Kuracja Seboradin Niger do włosów wypadających i przetłuszczających się

Trochę zwlekałam z napisaniem tego posta. Między innymi dlatego, że stosowałam szampon i balsam Seboradin Niger wtedy, gdy moje włosy potrzebowały większego nawilżenia. Duet nie poradził sobie z takimi potrzebami mojej czupryny, więc zaniechałam stosowania Nigera. Dopiero, gdy kłaczki trochę odżyły, rozpoczęłam kurację od nowa. Trwa ona już jakiś czas, dlatego postanowiłam się podzielić z Wami moimi spostrzeżeniami :)



Kuracja Niger, która widnieje na zdjęciu polecana jest dla osób o tłustej lub mieszanej skórze głowy, cierpiącym na łojotokowe zapalenie skóry, a także łupież. Receptura przystosowana jest do codziennej aplikacji. Regularne stosowanie powoduje zmniejszenie łojotoku i pomaga przywrócić równowagę mikrobiologiczną. Fryzura przez dłuższy czas pozostaje świeża, puszysta i lekka. 

Źródło: Tu.

Dlaczego wybrałam tę kurację? Od jakiegoś czasu zauważyłam, że moje włosy to nie te same włosy co kiedyś. Zawsze miałam je puszyste, kręcone lub falowane - w zależności od ścięcia, długości czy pogody. Nie przetłuszczały się na tyle, bym musiała myć głowę codziennie. Obecnie wypadają, co prawda nie na potęgę, ale jednak; ponadto wyraźnie przerzedziły mi się i mam ich mniej. Dodatkowo zrobiły się prawie proste. Fakt ten szczególnie mi nie przeszkadza, ale brakuje mi charakterystycznego, optycznego uniesienia czupryny przy włosach kręconych/falowanych. Moje włosy są oklapnięte, po najczęściej jednym dniu przy skórze głowy są to wiszące strąki, a nie włosy. Zdaję sobie sprawę z tego, że samymi zewnętrznymi środkami nic nie zdziałam, dlatego włączyłam tabletki na wzmocnienie włosów i paznokci, udałam się też do dermatologa, z którym wspólnie chyba znaleźliśmy przyczynę złej kondycji moich włosów. Aktualnie jestem na etapie wcierania Oxonu i zażywania tabletek Izotek. Postanowiłam pomóc sobie również kosmetykami.

Z pokazanych na powyższym zdjęciu kosmetyków, w regularnym użyciu są dwa, niekiedy trzy z nich: szampon, balsam i lotion. Lotionu używam jednak stosunkowo rzadko, dlatego moja opinia na jego temat będzie krótka. Kuracji w ampułkach jeszcze nie zaczęłam stosować z racji tego, że jako wcierki używam obecnie Oxonu.

Co chciałam osiągnąć stosując kurację Seboradin Niger? 
Przede wszystkim oczekiwałam zmniejszenia nadmiernego przetłuszczania się skóry głowy, a tym samym wypadania włosów. Oprócz tego chciałam przedłużyć świeżość mojej czupryny.

