Denko marcowo-kwietniowe

I ponownie przyszła kolej na denko... Poprzednie było dwa miesiące temu, dlatego też to obfituje w zużycia. I całe szczęście! Przynajmniej sukcesywnie zużywam produkty :) Na razie staram się za dużo z pielęgnacji nie kupować, aby później móc na bieżąco zaopatrywać się w to, co akurat mnie zainteresuje i będzie mi potrzebne.



AA Ultra nawilżanie, płyn micelarny - markę AA cenię za ich kremy do twarzy, a teraz w moje oczekiwania wpasował się płyn micelarny. Dobrze zmywał makijaż, ponadto miałam wrażenie, że rzeczywiście lekko nawilża skórę. Więcej przeczytacie w osobnej recenzji TU.

Yves Rocher Sebo Vegetal, płyn micelarny - bardzo podobał mi się jego zapach! Działanie również wywarło na mnie pozytywne wrażenie. Współpracowało nam się miło, ale mam jeszcze trochę płynów micelarnych na swojej wishliście.Recenzja TU.

Dermedic Hydrain Hialuro, płyn micelarny - chyba jeden z lepszych miceli tu przedstawionych. O wiele mniej wacików zużyłam podczas używania go do zmycia makijażu. Do tego w aptekach internetowych ma dobrą cenę, moim zdaniem spokojnie można zaopatrzyć się w niego przy okazji większych zakupów. Nie podrażnił, ani nie wysuszył skóry, przy jego stosowaniu nie piekły mnie oczy.

Lirene, płyn dwufazowy do demakijażu oczu - dwufazówek do demakijażu oczu używam niezwykle rzadko. Tę kupiłam kiedy jeden z płynów (Lirene Youngy 20+ płyn micelarny z tańczącymi drobinkami) nie radził sobie z demakijażem oczu, a przy jego stosowaniu piekły. Płyn stosowany jedynie do oczu starczył mi na dość długo, a do tego świetnie zmywał makijaż. Nie zauważyłam też zbyt uciążliwej, charakterystycznej dla dwufazówek, mgiełki na oczach (jak to było w moim przypadku z dwufazówkami Bielendy).

L'oreal Ideal Soft, płyn micelarny - nad tym płynem swojego czasu w blogosferze były same ochy i achy. Postanowiłam więc spróbować i szczerze mówiąc fenomenu tego płynu nie rozumiem. Zauważyłam też, że coraz więcej pojawia się negatywnych opinii. Z przedstawionej tu gromadki, zużywałam najwięcej wacików, aby zmyć make-up. Mam wrażenie, że kompletnie nie radził sobie z makijażem, a na mojej buzi nadaj znajdowało się dużo pozostałości po makijażu. Na pewno ponownie nie kupię.


Lirene Youngy 20 +, pianka myjąca - to produkt, który używałam stosunkowo długo i namiętnie, bowiem ta forma oczyszczania cery po demakijażu bardzo przypadła mi do gustu. Tak jak pisałam w osobnej recenzji, początkowo przy stosowaniu tej pianki, skóra lekko szczypała, potem jednak chyba przyzwyczaiła się do preparatu, bo aż do końca butelki nie zanotowałam takiego incydentu. Chętnie kiedyś do tej pianki powrócę i mam ochotęna wersję "dla dorosłych" oraz pianki z innych marek. O ile kojarzę, w swojej ofercie taką formę oczyszczania mają chyba marki specjalizujące się w naturalnej kosmetyce? Jeśli nie, to poprawcie mnie :) Więcej o piance Lirene Youngy 20 + TU.

Sylveco, tymiankowy żel do twarzy - bardzo polubiłam się z tym produktem, a szerzej opisywałam go TU. Oczyszczał dobrze, jednak zaobserwowałam charakterystyczne dla kosmetyków roślinnych lekkie ściągnięcie skóry. Wiem, że niektóre z Was to razi, mi jednak nie sprawiało problemu. Krem załatwiał sprawę.

