Aktualizacja zakładki wymiana/sprzedaż!

piątek, 31 maja 2013
Zaktualizowałam zakładkę sprzedaż/wymiana. Szczególnie zależy mi na sprzedaży, aczkolwiek mogę się wymienić jeśli bardzo mnie coś zainteresuje






S.
Czytaj więcej »

Wibo Box II już u mnie!

poniedziałek, 27 maja 2013
Hej Dziewczyny!

Pewnie większość z Was oblookała już Wibo Box nr 2 na blogach, ale... Może jeszcze któraś z Was przegapiła nowości jakie wprowadzić ma Lovely. Znajdzie się też coś dla miłośniczek popularnych ostatnio piasków!

***



Tak, tak! Lovely też ma już piaski! Będą znacznie lepiej dostępne niż popularne w ostatnich tygodniach Golden Rose. Każdej ambasadorce przypadły w udziale czerwony nr 1, żółty nr 2 i niebieski nr 3.

"Lakier Baltic Sand, Lovely to 3 niezwykle letnie kolory intensywnie żółty, kojący morski i uwodząca czerwień, wszystkie o konsystencji piasku. Wystarczy nałożyć pędzelkiem lakier i cieszyć się piaskowym manicure. Manicure wykonany lakierem Baltic Sand długo się utrzymuje i łatwo zmywa za pomocą wacika nasączonego zmywaczem do paznokci."


Lovely postarało się również o dostępne właściwie w większości, w tych droższych markach, lakiery kawiorowe. Z tego co zdążyłam zaobserwować, dostałyśmy różne kolory baz i różne kolory kawiorów, także będziecie miały co oglądać przez najbliższy miesiąc! ;) Ja mam kawior nr 1 i bazę nr 1.

"Pearl Base oraz Pear Nails Lovely to zestaw lakierów z kolekcji Under the Sea do przygotowania manicure perełkowego. Perły dekoracyjnie nałożone na lakier bazowy tworzą efektowny manicure 3D. Wystarczy wysypać na mokrą warstwę lakieru bazowego perełki dekoracyjne i dokładnie pokryć nimi płytkę."


W Wibo Boxie znalazło się również coś do poprawy kondycji paznokci. Słyszałam, że odżywka z jedwabiem jest niczego sobie! A i preparat do skórek zawsze się przyda.


W maju rozpieszczamy nie tylko paznokcie, ale też twarz! W boxie znalazły się baza pod makijaż, podkład oraz tusz do rzęs.

"Matching Foundation Wibo, który dzięki lekkiej, satynowej konsystencji dopasowuje się do koloru skóry. Nadaje jednolitą barwę skórze i matowi ją na wiele godzin. Dzięki zawartości witaminy A, C, E i B3 fluid pielęgnuje i odżywia cerę, a prowitamina B5 zapewnia odpowiednie nawilżenie."

"Lift Lash Wibo Lift Lash XXL Volume unosi i pogrubia rzęsy sprawiając, że oczy wydają się większe i bardziej wyraźne. Specjalna wyprofilowana szczoteczka o nietypowym kształcie podwija nawet bardzo krótkie rzęsy pokrywając je bardzo dokładnie tuszem. Pozwala uzyskać efekt zmysłowego i zniewalającego spojrzenia dzięki zwiększeniu objętości rzęs i podniesieniu ich na cały dzień! Nie skleja rzęs idealnie je rozczesując i nie obciążając ich."

Dodatkowo dostałyśmy również od firmy AP Edukacja mini latarkę oraz katalog 5* hotelu Rezydent w Sopocie.


Co sądzicie o nowym Wibo Boxie? Mi podoba się bardziej niż ostatni!:)

S.
Czytaj więcej »

Łososiowy Lovely nr 101

niedziela, 26 maja 2013
Cześć Dziewczyny!

