zostawilam ją na chwilę kiedy będę mieć więcej czasu oraz jakas maska nakladana jednym platem na twarz.

      Korres mam na swojej liście, interesują mnie ich produkty :) Maseczki z Phenome jeszcze nie miałam okazji testowac. Zanim zainteresowalam się Phenome, robilam jeszcze dość duże zapasy, więc jak przeczytalam o tej masce, to nie mialam co na razie jej kupować ze względu na mnogość produktów w szafce. Ale zapewne to kwestia czasu ;)

      Ja trochę znam kosmetyki z koncernu Eris dzięki współpracy ze wspanialymi "Paniami Eriskami", ale z tą maską jakoś długo zwlekalam ;) seria SPA może być fajna patrząc na te maske :)

      Usuń
  9. nie mialam okazji uzywac a szkoda, kusi :)

    Wiolka-blog KLIK

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam, ale mam takie zapasy maseczkowe, ze byłoby mi trudno jeszcze jedna kupic : p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, ja też miałam duże, maseczkowe zapasy, ale wzięłam się wreszcie za nie ;)

      Usuń
  11. Tej maseczki nie miałam, ale z oczyszczająco-złuszczających polecam maske w białym słoiczku Glam Glow oraz maskę z kwasami REN, a z nawilzających lubię Drink up Intensive - Origins :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Glam Glow właśnie parę komentarzy wyżej napisała piękniejestżyć i muszę przyznać, ze zainteresowałyście mnie tą maską! Jeszcze nie zdążyłam o niej przeczytać, ale zaraz to zrobię! REN i Origins też mogą być ciekawe, zapisuję :)

      Usuń
  12. Już za Twoją sprawką wpadłam w sidła Essie, teraz Przychodzę przeczytać recenzję i oczywiście wylądowałam na outlecie sklepu Eris :/ Wielkie dzięki! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, za moją sprawą? Serio?:D
      Oj, z tą maską to Ci na dobre wyjdzie! :D

      Usuń
    2. No może częściowo za Twoją, druga część to youtube :)

      Usuń
  13. Ostatnio uzależniłam się od kosmetyków Eris, a ta maseczka brzmi bardzo, nawet aż za bardzo zachęcająco:P Ale trzeba przyznać, że kosmetyki są zdecydowanie warte swojej ceny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kosmetyków Eris używam dość rzadko. Polecasz jakieś szczególnie?

      Usuń
  14. Z kosmetykami Eris mam różne relacje, raz bardziej zachwycające, raz mniej, ale cała seria SPA naprawdę mocno mnie ciekawi, więc siła rzeczy również i maska budzi niemałe chciejstwo ;)

    OdpowiedzUsuń