Under Twenty, 2w1 kremowy peeling - ten peeling zużywałam spokojnie z pół roku jak nie więcej! Szczerze mówiąc do peelingowania buzi nie przykładam się za bardzo i czasem nawet trzy tygodnie jej nie złuszczam. Być może to błąd i być może dlatego ten peeling na tak długo mi wystarczył. To, co mogę o nim powiedzieć to fakt, że jest bardzo delikatny, co doceniłam dopiero wtedy, gdy dowiedziałam się, że moja skóra jest skłonna do powstawania małych, ale jednak naczynek. Wcześniej lubiłam buzię traktować mocniejszymi zdzierakami. Nie podrażnił mi cery, nie wysuszył, nie zapchał, ale... Mimo wszystko ten kosmetyk zużywałam tak długo, że miałam go już dość :P Dlatego nic więcej już nie napiszę, żeby nie zabić dobrego wrażenia ;)


AA cera naczynkowa, krem na dzień - dość wydajny, dość dobry. I tyle. Mimo że co do działania nie mam zastrzeżeń, to szału ten kosmetyk na mnie nie zrobił. Chyba po raz pierwszy z kremów AA.

Yves Rocher Sebo Vegetal, serum - nie polecałabym nikomu tego serum. Nakładałam je po oczyszczeniu buzi i przed nałożeniem kremu. Obojętnie z którym, zawsze się rolował. Utrudniał również nakładanie make-up'u.


Pat & Rub, cynamon, imbir, goździk, szałwia, balsam do stóp - początkowo nie doceniałam działania tego kosmetyku. Przede wszystkim zwróciłam uwagę na zapach - dla mnie lekko duszący, ostry, za ostry dla mnie w okresie, w którym zaczęłam go stosować. Dopiero kiedy zrobiło się zimno, a ja nastawiłam się na zapachy otulające i dopuściłam do swych nozdrzy te korzenne, doceniłam fakt posiadania tegoż balsamu. Oprócz (a może przede wszystkim) walorów zapachowych, balsam rewelacyjnie wygładzał i zmiękczał skórę moich stóp. Jedynym mankamentem było dla mnie dość szybkie zużycie kosmetyku.

Perfecta fur mama, specjalistyczny krem przeciw rozstępom - podobno krem ten to doskonałe antidotum na rozstepy. Być może. Ale przydatny może się okazać jedynie w chwili, gdy rozstępy nie są białe. Ja, wstyd się przyznać, dowiedziałam się o tym jakiś rok temu, czyli już po zakupie tego kosmetyku, który jakiś czas przeleżał w szafie. Ale! Tubkę tego kremu zabrałam jako balsam do ciała na wyjazd zimowy w góry. Była dość mała, a ja nie miałam otwartego nic małego co mogłabym zabrać w charakterze balsamu do ciała. I wiecie co? W tej roli sprawdził się bardzo dobrze! Po jego użyciu skóra stawała się mięciutka i delikatna, a do tego kosmetyk ten ma śliczny, nienachalny zapach kojarzący mi się z dziećmi i mamami... Wiem, dziwnie to zabrzmiało, ale cóż :D Taki nos, takie skojarzenia :P

Scholl, peeling do stóp (sucha skóra) - podkładałam dość duże nadzieje w tym peelingu. Przede wszystkim myślałam, że wraz z pomocą pumeksu/tarki znacznie zniweluje zgrubienia na piętach i w innych, niektórych miejscach moich stóp. Miałam jednak wrażenie, że peeling prawie w ogóle nie zdziera najtwardszego naskórka. Argumentem nie jest, że kosmetyk ten jest drobnoziarnisty, bowiem obecnie używam Phenome pumeksu miętowego, który jest dość ostry i w miarę dobrze radzi sobie z moimi stopami. Ale to zapewne każda z nas musi dobrać już kosmetyk do potrzeb swojej skóry.

