Był najpiękniejszy lakier świąteczny, to teraz czas na najpiękniejszy rozświetlacz ;)

Rozświetlacz ten mam już bardzo długo i trafił do mnie dzięki mojej blogowej koleżance Karotce, która ma znacznie bliżej do Marionnaud niż ja ;) Długo wahałam się czy kupować ten dość drogi kosmetyk, którego pewnie będę używać od święta. Bałam się, że jednak nie przypadnie mi do gustu mimo tylu pochlebnych opinii jakich o nim czytałam. Na szczęście Karolinie udało się go złapać na jednych z promocji i o ile pamiętam, zapłaciłam za niego chyba 40% mniej, ale nie jestem pewna.
Wcześniej nie używałam rozświetlaczy, myślę jednak, że ten będzie moim pierwszym i ostatnim.






OPAKOWANIE: w plastikowym, dość charakterystycznym dla wszelkich rozświetlaczy opakowaniu, znajduje się 8.5 g kosmetyku. Opakowanie jest okrągłe, zamykane na zatrzask. Co ważne, nie połamałam sobie na nim paznokci ;) Dużym plusem jest lusterko. I last but not least - sam design rozświetlacza tudzież całego The Balm. Marka postawiła na wizerunek dziewczyn pin-up i myślę, że naprawdę fajnie im się to udało! Grafika na opakowaniach jest przyciągająca, ma dość cukierkowe kolory i ciekawe motywy. Muszę się przyznać, że sam wygląd opakowania często jest jednym z pierwszych czynników, które skłaniają mnie do sięgnięcia po dany produkt, także i w tym przypadku tak było.

KONSYSTENCJA: Mary Lou-Manizer jest to rozświetlacz w kamieniu, w dodatku bardzo dobrze napigmentowany. Już lekkie pociągnięcie pędzlem po kosmetyku gwarantuje nam zebranie tyle rozświetlacza, aby na policzku stworzył subtelną poświatę. Ja zazwyczaj zbieram rozświetlacz z "półokrągu" czyli przy samych brzegach opakowania, do połowy.


TRWAŁOŚĆ: dużym zaskoczeniem była trwałość rozświetlacza i z ręką na sercu mogę stwierdzić, że kosmetyk jest wart swojej ceny (i mówi to osoba, która kupiła go w promocji, hehe :P). Na moich policzkach utrzymuje się cały dzień. Zazwyczaj aplikuję najpierw róż, potem rozświetlacz na kości policzkowe (czyli troszkę wyżej niż róż), a na koniec przypruszam wszystko pudrem. Oczywiście w trakcie dnia, Mary Lou-Manizer troszkę blednie, ale nadal jest dość dobrze widoczny.

WYDAJNOŚĆ: rozświetlacz ten mam już u siebie dokładnie rok i jakieś dwa miesiące. Używam go najczęściej permanentnie w zimie, na jesień oraz wiosnę, natomiast w lato go odstawiam. Nie nakładam go może codziennie, ale z taką częstotliwością jego wydajność jest naprawdę super - prawie go nie ubyło!



DOSTĘPNOŚĆ/CENA: The Balm można kupić stacjonarnie w Marionnaud, natomiast online w takich internetowych sklepach jak mintishop.pl, i-lovebeauty.pl, od niedawna również kosmetykomania.pl. Warto polować na promocje zarówno w Marionnaud jak i w wymienionych sklepach internetowych. Cena ok. 61,50zł.

Na policzkach (efekt bez przypruszenia pudrem i bez różu)



Miałyście? A może pomogłam w decyzji - kupować czy nie?:)

S.

65 komentarzy:

  1. jeszcze nigdy nie używałam zadnych, może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładny jest, ale ja wole jednak chlodniejsze tony w rozswietlaczach niz te cieple zlote.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chłodniejszy też bym chętnie wypróbowała. Masz jakiś typ do polecenia?