Tym razem chciałabym Wam pokazać chyba jeden z najładniejszych lakierów, jakie dostałam od Lovely - nr 101. Spodobał mi się pewnie dlatego, że bardzo przypomina mi jeden z moich ulubionych Essie - Vrigin Orchid. Różnią się, ale są utrzymane w podobnej konwencji (i mimo wszystko Essie wciąż będzie moim faworytem ;) ).

***



KOLOR: moim zdaniem Lovely uraczyło klientki wyjątkowo ładnym łososiem wzbogaconym w złote drobinki (notabene, to chyba nie pierwszy lakier w nowej wersji, który posiada złote drobinki). Drobiny na paznokciach nie są aż tak widoczne, w każdym razie są dość dyskretne. Chyba nikt nie powinien zwracać nam uwagi w pracy ;)

KONSYSTENCJA: jako że jest to seria imitująca żel, próbuje owy żel naśladować. Rzeczywiście ma coś z żelu. Przez stosowanie wszystkich lakierów Lovely jakie otrzymałam zastanawiałam się jaka różnica jest między serią Classic i Gel Color. W końcu stwierdziłam, że GC jest bardziej gęsta, a Classic rzadsza. W odróżnieniu od swojej siostry, GC nie rozlewa się po skórkach.

TRWAŁOŚĆ: standardowo 2-3 dni.

PĘDZELEK: dość gruby, dobrze rozprowadza się nim lakier.


ZMYWANIE: nie ma z nim żadnych problemów, emalia nie odbarwia płytki.

DOSTĘPNOŚĆ/CENA: Rossman, ok. 6zł.





Ciekawa jestem Waszej opinii :)

S.
Czytaj więcej »

Niespodziankaaa! Ja też byłam w Rossmanie! ;)

piątek, 24 maja 2013
Cześć Dziewczyny!

Postanowiłam, że i ja pochwalę się moimi zakupami z Rossmana. A nuż może którejś z Was coś się przypomni?


Ograniczyłam się do najbardziej potrzebnych mi produktów + nie mogłam przejść obojętnie obok lakieru Wibo matowego o nr 9, który pokazywała Niecierpek.


Nie wiem jak Wy, ale ja o tej bazie wygładzającej DAXa nie słyszałam... Uświadomiła mnie moja koleżanka ze studiów. Podobno świetnie wygładza i przygotowuje bazę pod makijaż. Po sprawdzeniu na imprezie, na pewno o niej napiszę!


W poście o pielęgnacji moich paznokci (TU) wspomniałam, że zamierzam znów spróbować kuracji 8w1. I tak, wiem, że wielu dziewczynom przysporzyła kłopotów, jednak wiem też, że wiele z Was jest z niej zadowolonych. Poza tym uznałam, że mogę spróbować użyć odżywek z formaldehydem (Nail Tek też go ma), aby wyhodować pożądane paznokcie, a potem zobaczymy.


Ten zakup jest efektem bardzo dobrej opinii Karotki. Według niej ten puder przebija nasz ulubiony Synergen. Niestety, nie ma to jak przekładanie produktów na półkach - zamiast odcienia 04 wzięłam 05... Ale może nie będzie dużej straty;)


Jak już wyżej napisałam, lakier to efekt wyłącznie kuszenia Niecierpka :) (łudzę się chyba, że będzie wyglądał na moich paznokciach tak pięknie jak u niej :P)


Wreszcie dorwałam Healthy Mix Bourjois! Tyle dobrego słyszałam o tym podkładzie, ale uważam, że cena regularna jest trochę wysoka, zwłaszcza jak na pierwszy zakup i ryzyko, że HM mi nie przypasuje.

Podsumowując:
Eveline 8w1 - 8,89 zł
Bourjois Helthy Mix - 35,99 zł
Maybelline Dream Matte - 23,39 zł
Lakier Wibo - 3,99 zł
Dax Cashmere baza wygładzająca - 20,39zł

RAZEM: 92,65zł.

Łączna cena jest dość wysoka, mimo że nie wzięłam bardzo dużo produktów. Ale pomyślcie ile zapłaciłabym za wszystko kupując w cenie regularnej...