Yves Rocher, balsam do ciała Cacao, czekoladowo-malinowy - w balsamach do ciała dużą wagę przykładam do zapachu. Oczywiście nie jest to najważniejszy aspekt, ale równie ważny. Dla mnie nawilżanie ciała musi być nie tylko efektywne, ale i przyjemne. Miałam okazję testować z tej kolekcji trzy linie zapachowe i najbardziej przypadła mi do gustu czekolada-pomarańcza. Ta wydawała mi się zbyt słodka i mało wyrazista... Ale z czasem doceniłam tę delikatność i balsam stosowało mi się bardzo przyjemnie, aczkolwiek konsystencją zupełnie nie przypomina kosmetyku robionego z myślą o świątecznej kolekcji... Jest bowiem zbyt mało treściwy. A właśnie tej "treściwości" oczekuję od balsamów czy maseł w zimie, kiedy moja skóra jest podatna na wysuszenie.


Bingo Spa, maska do włosów z proteinami kaszmiru i kolagenem - maski używałam najczęściej nieco inaczej niż jej przeznaczenie wskazuje - do metody OMO. To ją wybrałam do pierwszego kroku - mycia włosów odżywką. Myłam je na długości z pominięciem kosmyków przy skórze głowy, do której używałam tradycyjnie szamponu. Moim zdaniem w przypadku mycia włosów tą maską, także dzięki temu krokowi, włosy były miękkie i śliskie w dotyku. Kilka razy użyłam również tego kosmetyku na włosy już po ich umyciu i w tej funkcji maska sprawdziła się dobrze, jednak nie zauważyłam efektu "wow", który ujrzałam np. po zastosowaniu odżywki Davines Nounou. Generalnie maski Bingo Spa są chwalone, mam jeszcze jedną, bądź dwie wersje. Może bardziej zaprzyjaźnią się z moimi kosmykami ;)

Schwarzkopf, Schauma Fito-kofeina, odżywka do włosów - niestety ta odżywka nie robiła niczego dla moich włosów. Nie nadała im połysku, nawilżenia, a kosmyki wcale nie wyglądały lepiej. Stąd późniejsze użycie jej do metody OMO.


Essence nail art nail polish remover ultra - to chyba najlepszy zmywacz jaki kiedykolwiek miałam i na razie nie zamierzam przenosić się na inny. Jest w dość optymalnej cenie, bardzo dobrze zmywa lakier, nie wysusza, ani nie pozostawia białego nalotu na paznokciach jak miałam w przypadku zmywacza Isany. W denku i nowościach pojawiał się już wielokrotnie i sądzę, że jeszcze wiele razy go w cyklu tych postów ujrzycie :)

Bath & Body Works Pumpkin cupcake, żel antybakteryjny - dla żeli B&BW przeniosłam się z Carexów, w których alkohol jest dużo bardziej wyczuwalny. Jak cała marka, żele B&BW mają piękne zapachy, w tym wypadku był to typowo jesienno-zimowy zapach dyniowych ciasteczek. Według niektórych śmierdział :P Innym jednak przypadał do gustu, w tym mnie.

Lovely Fast Dry, eyeliner - pewnie pamiętacie ostatnią aferę z Wibo, przez którą kompletnie nie mam ochoty używać ich produktów. Wyjątek robię jednak dla eyelinerów, które są tanie, ale i wyjątkowo dobre. Oprócz tego posiadają cieniutki pędzelek, który ułatwia robienie cienkich kresek na oku.


I garść wszelkich próbek, maseczek itp. :)

Cleanic, chusteczki do demakijażu z płynem micelarnym - powracam do nich zawsze, gdy w planach mam wyjazd. Zajmują mało miejsca i co najważniejsze - skutecznie zmywają makijaż. Polecam z ręką na sercu :)

Ziaja, maska nawilżająca z glinką zieloną - maseczki z glinkami Ziaji to najprawdopodobniej moje ulubione, drogeryjne maseczki. Wyraźnie polepszają wygląd skóry zaraz po zdjęciu maseczki. Po użyciu tej rzeczywiście miałam wrażenie, że moja skóra jest nawilżona, ponadto uspokojona i lekko zmatowiona.

