Lirene Youngy 20+ pianka myjąca do twarzy i oczu

środa, 15 stycznia 2014
Jakiś czas temu recenzowałam już jeden z kosmetyków wchodzących w skład serii Youngy 20+ (płyn micelarny z tańczącymi drobinkami - KLIK), tym razem przyszła pora na piankę myjącą do twarzy i oczu energetyzująca samba brazylijska z guaraną.






OD PRODUCENTA:

Energetyzująca pianka myjąca z serii Youngy 20+ jest odpowiednia dla wszystkich typów cery; szczególnie polecana dla osób młodych 20+.

Chcesz poczuć atmosferę gorącego karnawału w Rio? Szukasz kosmetyku, który zapewni Twojej skórze witalność i blask?
Energetyzująca pianka myjąca z serii Youngy 20+ to niezwykłe połączenie kompleksowej pielęgnacji twarzy z egzotyczną dawką energii oraz owocową ucztą dla zmysłów. Oparta na bazie podbudzającej guarany, która zawiera więcej kofeiny niż kawa! Pianka nie podrażnia wrażliwych okolic oczu, dzięki czemu jest bezpieczna również dla osób noszących szkła kontaktowe.

 Ekstrakt z guarany jest bogatym źródłem pobudzającej kofeiny, która orzeźwia i odświeża skórę. Reguluje wydzielanie serum i wspomaga regenerację tkankową. Wit. E działa silnie przeciwrodnikowo, poprawia elastyczność, wzmacniając strukturę skóry i zapobiegając procesom starzenia. Olej sezamowy koi podrażnienia i zaczerwienienia, jednocześnie głęboko nawilżając skórę.

pojemność: 150ml
rodzaj produktu: demakijaż/oczyszczanie
wiek: 20+

SKŁAD: Aqua, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Coco-Glucoside, Glycerin, Sodium Laureth Sulfate, Butane, Cocamidopropyl Betaine, Isopropyl Myristate, Isobutane, Glyceryl Oleate, Propane, Sesamum Indicum Seed Oil, PEG-40 Hydrogened Castrol Oil, PEG-12 Dimethicone, Tocopheryl Acetate, Propylene Glycol, Paullinia Cupana Fruit Extract, Parfum, Methylchlorosiothiazolione, Methylisothiazolione, Polyquatemium-10, Hexyl Cinnamal, Limonene, Citronellol, BHT, C.I. 16185.

Disodium Laureth Sulfosuccinate,  Coco-Glucoside, Cocamidopropyl Betaine  - Substancja pianotwórcza, usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry.
Glycerin
Sodium Laureth Sulfate - Jedna z najpopularniejszych substancji myjących, pianotwórcza.  Może wywoływać działanie drażniące. O szkodliwym działaniu SLS -  KLIK.
Butane - butan, uzyskiwany z ropy naftowej, rozpuszczalnik. Używany w kosmetykach w areozolu lub sprayu. Podobnie Isobutane, Propane.
Isopropyl Myristate - Wpływa na właściwości aplikacyjne kosmetyków - daje dobry poślizg przy rozsmarowywani.
Glyceryl Oleate, PEG-40 Hydrogened Castrol Oil, PEG-12 Dimethicone  - umożliwia powstawanie emulsji.
Sesamum Indicum Seed Oil - tworzy na powierzchni skóry film zapobiegający nadmiernemu wyparowywaniu wody. Olej roślinny otrzymywany poprzez tłoczenie na zimno nasion sezamowych (Sesamum Indicum), o barwie od jasno żółtej do brązowej o łagodnym zapachu. Zawiera 41-43% kwasu oleinowego, 41-43% kwasu linolowego, 9-10% kwasu palmitynowego, 5-6% kwasu stearynowego, 0,5% kwasu linolenowego.
Tocopheryl Acetate - hamuje procesy starzenia się skóry wywołane np. promieniowaniem UV lub dymem papierosowym. Jest doskonałym czynnikiem hamującym rodnikowe utlenianie lipidów w naskórku i skórze właściwej. Wykazuje zdolność wbudowywania się w struktury lipidowe błon komórkowych i cementu międzykomórkowego warstwy rogowej, dzięki czemu wzmacnia barierę naskórkową.
Propylene Glycol - Hydrofilowa substancja nawilżająca skórę. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu pełni rolę promotora przenikania - ułatwia w ten sposób transport innych substancji w głąb skóry.
Paullinia Cupana Fruit Extract - ekstrakt z guarany. Wyciąg zawiera dużą ilość kofeiny. Stosowany przede wszystkim w produktach ujędrniających, wyszczuplających, antycelulitowych, a ze względu na poprawę mikrokrążenia w produktach pod oczy niwelujących cienie i obrzęki.
Parfum
Methylchlorosiothiazolione, Methylisothiazolione - konserwant.
Polyquatemium-10 - substancja formotwórcza.
Hexyl Cinnamal - imituje zapach jaśminu. Potencjalny alergen.
Limonene - imituje zapach skórki cytrynowej. Potencjalny alergen.
Citronellol - Imituje zapach róży i geranium. Potencjalny alergen.
BHT - antyutleniacz.
C.I. 16185 - barwnik.

