Ulubieńcy 2013 roku

wtorek, 31 grudnia 2013
Idąc za większością, czego notabene nie lubię, ale teraz uznałam to za pożyteczne, postanowiłam pokazać Wam moje kosmetyczne hity tego roku od A do Z. Dlaczego uznałam, że pokazywanie ulubieńców roku jest pożyteczne? Ponieważ ja w ten sposób dowiedziałam się jakie jeszcze warto kosmetyki wypróbować. Dlatego i ja przychodzę dziś do Was z taką listą. Jest ona długa, ale zawiera w sobie zarówno pielęgnację jak i kolorówkę oraz lakiery do paznokci. Gotowe? Zaczynamy!




PIELĘGNACJA


Bath & Body Works




Bath & Body Works podbił moje serce zapachami. Zresztą, nie oszukujmy się, o to w tej marce właśnie chodzi. Przepadłam dla balsamów, żeli pod prysznic, mgiełek, mydełek-pianek, żeli antybakteryjnych, świec... Zapach B&BW mam również w samochodzie. Jeśli miałabym wyróżnić te zapachy, które najbardziej mnie urzekły to będą to Paris Amour, Twilight Woods i Sweet Pea. Ostatnio Karotka zainteresowała mnie serią relaksacyjną, która dla niektórych z Was może być dużo mniej dusząca niż kolekcja Signature i limitowane kolekcje sezonowe. 
Generalnie staram się kupować na promocjach, gdzie mydełka-pianki można dostać nawet za 8zł (ale to już w tzw III turze wyprzedaży i wtedy pozostają już nieliczne zapachy). Obecnie np. trwa I tura i mydełka te można kupić za 18 zł (dla porównania cena regularna - 29zł). Oprócz tego B&BW ma często różne okazje, o których pisze na swoim facebookowym fan pageu, na który zalecam zaglądać jeśli jesteście zainteresowane marką. Ja polecam zwłaszcza ze względu na zapachy.


Balea



Szał na produkty z DMu, czyli m.in. Balea i Alverde trwa. Ja tak naprawdę dobrze poznałam jedynie żele pod prysznic Balea. Podczas wrześniowego pobytu na Słowacji zaopatrzyłam się głównie właśnie w te żele oraz w produkty do włosów i olejek Alverde, ale niektórych rzeczy nawet nie zdążyłam wypróbować. Wracając do sedna - żele pod prysznic Balea mają piękne zapachy, a kosztują też niewiele, ponieważ poniżej 1 euro. Dlatego jeśli będziecie miały okazje, zaopatrzcie się w te żele! Warto je brać ZAWSZE. Wiem, że na kokardi.pl są dość rozsądne ceny. Uważajcie natomiast na Allegrowiczów i na sklepy stacjonarne/stragany na bazarkach z chemią niemiecką. Możecie dużo przepłacić!

AA



Krem AA wrażliwa natura 20+ pojawił się już w moich ulubieńcach ubiegłego roku, ale w tym roku zużyłam dwa kolejne słoiczki, więc nie wyobrażam sobie, aby nie pokazać go również tu. jest to jeden z moich ulubionych kremów na równi z Pharmaceris z serii A lekkim głęboko nawilżającym kremem. Do mojej codziennej pielęgnacji obecnie dołączył krem do cery naczynkowej (Wrażliwa natura już zdenkowana). Przypadły mi też do gustu płyny micelarne AA. Jak dotąd zachwycałam się jedynie kremami, ale już widzę, że w przyszłym 2014 roku moja znajomość z marką ma 100% szanse na rozwinięcie się również w innych pielęgnacyjnych kierunkach.


Lirene



Z marką Lirene zapoznałam się już nieco przed nawiązaniem współpracy z Laboratorium dr Irena Eris, jednak tak bardziej dogłębnie poznałam ją właśnie dzięki "Paniom Eriskom". Dzięki temu mogę stwierdzić, że ma naprawdę fajne produkty, a do gustu przypadły mi szczególnie toniki (ten pachnie i działa równie fajnie jak popularny ogórkowy tonik), płyny micelarne czy balsamy do ciała lub żele pod prysznic. Jeśli jeszcze jakimś cudem nie znacie tych kosmetyków, polecam wypróbować!