Under Twenty, Anti acne - nie ukrywam, że po zużyciu ostatniej saszetki tej maseczki byłam zadowolona. Może i nie szkodziła mojej cerze, a wręcz polepszyła jej wygląd, aczkolwiek zmywanie jej było piekłem. Używałam jej na zimno, jest jeszcze opcja na gorąco.

AA, Skuteczna pielęgnacja maseczka błyskawicznie nawilżająca - saszetki tych maseczek kupiłam na jednej z promocji w Biedronce. Nie żałuję, ponieważ maseczki rzeczywiście nawilżały skórę, były łatwe w usunięciu (część maski wnikała w skórę) i przyjemnie pachniały.

Davines, 10ml próbka szamponu Volu - dzięki tej próbce już wiem, że na pewno szampon Volu znajdzie się w moim włosowym asortymencie. Wyraźnie odbił włosy od nasady i miałam wrażenie, że przedłużył ich świeżość. Zadziwiające jak po jednym użyciu można przekonać się do produktu :)

PS. Jak widzicie, zużyłam trochę maseczek drogeryjnych, a reszta czeka na swoją kolej. Postanowiłam do swojej pielęgnacji dołączyć maseczkowanie i jak na razie jestem zadowolona. Maseczek używam 2-3 razy w tygodniu. W kolejnym denku pojawi się zapewne ich więcej ;) Kiedy zużyję wszystkie drogeryjne saszetki, wezmę się za te tubkowe i zapewne zaopatrzę się w naturalne glinki. Podobno dają fajne efekty, wiecie coś o tym?;)

Buziaki,
Sylwia

76 komentarzy:

  1. Nono... Ładnie Ci poszło! :) Znam kilka produktów, niektóre lubię, niektóre wręcz przeciwnie. Na przykład micel Dermedic, to dla mnie totalna klapa! W ogóle nie zmywał mi makijażu i oddałam go mamie, która ma więcej cierpliwości do niego! ;) A maska z Bingo Spa właśnie w tej wersji rewelacyjnie sprawdza się na moich włosach. Ładnie je wygładza i sprawia, że wydają się lżejsze i bardziej sypkie! Dobrze, że w kwestii kolorówki jesteśmy bardziej zgodne ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Usłyszeć, że ładnie mi poszło od kobiet, która ma chyba największe denka w historii blogosfery to nie lada komplement :D Czuję się zaszczycona :P
      Płyn micelarny Dermedic zbiera skrajne opinie, tak samo jak ten z L'Oreal. I szczerze mówiąc zastanawia mnie dlaczego tak się dzieje... O ile kremy mogą się przyjąć nie na każdej cerze, to już micel zmywa chyba tak samo ;) Mam nadzieję, że inne maski Bingo Spa u mnie się sprawdzą. Pamiętam jak zwłaszcza jeszcze na początku swojego blogowania, bardzo chwaliłaś te maski, ja je chciałam wypróbować, a jak na złość nigdzie ich nie było :D
      Zdecydowanie! A już najbardziej w kwestii lakierów :D

      Usuń
    2. Hahaha :D No nie da się ukryć, że denka idą mi całkiem nieźle :D Ty też działaj tak dalej, a w końcu mnie przegonisz :D

      No właśnie ja o Dermedic czytałam tylko negatywne opinie, a że u mnie wcale nie spisał się lepiej, to po prostu zaczęłam pomijać kolejne. Swój oddałam mamie, która zużywa prawie wszystko, co mi nie przypadnie do gustu. Ostatnio widziałam, że Dermedic nadal stoi na półce i chyba nic już z tego nie będzie :P

      Oj tak!