Szampon Seboradin Niger



Jak widzicie na zdjęciu, szamponu zostało mi już dość mało. Zarówno on jak i balsam oraz mgiełka mają pojemność 200 ml. Szampon zamknięty jest w plastikowej, smukłej butelce, przez którą widać ile pozostało jeszcze kosmetyku. Butelka zamykana jest na zatrzask, który dość łatwo otworzyć, ale jednocześnie mamy pewność, że kosmetyk nie wypłynie z opakowania.
Konsystencja szamponu jest dość gęsta, koloru mlecznego. Niestety nie ucieszą się osoby, które lubią ładne zapachy w kosmetykach. Tutaj woń jest typowo naturalna, początkowo może być nieco ostra dla nozdrzy, jednak z czasem przyzwyczaiłam się do tego zapachu (tak pachnie czarna rzodkiew?;) i muszę przyznać, że nawet mi się on podoba, jakkolwiek szaleńczo to zabrzmi :D
I wreszcie przejdę do działania - przyznaję, że jestem niemało zaskoczona, bowiem szampon naprawdę odświeżał mi włosy! Włosy myję zazwyczaj wieczorem, a kolejnego dnia, mniej więcej w jego połowie, widziałam już, że włosy nie są zbyt świeże, jednak dawały jeszcze radę. Dzięki temu szamponowi, moje włosy są prawie tak świeże jak po umyciu i wysuszeniu.
Kosmetyk posiada w sobie niestety SLES i to na drugim miejscu. Co prawda jest to detergent łagodniejszy, niż jego brat - SLS, ale jednak wiem, że niektóre z Was unikają tych składników. Ponadto mamy tu same dobroci: wyciąg z czarnej rzodkwi, który zapobiega przetłuszczaniu się włosów; skrzyp, pokrzywę, szałwię, kasztanowiec, podbiał, rozmaryn, miętę i rumianek, które również regulują wydzielanie sebum. Włosy po użyciu szamponu mają być puszyste i odżywione, z czym się zgadzam :)
Chciałabym przy okazji zauważyć, że wydajność nie jest nadzwyczajna - moim zdaniem nie odbiega ona od innych szamponów.
Jeśli chodzi o wypadanie włosów, kwestię tę poruszę na koniec, bowiem dotyczy ona wszystkich kosmetyków, które używałam.

Balsam Seboradin Niger



Balsam ten jest umieszczony w identycznej butelce jak ta od szamponu. Konsystencja jest podobna, ale bardziej gęsta i koloru jasno-różowego. Z zapachem jest właściwie identycznie jak z jego poprzednikiem - pachnie naturalnie i ta specyficzna woń może nie zyskać Waszej sympatii na początku stosowania. Moim zdaniem jednak (zresztą, sądzę, że większość z Was się ze mną zgodzi), im mniej dodatków, np. w postaci aromatów perfumowanych, tym zazwyczaj mniej chemii w danym kosmetyku. 
Tym razem w kosmetyku z serii Niger znajdziemy wyciąg z tataraku, poprawiający ukrwienie skóry głowy i wzmacniający cebulki włosów; ziele dziurawca, które reguluje pracę gruczołów łojowych. Ponadto balsam ma w sobie oczywiście ekstrakt z czarnej rzodkwi. Dzięki wmasowywaniu balsamu w skórę głowy, włosy mają łatwiej się rozczesywać i nie być naelektryzowane oraz mniej się przetłuszczać, być wzmocnione, nawilżone, lśniące i miękkie. Niestety w tym przypadku nie ze wszystkimi obietnicami producenta mogę się zgodzić. Owszem, włosy dobrze się rozczesuje po nałożeniu na nie balsamu (nakładam na włosy i na skórę głowy, gdzie kosmetyk wmasowuję), ich świeżość jest przedłużona, jednakże z obietnicą nawilżenia i miękkości polemizowałabym. Moje włosy są nieco przesuszone, także rozjaśnianiem pasm w domu i potrzebują znacznie więcej nawilżenia, czego nie da mi balsam Seboradin Niger. Stąd balsamu używam co drugie mycie, a między tym odżywki lub maski, które nawilżają mi włosy. W tym momencie Davines Love i Nounou. 
Jeśli chodzi o wydajność, mimo używania co drugie mycie, balsamu wciąż jest ponad połowę w butelce.

Mgiełka Seboradin Niger



Tego produktu używałam zdecydowanie najmniej, co zresztą widać po buteleczce. Sam kształt jest identyczny jak pozostałe dwa produkty, jednak zakończony jest atomizerem. Konsystencja jest płynna, typowa dla mgiełek i o kolorze czerwonym, który znika po rozpyleniu kosmetyku na skórze.
W lotionie oprócz czarnej rzodkwi znajdują się również olejek z drzewa herbacianego, który działa łagodząco na podrażnienia skóry; dziurawiec; tatarak, poprawiający ukrwienie głowy i powstrzymujący wypadanie włosów czy tymol, działający antybakteryjnie. 
Mgiełkę rozpylam po spłukaniu włosów z balsamu, tuż przed ich suszeniem. Następnie wmasowuję w skórę głowy. 
Moim zdaniem można spokojnie balsam i mgiełkę stosować wymiennie, tj. przy jednym myciu szampon Niger + balsam, przy drugim zaś szampon Niger + odżywkę/maskę z innej firmy + mgiełkę. Przy każdorazowym stosowaniu w tej kombinacji, otrzymywałam tak samo odświeżone włosy, a dodatkowo przy drugiej kombinacji, także bardziej miękkie i nawilżone. 