A wy co kupiłyście?

S.
Czytaj więcej »

Pharmaceris C - Cellulit drenujący peeling i skoncentrowany krem-żel

czwartek, 23 maja 2013
Hej!

W nowościach kosmetycznych kwietnia pokazywałam Wam m.in. przesyłkę od dr Ireny Eris - Pharmaceris serii C. Przesyłka ta zbiegła się akurat w czasie z moją wzmożoną aktywnością fizyczną, liczyłam więc, że razem z ćwiczeniami, seria trochę pomoże mi w pozbyciu się cellulitu i ujędrnieniu skóry.

***




Pierwszym produktem jaki opiszę będzie drenujący peeling antycellulitowy do mycia ciała:


OPAKOWANIE: Peeling zamknięty jest w plastikowej, 255ml, na wpół przezroczystej tubce, przez którą widzimy ile jeszcze zostało kosmetyku. Opakowanie można otwierać swobodnie, nie wylewa się też z niego zbyt duża ilość produktu.

KONSYSTENCJA: peeling ma konsystencję żelową wraz z zawartymi w nim, widocznymi i dość dużymi drobinami złuszczającymi.Ma kolor miętowy i przyjemny, delikatny zapach, aczkolwiek zabarwiony trochę - przynajmniej taka jest moja opinia - zapachem przypominającym mi silikon...

DZIAŁANIE: peeling ma za zadanie oczyszczenie i złuszczenie obumarłych komórek naskórka. Drobinki peelingujące według producenta pobudzają mikrokrążenie, co pozwala na przyśpieszenie procesów przemiany materii jak spalanie tłuszczów czy usuwanie toksyn i nadmiaru wody. Ponadto w kosmetyku zawarto ekstrakt z pomarańczy wspomagający działanie i zmniejszający objawy cellulitu widoczne gołym okiem. Zwiększa sprężystość i napięcie skóry.

 SKŁAD: Aqua, Polyethylene, Coco-Glucoside, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, PEG-7 Glyceryl Cocoate, PPG-26-Buteth-26, Triethanolamine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Benzophenone-4, Alcohol Denat., Xanthan Gum, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Extract, Methylparaben, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum, Benzyl Alcohol, CI 42090, CI 19140.

MOJA OPINIA: Przede wszystkim zastanawiam się czy nie jest to kolejny produkt, którego można zastąpić innym. Np. czy peeling ten jest taki inny niż zwykłe peelingi, które używamy na całe ciało? Tu już musiałyby wypowiedzieć się dziewczyny, które naprawdę znają się na składach, bo ja niestety odczuwam zbyt małą kompetencję w tym temacie. 

W każdym razie, samego peelingu używa mi się bardzo dobrze, według mnie posiada duże drobinki zdzierające, które naprawdę dają uczucie startego, martwego naskórka. Po wyjściu spod prysznica, moja skóra jest bardzo gładka (używam peelingu na uda, pośladki i brzuch - czyli tam, gdzie widzę cellulit oraz jego początki). Niestety samego cellulitu tak łatwo pozbyć się nie można, aczkolwiek uzupełnienie stosowania tego peelingu wraz z ćwiczeniami oraz odpowiednią dietą, może spowodować widoczne rezultaty.

                                                                Skoncentrowany krem-żel:    



OPAKOWANIE: to 150 ml żelu zamkniętego w plastikowej, półprzezroczystej tubce. Tak samo jak w przypadku peelingu, produkt wydobywamy przez otwierane wieczko. Przy czym, z otwieraniem nie musimy się mocować i ryzykować złamanym paznokciem bądź zdartym lakierem (Essie :P) ;)

KONSYSTENCJA: jak przystało na tego typu kosmetyk, mający ujędrnić skórę - żelowa. Jednym z atutów tego typu konsystencji w kosmetykach jest fakt, że nie wylewa nam się z ręki. Nie zauważyłam efektu chłodzenia tak charakterystycznego dla podobnych temu żelowi kosmetyków. Zapach również przywodzi mi na myśl silikon...

