Podsumowanie lutego cz. 1 - nowości w kosmetyczce

środa, 27 lutego 2013
Hej dziewczyny!

Przyszedł czas na podsumowanie miesiąca. Znów nie wiem kiedy zleciał ten czas, mam wrażenie, że dopiero publikowałam cykl podsumowań miesiąca stycznia, a tu już koniec lutego... Ale w sumie to dobrze, zawsze bliżej wiosny!

W tym miesiącu jeszcze znalazłam kilka bardzo fajnych wymianek. Obecnie przystopowałam, mam już praktycznie to, czego potrzebuję i jeszcze więcej. Jeśli znajdę u którejś z Was coś ciekawego, chętnie się wymienię, zachęcam tez do kupna produktów znajdujących się w zakładce Wymiana/sprzedaż.

A teraz już stricte to lutowych zakupach i wymianach.

Tak, tak! Znów lakiery Essie :D W minionym miesiącu, drogeria Hebe oraz Super Pharm zaszczyciły takie maniaczki essiaków jak ja, promocjami. W Hebe lakiery kosztowały bodajże po 26zł, w SP obowiązywała promocja - weź dwa lakiery, za trzeci zapłać 1 grosz. Nie mogłam nie skorzystać z okazji! Za kupienie lakierów w Hebe dziękuję mojej bratniej, essiakowej duszy Karotce. I tak do mojego zbioru wpadły (od lewej): Neo whimsical, Nice is nice, Turquoise & caicos, Lilacism i Cute as a button. Prawda, że piękne?:D

P.S. Obecnie w Super Pharm trwa promocja na Essie - "kup jeden lakier, a drugi dostaniesz za 50% ceny". Ważne do 27.02.


Ciąg dalszy zakupów lakierowych. Pod wpływem Karotki zapragnęłam mieć tego miętowego Inglota. Znów powoli wraca mi faza na ten odcień! Maybelline Colorama natomiast to zakup pod wpływem promocji biedronkowych i prezentacji tego lakieru na kilku blogach. Ma piękny, fioletowy odcień, a uroku dodają mu mikroskopijne drobinki. Catrice Ultimate Nudes oraz czerwień od Rimmel to z kolei wpływ 13thdoor.blogspot.com, czyli Diany, na której blog nawiasem mówiąc serdecznie zapraszam. Śliczna grafika, przez co na bloga bardzo chętnie zaglądam, jest co poczytać i można popatrzeć na piękne paznokcie Diany! Matowy top kupiłam specjalnie do jednej z paznokciowych stylizacji. Obecnie kuruję moją płytkę paznokcia, ale jak tylko wrócę do jej malowania, pokażę Wam mój pomysł na mani. Róż z Golden Rose to znów wpływ Karotki :D Oj, ściągam od Ciebie te lakiery jak się masz!:D A China Glaze - Strawberry fields ściągnęłam z kolei z bloga viollet-na-obcasach.blogspot.com. Recenzja wraz ze swatchami pojawi się już wkrótce.

A to już lakierowe wymiany. Pastelowo ;) Eveline holografic shine 402 to efekt blogowej wymiany z http://kotwkosmetyczce.blogspot.com. Natomiast dwa lakiery Vollare przybyły do mnie od: callais-nails.blogspot.com.

Essie Bikini so teeny, Eveline nude oraz GR miętowy to rezultat wymiany z faelwennn.blogspot.com. Różaną kolekcję Wibo szukałam tak długo, aż znalazłam :D Niestety jeden z lakierów mocno mnie zawiódł... Ale co tu wymagać od Wibo. Wiem, że wiele z Was lubi tę firmę, ja też parę razy miałam ich lakiery do paznokci, ale moim zdaniem lepiej już kupić lakier Essence niż tej firmy.

Wymianka z Berni z kosmeto-look.blogspot.com i w gratisie otrzymałam dwa lakiery z kolekcji Plant life oraz futura. Dziękuję!