      Usuń
  3. kupiłam go 2 miesiące temu i też się zakochałam! :) Polecam

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi przede wszystkim podoba się opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja raczej z rozświetlacza nie korzystam. Chyba że na większe wyjście :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest piękny! od dłuższego czasu mam na niego ochotę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaki piękny, chcę go! Zwłaszcza, że ten który miałam pokruszył mi się na kawałki....
    Zapiszę GO do listy życzeń! Zwłaszcza, że jeśli chodzi o kosmetyki do makijażu to jeszcze Twoje polecenia mnie nie zawiodły ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. mam i bardzo lubię ;) w ogóle jestem wielką fanką The Balm ;)))

    OdpowiedzUsuń
  9. też go mam ponad rok, ciągle używam i prawie nic nie ubyło;D jeden z lepszych:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja go uwielbiam! Fajnie się spisuje też jako cień do powiek albo rozświetlacz w kącikach. Dla mnie wart każdej złotówki. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. śliczny jest :) chociaż mnie na niego nie stać :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Dostałam od Mikołaja i jest super ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Rzeczywiście wydaje się świetny ;)
    Nie próbowałam jeszcze ale zastanawiam się nad rozświetlaczem z Technic;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Technic na pewno jest tańszy. Słyszałam, że cienie tej marki są fajne, ale jeśli chodzi o inne kosmetyki, niestety nie mam wiedzy na ich temat...

      Usuń
  14. Mi się marzył soft and gentle z MAC'a, ale kurczę teraz to chyba bym się na Mary skusiła :D Szczególnie gdyby trafiła mi się taka promocja :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wygląda super niedługo będę go zamawiać :) Już się nie mogę doczekać :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Już w opakowaniu wygląda bardzo kusząco, a na policzkach.. swietnie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. świetnie wygląda na policzkach <3 chyba się na niego skuszę .

    OdpowiedzUsuń
  18. Daje cudowne, ciepłe wykończenie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mary nie ma sobie równych :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ślicznie wygląda na twarzy, może się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nigdy go nie miałam, ale bardzo mi się marzy.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ładnie wygląda - sprawia wrażenie dobrego produktu pod względem jakości. Ja nie mam rozświetlaczy, bo (szczerze mówiąc) nie umiem ich chyba nawet używać. Pokaż połączenie tego produktu z różem, jeśli to nie problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobię zdjęcie i najprawdopodobniej dam Ci znać na maila.

      Usuń
  23. Jedyny rozświetlacz jaki mam, to ten ze Sleeka z zestawu do konturowania twarzy i bardzo sobie go chwalę.

    OdpowiedzUsuń
  24. Wow mocny ten rozświetlacz :) Ja podobnie jak kuliżanka wyżej mam zestaw ze Sleeka i też bardzo go lubię, choć tam rozświetlacz jest delikatniejszy. Temu trzeba jednak przyznać, że opakowanie ma urocze :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo go lubię, uwielbiam odcień i efekt jaki daje ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo go lubie, jest piekny!

    OdpowiedzUsuń
  27. ładnie rozświetla :) nigdy nie miałam rozświetlacz,a chyba pora czas za jakimś się rozejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie stosuję takich błyskotek.
    Choć muszę przyznać, że w opakowaniu prezentuje się ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Wygląda obiecująco. Ja obecnie używam rozświetlacza z Revlonu i jestem zadowolona, ale jak się skończy może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  30. daj cynka jak będzie promo w Mario na Balm :)

    OdpowiedzUsuń
  31. mam na niego wielką ochotę ;) pięknie wygląda u Ciebie na buzi :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Jaki on piękny! Zakochałam się!

    OdpowiedzUsuń
  33. Też upolowałam go z 40% zniżką i pokochałam od pierwszego użycia ;) Mógłby być trochę chłodniejszy, ale nie znam innego który dawałby taki efekt tafli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi to, że jest ciepły jakoś nie przeszkadza, ale chętnie wypróbowałabym i jakiś chłodniejszy :)

      Usuń
  34. Zastanawiałam się nad nim, ale narazie używam rozświetlacza z revlonu,ale kupiłam w bronzer z tej firmy w odcieniu Bahama mama, więc kupno mary lou manizer poszło narazie w odstawkę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się :) Na bronzer też chętnie bym zapolowała. A jak rozświetlacz z Revlona?

      Usuń
  35. Taaaak też mam swój, jest super!!

    OdpowiedzUsuń
  36. Podoba mi się tafla, jaką daje Mary, ale obawiam się, że ten efekt w połączeniu z moją tłustą cerą dałby wygląd świecącej z daleka kulki :P Nie mam aktualnie żadnego rozświetlacza, ale chętka na taki rodzaj kosmetyku już we mnie dojrzała i mam w planie zakupowym pewne cudo. Mam nadzieję, że już niedługo będę się mogła nim cieszyć, a efekt kontrolowanego błysku polubię :)

    OdpowiedzUsuń
  37. fajne opakowanie:)))
    jednak kosmetyk nie dla mnie, za bardzo bym się świeciła.

    OdpowiedzUsuń