DZIAŁANIE: skoncentrowany krem-żel ma za zadanie pomóc osobom z widocznymi objawami nasilonego cellulitu i z tendencją do wahań wagi ciała. Polecany do skóry zwiotczałej i modelowania sylwetki. Kosmetyk ten stosować powinno się 2 razy dziennie przez przynajmniej 1 miesiąc nakładając na obszary, które dotknięte zostały cellulitem. Producent pisze, iż stosowanie tego kremu wraz z drenującym peelingiem i aktywnością fizyczną przyśpieszy rezultaty.

SKŁAD: Aqua, Glycerin, Alcohol Denat., Dimethicone, Sodium Polyacrylate, Propylene Glycol, Cyclopentasiloxane, Trideceth-6, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Extract, Polysilicone-11, Hydrolyzed Cucurbita Pepo (Pumpkin) Seedcake, Allantoin, PEG/PPG-18/18 Dimethicone, L-Ergothioneine, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extract, Chlorphenesin, Methylparaben, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum, CI 42090, CI 19140.

MOJA OPINIA: przede wszystkim kremu-żelu jest za mało i z pewnością przy stosowaniu go 2 razy dziennie, na kilka obszarów ciała nie starczy go na minimum jeden miesiąc, który zalecany jest przez producenta jako granica, w której dzięki peelingowi i aktywności fizycznej możemy zauważyć rezultaty. Trochę absurd ze strony firmy, jeśli już obiecujemy efekty po 1 miesiącu, to może zwiększmy objętość tak, aby starczyło go klientkom na taki okres czasu? Nie rozumiem co szkodziło zrobić krem w pojemności takiej jak peeling (255ml). Kolejna sprawa - rezultaty. Żelu używam już prawie miesiąc, a efektów za bardzo nie widzę, mimo że ćwiczyłam w miarę regularnie. Ale prawdopodobnie dopiero po kilku miesiącach ćwiczeń, diety oraz stosowania kosmetyków z serii C zauważymy jakiekolwiek postępy w kondycji naszego ciała.


Współpraca z Pharmaceris w żaden sposób nie wpływa na moją ocenę. Dziękuję Pani Magdzie Pawłowskiej za udostępnienie produktów do testów.


Jak widzicie moja opinia jest mocno średnia. Uważam, że firma, która robi naprawdę dobre kosmetyki mogłaby nieco się postarać w kwestii odpowiedniego doboru ilości kosmetyku do czasu w jakim mamy zauważyć efekty kuracji.

S.


Czytaj więcej »

Zielona trawka ze złocistym pyłem... Lovely 402

środa, 22 maja 2013
Hej Dziewczyny!

Dziś ciąg dalszy Wibo Boxa. Tym razem coś dla miłośniczek zieleni na paznokciach! Ja do tych osób raczej nie należę, aczkolwiek zależy jaki odcień. Czasem potrafię się w takowym zakochać, np. w Inglotach. Tym razem jednak odcień Lovely podoba mi się bardzo, niestety nie na moich paznokciach :(

***



KOLOR: to trawiasta zieleń z milionem zatopionych, złotych drobinek, które niesamowicie pięknie połyskują w słońcu. Nr 402 to odcień zdecydowanie dla miłośniczek zieleni. Może gdybym miała odpowiednią długość paznokci i odpowiednio opiłowane, zdecydowanie bardziej podobałby mi się na moich dłoniach. A tak w sumie przeszedł bez echa. Wiem jednak, że wśród blogerek (i tych tylko podglądających blogi), znalazłoby się sporo zwolenniczek tej buteleczki!

KONSYSTENCJA: jest to lakier z serii żelowej, jak pisałam wcześniej, konsystencja imituje, więc żelową. Lubię ją o wiele bardziej niż klasyczną, przede wszystkim dlatego, że mniej wylewa się na skórki i fajniej wygląda na paznokciach.

