Jak się zmotywować do... Ćwiczeń?

poniedziałek, 17 marca 2014
Na wstępie zaznaczę, że ekspertką w dziedzinie mobilizacji nie jestem. Nie jestem też coachem czy psychologiem i moje porady/przemyślenia nie są poradami fachowymi, lecz tylko rzuceniem parę pomysłów, które być może pomogą Wam na lepsze zorganizowanie się i przestanie odkładać czegoś z dnia na dzień.

Generalnie większych problemów z mobilizacją do pewnych czynności nie mam. Owszem, czasem i mi się nie chce do czegoś zabrać, ale jestem tylko człowiekiem. Jednak, jako że z mobilizacją radzę sobie chyba lepiej niż niektórzy stwierdziłam, że skoro blog jest przede wszystkim od przekazywania myśli - przekażę je Wam. Może niektórym z Was, czytelników, moje przemyślenia się przydadzą, a po lekturze tego posta będziecie mieli ochotę ruszyć na siłownię/fitness lub po prostu odpalić YouTube i działać ;)

źródło


1. Przede wszystkim należy sobie uświadomić fakt następujący - jeśli samemu nie ruszy się głową oraz czterema literami, nikt tego nie zrobi za nas. Zamiast wpatrywać się w zdjęcia pięknie wyrzeźbionych kobiet i płakać, że nigdy takie nie będziemy, może jednak warto się przemóc i zacząć coś robić? Uwierzcie, te wyrzeźbione brzuchy nie robią się same. Prawdopodobnie dziewczyna ze zdjęć ostro pracuje na swoją sylwetkę i to na co dzień. To "bóstwo" to też kobieta, też człowiek, a nie istota nie z tej ziemi, która z idealnym ciałem się urodziła. Owszem, jednym z nas bliżej do ideału, innym dalej, ja np. nie zakładam, że będę miała na brzuchu kaloryfer, ale obecnie wystarczy mi jedynie płaski brzuch i szczuplejsze uda. A co dalej? Kto wie.

2. Poza tym, pamiętaj, że tylko regularne ćwiczenia są w stanie wywołać efekty. Jeśli chce się mieć ładną sylwetkę, należy zacisnąć zęby i wygospodarować trochę czasu na ćwiczenia. A w necie jest ich tyle, że każdy znajdzie coś dla siebie. Do tego są różnej długości. Przyznam, że nigdy nie lubiłam wfu czy sportu. Nie miałam do nich zamiłowania ani smykałki. Jednak prawdą jest, że sport wciąga nawet największe ciamajdy sportowe (a za taką się uważałam) ;) Po tych trzech miesiącach jestem na takim etapie, że jeśli zrezygnowałabym na dłuższy czas z ćwiczeń to po jakimś czasie raczej by mi ich nie brakowało. Ale jak ćwiczę w miarę regularnie, mam wrażenie, że mój organizm sam domaga się ćwiczeń, a moja psychika popycha mnie do działania mówiąc "Sylwka! Rusz tyłek! Zobacz jak poprawił Ci się brzuch! Jesteś wyraźnie szczuplejsza. Chyba nie chcesz teraz przestać?". 

3. Nie wiem jak pozostałe dziewczyny ćwiczące, ale przypuszczam, że podobnie - ćwicząc i wiedząc w podświadomości, że ćwiczenia dają mi efekty, czuję się bardziej atrakcyjna i chyba bardziej świadoma swojego ciała. Czy jest coś piękniejszego od dobrze czującej się w swojej skórze kobiety? Myślę, że ta świadomość działa na naszą psychikę bardzo optymistycznie. Od razu robimy się weselsze (to też dzięki ćwiczeniom, które wyzwalają hormony szczęścia - endorfiny), bardziej odprężone, a tym samym nasze stosunki z bliskimi i ogólnie ludźmi poprawiają się. Już nie mówiąc o tym jaki zadowolony powinien być Wasz partner widząc obok siebie taką wysportowaną kobietkę ;) Ale pamiętajcie, jeśli ćwiczycie tylko po to, żeby podobać się swojemu facetowi, to coś jest chyba nie tak...