OMÓWIENIE SKŁADU: już na samym wstępie wiele z Was może być mocno zaniepokojona, że na piątym miejscu w składzie znalazło się SLS, tak niepożądany w kosmetykach do włosów. Jestem pewna, że zwłaszcza Laboratorium kosmetyczne dr Ireny Eris dokłada wszelkich starań, aby w kosmetykach znalazła się nieznaczna, dopuszczalna ilość niepożądanych składników, więc moim zdaniem nie ma co niepotrzebnie się przerażać i szukać w każdym składzie potencjalnego czynnika rakotwórczego (tym bardziej, że nie są to potwierdzone doniesienia). Nie polecałabym jednak tej pianki myjącej osobom borykającym się z trądzikiem, cytując za linkiem, który wkleiłam przy SLS "(...) działa wysuszająco, co przy cerze trądzikowej może powodować nadmierne przetłuszczanie się skóry, która <<broni się>> wydzielając łój". Na końcu składu znajdują się również trzy składniki imitujące zapach, które mogą być alergenne.
Zauważamy chyba najwięcej składników odpowiedzialnych za konsystencję piankową kosmetyku. Wysoko w składzie jest również gliceryna.
Podsumowując, nie jest źle, aczkolwiek mnie samą troszkę zaniepokoiła obecność w składzie SLS. O ile w kosmetykach do włosów mi nie przeszkadza, o tyle jeśli chodzi o stosowanie na twarzy mam pewne wątpliwości.

OPAKOWANIE: pianka znajduje się w 150ml, zgrabnym, plastikowym opakowaniu air-less zakończonym pompką. Całość utrzymana jest w kolorze białym, różowym, granatowym oraz pomarańczowym. Podoba mi się aplikacja na butelce, która rzeczywiście może kojarzyć się z energią i z osobami młodymi.
Wydobywanie kosmetyku nie nastręcza żadnych problemów, aby pianka wydostała się na powierzchnię wystarczy uprzednio wstrząsnąć opakowaniem, a następnie delikatnie nacisnąć pompkę. UWAGA! Przy mocniejszym naciśnięciu może wyjść zbyt dużo pianki. A po co ją marnować?;)
Pompka zakryta jest plastikową, przezroczystą nakrętką, której na zdjęciach nie widać ;)



KONSYSTENCJA: jak już pewnie wcześniej się zdążyłyście zorientować, konsystencja jest piankowa. Osobiście nie mam do niej żadnych zastrzeżeń, zaledwie mała jej ilość wystarczy na pokrycie całej twarzy i wmasowanie jej. A teraz taka dygresja: na początku nie do końca mogłam przyzwyczaić się do formy kosmetyku. Piankę do twarzy stosowałam pierwszy raz i kojarzyło mi się to z... Pianką do golenia :D Tak, mając na twarzy tę piankę, przed oczami miałam siebie nakładającą piankę do golenia :D Ale potem się przyzwyczaiłam i polubiłam konsystencję.

KOLOR: biały.


TRWAŁOŚĆ: pianka jest bardzo wydajna, stosuję ją już od miesiąca, a mam wrażenie, że jej nie ubywa. Oczywiście musimy miarkować ilość wypływającą z kosmetyku, ponieważ przy mocniejszym przyciśnięciu pompki możemy wydobyć kosmetyku za dużo.