Kasia z przetestujezaopiniujeocenie.blogspot.com nie dość, że jest przemiłą osobą i bardzo fajnie prowadziło mi się z nią tę wymiankę, dołożyła mi lakier Golden Rose w kolorze, który ją urzekł. Nic dziwnego, mnie też. Bo to mięta! Dziękuję Kasiu :)

A to już wymiana ze znaną i lubianą One little smile. Szczególnie zadowolona jestem z lakieru Jessica, bo tej firmy jeszcze na swoich paznokciach nie miałam!

Jak widać, do mojej kolekcji dołączyły lakiery Inglot z wymianki. Chyba mam ich więcej z tej drogi, niż zakupów. Natomiast Jolly Jewels oraz Essence cotton candy przybyły do mnie od France30.

Będąc w Krynicy górskiej na feriach, przypomniało mi się jak bardzo kiedyś lubiłam frencha. A kto mi o tym przypomniał? Perfekcyjna Pani Domu :D Co jak co, ale kobieta jest naprawdę ładna i podoba mi się jak stylizują ją w programie. Ale wracając do zakupu - pobiegłam do Natury, którą miałam przysłowiowy rzut beretem i kupiłam lakier do końcówek z cienkim pędzelkiem oraz szablony.

Koniec lakierów! Teraz przechodzimy do innych kosmetyków (taak, słyszę już to westchnienie ulgi :D) Dating coral oraz Rimmel by Kate nr 07 upolowałam na wizażowej wymianie, natomiast ciemniejszą czerwień, o nazwie Hypnotic red, kupiłam sama na promocji w Rossmanie.

A teraz fanfary! Tamdadamtadam :D Sleek Original oraz Esse Lights przybyły do mnie prosto ze Stanów Zjednoczonych! To jedna z moich najlepszych wymianek i cieszę się z niej bardzo!

Nie śpicie jeszcze? Bo troszkę mi tego zostało... ;) Wibo eliksirem zachwyca się chyba każda dziewczyna w blogosferze. Może opakowanie ma nieco tandetne, jeśli chodzi zaś o kolory, połysk i nawilżanie to jest to mistrzostwo za naprawdę niewielką cenę. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to trwałość, ale pozostanę przy zachwytach, bo naprawdę jest nieźle! Czekam jeszcze na dwa odcienie, które upolowała mi Karocia :)

Tusz do rzęs Oriflame dostałam jako dodatek do jednej z wymianek. Fajnie, nie miałam jeszcze żadnego tuszu tej firmy, teraz mam okazję go przetestować. Choć podejrzewam, że nie zdetronizuje mojej ulubionej mascary Gosh, o której pisałam TU. Jestem ciekawa czy One by one czasem tego nie zrobi, ale poczekamy, zobaczymy!


Będąc w Jasminie nie mogłam odmówić sobie kolejnego polecanego przez Was produktu, mianowicie maski do włosów Bingo Spa proteiny kaszmiru i kolagen. Długo szukałam też płukanki octowej Marion, udało mi się ją zdobyć, ale niestety tylko w takiej formie jak na zdjęciu.Wzięłam dwie saszetki na próbę.


Krem pod oczy Alterra - bo ten z Bandi już mi się kończy, pędzel do pudru Ecotools, który nawiasem mówiąc baardzo mnie zachwycił i olejek Hipp, który sprawdza się zarówno na rozstępy jak i na włosy to chyba najświeższe zakupy z Rossmana.

Bath & Body Works, czyli moja najświeższa miłość. Przez jeden z minionych weekendów trwała promocja - weź 3 pianki do mycia rąk, zapłać 50zł. Opłaca się, zważywszy na to, że jedna pianka w cenie regularnej kosztuje 30zł.

Wymiana z Pure Morning. Dziękuję za gratisy!

Z utęsknieniem czekałam na promocję, kiedy będę mogła kupić grubaska z ecotools. Moim wybawieniem została Pamircia, która zrobiła u siebie na blogu wyprzedaż.

A to już skromny zakup z Cocolity. Jak widzicie, H24 jest już rozdziewiczony ;P A W7 Africa to miły gratis od sklepu. Takie zakupy to ja lubię!

 I ostatni zakup. Skorzystałam z promocji w Super Pharmie na Essie i jeden egzemplarz kupiłam sobie, drugi koleżance. Przy okazji zobaczyłam promocję na Lirene, więc kupiłam peeling do twarzy, a jako gratis dostałam mini peeling do ciała.