      Usuń
  2. Spore to denko:) u mnie natomiast płyn Loreal się sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawia mnie czemu u niektórych dziewczyn płyn ten się sprawdza, a u innych nie. Jak napisałam już wyżej - to przecież nie krem :)

      Usuń
  3. Rozgrzewający balsam do stóp P&R bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A miałaś jeszcze inne wersje kremów do stóp P&R?:)

      Usuń
  4. Też bardzo dobrze wspominam micel z Dermedic. Fenomenalny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym żeby wszystkie dziewczyny były tak samo zadowolone z zakupu :)

      Usuń
  5. Ja lubiłam micel z L'Oreala, ale ten z Garniera jest o niebo lepszy :) Bardzo też przypadł mi do gustu żel tymiankowy z Sylvevo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Garniera jeszcze nie miałam, ale jak widać szybko micele zużywam, więc pewnie to kwestia czasu i będę używać Garniera :) Co do Sylveco - zdecydowanie mam apetyt na więcej kosmetyków marki :)

      Usuń
  6. Pokaźne denko, chętnie bym parę rzeczy przygarnęła ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ładnie ci poszło zużywanie. Mam zamiar wypróbować maskę Bingo ale nie wiem jaką wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety w tej kwestii Ci nie pomogę, bo ta maska była moją pierwszą z Bingo Spa. Koleżanka tę zachwala. Spróbuj, może i do Ciebie "przemówi" ;)

      Usuń
  8. Świetnie Ci poszło :) Dwufazówkę z Lirene bardzo lubię. Podobnie jak piankę tej marki.
    Natomiast płyn micelarny z Loreal i Dermedic były bardzo przeciętne. Ponownego zakupu nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że masz to samo zdanie o Loreal co ja. Natomiast z Dermedic byłam zadowolona :) Dziwne, że jest tak wiele zdań na temat tych miceli, a np. nad Bourjois i Biodermą są ciągłe zachwyty.

      Usuń
  9. Płyn micelarny z dermedic bardzo lubię i chętnie do niego wracam :) Zresztą jestem zadowolona z kosmetyków z serii HydraIn3 Hialuro ;) Micel z L'Oreala używam teraz na przemian z tym z Dermedic, no i co - L'Oreal niczym szczególnym się nie wyróżnia. Spodziewałam się po nim czegoś innego, nowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że bardzo przypadła Ci ta seria do gustu :) Ja po tych wszechobecnych zachytwach nad L'Oreal również spodziewałam się efektu "wow". Niestety nie wystąpił ;)

      Usuń
  10. Kusi mnie micel dermedic :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo polubiłam pianki do mycia twarzy. Tej z Lirene jeszcze nie miałam. Może się na nią skuszę w najbliższym czasie. Spore denko, gratuluję! /P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już wiem, że to nie jest moja ostatnia pianka. Naprawdę fajna forma oczyszczania :)

      Usuń
  12. Tymiankowy zel z sylveco przede mną, wersja rumiankowa jest bardzo dobra !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei rumiankowej nie miałam, ale zapewne ta także przede mną ;)

      Usuń
  13. Super Ci poszło, Sylwia! Mam chrapkę na ten balsam do stóp z Pat&Rub i na piankę do twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Teraz na balsamy jest -15% na stronie :)

      Usuń
  14. imponujące zużycia:) Linerów z Wibo nigdy nie miałam, nawet nie zwracałam na nie uwagi. Muszę się im przyjrzeć bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  15. miałam micela z Dermedic i także go polubiłam. Jedynie co to miał troszkę problem ze zmyciem tuszu do rzęs, ale poza tym był fajny :) Reszty kosmetyków nie miałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja problemu z tuszem do rzęs ani linerem na szczęście nie miałam :)

      Usuń
  16. Spore denko, gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Gratuluję denka. Sporo tego! U mnie wykańczanie idzie bardzo opornie. Muszę zwrócić uwagę na ten zmywacz do paznokci. Micel z L'Oreala dobrze radził sobie u mnie z makijażem, aczkolwiek był koszmarnie niewydajny. Pianka z Lirene prezentuje się zachęcająco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) A jaki jest u Ciebie problem z wykańczaniem? Otwierasz kilka produktów na raz czy jesteś tak oszczędna w używaniu?;)

      Usuń
  18. Lubię tą maseczkę z BingoSpa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi niestety do gustu nie przypadła, ale mam nadzieję, że inne warianty będą dla mnie dobre :)