źródło

4. Na mnie działa też wizualizacja. Jak pomyślę sobie, że w wakacje będę mogła pochwalić się jako-tako zadowalającą figurą, na ustach tworzy mi się od razu banan! O, teraz też :D

5. Kolejnym argumentem przemawiającym do mnie za ćwiczeniami jest to, że mamy okazję nieco poprawić sobie kondycję. Nie wiem jak Wam, ale mi nie rzadko wejście na 3 piętro sprawiało problemy. Nie dość, że jestem alergikiem z małą pojemnością płuc to jeszcze nie mam kondycji. Teraz z zadyszkami jest trochę lepiej ;) 

6. Nierzadkim problemem jest też kwestia zrezygnowania ze słodyczy, fast foodów itp. Ja mam wyznaczony weekend na jedzenie słodyczy i to też nie w takich ilościach, żeby najeść się za cały tydzień posuchy. I najlepiej wyznaczyć sobie taki jeden dzień, dwa kiedy będziemy mogły sięgnąć po upragnioną czekoladę. Na mnie działa to tak - mam kolejny powód na cieszenie się z weekendu. Poza tym wiem, że gdybym jadła prawie dzień w dzień słodycze, ćwiczenia nie dawałyby nic. 

7. Ważne jest, żeby postanowić sobie: ćwiczę od jutra, od przyszłego poniedziałku itp. i się tego trzymać. Naprawdę warto nauczyć się samodyscypliny, ćwiczyć silną wolę, bo potem przydaje się to w różnych sytuacjach. I naprawdę można to wszystko wypracować, tylko trzeba CHCIEĆ. Ale naprawdę chcieć. Ja chciałam i proszę, droga do ładnej sylwetki nie jest dla mnie już katorgą, a wręcz przyjemnością. Kiedyś myślałam pewnie podobnie jak wiele z Was - że coś takiego to nie dla mnie, nie jestem silna i nie dam rady się tak zmobilizować... A to wszystko serio nie jest takie trudne :)

Podsumowując - Ameryki nie odkryłam, ale może czytane już "enty" raz trafi do Was właśnie za tym "entym" razem ;) Teraz tylko wyznaczyć sobie termin, trzymać się go i zaczynać!

Powodzenia :)

P.S. Jeśli macie jakieś sposoby na mobilizację, dajcie znać w komentarzach! A może macie z nią problemy i nadal nie jesteście przekonane?

S.

71 komentarzy:

  1. Dla mnie mobilizacją są za słabe mięśnie. :( Studiuję kosmetologię i dzisiaj miałam ćwiczenia z masażu. Nieźle się namachałam i nawciskałam a i tak podobno mój masaż był delikatny. :( Muszę coś z tym zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już masz pretekst do ćwiczeń :) na ręce polecam 10-minutowy trening ramion z Mel B :)

      Usuń
  2. Dla mnie też ważna jest wizualizacja :) Lubię pooglądać szczupłych i zgrabnych dziewczyn z lekko wyrobionym brzuszkiem na plaży i pomyśleć sobie, że może i mi się uda jak poćwiczę i wezmę się za siebie !!
    A kolejna z moich mobilizacji to wyzwania i właśnie kilka minut temu opublikowałam jedno na swoim blogu - 30 dni z przysiadami :) W kilka osób o wiele przyjemniej się coś robi niż w pojedynkę, nawet jeśli są to "wirtualne" osoby :) Jak one mogą to czemu ja nie ?! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam za Ciebie kciuki w takim razie. Ja obecnie jednak Cię nie wesprę, bo boję się, że za bardzo przeciążyłabym sobie kolana taką ilością przysiadów. Ale wiedz, że duchowo jestem z Tobą!