Pharmaceris 



Jednym z moich niekwestionowanych ulubieńców jest lekki krem głęboko nawilżający z serii A. Dlatego skakałam do góry jak znalazłam go w kolejnej paczce od Pań Erisek. Równie fajnie sprawdziły się krem z serii T I stopień złuszczania z 5% zawartością kwasu migdałowego. Wystarczy jak nałożę go na noc na wyprysk, a czasem na drugi dzień lub na jeszcze kolejny po nieprzyjacielu nie ma śladu. Poza tym zakochałam się w piance do mycia twarzy z serii A (w sumie to chyba moja ulubiona seria, ale nie dawno dowiedziałam się, że powinnam zacząć stosować kremy przeznaczone do serii naczynkowej, dlatego chyba będę musiała zaprzyjaźnić się z serią N;). Fajne są też toniki (także seria A :P). Wiele dziewczyn poleca szampony, ale jeden z nich stoi jeszcze u mnie w zapasach, więc na ten temat się nie wypowiem. Co tu dużo mówić, Pharmaceris to marka apteczna i na pewno nie będziecie zawiedzione stosując ją. Trzeba jedynie dobrać serię adekwatną do Waszej cery.


Suche szamony Batiste



 Wiele z Was poleca też suchy szampon z Isany, ale moim pierwszym suchym szamponem był właśnie Batiste (konkretnie miniaturka wersji klasycznej) i nie jestem pewna czy umiałabym się przestawić na inne. Poza tym obecnie są dość łatwo dostępne w Hebe. Batiste mają przede wszystkim śliczne zapachy, fajne grafiki opakowań i po rozpyleniu i rozprowadzeniu na włosach szamponu, nie robią białych połaci na włosach. Dlatego jeśli jeszcze nie miałyście, polecam wypróbować. Sprawdzają się w sytuacjach podbramkowych idealnie! Ja mam nadal miniaturkę wersji klasycznej oraz dwa pełnowymiarowe produkty: Batiste z dodatkiem lakieru do włosów oraz wersję wiśniową.


 Jedwab z Green Pharmacy i Kallos Latte



Jedwab z Green Pharmacy zostanie chyba moim ulubionym jedwabiem do włosów - nie ma on w składzie alkoholu, dzięki czemu końcówki, na które nakładam ten kosmetyk nie są podatne na wysuszenia.
Natomiast Kallos Latte uratował mi włosy, kiedy były mocno przesuszone prostowaniem i nieudanymi kosmetykami do włosów. Moje pasma dosłownie spijały wszystko, co dawała im ta maska. Fajnie sprawdza się też do metody OMO i ślicznie pachnie. To opakowanie nie kosztuje dużo, bo ok. 5zł, a sprawdza się naprawdę dobrze.


Balsam do stóp cynamon i imbir z Pat&Rub, chusteczki do demakijażu z płynem micelarnym Cleanic, płyn micelarny Be Beauty z Biedronki



Balsam do stóp cynamon i imbir z Pat&Rub jest moim pierwszym kosmetykiem z tej marki, który zaczęłam używać. W zapasach mam jeszcze kilka, ale jako przykładna denkowiczka :D Nie otwieram zanim nie zużyję kosmetyku z danej kategorii. A mówię Wam, powoli już nie wytrzymuję!:P Balsam ten naprawdę fajnie nawilża i zmiękcza skórę stóp, zapach też ma ok, choć chyba nie zdzierżyłabym go w wersji masła do ciała. Jedyny minus tego balsamu to fakt, że niestety dość szybko znika... Niesamowicie mam ochotę na polecaną na blogach wersję otulającą, mam nadzieję, że zdążę ją jeszcze wypróbować!
Chusteczki do demakijażu Cleanic z płynem micelarnym towarzyszyły mi zawsze w tym roku podczas wyjazdów. Jak już wielokrotnie pisałam dobrze zmywają makijaż, zajmują mało miejsca i są lekkie.
W tym roku wreszcie wypróbowałam popularny płyn Micelarny Be Beauty z Biedronki i w sumie stwierdzam, że nie potrzeba mi kupować droższych płynów jak Bourjois czy Bioderma. Bo po co? Jak za parę zł można kupić naprawdę dobry kosmetyk. Nawiasem mówiąc, podobno różni się jednym składnikiem od płynu micelarnego Tołpy (nie jest chyba tajemnicą, że Tołpa produkuje płyn micelarny dla Be Beauty). Po co przepłacać?


Pomadka z masłem karite Yves Rocher oraz Blistex



 Pomadka Yves Rocher  z masłem karite zastąpiła moją ulubioną Nivea Vitamin Shake. I radzi sobie bardzo dobrze na jej miejscu. Usta są nawilżone, wygładzone. Natomiast Blistex jest dla mnie lepszym zamiennikiem Carmexu. Stosuję go głównie na mrozy.