TRWAŁOŚĆ: u mnie jak każdy lakier - standardowo 2-3 dni. 

ZMYWANIE: tu niestety był problem, bowiem lakier trochę odbarwił płytkę, ale byłam na to przygotowana po wcześniejszych doświadczeniach z podobnymi odcieniami. One już po prostu tak mają.

DOSTĘPNOŚĆ/CENA: Drogerie Rossman, cena ok. 6zł.





To teraz jestem ciekawa kto tu jest miłośnikiem takiej zieleni?:)

S.
Czytaj więcej »

Orientana balsam w kostce jaśmin i zielona herbata

wtorek, 21 maja 2013
Hej!

Zdałam sobie sprawę, że nie opowiedziałam Wam jeszcze o moim ulubieńcu ostatniego miesiąca! Zarazem powinnam też wywiązać się ze współpracy i zrecenzować drugi produkt, który otrzymałam. Tym razem będzie to balsam do ciała w nietypowej jak na balsamy formie - w kostce.

***


Słowo od producenta:

Waga:60 g
    DZIAŁANIE NAWILŻAJĄCE I UJĘDRNIAJĄCE

     
    100% naturalny balsam do ciała stworzony z masła kokum, masła kakaowego, wosku pszczelego, olejów i olejków roślinnych

    Wszystkie składniki są naturalne, tłoczone na zimno, nierafinowane, nie poddawane obróbce mechanicznej.

    Zapach balsamu wspaniale wpływa na nasze samopoczucie. Poznaj nowy zapach - cudowny jaśmin!

    Olejek jaśminowy- wzmacnia włókna kolagenowe, reguluje drobne zmarszczki, poprawia strukturę skóry, wzmacnia barierę ochronną i uzupełnia niedobory lipidów

    Ekstrakt z zielonej herbaty- posiada silne właściwości przeciwutleniające, blokuje enzymy odpowiedzialne za degradację kolagenu z skórze właściwej, łagodzi stany zapalne i podrażnienia, regeneruje, zwiększa elastyczność, pobudza ujędrnienie i ukrwienie skóry

    Stosowanie: Wygodna aplikacja! Kostka topi się pod wpływem temperatury ciała. Pocieraj kostką bezpośrednio po skórze lub rozgrzej kostkę w dłoniach i dłońmi wcieraj balsam w ciało. Skóra po masażu balsamem jest niesamowicie gładka i pachnąca.
     Pełen skład INCI: Cera Alba (wosk pszczeli), Ricinus Communis Seed Oil (Olej z nasion rącznika pospolitego), Garcinia Indica Seed Butter (masło kokum), Theobroma Cacao Seed Butter (masło kakaowe), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Punus Amygdalus Dulcis Oil (olej migdałowy),Olea Europaea Husk Oil (olej oliwkowy), Sesamum Indicum Seed Oil (olej sezamowy), Helianthus Annuus Seed Oil (olej słonecznikowy), Triticum Vulgar  Germ Oil (olej z kiełków pszenicy), Tocopherol (wit. E), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z nasion winogron), Jasminum sambac Flower Cera, Aloe Barbadensis Extract, Camellia sinensis Leaf Extract, Jasminum Officinale Flower Oil, Azadirachta Indica Leaf Extract
    P.S. Swoją drogą tworzący stronę mogliby bardziej się postarać... Musiałam poprawiać kilka literówek ;)