      Usuń
    2. Dziekuje, dziekuje ! Każde wsparcie na pewno się przyda ! :) Ja również trochę boję się o kolana, mam nadzieję, że dam radę - na razie jeszcze bardzo nie dają się we znaki :)

      Usuń
  3. Mi najbardziej pomogło uświadomienie sobie, że robię to dla siebie - nie dlatego, że założyłam się z przyjaciółką czy żeby podobać się chłopakowi, a właśnie dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie motywuja inne osoby, gdy widze ich efekty po kilku tygodniach czy miesiacach pytam sie sama siebie z przekory, dlaczego ja nie mialabym dac rady. W taki to sposob od trzech tygodni rozkochuje sie w nienawidzonym do tej pory bieganiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inne osoby rzeczywiście mogą być motywacją. Ja na razie też spoglądam spode łba na bieganie, ale myślę, że będę po trochu próbować jak pogoda bardziej się unormuje.

      Usuń
  5. Nie dołuj :( leżę chora od kilku dni i od tego czasu nie ćwiczyłam, aż mnie nosi. Gdyby nie złe samopoczucie już dawno bym coś robiła :) Mi pomogło bardzo układanie sobie własnych zestawów ćwiczeń tylko z tych, które lubimy lub tolerujemy :) Jest wiele ćwiczeń na konkretne partie mięśniowe, które można na wiele sposobów łączyć z innymi. Nie ma nic gorszego niż włączenie danego treningu na YT z myślą, że będziemy musiały wykonać jedno czy dwa znienawidzone ćwiczenia pomiędzy innymi, lubianymi :) to potrafi mocno zniechęcić a za to perspektywa wykonywania "przyjemnych" ćwiczeń daje kopa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, u mnie właśnie rozpoczęły się kobiece dni i wolę nie wkurzać brzucha, bo po ćwiczeniach boli mnie jeszcze bardziej :( Także u mnie też przynajmniej te 3 dni przerwy, z czego zadowolona zbytnio nie jestem, ale co zrobić.

      Usuń
  6. ja się muszę sama w sobie wziąć w garść i zmienić w łepetynie, że nie odpoczne siedząc na tyłku i jedząc batona!

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę przyznać że trochę mnie zmotywowałaś i postanowiłam, że wypiszę sobie plan, żeby wygospodarować trochę czasu na ćwiczenia :) Zawsze mi go brakuje i jestem strasznym marnotrawcą czasu, może zamiast spędzać go przed komputerem zacznę coś robić? Dzięki i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Przez chorobę o której nie miałam pojęcia w bardzo szybkim czasie przytyłam tyle że głowa mała, dodatkowo spadła mi niesamowicie wydolność, kondycja, najmniejszy wysiłek doprowadzał do wyczerpania i zadyszki, nie wspominając o wyglądzie ciała, znienawidzonych rozstępach które pojawiły się przez za szybkie przybieranie jak i najzwyczajniej złym samopoczuciu. Teraz gdy biorę leki które mają mnie ustabilizować, pomóc w tym by organizm, metabolizm pracował normalnie ćwiczę o swoje zdrowie :) to najlepsza motywacja. Nie media które propagują aż przesadne wychudzenie, bum na bycie fit, nie koleżanki, podziw w oczach innych a zdrowie właśnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amatris, brawo! Trzymam za Ciebie mocno kciuki! Zdrowie też jest bardzo ważną motywacją. Jak nie najważniejszą :)

      Usuń
  9. Ja się ciągle nastrajam na ćwiczenia, ale jak przychodzi co do czego to odpuszczam :/ Dobrze, że robi się coraz cieplej, to rower pójdzie w ruch :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno jest zacząć, ale jak już zaczniesz to będzie coraz lepiej. Na Twoim miejscu wyznaczyłabym sobie dzień, w którym chcę rozpocząć ćwiczenia i mimo wszystko je zaczęła :)

      Usuń
    2. Już tak się zastanawiam, żeby chociaż przez 10 minut dziennie zacząć ćwiczyć z Mel B., muszę sobie w końcu ten dzień wyznaczyć!

      Usuń
  10. Powiem tak! Kocham Cie za tego typu notki. Już wiem jak zrobić ten pierwszy krok do ograniczenia cukru - dla mnie zawsze wtorek jest takim najbardziej wyczekiwanym dniem i od dzisiaj zostaje mianowany dniem, kiedy będę mogła pozwolić sobie na odrobinę słodyczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* W takim razie niech u Ciebie wtorek będzie dniem słodyczy ;) Powodzenia!