Tangle Teezer



Szczotkuję nią jedynie włosy u nasady, resztę pozostawiam moim falom. TT idealnie rozczesuje poszczególne włoski, mam nawet wrażenie, że dzięki niemu moje włosy się nie puszą. Absolutny must have włosowy!


KOLORÓWKA 



Bronzer W7 Honolulu, Synergen puder, Podkład Bourjois Healthy Mix, puder Maybelline Dream Matte




W7 Honolulu to mój pierwszy bronzer o idealnie brązowym kolorze. Nie znoszę wręcz bronzerów o zabarwieniu pomarańczowym! Niestety trzeba uważać, żeby tym bronzerem nie narobić sobie brązowej krzywdy na policzkach ;) I nie trzyma się cały dzień, ale myślę, że za taką cenę warto.
Puder Synergen i puder Maybelline Dream Matte wyhaczyłam u Karotki i już po raz kolejny przekonuję się, że wiele produktów, które pasują jej, pasują i mnie. Dwa pudry równie dobrze wykańczają makijaż i matują cerę. Synergen jest tańszy, Maybelline droższy i chyba jednak odrobinę lepszy.
Bourjois Healthy Mix to też odkrycie tego roku. Poszłam za tłumem i kupiłam jeden chyba z najbardziej uwielbianych, drogeryjnych podkładów. Służy mi już chyba od czerwca i jeszcze się nie skończył. Poza tym pięknie ujednolica koloryt cery. Polecam jeśli jeszcze nie miałyście. Może stanie się Waszym ulubieńcem 2014 roku?


Paletka cieni do brwi Catrice i tusz do rzęs Maybelline One by One



Właściwie służy mi jedynie cień jaśniejszy i muszę nakładać go oszczędnie, żeby nie otrzymać efektu teatralnych brwi, ale naprawdę ładnie wypełnia luki między włoskami i utrzymuje się na brwiach cały dzień. Mój brwiowy hit!
Tusz do rzęs Maybelline One by one to obecnie mój ulubiony tusz z Maybelline. Generalnie prawie na żadnym tuszu Maybelline się nie zawiodłam, jedynie na Collosalu. Ten fajnie podnosi rzęsy, podkręca je, wydłuża, lekko pogrubia. Nie spływa, nie osypuje się, czyli jest idealny dla mojego bezrzęsia ;)


Eyelinery Wibo i Lovely



Przed zostaniem Ambasadorką Wibo drugiej edycji nie wierzyłam, że eyelinery Wibo oraz Lovely w ogóle są w stanie wytrzymać jeden dzień na powiekach. Jak bardzo się myliłam! Są trwałe, a do tego mają moje ulubione aplikatory - cienkie pędzelki. Jeśli dodam jeszcze niską cenę, to mam nadzieję, że poczujecie się skuszone ;)


Cienie Inglot



W skład mojej paletki wchodzą kolejno od lewej: 467, 353, 462 i 363. To dzięki tym kolorom moje powieki są obecnie pomalowane praktycznie każdego dnia. Cienie nie są drogie, a wytrzymują na bazie cały dzień. Są też dobrze napigmentowane, a nakładanie ich to przyjemność. Mój absolutny hit drugiej połowy 2013 roku w kategorii cienie!


 L'Oreal Caresse



 Skoro moja kolekcja tych szminek jest dość pokaźna, chyba muszą być dobre, prawda?;) Kilak z nich kupiłam na promocji, parę upolowałam na wizażowej wymiance. Pomadki te nadają delikatny kolor oraz nawilżają. Schodzą równomiernie, nie wchodzą w zagłębienia. Dla mnie ideał!


Wibo Eliksir



 Kolejny hit Wibo! Może i Eliksiry nie są szczególnie trwałe, ale nadają ustom piękny kolor i lekko nawilżają. Niestety należy uważać podczas upałów z noszeniem ich w torebce - lubią się topić. Mankamentem jest również opakowanie - lubi się otwierać w torebce. Mimo wszystko ich działanie i kolory mnie zauroczyły.


Masełka do ust Revlon



 Posiadam dwie wersje i z każdej z nich jestem równie zadowolona. Nawilżają usta lepiej niż Eliksiry i L'Oreal Carese, nadają delikatny kolor i dość długo trzymają się na ustach. Warto wypatrywać promocji!