DZIAŁANIE: generalnie pianka powoduje lekkie ściągnięcie skóry, toteż konieczne jest nałożenie kremu po jej użyciu. Przez kilka pierwszych aplikacji, skóra nieco mnie piekła. Podejrzewam, że może to być wpływ albo SLSów albo jednego ze składników zapachowych. Pierwszy raz spotkałam się z czymś takim jeśli chodzi o żele/pianki i inne formy kosmetyków do mycia twarzy. Potem efekt ten minął. Poza tym, pianka łatwo zmywa się wodą, nie zauważyłam wysypu nieprzyjaciół czy wzmożonego przetłuszczania się cery (mam cerę normalną). Raz w wyniku dużego zmęczenia, po demakijażu oczu dwufazówką, od razu przeszłam do mycia cery tą pianką. Dopiero po fakcie skapnęłam się, że nie użyłam micela do demakijażu. Mimo to, pianka ze zmyciem make-upu dała sobie radę rewelacyjnie.


DOSTĘPNOŚĆ/CENA: piankę zdobędziecie prawdopodobnie we wszystkich drogeriach typu Rossmann, Natura itp. oraz w supermarketach. Możecie ją również kupić bezpośrednio od źródła: www.sklep.eris.pl. Cena 16,49zł/150ml.

Jestem ciekawa czy miałyście tę piankę i jakie są Wasze wrażenia? Czy również przy pierwszej aplikacji odczułyście nieznaczne pieczenie?

S.

55 komentarzy:

  1. Zaciekawiła mnie tylko obawiam się tego pieczenia... Teraz używam żelu be beauty z biedronki, a z pianek miałam kiedyś fajna loreal i z rossmana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żel z Biedronki bardzo lubię. Pieczenie minęło po kilku dniach i już wszystko jest ok. Było delikatne. Nie powinno się nic dziać, ale jakieś tam ryzyko jest.

      Usuń
  2. Nie miałam jej ale bardzo lubię pianki do mycia twarzy

    OdpowiedzUsuń
  3. lubię pianki do mycia twarzy, tej nie miałam
    ale samo opakowanie zachęca ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podejrzewam, że z moją bardzo tłustą cerą by sobie nie poradziła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłaby Cię zapchać... Ale nie jestem ekspertem, więc nie jestem w stanie powiedzieć na 100%. Podejrzewam, że ekspert zresztą też nie ;)

      Usuń
  5. Myślałam o tej piance kiedyś, potem jednak kupiłam żel Sylveco i piankę Caudalie ;)
    Pewnie jeśli znajdę ją w promocji, wrzucę do koszyka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żel Sylveco sama chętnie bym kupiła :)

      Usuń
  6. Ta pianka od dawna mnie ciekawiła, trochę to pieczenie przy pierwszych użyciach mnie przeraziło - ale i tak wypróbuję z ciekawości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieczenie jest bardzo delikatne, przynajmniej u mnie.

      Usuń
  7. Za każdym razem, jak widzę ją w sklepie, to mam ochotę ją kupić. Nie robię tego tylko ze względu na to, że mam aktualnie sporo do zużycia. Może jeszcze kiedyś trafi do koszyka.

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie dzisiaj ją kupiłam! Polecała ją kiedyś jedna youtuberka i skusiłam się. Mam cerę mieszaną na policzkach i tłustą w strefie T, zobaczymy jak się sprawdzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie jestem ciekawa czy Ci przypasuje :)

      Usuń
  9. Miałam ją w poprzedniej wersji i bardzo lubiłam -zużywałam 3 opakowania:-). Tą na pewno kiedyś wypróbuje :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! To jesteś prawdziwą fanką. Ale o jakiej poprzedniej wersji mówisz? Ta seria dopiero co powstała. Pewnie chodzi Ci o piankę Lirene bez żadnej serii dla osób 20+? Ona nadal jeszcze jest w sprzedaży.

      Usuń
  10. Myślałam nad jej zakupem, ale mam cerę tłustą , więc chyba by jeszcze pogorszyło to mój stan ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam jej, ale po pozytywnych doświadczeniach z pianką Decubal, myślę, że pewnie wypróbuję i tę z Lirene :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co czytałam u dziewczyn, Decubal jest jednak chyba delikatniejsza niż ta.