Czasem i do mnie uśmiecha się szczęście! Beżowy cień, który widzicie w paletce oraz lakier Essence nude glam to wygrana u Maretki. Dziękuję!

I na koniec, nowa współpraca, tym razem z Orientaną.

Uff, jak dobrnęłyście do końca to jesteście miszczami! ;)

S.


Czytaj więcej »

Jasna malina China Glaze - swatche

poniedziałek, 25 lutego 2013
Hej Dziewczyny!

Zanim ruszymy z podsumowaniami miesiąca, chciałabym Wam pokazać jeden z moich ostatnich nabytków (nie, nie żaden z Salonu Wiosna ;) ). Pierwszy raz zobaczyłam go na blogu Violett i od razu wpadł mi w oko. Myślałam nad tym, by poczekać na targi (notabene, rzeczywiście ten lakier tam był i poleciłam go nawet Karotce), ale nie wytrzymałam i po znalezieniu go na Allegro, zamówiłam. W ten sposób, pojechał ze mną na ferie i mogłam go zeswatchować w tak istnie zimowej scenerii.
Ale dobra, rozpisuję się, a nie wspomniałam o tym, co to za lakier! Mowa o China Glaze Strawberry Fields.


SF to pierwsza Chinka, któa ma okazję gościć zeswatchowana na moim blogu. Dlatego też postaram się opisać ten lakier jak najlepiej, abyście poznały moją opinię na jego temat.

OPAKOWANIE: buteleczka podoba mi się, ma masywną, czarną rączkę, a miejsce, w którym znajduje się lakier zrobione jest ze szkła. Chinki mają pojemność, bo aż 14 ml, dlatego lakiery raczej starczą nam na dość długo. Podoba mi się cały design opakowania - czarna, matowa rączka wraz z miejscem na lakier, gdzie widnieją tylko podstawowe informacje o produkcie, który posiadamy. Nazwa oraz numer znajdują się na spodzie.

KOLOR: czymś mnie w końcu zachwycił, więc nie mogę go nazwać inaczej niż przeeeepiękny! Generalnie zauważyłam, że w moich zbiorach lakierowych królują róże, a ten odcień jest jednym z moich ulubionych nie tylko na ustach, ale i właśnie na paznokciach. Odcień ten określiłabym jako dość jasną malinkę (mimo że jego nazwa wskazuje raczej na truskawkowe pola), a całości uroku dodają maleńkie drobinki, które są nie tylko widoczne w butelce, ale również i na paznokciach. Sama zastanawiam się jak ja jeździłam na tych nartach, skoro najchętniej wpatrywałabym się tylko w pazurki :D (oczywiście żartuję, jeszcze mi do psychiatryka daleko!).


PĘDZELEK: Standardowy, jak u większości lakierów. Przy okazji nadmienię, że zupełnie nie przeszkadzał mi on w aplikacji.

KONSYSTENCJA: kremowa, nie nastręcza problemów przy nakładaniu. Już jedna warstwa kryje, natomiast dla ładniejszego efektu lepiej nałożyć dwie. Wtedy nie dość, że otrzymamy intensywny róż, to jeszcze na naszych paznokciach pojawi się milion świecących drobinek.

TRWAŁOŚĆ: lakier jest naprawdę bardzo trwały! Przetrwał u mnie 4 dni, a to już w moim przypadku coś, ponieważ podczas noszenia go, miałam dość duże problemy z rozdwajaniem się paznokci (pewnie dziwicie się, że nie mam jak zawsze pomalowanych paznokci - obecnie kuruję je podobno świetną odżywką Herome).

ZMYWANIE: bezproblemowe.

CENA: zapłaciłam za ten egzemplarz 20zł na Allegro (niestety, trzeba tu też doliczyć koszty przesyłki), natomiast na stoisku Beauty Flo (będą również obecni na targach w marcu), kosztował 18zł, czyli właściwie tak samo.

DOSTĘPNOŚĆ: Allegro (generalnie internet), Beauty flo.