Celia Nude


Kolejny hit blogosfery 2013. Szminki mają prześliczne, delikatne kolory. Do tego podoba mi się to, iż nie kosztują zbyt dużo, a mają naprawdę solidne i eleganckie opakowania! Całe szczęście, że dzięki temu wpisowi przypomniałam sobie o nich :D Wiem też, że niestety podobnie jak Eliksiry mają tendencję do topienia się nosząc je w torebce podczas upałów.


Astor by Heidi Klum



Recenzowałam je dla Was nie dawno i jak na razie zdania co do nich nie zmieniłam. Bardzo chętnie zapoznam się z innymi kolorami! Recenzja TU.


PAZNOKCIE



Nail Tek Foundation II uratował moje paznokcie przed rozdawajaniem się. Ale nie sam, pomógł mu suplement diety Belissa oraz olejowanie paznokci. Fajnie służył jako baza (i długo!). Myślę, że kiedyś jeszcze po niego sięgnę.
Kolejnym zaskoczeniem dla mnie i jednocześnie wskoczeniem w miano ulubieńca jest wysuszacz Insta-Dri Sally Hansen. Zdałam sobie przy nim sprawę, że istnieją inne wysuszacze niż Good to go. Co prawda nie daje mojego ulubionego efektu żelowego na paznokciach i nie zauważyłam, aby przedłużał żywotność lakieru, ale z wysuszaniem radzi sobie naprawdę w tempie ekspresowym i nadaje piękny połysk.
Masełko Inglota dostałam przy okazji kupowania lakierów z Inglota. I ubolewam, że już powoli się kończy! Był ratunkiem dla moich przesuszonych skórek.


Rybki z kreatyną GAL, olejowanie odżywką Hipp i olejkami Alverde oraz Alterra, szklany pilnik AnnCo



Moją przygodę z olejowaniem paznokci rozpoczęłam z olejkiem z Alterry migdałowym, którego nie ma na zdjęciu tylko dlatego, że obecnie nie mam go na stanie w zapasach. Ale to on właśnie zdziałał na moich paznokciach cuda! Potem była oliwka Hipp i olejek Alverde z paczuli. Ale chyba najlepiej działają rybki GAL z kreatyną (kupowałam je w Super-Pharmie).
Długo też obcinałam paznokcie zwykłą obcinaczką. Kiedy dowiedziałam się, że może to mieć destrukcyjny wpływ na moje rozdwajające się paznokcie, przeniosłam się na pilniczki. Niestety mój pierwszy szklany okazał się niewypałem i kupując ten w Naturze dopiero zaczęłam odpowiednio działać.


Essie



Chyba większość z Was wie, że mam totalnego bzika na punkcie lakierów Essie. Kocham je za kolory, konsystencję, trwałość. Moja miłość teraz trochę stopniała, ale być może dlatego, że w Super-Pharmie chyba nie ma już kolorów, które koniecznie powinnam mieć. Poluję za to na kolory niedostępne w PL lub kolory z limitek. Na zdjęciu widzicie ulubione odcienie z poprzedniego roku, ale jest to jedynie mały ułamek mojej kolekcji.


Rimmel Salon Pro



Lakiery Rimmel Salon Pro zachwyciły mnie kolorami, a także wykończeniem, które przypomina manicure hybrydowy. Zdecydowanie najczęściej nosiłam na paznokciach Coctail Passion. Trwałość jest też duża, mój ulubiony CP nosiłam 5 dni!


Lovely Gel Like



Nie sądziłam, że Lovely jest jeszcze w stanie czymś mnie zaskoczyć, a jednak! Seria Gel Like jest bardzo podobna do Rimmel Salon Pro. Dlatego serdecznie polecam Wam wypróbować.


Lovely Snow Dust



Czyli zaskoczenie roku. Nie myślałam, że piaski Lovely okrzyknę najpiękniejszymi piaskami roku! Do gustu przypadlo mi zwłaszcza złotko. Rozpływałam się nad tymi lakierami TU.


Wibo WOW Glamour Sand



Oj, duet marek Wibo & Lovely w tym roku naprawdę zasługuje na lakierową pochwałę! Mimo, że akurat te piaski nie trzymają się u większości zbyt długo, zachwycają mieniącym się brokatem. Zastanawiam się czy nie dokupić jeszcze reszty.