     Balsam stosuję zawsze po prysznicu, po prostu pocierając kostką o ciało. W efekcie forma lekko się topi i pozostawia na skórze uczucie nawilżenia. To, co mi się podoba to fakt, że niemal od razu od posmarowania możemy założyć ubranie bez obawy, że zostanie ono pobrudzone jeszcze nie wsiąkniętym w skórę balsamem. Balsam nie nadaje kolorytu, a przy tym ma przepiękny, naturalny zapach! Zakochałam się w nim od pierwszego wąchania. Nie jest on nachalny, raczej bardzo przyjemny i nikogo nie powinien przyprawiać o ból głowy ;)
    Początkowo nie bardzo wiedziałam jak zabrać się do tego produktu, przyzwyczajona jestem raczej do nawilżania ciała specyfikami płynnymi w typie mleczka lub troszkę bardziej stałymi jak masło. Ale od pierwszego użycia balsam bardzo przypadł mi do gustu. Mankamentem jest jednak cena. Mimo, że balsam jest naprawdę wydajny (stosuję go już jakiś miesiąc, a jego prawie nie ubywa), 30zł to jednak nadal dla mnie dużo za dużo jak na taki kosmetyk.


    Miałyście? Skusiłybyście się?


    Fakt współpracy z firmą Orientana i udostępnienie mi kosmetyków do testów nie wpływają na moją opinię.

    S.
Czytaj więcej »

Akcja piękne paznokcie! Czyli lacquer-maniacs poprawia kondycję swoich paznokci

niedziela, 19 maja 2013
Hej Dziewczyny!

Tego posta zapowiadałam już na moim fan page'u na FB. W końcu postanowiłam ostro wziąć się za siebie i mam nadzieję, że sesja oraz inne sprawy nie przeszkodzą mi w tym. Nie wiem co się ze mną stało, ale nabrałam chęci na zmiany - mianowicie na ulepszenie siebie. Nie tylko pod względem duchowym, czy wiedzy, ale pod względem urody oraz zdrowia.

Jak wiecie, uwielbiam lakiery do paznokci, a moimi ulubionymi jest marka Essie (tu pozdrawiam moją Essie soul-mate Karotkę oraz Luizę, z której powoli rośnie równie duża maniaczka :D). Stwierdziłam, że mam już dość tego, że nie mogę cieszyć się jednym Essiakiem w całości dłużej niż dwa dni, podczas gdy dziewczyny mające zdrowe paznokcie, cieszą się nimi nawet 5-6 dni! Poza tym, zaczęłam zazdrościć niektórym z Was pięknych paznokci. Moimi ulubionymi "obiektami westchnień" (kolejność przypadkowa) są:

Niecierpiek - do takich paznokci chciałabym dążyć!
Tamit24 - takimi też bym nie pogardziła!
Mallene  - chyba pierwszy blog, który zwrócił moją uwagę m.in. dzięki pięknym paznokciom;
Kabodreams - liczę na to, że i mi Nail Tek pomoże:D
Ewalucja - ach te pięknie spiłowane paznokcie...

Natchnął mnie też Wizaż.pl. Forum jest naprawdę kopalnią wiedzy i każdy znajdzie tam coś dla siebie. Ja znalazłam ten post:

http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=687679

I wręcz szczęka mi opadła! Na pewno nie chcę mieć aż tak długich paznokci, bo to do mnie zupełnie nie pasuje, poza tym podejrzewam, że nie mogłabym z takimi wytrzymać. Ale efekty są naprawdę spektakularne! po przeczytaniu tego postu zainteresowałam się olejowaniem, bo wygląda na to, że jest to dość ciekawa alternatywa i pomaga raczej wszystkim. Wiadomo - jednym szybciej, drugim wolniej.

Jak zamierzam dbać o paznokcie?

Wzory do naśladowania już mam, wypadałoby, więc pokazać stan moich paznokci na dzień dzisiejszy (17.05.2013 r.):


Na zdjęciu baza Nail Tek Foundation II oraz Nail Tek Intensive Therapy. Obecnie paznokcie skore do łamania, rozdwajające się i miękkie.


Poniżej cały arsenał moich pomocników:


1. Po pierwsze: olejowanie

To ma być stały i najważniejszy punkt programu pielęgnacji moich paznokci. Jeśli zajrzałyście do linka z wizażu, wiecie już dlaczego. 15 minutowe kąpiele w olejkach mają odżywić moje paznokcie, wspomóc ich wzrost, odbarwić (choć i tak nie mam zbytnich problemów z kolorem płytki), dodać witamin. 