Tu dokładnie widać drobinki na paznokciu :)


PODSUMOWANIE:
+ kolor
+ jakość (trwałość)
+ design butelki
+ cena

Minusów nie widzę :)

S.



Czytaj więcej »

Relacja z targów kosmetycznych Salon Wiosna 2013, Warszawa

sobota, 23 lutego 2013
Hej Dziewczyny!

Piszę posta na szybko, bo jutro jest drugi dzień targów Salonu Wiosna 2013, a nuż ktoś stwierdzi, że jednak warto się wybrać na nie.

Najpierw może opowiem nieco o kosmetykach tam dostępnych i ogólnie jak same targi wyglądają, na co warto zwrócić uwagę:
- Essie: wcześniej jej dystrybutorem w Polsce była firma a.i. polska. Obecnie markę przejął L'Oreal, toteż a.i. wyprzedaje lakiery Essie za 10zł. Warto zajrzeć, bo są lakiery, które nie są dostępnie w Supe Pharmie, czy Hebe, aczkolwiek są one raczej mało zróżnicowane kolorystycznie. Z tego co zaobserwowałam, przeważają róże, od jasnego po trochę ciemniejsze, są jaśniutkie fiolety, znalazł się też kolor Who's the boss, który jest połączeniem jasnego niebieskiego z zielonym, a nie jest dostępny w szafach SP lub Hebe. Ciemniejsze kolory też się znajdą, ale w zdecydowanie mniejszej ilości. Niemniej, według mnie za taką cenę warto coś sobie znaleźć. Na stoisku jest również Seche Vite, zarówno odżywki jak i lakiery, a także Nail tek.
- OPI: na stoisko wpada się praktycznie od razu po wejściu na teren targów. Są zarówno lakiery po 30zł jak i po 21zł. Niestety tych po 21zł jest znacznie mniej, widziałam też sporo powtarzających się z targów jesiennych. Z kolekcji Skyfall widziałam chyba On Her Majesty's Secret Service, jest pełna kolekcja Eurocentrale (w tym miniaturki w zestawie) oraz Mariah Carey. Dostępne są również miniaturki w zestawie ze Skyfall i pojedyncze miniaturki lakierów za 6zł (także powtarzają się z jesiennych targów), oprócz tego miniaturki odżywek.
- China Glaze: jest ich dość mało, spodziewałam się większego standu i z bardziej zróżnicowanymi lakierami. Ale, może to i dobrze dla mojego portfela ;) Raczej są to lakiery z oferty regularnej, nie limitki. Koszt jednego lakieru: 18zł. Na stoisku były również polecane ostatnio odżywki Herome.
- Batiste: Pełna gama lakierów, Blush, Cherry, Lace, Fresh itp. oraz do włosów blond, jasnego brązu i ciemnego brązu. Po 12,50zł i po 14,50zł. Były też miniaturki.

Jeśli chodzi o pozostałych producentów, jest Ziaja, Bielenda, Farmona wraz z jednym z nowych zapachów - muffinkami. Reszta to lakiery Anny, Peggy Sage, LCN, stoiska z gazetami, szkół kosmetycznych, jest również Bikor. Odsyłam do strony salonu, gdzie są wypisane wszystkie dostępne marki.

A teraz pokażę Wam moje zdobycze:

 Miniaturki z Eurocentrale (49zł) oraz lakier z kolekcji Vintage Minnie Mouse - If you moust you moust (21zł).

 Od lewej: Fiji, Chastity, Guchi muchi puchi, każdy po 10zł.

Herome dostępne w wersji słabszej i mocniejszej. Pan na stoisku doradził mi, że jeśli mam bardzo zniszczone paznokcie, lepsza będzie ta słabsza, ponieważ mocna mogłaby powodować szczypanie. (37zł)
China Glaze - Acquadelic oraz Sugar High, każdy po 18zł.

Suchy szampon Batiste z dodatkiem lakieru do włosów, cena 14,50zł. "Zwykłe", typu Blush, Cherry itp. były o ile się nie mylę, za 11zł.


Jeśli macie jakieś pytania, chętnie odpowiem jak najszybciej mogę :)
Pochwalcie się w komentarzach co kupiłyście!