Orly



 Miss Conduct i Peacefull Oppostition to lakiery dzięki, którym zapoznałam się z pełnowymiarowymi Orli. Wcześniej co prawda miałam Cotton Candy, ale nie przypadł mi do gustu. Te lakiery są po prostu piękne! I długo trzymają się na paznokciach. Mam apetyt na więcej lakierów Orly!

Colour Alike Pyrka, Pasese, OPI Every Month is Oktoberfest, China Glaze Strawberry Fields, P2 Strict


Wcześniej nie zachwycałam się lakierami Colour Alike. Dopóki zewsząd na blogach zaczęły bombardować mnie wizerunki holograficznych kolekcji. Obecnie w moim posiadaniu jest już kilka z nich, ale na razie wypróbowałam jedynie Pyrkę dlatego znalazła się tu jako przedstawiciel. Do tego lakiery te są chyba dla mnie szczęśliwe - Pyrkę nosiłam 5 dni na paznokciach, poza tym wygrała moja propozycja nazwy dla lakieru - Los diamentos. Ciekawa jestem co też ta marka przygotuje dla nas na 2014 rok!
Czuję, że więcej lakierów Paese znajdzie się w ulubieńcach kolejnego roku. Mam kilka w szufladzie jeszcze nie wypróbowanych, a ten nosiło mi się bardzo dobrze - zauroczył mnie trwałością, konsystencją i kolorem.
OPI Every Month is Oktoberfest może być lakierem, dzięki któremu łaskawiej spojrzę na lakiery OPI (ale tylko pełne wersje, miniaturki są  niestety do kitu...). Przyjaciółka miała hybrydę o tej samej nazwie, a na paznokciach tak mi się spodobała, że postanowiłam mieć ten kolor w normalnym lakierze. Niestety wygląda inaczej, ale lakier też jest piękny!
China Glaze My strawberry fields również ma szansę pozytywie zapoczątkować dłuższą przygodę z Chinkami, a P2 Strict nosiłam w tym roku dość często odkąd go dostałam.

Ufff... To już koniec tego mega długiego posta. Jak dotrwałyście, to naprawdę jestem pełna podziwu. Ale generalnie miło byłoby mi, gdybyście chociaż większość przeczytały, bo posta pisałam przez jeden wieczór i jeden ranek wraz z robieniem zdjęć i ich obrabianiem. Zdecydowanie chyba najdłuższy czas w tym roku blogowania spędziłam na tym poście ;)




S.

70 komentarzy:

  1. Szczęśliwego Nowego Roku 2014 i spełnienia marzeń <3

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie w ulubieńcach roku też BBW i Balea, bo jakbym nie mogła ich nie dodać :D Essiaki i cienie Inglota też bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę wspaniałych odkryć kosmetycznych i nie tylko w nowym roku :D

      Usuń
  3. Pod produktami Balea podpisuję się w 100%. Miałam ich trochę bo zakupiłam je najpierw przez internet, a następnie podczas pobytu w Berlinie. Uwielbiam te wszystkie pyszne żele (jagodowy to moja miłość!) i odżywki do włosów (ta z olejkiem arganowym jest cudowna). W przyszłym roku, na przełomie kwietnia i maja znów wybieram się do Berlina i na 100% odwiedzę DM.
    Jeśli chodzi o stronę internetową, gdzie można kupić te produkty to ja polecam http://annacosmetik.abc24.pl/ . Korzystałam z nich i naprawdę wszystko rewelacyjnie wyszło. Przesyłka błyskawiczna, wszystko bardzo dobrze zabezpieczone i ceny także dobrze, a w dodatku bardzo często robią promocje :)

    Także życzę Ci wszystkiego dobrego w Nowym Roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odżywkę z olejkiem arganowym dopiero będę testować:) Fajnie Ci, że tak często wybierasz się do Berlina. I rzeczywiście wtedy możesz do woli buszować w DM!
      Dziękuję Ci bardzo za polecenie strony! Chętnie zajrzę.

      Wzajemnie!

      Usuń
  4. Ja też bardzo lubię Wibo i Orly, a lakieru Essie jeszcze nie miałam....ale w 2014 to zmienię!!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne lakiery, piękne szminki. Bardzo chciałabym wypróbować coś z B&BW ale jak na razie nie za bardzo mam do nich dostęp. Kusi mnie batiste ale podchodzę do niego trochę jak do jeża :p na liście do wypróbowania mam jeszcze maskę Late i ten jedwab z GP :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. B&BW miał robić sklep internetowy, może w końcu go zrobi. Myślę, że bardzoby to im rozwinęło markę w PL. A co Ty tak się boisz tego biednego Batiste?:D On nie gryzie :D

      Usuń
  6. U mnie puder Synergen zupełnie się nie sprawdził. Byłam zdziwiona, bo naczytałam się mnóstwa pozytywnych recenzji, natomiast moim zdaniem to totalny bubel.