      Usuń
  19. O wow! Dużo Ci się tego uzbierało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu to denko z dwóch miesięcy :)

      Usuń
  20. Gratuluję zużyć :) U mnie micel L'oreal sprawdza się świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Zdania jak widać są podzielone na temat różnych miceli :) Dobrze, że każda z nas znalazła coś dla siebie :)

      Usuń
  21. U mnie micel z Loreala sprawdzał się fajnie, ale mimo wszystko Bioderma to to nie jest :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ani Bourjois ;) Podobno dobry jest też micel z Garniera, a oprócz tego jest duży i dość tani :)

      Usuń
  22. Ph, pokazne to denko :) nawet jak na marcowo-kwietniowe musze przyznac ze jestes moja motywacja denkowa :) Mi idzie opornie :) Ale dalas mi sile :D.
    Co do Perfecty na rostepy :) bardzo dobre spostrzezenie, mam podobnie, tez mi pachna takie produkty mala dzidzia :), szkoda ze nie dziala na biale, mam pare ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że moje denko stało się dla kogoś motywacją. Wystarczy trochę chęci i silnej woli przed otwieraniem nowych produktów :)
      Na białe rozstępy niestety nic już nie działa i kosmetykami ich nie usuniesz. Też mam, niestety...

      Usuń
  23. Sporo nazbierałaś :)
    Znam Lorealowego micela. Nie był zły, choć do Biodermy mu brakowało ;) Poza tym wkurzało mnie jego pienienie.
    Mam też balsam do stóp z P&R, ale z serii hipo. Z tej rozgrzewającej miałąm żel pod prysznic i choć nie przepadam za korzennymi zapachami, to nawet mi się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaa, i zele B&BW. Kocham i wielbię! :)

      Usuń
    2. Rzeczywiście, nieźle się pienił :P Mi to akurat nie przeszkadzało, bardziej ubolewam nad słabymi właściwościami demakijażowymi, przynajmniej u mnie. I jak ten balsam do stóp z serii hipo? Też zdecydowanie nie przepadam za korzennymi zapachami, ale na zimowe dni mogą być :)
      A B&BW love :D hehe

      Usuń
  24. to nie denko a DNO, spore dno :))
    u mnie na razie ciężko idzie, ale niebawem pokażę co udało mi się zużyć ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nono, ciekawa jestem co tam zużyłaś :D Domyślam się, że lakieru w denku nie będzie?:D

      Usuń
  25. ja tam uwielbiam płyn z L'oreal i nie zamienię go na żaden inny póki co :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że każda z nas ma w tej kwestii swoich ulubieńców ;)

      Usuń
  26. Ja stosuję micel z L'Oreala jedynie do oczu, bo z demakijażem całej twarzy niestety radzi sobie średnio:/ Zainteresowałaś mnie tą pianką z Lirene, muszę przyjrzeć się jej uważniej:) Co do zmywacza z Isany, to mam podobne zdanie (konkretnie do wersji z acetonem) i kompletnie nie rozumiem szału na ten produkt. Niestety, jeszcze trochę go mam, więc nie rozglądam się za innym zmywaczem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam wrażenie, że micel L'Oreal nieco rozmazuje makijaż na twarzy. Piankę polecam, aczkolwiek łagodniejsza może być ta w wersji podstawowej. Szał na zmywacz Isany jest pewnie dlatego, że Rossmann jest na każdym kroku, a ten specyfik jeszcze w miarę dobrze radził sobie ze zmywaniem lakieru, czego o niektórych "kioskowych" zmywaczach powiedzieć nie można. Tylko to wysuszanie i biały nalot psują efekt...