      Usuń
  11. Ja się niezmiernie szybko zniechęcam niestety :( Już nie wiem co mam z tym robić, ale w sumie nie próbowałam jeszcze wizualizacji :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamyczku, wystarczy wyznaczyć sobie dzień kiedy chcesz rozpocząć ćwiczenia i się tego trzymać. Niestety, albo stety potrzeba trochę silnej woli. Ale to wcale nie jest takie trudne :)

      Usuń
    2. Właśnie u mnie chodzi o to, że trudno mi ćwiczyć w domu. Gdy idę na siłownię to jednak motywacja jest ( chociażby taka że zapłaciłam za te zajęcia) .

      Usuń
  12. Bardzo fajnie wszystko opisałaś.

    kajkams.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Chyba będę musiała tu zaglądać co jakiś czas;)
    U mnie jak na razie tylko spacery:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chcesz schudnąć i wymodelować sylwetkę, to niestety same spacery nie pomogą. Chyba, że obecnie nie możesz wykonywać żadnych ćwiczeń. Wtedy dobre i spacery :)

      Usuń
  14. U mnie bardzo ciężko z jakąkolwiek mobilizacją, a to głównie dlatego, że przy wzroście 164 cm ważę tylko 48 kg i mogę jeść wszystko czego dusza zapragnie, a waga nie skacze w górę.. za co mój mąż całkiem odwrotnie i podziwiam, że ma w sobie tyle siły i samozaparcia, że ćwiczy i trenuje praktycznie codziennie. Pomaga mu w tym prowadzenie swoich statystyk w arkuszu kalkulacyjnym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to musisz być bardzo szczuplutka :) U Ciebie rzeczywiście ćwiczenia raczej nie są konieczne, aczkolwiek Tobie prościej byłoby np. wypracować kaloryfer na brzuchu :)

      Usuń
  15. Rady prawdziwe i przydatne :) ale dużo zależy o samodyscypliny, samozaparcia, motywacji i silnej woli ;)
    Powodzenia dla wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie mobilizuje fakt, że po ćwiczeniach zawsze lepiej się czuję i poprawia mi się humor bardzo, bardzo! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpinam się, bo mam tak samo:)
      najgorzej ruszyć tyłek, zwłaszcza po pracy gdy padam na twarz ale świadomość tego jak czuję się po porządnym treningu w ostatecznym rozrachunku wygrywa:) jak dobrnę do końca to mój poziom endorfin jest na takim poziomie, że mogłąbym góry przenosić albo z powrotem iść przepracować cały dzień:)

      Usuń
    2. Domyślam się, że po pracy jest ciężko ruszyć tyłek. Ja mam ten "komfort", że zajęcia na uczelni mam tylko dwa razy w tygodniu. Ale naprawdę warto mobilizować się na tę godzinkę.

      Usuń
  17. przeczytała do końca i i muszę chyba sobie też wyznaczyc taki dzień w którym będę mogła zjesc słodycze :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Myślę, że w moim przypadku jeśli chodzi o ćwiczenia to dużo zależy od przyzwyczajenia. Dziwnie się czuję jeśli nie wykonam przynajmniej 30 minutowego spaceru w dość szybkim tempie. Zresztą po ćwiczeniach nawet jak czuję się zmęczona to za chwilę to mija i mam więcej energii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To racja, przyzwyczajenie też odgrywa dużą rolę. Wtedy łatwiej jest się zmobilizować, bo człowiek czuje się jakby czegoś mu brakowało.