    I dla Ciebie również najlepsze życzenia na nadchodzący rok! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze powtarzam, że nie każdemu musi przypasować to, co pasuje większości.

      Dziękuję :)

      Usuń
  7. Żele Balea to także mój hit :) Planuję zakup szminek Celii, Loreala oraz paletki do brwi z Catrice :)

    OdpowiedzUsuń
  8. o tak Balea uwielbiam i w moim poście o hitach tego roku na pewno się pojawią

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo lubie czytac ulubiencow z tego samego powodu!
    koniecznie musze wyprobowac Nail Tek'a!
    Szczesliwego Nowego Roku :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kilka rzeczy powtarza się i u mnie w ulubieńcach i odkryciach tego roku :) Jak np pomadka z L'Oreal czy te z Wibo :) Uwielbiam także piaski :) Maska Latte dobrze się u mnie spisuje, choć ostatnio zaczął drażnić mnie jej zapach. Mój zbiór cieni z Inglota się powiększa, bardzo je lubię i ta szeroka gama kolorystyczna! Pozdrawiam i szczęśliwego Nowego Roku! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że przez pewien okres czasu zapach Kallosa też zaczął mnie drażnić i odczuwałam w nim taką dziwną, kłującą nutę. Ale jakoś potem to minęło :) Myślę, że i ja rozszaleję się nieco z neutralnymi kolorami z Inglota. Również pozdrawiam i wzajemnie!

      Usuń
  11. Ktrmy AA mnie uczulaja a mydla bath.. wysuszsja mocno. Za to cienie inglota sa dobre i bebeauty z biedry uwielbiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oja, to masz chyba dość mocne problemy ze skórą?

      Usuń
  12. Wielu twoich ulubieńców znam a resztę bardzo chętnie poznam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ile cudownych kosmetyków, że nie wiem co skomentować. Część znam a części się przyjrzę bliżej.
    Szczęśliwego Nowego Roku :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mamy kilka ulubionych wspólnych produktów :) również lubie Essie, Salon Pro, Batiste, Kallosa i cienie Inglot :)

    OdpowiedzUsuń
  15. bardzo chętnie czytam takie roczne podsumowania ;)
    z Twoich ulubieńców miałam płyn micelarny AA i pomadkę YR, chętnie wypróbuję parę kosmetyków Pharmaceris ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Do Essie świecą mi się oczy.
    Jestem absolutnie zakochana w Too Too Hot.
    I jeszcze biedronkowy płyn micelarny bardzo lubię :)

    Moje podsumowanie pojawi się na początku stycznia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi z kolei Too too hot nie przypadł szczególnie do gustu :) Mam nadzieję, że będziesz miała okazję spróbować innych kolorów Essie :)

      Usuń
  17. Bardzo lubię Batiste i Synergen :)

    A wszystkie szminki wyglądają cudnie!

    OdpowiedzUsuń
  18. Radosnego i szczęśliwego Nowego Roku
    z marzeniami o które warto walczyć,
    z radościami którymi warto się dzielić,
    z przyjaciółmi z którymi warto być i
    z nadzieją bez której nie da się żyć!

    OdpowiedzUsuń
  19. Lubię BBW, ale też kupuję na wyprzedaży ;) Żele i odżywki Balea też lubię. Poza tym Lirene i Batiste, Kallos Latte.
    Z kolorówki puder Synergen, eyelinery Wibo, pomadki L'oreala, Wibo, Celii i Lovely. Oraz moje odkrycie wysuszacz SH, nie wiem jak kiedyś mogłam bez niego żyć :D
    Szczęśliwego nowego roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mamy trochę wspólnych ulubieńców :)

      Wzajemnie!