Na końcu poruszę kwestię obietnicy zahamowania wypadania włosów. Szczerze mówiąc nie zauważyłam jakoby wypadanie było zmniejszone. Moim zdaniem dużo więcej zależy tu od prawidłowej diety i właściwego stanu organizmu niż działań zewnętrznych. Owszem, one też są ważne, bowiem nadmierne przetłuszczanie generuje większą ilość wypadających włosów. A przetłuszczanie skóry głowy jest bardzo często wynikiem wewnętrznym. I tak koło się zamyka. Podsumowując - warto wspomagać się z każdej strony :)

Ampułek nie zrecenzuję w tym poście, bo jak wcześniej wspomniałam, w ogóle po nie nie sięgnęłam. Sądzę jednak, że za jakiś czas to zrobię i z pewnością podzielę się z Wami moją opinią na ich temat.

Generalnie z szamponu, balsamu i mgiełki Seboradin Niger jestem bardzo zadowolona. Głównie z dwóch pierwszych produktów, bo trzeci to taki dodatek. Uważam, że seria ta naprawdę może pomóc osobom borykającym się z nadmiernym przetłuszczaniem skóry głowy, ŁZS, łupieżu czy łuszczycy. Może też pomóc w zahamowaniu do pewnego stopnia wypadania włosów, właśnie dzięki przedłużeniu ich świeżości. Myślę, że warto spróbować.

Serię Seboradin dostaniecie w aptekach, powinna być też dostępna w Super-Pharm czy Hebe. Każdy z produktów kosztuje trochę ponad 20 zł (ok. 23 zł).

Ciekawa jestem czy macie jakieś doświadczenia z tą lub inną serią kosmetyków Seboradin :)

Przy okazji - życzę Wam spokojnych i rodzinnych świąt Wielkanocnych, smacznego jajka i mokrego dyngusa! :)

Buziaki,
Sylwia

50 komentarzy:

  1. Skusiłabym się na takie cudeńko :)
    Spokojnych i wesołych świąt! :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie mialam, ale z checia bym wyprobowala :d

    OdpowiedzUsuń
  3. W sumie to cena nie jest duza. A produkty bardzo ciekawe. No i wydajne co jest ogromnym plusem. Ja borykalam sie z wypadaniem wlosow jakis czas temu i ... generalnie to przestalo samo.. bo moja dieta nie jest zbyt dobra ( zero weglowodanow czyli znikome ilosci warzyw tez) ale mysle ze zalezy to rowniez od stresu. Przynajmniej w moim przypadku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, sama zdziwiłam się kiedy wygooglowałam cenę. Taka kwota za moim zdaniem dość dobre działanie, jest naprawdę dobra i nic tylko kupować! ;) Oczywiście, stres, dieta, ogólne przemęczenie również wpływają włosy. U mnie jest to problem raczej na podłożu hormonalnym.

      Usuń
  4. nie próbowałam tych kosmetyków, ale z chęcią bym je przetestowała :)
    również życzę Wesołych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam jeśli borykasz się z takimi problemami :)

      Usuń
  5. Jak mi nie pomoże aktualna kuracja, to wyprobuje ten zestaw : )

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy jeszcze nie kupowałam tej serii kosmetyków do włosów, miałam tylko próbki, które dostałam od siostry D. Ale z tego co widziałam to siostra D. namiętnie używa te szampony i odżywki chyba też je bardzo poleca :)
    Może się skuszę. Na razie kończę szampon łopianowy z FARMONY, który pomógł mi na przetłuszczające się włosy po zimie :)/ Świetnie piszesz te recenzje, zdjęcia są tutaj diamencikiem :) Aż chce się czytać, patrzeć, komentować i.. pisać posty na swoim własnym blogu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używam dokładnie tej serii? Jeśli Twoje włosy nie wypadają i nadmiernie się nie przetłuszczają to bez sensu w nią inwestować. Dobierz coś do indywidualnych potrzeb. Chyba wiem o jaki szampon chodzi, ale czy on czasem nie jest z Green Pharmacy?
      Jej, dziękuję :* Bardzo mi miło!