- jednym z polecanych przez wizażankę olejków jest Alterra migdał i papaja, który zawiera w sobie olejek rycynowy, migdałowy i wyciąg z papai. Ma też olej z pestek winogron, olej z jojoby i olej sezamowy.

- Babydream fur Mama nie mam, ale jakiś czas temu do olejowania włosów kupiłam olejek Hipp, który myślę, że sprawdzi się podobnie - olejek posiada m.in. migdał i sezam. 

- Olejek lawendowy Sensique kupiłam jakiś czas temu z myślą o nawilżaniu skórek, jednak posługiwałam się w tym celu rzadko, dlatego też wykorzystam go do kąpieli. Zawiera kompleks naturalnych olejków roślinnych: ze słodkich migdałów, jojoba, rącznika, ogórecznika i drzewa herbacianego.

2. Pielęgnacja dłoni i skórek wokół paznokci


Kremowanie dłoni sprzyja nie tylko im samym, ale również paznokciom i skórkom wokół. Dlatego będę starać się dość często nawilżać moje dłonie wcierając krem też w same skórki. Same preparaty będą się zmieniać.

Pomocne będzie tu masełko Inglota do rąk i paznokci. Do rąk to jest raczej zbyt maciupkie, jednak do skórek i paznokci nadaje się idealnie! Już teraz smaruje nim skórki wokół.

3. Usuwanie skórek i nadawanie kształtu paznokciom


 Od teraz cążki raczej idą w odstawkę, chyba że trafię na bardzo oporny egzemplarz ;) Piłować będę tylko szklanym pilniczkiem, starając się robić to w jedną stronę. Wtedy bowiem nie narażamy paznokieć na rozdwajanie się.

Sally Hansen Instant Cuticle Remover i drewniane patyczki to moi sprzymierzeńcy w zakresie usuwania skórek już przez jakieś kilka miesięcy. Dzięki temu duetowi, udaje mi się skutecznie i bezboleśnie usunąć to, co zbędne wokół paznokcia.

4. Odżywki do paznokci


Tak, wiem, że Nail Tek zawiera formaldehyd, ale w myśl powiedzenia, że wszystko jest dla ludzi (no, prawie wszystko ;) ), byleby z głową, spróbuję na nim wyhodować długie paznokcie. Może potem wystarczy mi same olejowanie? Kusi mnie też do powrotu do Eveline 8w1, który wciąż poleca, mimo składniku na "f" Niecierpek.

Przy czym, nie zamierzam rezygnować z malowania paznokci! Być może coś musi w tym być, że paznokcie "gołe" są bardziej podatne na urazy mechaniczne. Czytałam już wiele wypowiedzi dziewczyn, które malują paznokcie codziennie od kilku lat, a wciąż mają je zdrowe. Owszem, pewnie czynniki genetyczne też się do tego przyczyniają. Mimo wszystko, będę próbować nie rezygnować z mojego ulubionego rytuału malowania paznokci.

Wracając do odżywek:

- pierwszym krokiem będzie pomalowanie paznokci Nail Tek Inthensive Therapy II;

- kolejnym: nałożenie na to Nail Tek Foundation II

- dopiero potem będę nakładać dwie warstwy lakieru i wysuszacz.

5. Last but not least - odżywianie od środka

Jestem świadoma tego, że aby zobaczyć rezultaty na zewnątrz, najpierw trzeba rozpieścić organizm od środka ;) Dlatego też zamierzam:

- pić siemię lniane

- pić herbatkę ze skrzypu

Siemię lniane nie tylko pomaga na paznokcie i włosy (jak herbatka ze skrzypu), ale również ma zbawienne działanie dla żołądka, z którym ostatnio mam sporo problemów. Także mam nadzieję, że upiekę kilka pieczeni na jednym ogniu ;)



Mam nadzieję, że moje wysiłki nie pójdą na marne, a olejowanie paznokci okaże się skutecznym środkiem poprawy kondycji paznokci.