      Usuń
  20. Twoje Eliksiry wyglądają świetnie, nie to co ten mój egzemplarz... ehh...
    Strasznie chciałabym zobaczyć Twoją kolekcję Essiaków :)

    Szczęśliwego Nowego Roku :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety zdarza się ze szminkami :(
      A co do kolekcji Essie - niebawem zrobię taki post :)

      Wzajemnie :)

      Usuń
  21. ohohoo sporo :) Znam tu trochę produktów :) min Batiste, Sally Hansen do pazurkow czy TT :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Lakiery Lovely Gloss i Classic, piaskowe Lovely i Wibo też są moimi hitami. Jeszcze mogłabym dodać matujący krem sorbet do twarzy Hydra Adapt z Garniera, masło kakaowe z Isany. I jeszcze przypomniał mi się matowy top Lovely :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bath And Body i Tangle Teezer - uwielbiam !
    Szminek z Celi nie mogę nigdzie dostać :( A Balę chętnie bym spróbowała ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie te szminki są dość trudno dostępne ;/

      Usuń
  24. wiekszosc moich ulubiencow i twoich sie pokrywa :) musze zdecydowanie wyprobowac podklad healthy mix- tyle dobrego o nim slyszalam :)
    obserwuje

    OdpowiedzUsuń
  25. Bath&Body Works cudowne, w dodatku promocje :) Komuś kto nie ma dostępu czytanie o nich to jednak udręka eehh :P Healthy Mix dopiero w fazie testów u mnie, pomadki Celia wyglądają przecudnie, Astor też :) Wibo Snow Dust to wręcz obowiązkowy ulubieniec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może wreszcie pokuszą się o zrobienie sklepu internetowego. Bardzo poszerzyliby grono odbiorców i właściwie to zastanawiam się czemu jeszcze tego nie zrobili.

      Usuń
  26. Zobaczę jak u mnie spisze się TriAcneal - jak nie da rady, sięgnę po serię Pharmaceris ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Fantastyczne zestawienie!
    Szczęścia w 2014 roku życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Oooo nawet kilku podobnych ulubieńców mamy :) Ja z Pharmaceris używam kremu peelingującego II stopień i jestem zachwycona - pięknie trzyma w ryzach moją problematyczną cerę. Nawet gdy coś mi wyskoczy to zdecydowanie szybciej się goi i znika. Paczki od Pań Erisek zawsze podziwiam z przyjemnością, później chętnie szukam tych nowości bo akurat Eris jest jedną z tych polskich firm, które darzę ciepłymi uczuciami :)

    A tak przy okazji wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku - spełnienia marzeń, satysfakcji z blogowania i tak po prostu - szczęścia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem jakby na mnie działał ten krem peelingujący II stopnia i pewnie kupię go jak już ten zużyję, co zapewne szybko nie nastąpi, bo kremy Pharmaceris są prawie wieczne :D
      Oj tak, paczki od Pań Erisek zawsze są cudowne!:)

      Dziękuję bardzo :* i Tobie tego samego :*

      Usuń
  29. Z przyjemnością zobaczyłam Twoich ulubieńców roku :) Jest tutaj wiele produktów, które sama lubię.
    Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  30. Essie, Rimmel Salon Pro i Lovely Snow Dust uwielbiam! :))

    OdpowiedzUsuń
  31. Mogłabym się podpisać pod jakimś 90% Twoich ulubieńców, szczególnie jeśli chodzi o Bath & Body Works, Pharmaceris i Lirene :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Mnie w tym roku dużo kosmetyków niestety nie zachwyciło a szkoda, jednak widzę że u Ciebie jest na odwrót ;) Jednak w nowym roku życzę jeszcze raz tyle ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa i tak :) Życzę Ci znalezienia ulubieńców w tym roku :)

      Usuń
  33. Jak z pielęgnacji znam mało Twoich produktów to z kolorówki bardzo duża część. I przede wszystkim widzę mój Inglotowski Hit 467- boski mój! :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie wiedziałam, że jesteś taką szminkomaniaczką :D Uwielbiam Rouge Caresse, ale w ich asortymencie znalazłam tylko dwa odcienie dla siebie. Eliksiry też lubię i potwierdzają fakt, że za piątka też można mieć dobrą pomadkę.
    A co do kosmetyków Bath&Body Works jakoś nie mogę się przekonać, nie czuję tej marki. Mam tam kilka "dostanych" kosmetyków, ale to nie moje zapachy. Polubiłam się tylko z ich wkładami do elektrycznych podgrzewaczy, ale o tym już wiesz ;)

    A tak w ogóle to widzę u Ciebie także moich ulubieńców, jak lakier p2 (najlepszy kolor!), Pat&Rub, micel z Biedronki, lakiery Essie ( w 2013 przybyło mi ich znacząco ;), Kallos Latte itd. Warto je polecać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa widzisz :D Ja jeszcze wieloma rzeczami mogę Cię zaskoczyć :D Akurat jeśli chodzi o Rouge Caresse to mogłabym jeszcze parę dokupić :P Ale powstrzymuje mnie rozsądek, który na szczęście jeszcze jest na swoim miejscu ;)
      Jeśli chodzi o B&BW, może spróbuj tej wersji relaksacyjnej? Ona ma znacznie mniej duszące zapachy z tego co wnioskuję po wpisach Karotki i po tym co mówi.