      Usuń
  12. u mnie przy próbie zmycia makijażu bardzo gustownie go rozmazała na mojej twarzy i stwierdziłam, że z tym aspektem jest cienko. Nie miałam uczucia pieczenia przy pierwszym użyciu. U mnie sprawdza się tylko pod czas porannej toalety wieczorem potrzebuje bardziej konkretnego oczysczenia - dla mnie ok produkt w gronie podobnych i bardzo delikatny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow. Używałaś go również do demakijażu oczu? Bo ja nie i z twarzą sobie poradził rewelacyjnie. Biorąc pod uwagę skład, to te produkt właśnie delikatny nie jest ;)

      Usuń
    2. niby nie jest delikatny jednak przy kontakcie z moją skórą reaguje delikatnie i nie ma uczucia ściągnięcia a zazwyczaj tak moja twarz reaguje na coś 'mocnego' ściągnięcie i przesuszenie

      tak do demakijażu - jak jest leń i trzeba się ogarnąć raz dwa to sięgam po żele do zmycia wszystkiego i zwykle dają radę (kiedyś to był wyznacznik że produkt jest dobry bo tylko tak zmywałam makijaż) a tu lypa :)

      Usuń
  13. Taka pianka musi być strasznie przyjemnym rozwiązaniem! Nie miałam nigdy takiego kosmetyku, ale na pewno po niego sięgnę, jak tylko będę miała okazję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypróbuj jakąś piankę, bo naprawdę miło się je używa :)

      Usuń
  14. Wykańczam ją aktualnie i mimo, że nie jest zła, nie kupię jej ponownie. Dla mnie zbyt mocno ściąga skórę, wolę coś delikatniejszego jak np. nawilżający fizjologiczny żel do mycia twarzy z Pharmaceris, albo pianka Decubal :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście ściąganie nie należy do najprzyjemniejszych, ale u mnie sprawę załatwia krem nawilżający :)

      Usuń
  15. Tej pianki nie znam, ale ogolnie pianki lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  16. SLES znajduje się w większości żeli i innych produktów oczyszczających, również tych do twarzy. A o działanie rakotwórcze najmocniej są podejrzewane parabeny, z tego co pamiętam. SLS i SLES to po prostu detergenty, z których drugi i tak jest łagodniejszy. Najczęściej zarzuca im się raczej działanie wysuszające, a w niektórych przypadkach podrażniające, dlatego nie poleca się ich wrażliwcom :)

    Co do działania ściągającego - miewałam takie odczucia używając poprzedniej wersji pianki, tej jeszcze nie używałam. Sądzę, że zaglądają do Ciebie same rozsądne osoby, które nie rezygnują z kremu po oczyszczaniu twarzy, bo to zawsze powinno być podstawową zasadą w pielęgnacji :) Trudno mi wyobrazić sobie, że mając cerę suchą czy nawet tłustą, poprzestaję na piance. Aż mnie ciarki przeszły na samą myśl :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, Karotka się rozpisała :D

      Tu jest SLS. Zasięgnęłam opinii i one też są podejrzewane jako rakotwórcze, ale tak naprawdę nie ma żadnych potwierdzeń ku temu. Właśnie z uwagi na to, że wysuszają i mogą podrażniać nie polecam ich osobom z cerą trądzikową, bo pianka może spotęgować ich problemy.

      Ale ta "poprzednia wersja" jeszcze chyba jest w sprzedaży? Ja jej nie używałam, oddałam przyjaciółce z uwagi na duże zapasy kosmetyków do oczyszczania twarzy ;)
      Tak, sądzę, że z reguły większość kremy stosuje :D Już prędzej kremy niż jakieś pianki, żele do mycia itp. (spotkałam się z tym,że dużo kobiet "oczyszcza" cerę mydłem). Ale bądź co bądź uważam, że nie zawsze krem jest oczywistą oczywistością i trzeba o czymś takim napisać :)

      Usuń
    2. Tak wyszło :D

      Akurat tego, że Sodium Laureth Sulfate, to SLES jestem pewna :) Sodium Lauryl Sulfate to SLS :) Co do działania, nie upieram się, bo tego to nawet eksperci dobrze nie wiedzą ;) Jeśli chodzi o ograniczenie stosowania, to ja na przykład bardziej bałabym się stosować tę piankę mając suchą skórę, ale to wynika też z faktu, że wiem, jak moja mieszano-tłusta cera reaguje na takie specyfiki - rzadko cokolwiek mnie przesusza, ale staram się też dbać o regularne nawilżanie skóry, dlatego myślę, że nie moja cera nie odbiera tego w tak dosłowny sposób. W ogóle mimo wszystko dość dobrze działają na mnie kosmetyki o działaniu matującym, a to zwykle one są oskarżane o efekt wysuszający i prowokowanie skóry do zwiększonego wydzielania sebum. Niemniej jednak dobrze, że o tym piszesz, bo powinno się o tym wspominać, zwłaszcza młodym osobom, które krem nawilżający traktują niemalże krucyfiksem, a kosmetykom matująco-wysuszającym stawiają ołtarzyk :D