S.
Czytaj więcej »

Masło Perfecta - ideał?

czwartek, 21 lutego 2013
Cześć dziewczyny!

Dzisiaj chciałabym Wam nieco opowiedzieć o maśle do ciała z Perfecty czekolada i olejek kokosowy. Początkowo stwierdziłam, że znalazłam kolejne masło idealne. Ale później mój zapał nieco osłabł. Dlaczego?


SKŁAD: 


I tutaj ogromny WARNING dla osób, które mają problemy skórne po użyciu kosmetyku z parafiną w składzie. Tutaj jest ona niestety wysoko, bo na drugim miejscu.


OPIS:


OPAKOWANIE: zawierające 225ml czekoladowego masła do ciała z olejkiem kokosowym. Jest w całości wykonane z plastiku, z podzieleniem na część, w której znajduje się sam kosmetyk oraz wieczko zamykające opakowanie. Całość według mnie wygląda dość kusząco - zwłaszcza ze względu na kokos i czekoladę widniejące na wieczku. Nie wiem jak Wy, ale mnie takie detale bardzo zachęcają do kupna! Według mnie opakowanie jest wygodne do używania, wystarczy odkręcić wieczko, a potem możemy swobodnie wybierać kosmetyk z pudełka.

KONSYSTENCJA: według mnie jest to... klasyczny budyń! To było moje pierwsze skojarzenie po tym, jak dotknęłam masła. A do tego, o litości! Pachnie jak czekoladowy budyń!:D Radzę nie pomylić się i nie sięgnąć po opakowanie Perfecty zamiast opakowania budyniu ;) Taka budyniowa konsystencja bardzo mi odpowiada i właściwie nie mogę na nią narzekać. Bardzo dobrze rozprowadza się po ciele i aby uzyskać efekt nawilżonej skóry wystarczy nałożyć niewielką warstwę kosmetyku. Ale... Tak, niestety jest "ale". To masło bardzo brudzi ubrania... Znacie to, że jesteście tak padnięte po całym dniu, że marzycie tylko o zanurzeniu się pod kołdrą? A czy po prysznicu zdarza się Wam posmarować się mimo zmęczenia, balsamem i prawie natychmiastowe włożenie piżamy? No właśnie. Tego w tym przypadku nie radzę i niestety trzeba chwilę poczekać aż balsam się wchłonie. Na moim ubraniu do spania, masło to zostawiło jasno-brązowy (bez skojarzeń proszę :P) nalot w okolicach pasa. I to jest właśnie ta cecha, przez którą masła tego nie mogę nazwać idealnym. Nie nadaje się on więc również na pośpiech rano.

ZAPACH/KOLOR: piękny... czekoladowy, budyniowy. Według mnie nie jest nawet odrobinę chemiczny. A myślałam, że tylko Farmona ma takie zapachy w swoich kosmetykach. Jakże się myliłam! Jeśli chodzi o kolor, jest równie budyniowy, choć budyń czekoladowy jest chyba raczej ciemniejszy. Jak przekonacie się po spojrzeniu na poniższe zdjęcia, konsystencja jest jasno-brązowa, określiłabym ją jako karmelową.