      Usuń
  7. Miałam kiedyś ten szampon, ale nie specjalnie mi pomógł. Pewnie dlatego, że w pojedynkę miał małe szanse. Może dam jeszcze jedną szansę, ale tym razem zainwestuję w cały zestaw

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam szampon u mnie pomógł w przedłużeniu świeżości włosów. U siebie tego nie zauważyłaś?

      Usuń
  8. Swego czasu używałam mgiełkę i byłam bardzo zadowolona z efektów, chyba do niej wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ty wiesz, co mi pomogło :)
    vitapil sprawił, że moje włosy jeszcze nigdy nie były tak ładne!
    A podobne mam do twoich: kręcone, do szyi.
    lubię mieć ich dużo :) Wtedy falowana/kręcona fryzura prezentuje się najkorzystniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, pamiętam. Ale z kolei Megdil skarżyła się na mdłości po zażywaniu tego specyfiku. Na razie więc nieco mnie to hamuje....

      Usuń
  10. Używałam lotionu i faktycznie przetłuszczanie się zmniejszyło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to super! Cieszę się, że nie tylko mi te kosmetyki pomagają :)

      Usuń
  11. A mnie właśnie ta mgiełka interesuje najbardziej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bugusia, myślę, że warto się skusić. Z tego co widzę, wielu dziewczynom kosmetyki te pomogły jak nie w wypadaniu to w zahamowaniu przetłuszczania skalpu :)

      Usuń
  12. Miałam mgiełkę i niestety dla mnie była bez szału.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, bo ja uważam, że każdy z tych kosmetyków pomaga w odświeżeniu czupryny. Ale jak widać kolejny raz - nie każdy kosmetyk przypasuje każdej osobie:)

      Usuń
  13. Muszę wypróbować ten szampon, skoro zmniejsza przetłuszczanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj :) Trzymam kciuki żeby się sprawdził!

      Usuń
  14. Treść posta przyćmiła mi trochę wiadomość o zażywaniu przez Ciebie Izoteku. Ja zastanawiam się nad podjęciem nim leczenia od długiego czasu (jednak pod kątem trądziku), ale stopuje mnie szereg skutków ubocznych i inwazyjność tego leku. Podejrzewam, że moja decyzja szybko jeszcze nie zapadnie, kilka działań przedtem muszę dodatkowo wykonać.

    Co do samej serii Niger, czy Seboradin w ogóle, to niczego nigdy nie miałam. Jestem tego samego zdania, co Ty - warto działać z każdej strony, kompleksowo. Całość brzmi dobrze, głównie ze względu na brak obciążających właściwości, to jest dla mnie niezmiernie ważne, zwłaszcza, że udało mi się po wielu latach ograniczyć przetłuszczanie się skóry głowy. Mycie włosów co drugi dzień to ogromny komfort, z którego nie chciałabym już rezygnować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wchodząc w słowo Megdil, bo tez mi się to rzucił w oczy - Izotek. Nawet się zmartwiałam, bo wiem jaki to inwazyjny lek i na który ja się nie zdecydowałam. Trzymam kciuki, aby ta decyzja byłą tą dobrą.

      Za to od siebie dodam, że z codziennego mycia włosów przeszłam na 3dniowe i też uważam to za sukces. O swojej pielęgnacji pisze co rusz, jednak najbardziej co uspokaja skalp, koi i nie wspomaga nadmiernej produkcji sebum, to myślę Khadi. Do tego łagodny szampon i odzywki niedociążające i jest pięknie, jak to lubię mówić :)

      Z Seboradinu ja bardzo lubię balsam do włosów zniszczonych. Niger jest moją obowiązkową bazą do wcierek, bo tak się składa że na moje włosy i chęci mobilizacji ich do porostu, jeden składnik to za mało. Najczęściej łączę 3 wcierki, wtedy włosy coś ruszają :)

      Usuń
    2. No co Wy, dziewczyny? Inwazyjny? Nic o tym nie słyszałam... Mam zaufanie do mojej dermatolog, wyleczyła mamę, babcię, a teraz i ja się do niej udałam. Nie mówiła nic o skutkach ubocznych. Co prawda ja pytałam tylko o obciążanie żołądka, bo to mnie interesuje zawsze najbardziej z uwagi na moje problemy. Ale biorę już ten lek jakiś miesiąc i na nic nie narzekam. Z ciekawości poczytam sobie w internecie o co chodzi :)

      Magda, serdecznie polecam Ci tę serię jeśli będziesz miała ochotę ją wypróbować :) Ja Seboradinu też nigdy nie miałam, jednak moja mama zdradziła mi, że ta marka jest już długo na rynku i jest dobra.