      Usuń
  27. Zauważyłam, że płyn micelarny od L'oreala zbiera bardzo różnorodne opinie dotyczące tego, jak dobrze radzi sobie z makijażem. Ciekawa jestem z czego to wynika, ja należę do tej bardzo zadowolonej grupy :) Balsam z YR, z edycji świątecznej miałam i przy mojej suchej skórze sprawdził się bardzo dobrze, rzadko znajduję kosmetyki, które tak pięknie pachną, a świetnie działają. szkoda, że u Ciebie nie dał rady, tak do końca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również jestem ciekawa z czego wynika fakt, że u jednej z blogerek micel ten przyjął się bardzo dobrze, a inna ma znów o nim negatywne zdanie. Zresztą jak zdążyłam zauważyć, z micelem Dermedic jest podobnie. Niemniej cieszę się, że jesteś zadowolona z L'Oreal :)
      Ten balsam naprawdę dobrze sprawdził się przy Twojej suchej skórze? Szczerze mówiąc myślałam, że na suchych przez swoją lekką konsystencję się nie sprawdzi.

      Usuń
  28. Właśnie jestem w trakcie używania tego micela z Dermedic i faktycznie, bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że sprawdził się u Ciebie i masz zdanie podobne do mojego :)

      Usuń
  29. Jeszcze nigdy nie widziałam tylu miceli w jednym denku:) Ja z serii rozgrzewającej P&R miałam balsam do rąk i nie polubiłam się z tym zapachem, dlatego mimo, że wiele dobrego czytałam o balsamie do stóp już się na niego nie skusiłam. Teraz za to zamówiłam balsam z serii hipoalergicznej, zobaczymy jak się sprawdzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, rzeczywiście, przez dwa miesiące zużyłam sporo :D Sama nie wiem dlaczego, maluję się tylko raz dziennie, ewentualnie jeśli przychodzę po całym dniu w pracy do domu i mam isć wieczorem na imprezę, wtedy zmywam makijaż i nakładam ponownie. Ale są to bardzo sporadyczne sytuacje :)
      Ja raczej na balsam do rąk również się nie skuszę. Z kolei miałam balsam z serii rewitalizującej, ale w zimie zapach był dla mnie za ostry i męczył mnie jak nakładałam krem na dłonie przed snem. Do stóp chciałam kupić balsamy, ale stwierdziłam, że -15% to jeszcze za mała zniżka :D
      Koniecznie napisz później recenzję, jak ten balsam się u Ciebie spisał :)

      Usuń
  30. Micel z YR mam i również bardzo lubię :) tak samo jak l'oreala, u mnie fajnie radzi sobie z makijażem :)
    co do serum z YR... u mnie się nie rolował ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę u Ciebie się nie rolował? U mnie rolował się zarówno w połączeniu z żelo-kremem z Sebo Vegetal jak i z innymi kremami.

      Usuń
  31. Mam taką samą opinie na temat płynu od Loreala.Kupiłam go bo tak wszyscy go zachwalali a ja musiałam po 6-8 wacików zużyć na jeden demakijaż a używam tylko podkładu i tuszu do rzęs.Jak będę w Naturze to muszę rozejrzeć się za tym zmywaczem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Miałam tak samo. Ale jak widać niektórym pasuje :)

      Usuń
  32. Loreal płyn bardzo lubię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że u Ciebie się sprawdził :)

      Usuń
  33. Spory czas używałam płyn miceralny AA Ultra nawilżanie i byłam z niego zadowolona :)

    http://chemical-cheap.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja generalnie kosmetyki AA lubię :) Chętnie kiedyś do tego micela powrócę.