      Usuń
  19. U mnie z mobilizacją raczej nie ma problemu. Ale stawiam na urozmaicone treningi i rezygnuję z tych ćwiczeń, których wykonywać nie lubię. Wybieram bieganie, hula hop, niektóre sety z Mel B i cały kanał Fitness Blender - to kopalnia jest! Dużo spaceruję i tańczę :) Aktualnie stawiam na ruch na świeżym powietrzu, bieganie, spacery i szybkie marsze. To przynosi mi najwięcej frajdy :) Poza tym zapisuję to co jadam - na niebiesko wszystkie normalne posiłki, na czerwono zapisuję słodycze, które czasami zdarzy mi się zjeść, a na zielono zapisuję wszystkie ćwiczenia, łącznie czasem. Musze powiedzieć, że to działa. Czerwonego bardzo malutko w ostatnim czasie. No i najważniejsze - zero przymusu. To ma być frajda! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny pomysł z tym zapisywaniem :) Obym i ja była tak wytrwała jak Ty! :)

      Usuń
  20. Oj ja musze sie ostro zmobilizowac bo niestety moj azapał czesto za szybko ganie :(
    pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. bardzo mądrze napisałaś:) jakie ćwiczenia wykonujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Odsyłam Cię do moich comiesięcznych postów o ćwiczeniach :)

      Usuń
  22. "Jednak prawdą jest, że sport wciąga nawet największe ciamajdy sportowe."

    Myślę, że najważniejsze to, żeby znaleźć dziedzinę sportu dla siebie, wtedy motywacja przychodzi wraz z radością, którą czerpie się z treningów. Nigdy nie przepadałam specjalnie za wfem, ale zawsze ćwiczyłam, mimo, że jestem naprawdę ogromną ofermą, jeśli chodzi o sporty drużynowe, więc przykładowo siatkówka, która większości zawsze sprawiała frajdę, dla mnie była męczarnią i stresem, że znowu się ośmieszę, bo nie trafię w piłkę ;)) Jednak zawsze z ogromną radością witałam te lekcje wf-u, które sięgały do innych dziedzin - gimnastyki artystycznej, aerobiku lub innych form, związanych z tańcem. Później w liceum, kiedy zaczęłam tańczyć towarzyski wf nabrał dla mnie zupełnie innego wymiaru i do ćwiczeń przykładałam się dwa razy bardziej, bo wiedziałam, że wszystko to, co zrobię poza treningami, przyniesie dodatkowy efekt w tańcu i na turniejach. Dodatkowo - naprawdę z własnej nieprzymuszonej woli, przychodziłam na treningi wcześniej, a wychodziłam później, czasami przychodziłam do innych grup, tylko dlatego, że te "ćwiczenia" sprawiały mi przeogromną przyjemność i widziałam w tym cel, do którego dążyłam.

    Teraz, jak już Ci napisałam, chodzę na zumbę i choć cel nie jest odkrywczy, bo po prostu chcę schudnąć, to jednak te zajęcia sprawiają mi na tyle ogromną radość, że idę na nie z zupełnie innym nastawieniem, niż poszłabym na przykład na siłownię. Dla mnie kluczem do zmotywowania się do ćwiczeń jest właśnie znalezienie odpowiedniego rodzaju aktywności fizycznej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tańca nigdy nie uprawiałam na takim poziomie jak Ty, ale też jest czymś czemu mogłabym się oddać bez wahania. Natomiast sporty drużynowe niestety też nie były na wf dla mnie. Chociaż w LO polubiłam siatkówkę i nagle stałam się jedną z lepszych dziewczyn w klasie :)

      Czyli dla Ciebie jest najlepsze wszystko, co ma związek mniejszy lub większy z tańcem :)

      Usuń
    2. W wielkim skrócie tak :D

      Usuń
  23. Temat na czasie :) niestety już trochę bokami wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja się raz w życiu zmotywowałam i efekty były ;) Teraz zapisałam się na pole dance, bo wiem, że jak będę gdzieś chodzić i ktoś mi będzie mówić jak ćwiczyć, to będę miała większą motywację, niż jak bym miała sama ćwiczyć w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, popularny pole dance :) To odważnie, bo podobno trzeba mieć do tego mięśnie :)

      Usuń
  25. fajny post :) też ćwicze od niedawna i dla mnie najskuteczniejszym sposobem było ustawienie sobie na tapecie na laptopie mojej wymarzonej figury :D od tamtej pory gdy tylko włączałam komputer wchodziłam na youtube i szukałam jakiś ćwiczeń :)
    a potem zapisałam się na siłownie i okazało się, ze w grupie i na zajęciach o motywację nie trzeba dużo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, to też chyba jest dobry pomysł z ustawieniem na pulpicie wymarzonej sylwetki :)