      Super, że mamy podobnych ulubieńców! Zdecydowanie trzeba te kosmetyki polecać, dlatego zdecydowałam się na takiego posta z ulubieńcami ostatniego roku :)

      Usuń
    2. To jest seria aromaterapeutyczna :) Nie wszystkie zapachy są relaksacyjne, niektóre są pobudzające, jak np. pomarańcza z imbirem :) Relaksacyjne są te, które Ci pokazywałam, bo ich akurat używałam - wanilia z werbeną, lawenda z wanilią i relaksująco-antystresowa eukaliptusowo-miętowa :)

      Jest sporo fajnych kombinacji, jest generalnie sporo kombinacji z wanilią i lawendą, jest coś z jaśminem, z rumiankiem, bodajże z trawą cytrynową - warto wyniuchać, bo zapachy są raczej niebanalne :)

      Usuń
  35. takie piękne rzeczy, że aż się ośliniłam ;)
    u mnie w Ulubieńcach także jedwab od Green pharmacy i szampon batiste :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe :D Jedwab jest naprawdę bardzo fajny. Chyba większość ma w sobie alkohol.

      Usuń
  36. Pharmaceris rządzi! Bath&Body Works też u mnie w kwestii zapachów na miejscu pierwszym, czekam teraz na wielką wyprzedaż, podobno w styczniu będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Szkoda,że u Mnie w mieście nie ma dostępnego sklepu z Bath & Body Works na promocji z chęcią bym się na coś skusiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Po raz pierwszy trafiam na ulubieńców, którzy w tak dużym stopniu pokrywają się z tym czego ja sama używam i bardzo lubię, więc cieszę się, że do Ciebie trafiłam. Wydaje mi się, że musimy mieć podobny rodzaj cery, bo LEKKI krem nawilżający oraz produkty do skóry mieszanej i tłustej to też to czego ja poszukuję:) Zastanawiałam się nad Pharmacerisem 5% kwasu migdałowego, ale znalazłam o nim tyle samo dobrych co i złych opinii i postanowiłam, że złuszczanie zacznę od razu na pełnych obrotach i jestem już umówiona do kosmetyczki;) Poza tym Bath & Body Works, żele z Balei (uwielbiam i w końcu mam do nich dostęp), puder z Rossmana, cienie z Inglota - to również moje typy :)

    Pozdrawiam,
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się w takim razie bardzo, że mamy podobne gusta! Bardzo możliwe, aczkolwiek myślałam jeszcze do niedawna, że mam cerę mieszaną, a po wizycie w Instytucie Kosmetycznym dr Ireny Eris okazało się, że normalną. Komu jak komu, ale myślę, że ich specjalistom warto wierzyć. Ja w sumie nie czytałam negatywnych opinii o tym kremie złuszczającym. Ciekawa jestem natomiast czy będziesz zadowolona z wizyty u kosmetyczki :) Jesteś z Warszawy skoro Bath&Body Works znasz?:)

      Również pozdrawiam!

      Usuń
    2. Ja jestem już po pierwszej wizycie i złuszczaniu kwasem azelainowym i efekty są już widoczne, natomiast będę brać całą serię co 2 tygodnie. Nie jestem z Wa-wy, ale dostałam kosmetyki z B&BW w prezencie i jestem nimi oczarowana:)

      Usuń
  39. Zdecydowanie muszę zaopatrzeć się w bardziej rześkie zapachy z B&Bw ponieważ te co mam sa niezwykle intensywne, mocne i niekiedy nawet mdlące.
    Seria z eukaliptusem kusi mnie chyba najbardziej.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar zostawić w komentarzu reklamę swojego bloga bez skomentowania w sensowny sposób posta, to nie licz na to, że do Ciebie zajrzę ;) Szanuję pracę innych i chciałabym, aby szanowano moją :)





SZABLON BY: PANNA VEJJS.