      Ev, chyba zostaniesz moim włosowym guru :) Patrząc na Davines już wiem, że spokojnie mogę iść za Twoimi radami. Na Khadi na pewno kiedyś też się skuszę, na razie musze uszczuplić zapasy tego, co mam. Nie miałam balsamu do włosów zniszczonych, ale chętnie się skuszę w przyszłości :)

      Usuń
  15. Produkty Seboradin bardzo sobie cenię :)

    OdpowiedzUsuń
  16. nie miałam nigdy do czynienia z tą marką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż miałam do czynienia tylko z tą kuracją, myślę, że inne produkty marki też są godne uwagi :)

      Usuń
  17. Miałam pierwszy szampon. Zużyłam chyba 3 opakowania. Był bardzo dobry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak 3 opakowania to musiał naprawdę przypaść Ci do gustu! Stosujesz nadal czy przerzuciłaś się na coś innego?:)

      Usuń
  18. Stosowałąm kiedyś szampon, balsam i maskę z tej serii. Na wypadanie włosów niestety nie miały nawet minimalnego wpływy :/ Bardzo się zawiodłam, bo pokładałam w nich spore nadzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety na wypadanie włosów i u mnie szczególnie wpływu nie miały. Aczkolwiek jak napisałam w poście - przetłuszczający się skalp wzmaga wypadanie włosów. Jeśli więc szampon przedłuża świeżość naszej skóry i włosów, uważam, że warto go stosować :)

      Usuń
  19. Bardzo mnie zaciekawilas tymi produktami!!


    Obserwuje z wielką przyjemnością :))
    www.nataliamajmonroe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. muszę wypróbować, sporo osób polecało mi tą serię gdy pisałam o tym, że borykam się z wypadającymi się włosami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta kuracja powinna przede wszystkim zahamować przetłuszczanie się skalpu, a co za tym idzie, powinnaś zbierać troszkę mniej włosów z podłogi ;)

      Usuń
  21. Znam ten problem z włosami, kiedyś też moje były w świetnej kondycji, doskonale się układały. Od dłuższego czasu to głównie smętne strąki, absolutnie się nie układające. Próbowałam już zmian w pielęgnacji, podcięcia, już sama nie wiem. Znów obawiam się, że stosowanie kuracji z rzepą Joanny pogorszyło już całkowicie sprawę i teraz boję się sięgnąć po kolejną kurację tego typu :( Ja rozważam radykalne cięcie, może to coś pomoże?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o wcierce Joanny z rzepą i to dość niezłą opinię. Ale była jedna, więc trochę nie miarodajna :) Polecałabym po prostu ściąć zniszczone końcówki :) a ta kuracja nie powinna Ci zaszkodzić. Może zacznij od szamponu?

      Usuń
  22. Kojarzę te kosmetyki i znam przypadek w rodzinie, gdzie widać efekt gołym okiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabyś opisać pokrótce ten przypadek i jaka kuracja była w użyciu?:)

      Usuń
  23. Nic mnie tak nie uczuliło w moim życiu jak kosmetyki Seboradin ;_; nigdy wiecej.
    Popękana skóra, łupież, ropa, odpadajace platy skory
    brrr

    OdpowiedzUsuń
  24. też tej kuracji próbowałam i złego słowa powiedzieć nie mogę, ale pewnie na każdego może działać różnie. u mnie włosy odzyskały naturalny zdrowy wygląd. zamiast przetłuszczonych kosmyków ładnie się układały i wyglądały na świeże i błyszczące. żadnych dolegliwości też nei zanotowałam na szczęście:)

    OdpowiedzUsuń