DZIAŁANIE: i teraz jedna z najważniejszych cech balsamów, w końcu używamy ich nie tylko dla przyjemności z zapachu, ale właściwie dla poprawy kondycji naszej skóry. Producent zapewnia już w pierwszym zdaniu o ujędrnieniu i właściwościach zmiękczających, które raczej trzeba włożyć między bajki. Ujędrnienie? Chyba, jeśli już to uwierzyłabym bardziej całej gamie serum Eveline, ale to też tylko wraz z ćwiczeniami i odpowiednią dietą (btw. moja Mama była niesamowicie zadowolona z serum Vichy, które wspomagało również spalanie tkanki tłuszczowej. I efekty były faktycznie widoczne! Niestety cena mnie nie zachęca). Masło czekoladowo-kokosowe już prędzej zmiękcza skórę. Olejek kokosowy ma w tym kosmetyku za zadanie nawilżać. I z tym mogę się zgodzić, po użyciu masła, wyraźnie odczuwam, że moja skóra jest nawilżona i nie woła o wodę. Masło kakaowe z kolei ma ujędrniać (tę właściwość już obaliłam) oraz zapobiegać wysuszeniu. Czyli praktycznie robić to samo, co olejek kokosowy - nawilżać. Rozśmieszyła mnie wzmianka o odmłodzeniu, bo niby jak ma odmładzać? Posmarujemy się nim i nagle staniemy się wesołym baby z meszkiem zamiast włosów? Zapewne producentom znów chodziło o nawilżanie, które w takim razie powtórzone jest już 3 raz, ale w innej postaci (taaak, trochę się dziś naznęcam nad etykietami!). Co do Witaminy B5, to proszę bardziej biegłe w chemii blogowe koleżanki o wskazanie mi palcem gdzie on się w składzie znajduje, bo chyba jestem ślepa (według Wikipedii Witamina B5 to kwas pantotenowy). A to, że masło poprawia nastrój (powinno być jeszcze dopisane "zwłaszcza łakomczuchom"), to akurat święta prawda!

DOSTĘPNOŚĆ: wszystkie drogerie, supermarkety, internet. Bardzo dobra.
CENA: ok. 14zł



Podsumowując:
+ zapach
+ dostępność
+ cena (wielokrotnie można zdobyć to masło w cenie promocyjnej)
+ nawilżenie
+ opakowanie
+ konsystencja

- wysokie miejsce parafiny w składzie
- farbowanie ubrań

Czy kupię ponownie?
Jeśli będzie w promocji, to czemu nie.

Masło otrzymałam dzięki wygranej u Zielonego Serduszka. Dziękuję!


S.

P.S. Biorę udział w rozdaniu KLIK


Czytaj więcej »

Delikatnie z Essie

wtorek, 19 lutego 2013
Okres zimowy kojarzy się nam często z lakierami ciemniejszymi, wtedy najchętniej też sięgamy po wykończenie brokatowe. Dzisiaj chciałabym zaproponować Wam właśnie drobinkowe wykończenie, ale w wersji light. Według mnie Virgin Orchid, którego chciałam Wam zaprezentować mimo jasnych tonów, nadaje się na zimowy manicure.


KOLOR: Virgin Orchid jest bardzo delikatnym, praktycznie prawie pudrowym różem o wykończeniu ledwie widocznych, złotych drobinek. Wydaje mi się, że VO jest uniwersalny i zarówno będzie doskonały nacodzień, tj. do pracy, czy szkoły jak i na wieczór jeśli szukamy czegoś dziewczęcego i jednocześnie nie rzucającego się za bardzo w oczy. Amatorki różu powinny go pokochać.

KONSYSTENCJA: kremowa, lakier dobrze prowadzi się po płytce paznokcia i nie spływa na skórki.

PĘDZELEK: tyle razy rozpisywałam się już o nim w ramach przedstawiania innych lakierów Essie, że każda z Was chyba zna na pamięć moje pochwały dla tego szerokiego gościa:D Wszystko PERFECT w tej materii.

KRYCIE: i tutaj powiedziałabym, że jest różnie. Nałożyłam dwie warstwy i lekko prześwitywały mi końcówki. Natomiast mojej koleżance blogowej, Karotce już nie. Być może jest to spór między nałożeniem cieńszych warstw lakieru a grubszych.

TRWAŁOŚĆ: tutaj całkowicie nie mam zarzutów. VO bardzo długo trzymał się u mnie na paznokciach, bo aż 5 dni i podejrzewam, że dotrwałby jeszcze z jedne, czy dwa gdybym nie znudziła się już nim i nie zmyła go z paznokci.

ZMYWANIE: bezproblemowe.

CENA: 35zł (warto polować na przeceny, ja ten egzemplarz kupiłam za 25zł podczas jednej z promocji w Super Pharm)

DOSTĘPNOŚĆ: Super-Pharm, Hebe, Douglas, Sephora zdaje się, że też miała je w swoim asortymencie, poza tym internet.

 I jak?:)

S.

Czytaj więcej »




SZABLON BY: PANNA VEJJS.