      Usuń
  26. Napewno ten post komuś pomoże się zmobilizować. Ja wzięłam wkońcu w ruch swoje cztery litery i od 5 dni ćwiczę, godzinę dziennie. I faktycznie już po tych kilku dniach podświadomie wydaje mi się, że jest lepiej, choć tak naprawdę za szybko na efekty, jakiekolwiek :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam to samo! Ale myślę, że to dobrze jak działa podświadomość. Nie zaszkodzi, a może pomóc :)

      Usuń
  27. Mnie nic bardziej nie DEmotywuje niż 'Ćwiczę od poniedziałku'. Albo zaczynam już! teraz! zaraz! i nie ma odwrotu, albo zwyczajnie zapominam/lenię się/przesuwam termin na kolejny poniedziałek:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ma się możliwość, to faktycznie lepiej zacząć od razu. Aczkolwiek ja jestem akurat osobą, która może wyznaczać sobie "od poniedziałku":) Na szczęście ;)

      Usuń
  28. Ja od pewnego czasu ćwiczę, ponieważ jak weszłam na wagę to przeraziła mnie liczba która na niej się ukazała bo malutko brakowało mi do nadwagi. To tak jakby wylano na mnie kubeł zimnej wody. Od niespełna 1,5tyg (mało ;) ) regularnie BIEGAM. Dla mnie to jest wyczyn, bo z całego serca nienawidzę wf :D Głównym moim celem to jest pozbyć się zbędnego tłuszczyku oraz poprawić kondycję. Podczas biegania sobie monotonnie powtarzam kiedy chce się poddać "kondycja, kondycja, kondycja", Wcześniej podejmowałam się wiele razy jakiejkolwiek aktywności fizycznej ale po kilku dniach poddawałam się. Czyli podsumowując mnie motywuje chęć poprawienia kondycji i zrzucenia zbędnych kg ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało, ale dobre i to. Trzymam kciuki, żebyś wytrwała dłużej. Też myślę o bieganiu. O! Też nienawidziłam wfu, ale w LO powoli zaczęłam go lubić. Powodzenia!

      Usuń
  29. Idealny post dla mnie! Niestety ja często przeżywam sportowe zrywy. Nagle zabieram się za ćwiczenia i poświęcam im dużo czasu, a później z dnia na dzień przestaję się nimi przejmować. Mija kilka tygodni i powtórka z historii. Na szczęście zapanowałam nad dietą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety gorzej z dietą. Wciąż mam za mało czasu żeby usiąść i poszukać jakiś przepisów w internecie czy zrobić rozpiskę co mogę jeść, a czego nie powinnam.

      Usuń
  30. prawda. to wszystko co piszesz to prawda. i własnie najwięcej problemow jest z zebraniem sie w sobie i zrobieniem czegos dla siebie i dla swojego ciala. i wiadomo, wszyscy wiedza o wiekszosci z tych rzeczy ale warto jest przypominac sobie nawet takie logiczne rzeczy jak to ze od patrzenia na zdjecia sie nie wyrzezbi. takze bardzo przydatny post:) mozesz taki codziennie wklejac:D bedzie motywacja:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a i ja np mam problem z tym ze nie mam z kim wyjsc i gdzies na dworzu sie poruszac. mam ochote czesto wyjsc na rolki czy na rower z kims, ale cholera nie mam z kim.

      Usuń
  31. A ja leń jestem jeśli chodzi o jakąkolwiek aktywność fizyczną, pewnie z mobilizacją nie byłoby u mnie tak źle, jednak nie czerpię z tego żadnej przyjemności, nawet w-f był moją najgorszą lekcją ;-)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar zostawić w komentarzu reklamę swojego bloga bez skomentowania w sensowny sposób posta, to nie licz na to, że do Ciebie zajrzę ;) Szanuję pracę innych i chciałabym, aby szanowano moją :)





SZABLON BY: PANNA VEJJS.