Próbujecie ze mną? :)

Wiadomo, że w kupie siła! 


I jeszcze jedno pytanie do Was: czy chcecie oglądać efekty moich poczynań?
W najbliższym czasie planuję również zrobić podobny post dotyczący włosów i być może nie tylko;)


S.
Czytaj więcej »

Błyszczyki Wibo Lip Sensation, efekt XXL z kwasem hialuronowym

środa, 15 maja 2013
Witajcie!

Jak przystało na Ambasadorkę Wibo, pomęczę Was jeszcze tą firmą :) A nuż odkryjecie coś dla siebie? Tym razem odejdziemy od lakierów do paznokci na rzecz upiększania ust, czyli błyszczyków!

***


Wibo Lip Sensation efekt XXL z kwasem hialuronowym, to nowe błyszczyki firmy, które nadają natychmiastowy efekt gładkich i lśniących ust. Formuła hialuronowa ma wypełniać nierówności naskórka. 


Kolory jakie dostałyśmy do testów to od lewej:  nr 1, 2, 5.

Taki pędzelek posiadają błyszczyki:



OPINIA: moim zdaniem błyszczyki nadają fajny połysk oraz w zależności od tego, który numer nałożymy - bardziej widoczny lub mniej kolor. Jednak jeśli szukacie czegoś co zastąpi Wam szminkę i tym samym dostarczy nasyconej barwy Waszym ustom, raczej rozczarujecie się. To są typowe błyszczyki, które delikatnie podkreślają atuty ust i optycznie powiększają usta. Jeśli chodzi o trwałość, niestety nie są one wieczne. Aczkolwiek do pierwszego picia/jedzenia/buziaka po jakiejś pół godzinie po nałożeniu wytrzymają ;) Ale takie są wszystkie błyszczyki, kupując je więc, wiemy na co się zdecydowałyśmy.
To, co mnie urzekło to zapach - jak lody waniliowe! Poza tym błyszczyk nawilża też usta. 

P.S. Ważne! Błyszczyki się nie kleją!



 Swatche:

A tak wyglądają na ustach:

Nr 1


Nr 2


Nr 5


Podsumowując, dość fajny produkt za niską cenę. 

DOSTĘPNOŚĆ/CENA: Rossman, ok. 8zł.


S.
Czytaj więcej »

Lila-post, Lovely nr 128

niedziela, 12 maja 2013
Cześć!

Na dziś zaplanowałam kolejny lakier z Wibo Boxa. Tym razem będzie to kolor bardzo w moim stylu, aczkolwiek uważam, że mógłby być bardziej wiosenno-letni. A tak jest troszkę bury, choć podoba mi się :) Przed Wami Lovely nr 128.

***



KOLOR: typowy lila, bardzo delikatny i dziewczęcy. Bardziej wpada w fiolet niż w róż. Jest jedno "ale" - jest to troszkę kolorek "trupi". Jeśli macie bardzo jasny koloryt skóry, raczej nie polecałabym tego odcienia, ale widziałam, że Lovely ma w swojej ofercie inny, podobny do tego kolor. Momentami nazwałabym ten odcień, odcieniem nude.

KONSYSTENCJA: Gloss like gel, czyli żelowa konsystencja - pewnie zauważycie poniżej na zdjęciach, że lakier fajnie świeci i nadaje wrażenie żelowych paznokci. Mi ten efekt podoba się bardzo! Emalia nie rozlewa się na skórki.

TRWAŁOŚĆ: 2-3 dni, standardowo jak każdy lakier u mnie.

ZMYWANIE: bezproblemowe. Nie zabarwia płytki, a do zmycia całkowitego potrzeba jedynie kilka delikatnych ruchów wacikiem nasączonym w zmywaczu do paznokci.

DOSTĘPNOŚĆ/CENA: Rossman, ok. 6zł.






Jak Wam się podoba?

S.
Czytaj więcej »




SZABLON BY: PANNA VEJJS.