      Usuń
  34. Micel Dermedic używałam będąc u Sis i też mi pasował:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ale denko, wykończyłaś Sylwio naprawdę sporą gromadkę produktów :)
    Micela z L'Oreal miałam i nawet go polubiłam ale ten z Garniera wg mnie jest od niego dużo lepszy, choć moim ulubieńcem w tej kategorii wciąż pozostaje Bioderma.
    Dwufazówkę z Lirene swego czasu miałem ale niestety mnie uczuliła i musiałam ją oddać koleżance. Natomiast żele antybakteryjne z B&BW uwielbiam, zawsze mam kilka w zapasie co by mi ich nie zabrakło ;)
    Z Pat&Rub miałam balsam do stóp z serii rewitalizującej i choć z działania byłam zadowolona to zapach po jakimś czasie zaczął mnie męczyć, ale po serię rozgrzewającą albo balsam do stóp z serii otulającej bardzo chętnie sięgnę.
    A za maskami z Bingo Spa nie przepadam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałam się :D
      Micela z Garniera jeszcze nie miałam, ale na pewno to kwestia czasu i wkrótce go poznam :)
      Jakie są Twoje ulubione zapasy z B&BW?:)
      Ha! Ja używałam balsamu do rąk z serii rewitalizującej w zimie i strasznie męczył mnie ten zapach. Musiałam odłożyć go na cieplejsze dni. Zobaczymy jak teraz się u mnie sprawdzi. Jeśli nadal będzie mnie drażnił, zapewne pozostawię go na lato, może wtedy będzie ok w upały ;)

      Usuń
  36. Jakie denko! :O Piękne!
    Płyn AA znam, używałam dawnooooo temu i z tego co pamiętam, byłam nawet zadowolona :)
    Loreala też używałam, też był OK, ale faktycznie, z jego wydajnością jest kiepsko :(
    Szkoda, że ten peeling Scholla taki sobie bo właśnie czegoś takiego szukam, ale w związku z tym, że ciągle widzę jakieś ochy i achy na temat pumeksu Phenome to chyba w końcu się skuszę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ogólnie z marki AA jestem zadowolona i przez dłuższy czas była to moja ulubiona marka. Najbardziej ceniłam ich kremy, ale jak widać w tym denku, tym razem coś zgrzytnęło i chyba czas na przygodę z innymi markami, tymi bardziej naturalnymi :) I jak, skusiłaś się na Phenome?:)

      Usuń
  37. O kurde, widać, że nie próżnujesz kosmetycznie :D
    Pamiętam, że byłam mocno nastawiona do tego serum Sebo Vegetal od YR, ale ostatecznie Twoja opinia o rolowaniu tak wbiła mi się w pamięć, że postanowiłam odpuścić. W to miejsce zakupiłam właśnie serum JMO, stoi jeszcze nowiuteńkie, ale niedługo przyjdzie jego moment. Przy okazji, polecam też Ekoampułkę 4 od P&R, uwielbiam ten kosmetyk, zużyłam kilka opakowań i na pewno będę w przyszłości po niego sięgać.

    Kremy do stóp P&R również bardzo doceniam. Przy okazji jakiegoś rabatu mam zamiar zaopatrzyć się w zestaw Home Spa, w skład którego wchodzi balsam do dłoni i do stóp właśnie. Tego jeszcze nie próbowałam, a z racji, że seria ta charakteryzuje się bogatszym działaniem, myślę, że sprawdzi się u mnie jeszcze lepiej.

    Co do zmywacza, to sprawiłaś, że wrzuciłam ten z Essence na moją zakupową listę. Gdy będę w Naturze na pewno go sobie kupię. Od bardzo długiego czasu jestem wierna różowej Delii (chociaż ostatnio byłam zmuszona wziąć inną wersję - żółtą i z tej nie jestem już tak zadowolona :/), która sprawdza się wyśmienicie - gładko pozbywa się emalii, nie wysusza paznokci ani skórek, no i nie śmierdzi typowo zmywaczowo. A właśnie, jak ma się ta sprawa w przypadku Essence?

    No i ... łaaaa! Ile maseczek :) Ty wiesz, że ja polecam czyste glinki. Moimi ulubionymi są Ghassoul z Organique, Multani Mitti z EcoSpa oraz zielona glinka z AFP Nature (ja kupiłam ją w aptece Ziko, w małym kartoniku). To jak na razie moja ulubiona trójca, do której wypróbowania bardzo mocno Cię zachęcam - myślę, że i Ty docenisz ich wspaniałe właściwości :) Można je mieszać z hydrolatami lub z czystą wodą, za każdym razem pozostawiają pozytywne skutki na cerze :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Aż wstyd przyznać, ale żadnego z tych kosmetyków nie używałam ;-)

    OdpowiedzUsuń