      To prawda, też o tym słyszałam, że niektórzy korzystają ze zwykłych mydeł w celu oczyszczenia skóry. Ja sobie tego nie wyobrażam na swojej skórze :D Ale my jesteśmy trochę odrębną kategorią, bo mamy fisia na punkcie kosmetyków :D Niektóre kobiety nawet w wieku 50 lat nie stosują kremów pod oczy, więc o czym my mówimy :D

      Usuń
    3. Aaaa! No fakt, fakt, zwracam honor :D O ja niedoedukowana i ślepa blogerka kosmetyczna! Już wiem dlaczego noszę okulary :P Fakt, być może suche cery mogłyby mieć problemy po zastosowaniu tej pianki, ale z drugiej strony zastanawiam się czy krem nawilżający nie załatwiłby sprawy.

      Ostatnio zainteresowałam się pielęgnacją twarzy mojej Mamy, bo poczułam się dopiero teraz mocniejsza w temacie. I aż o mało się nie przewróciłam, bo Mama właśnie zawsze używała do mycia twarzy mydła. A dodaj sobie jeszcze jej cerę naczynkową... Na szczęście wprowadziłam jej już harmonogram pielęgnacji :D O, muszę iść i ją sprawdzić czy faktycznie nadal go stosuje :D

      Usuń
    4. Bez przesady :D Sama miałam nie lada problem z zapamiętaniem który skrót jest do której nazwy, ale pomogło mi skojarzenie (pewnie zresztą stąd taki skrót), że SLES ma E w skrócie i E w środkowym słówku - LaurEth ;)

      Sprawdzaj, sprawdzaj! :)

      Usuń
  17. lubię kosmetyki w takiej formie jednak czasami mam wrażenie, że bardzo szybko się kończą;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że inna pianka Lirene była bardzo wydajna, ta też mi na taką wygląda. Może Twoim problemem było wydobywanie pianki w zbyt dużych ilosciach?

      Usuń
  18. Miałam starą wersję pianki i sama konsystencja podobała mi się ogromnie. Działanie już trochę mniej, czułam się jakaś niedomyta ;) Piekąca skóra i ściągnięcie mnie zniechęcają, wolę kremowe, bardziej nawilżające konsystencje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście czuję się domyta :D Ale to pewnie indywidualne wrażenia :) Na szczęście pieczenie było dość lekkie i nieuciążliwe, a potem minęło. Ściągnięcie jednak pozostało i jeśli komuś bardzo przeszkadza, to faktycznie nie ma co się za tę piankę brać :)

      Usuń
  19. Faktycznie jak pianka do golenia ;p Jeszcze nie miałam tej formy do mycia twarzy, ale na pewno niedługo się skuszę :) Z Lirene lubię ich zwykłe żele do mycia twarzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, spróbuj :D Śmieszne uczucie ;)

      Usuń
  20. Ja jestem na etapie używania pianki z Organic Therapy ale na tą też się pewnie kiedyś skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałabym nic przeciwko, aby przetestować i tę ;)

      Usuń
  21. jak skończę wszystkie mydła do twarzy pomyślę nad nią :)
    mialam piankę z decubal - świetna, ale teraz chyba kupię himalaya ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam wiele dobrego o tej piance z Decubal. Natomiast na kosmetyki Himalaya mam wielką ochotę :)

      Usuń
  22. Ja wolę toniki lub micele, ponieważ mniej przesuszają moją skórę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy, że nie używasz nic do mycia twarzy?

      Usuń
  23. Ja bardzo lubię wszelkie pianki, ale ta mnie jakoś nie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  24. Miałam ją w poprzednim opakowaniu.
    Bardzo dobrze się sprawdzała. I była niesamowicie wydajna.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie przepadam za piankami, ale ta wygląda ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Może się skuszę, coś nowego, bo tylko żeli przez ostatni czas używałam...

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar zostawić w komentarzu reklamę swojego bloga bez skomentowania w sensowny sposób posta, to nie licz na to, że do Ciebie zajrzę ;) Szanuję pracę innych i chciałabym, aby szanowano moją :)





SZABLON BY: PANNA VEJJS.