Bo do tanga trzeba dwojga... Lirene Youngy 20+ płyn micelarny z tańczącymi drobinkami z wit. E

czwartek, 12 grudnia 2013
Z reguły kosmetyki Lirene i przyjemnie mi się je stosuje. Nie zauważam również ich wad. Ale w przypadku tego micela niestety mam mieszane uczucia...





OD PRODUCENTA:

Płyn micelarny z serii Youngy 20+ jest odpowiedni dla wszystkich typów cery; szczególnie polecany dla osób młodych 20+.

Marzy Ci się egzotyczna dawka energii oraz owocowa uczta dla zmysłów?
Unikalny i jedyny na rynku płyn micelarny
z tańczącymi drobinkami z wit. E przeniesie Cię na werandę meksykańskiej hacjendy i zadba o promienny wygląd Twojej cery nawet podczas hucznej fiesty. Zachwyci Cię efektem wirujących drobinek, które delikatnie rozcierają się podczas aplikacji uwalniając wit E, a piękny zapach papai zapewni przyjemność stosowania.

źródło: www.lirene.pl

OMÓWIENIE SKŁADU:



Aqua, Glycerin, Poloxamer 188, Propylene Glycol, Panthenol, PPG-26-Buteth-26, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Cellulose, Polyaminopropyl Biguanide, Sorbitol, BHT, Disodium Adenosine Triphosphate, Algin, Carica Papaya Fruit Extract, Nymphaea Alba (Water Lily) Root Extract, Bmbusa Vulgaris (Bamboo) Leaf/Steam Extract, Nelumbium Speciosum Flower Extract, Mannitol, Lactose, Hydroxypropyl Methylcellulose, Tocopheryl Acetate, Polysorbate 20, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, CI 77007, CI 12085.


Glycerin - Hydrofilowa substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu pełni rolę promotor przenikania - ułatwia w ten sposób transport innych substancji w głąb skóry.
Poloxamer 188 - Substancja myjąca - usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry.
Propylene glycol - Hydrofilowa substancja nawilżająca skórę. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu pełni rolę promotora przenikania - ułatwia w ten sposób transport innych substancji w głąb skóry.
Panthenol - Hydrofilowa substancja nawilżająca. Substancja aktywna, wywołuje efekt  kosmetyczny  na skórę,: działanie przeciwzapalne, przyspiesza procesy regeneracji naskórka. Pantenol wykorzystywany jest w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów, dzięki zdolności wnikania w ich strukturę. Nadaje skórze uczucie gładkości.
 PPG-26-Buteth-26 - polioksyetylenowo-polioksypropylenowy eter alkoholu butylowego - składnik kompozycji zapachowej, środek kondycjonujący skórę i włosy, surfaktant, srodek powierzchniowo czynny, emulgator.
PEG-40 Hydrogenated Castor Oil - Substancja odtłuszczająca usuwająca zanieczyszczenia tłuszczowe z powierzchni skóry.
Cellulose - celuloza. Występuje w tkankach roślinnych (funkcje budulcowe). Stosowana do zagęszczania kremów i innych wyrobów.
Polyaminopropyl Biguanide - konserwant. Hamuje rozwój mikroorganizmów.
Sorbitol - Substancja hydrofilowa, nawilżająca. Wiąże wodę na powierzchni naskórka, dzięki czemu odpowiednio nawilża. Zmiękcza i wygładza skórę.
 BHT - Przeciwutleniacz (antyoksydant). Zapobiega lub w znaczny sposób ogranicza szybkość zachodzenia procesu utleniania lipidów zawartych w kosmetyku, jak np. niektórych cennych olejów roślinnych. Dodatek antyoksydantów zapewnia trwałość produktów, wydłuża ich przydatność do użycia, zabezpiecza przed powstawaniem nieprzyjemnego zapachu, zmianami barwy oraz konsystencji produktu gotowego.
Algin -  Kwas alginowy pozyskiwany jest na dwa sposoby: otrzymywany z alg morskich (głównie alg brązowych) lub syntetyzowany w procesie fermentacji bakteryjnej. Łatwo rozpuszcza się w wodzie i rozpuszczalnikach organicznych. Także substancja higroskopijna, czyli łatwo wiążąca wodę.
 Carica Papaya Fruit Extract - Wyciąg z papai. Odświeża i pobudza skórę.
Nymphaea Alba (Water Lily) Root Extract - ekstrakt z korzenia Lilii wodnej, o działaniu przeciwbakteryjnym, przeciwzapalnym, zmniejsza aktywność tyrozynazy: kluczowego enzymu w procesie powstawania pigmentów skórnych, dzięki czemu wykazuje działanie wybielające, zmniejszające przebarwienia.
 Bambusa Vulgaris (Bamboo) Leaf/Steam Extract - ekstrakt z liści i pędów bambusa pospolitego o działaniu przeciwrodnikowym, ściągającym, przeciwzapalnym, usprawniającym mikrokrążenie skórne.
 Nelumbium Speciosum Flower Extract - inaczej lotos. Wyciąg z lotosa wspólnie z wyciągiem z bambusa  i lilii wodnej tworzą kompleks silnie nawilżający. Kombinacja azjatyckich roślin stymuluje odnowę komórkową. Uaktywnia procesy fizjologicznego akumulowania i regulująca zmienność nawilżania.
 Mannitol - reguluje pracę gruczołów łojowych, nawilża. Aprobowany do stosowania w kosmetykach naturalnych.
 Lactose - utrzymuje nawilżenie skóry, wygładza skórę. Stosowany w kosmetyce naturalnej.
Hydroxypropyl Methylcellulose - zwiększa lepkość kosmetyku.
Tocopheryl Acetate - Przeciwutleniacz (antyoksydant), hamuje procesy starzenia się skóry wywoływane np. promieniowaniem UV lub dymem papierosowym. Zapobiega lub w znaczny sposób ogranicza szybkość zachodzenia procesu utleniania zawartych w kosmetyku składników tłuszczowych, np. niektórych cennych olejów roślinnych. Dodatek antyoksydantów zapewnia trwałość produktów, wydłuża ich przydatność do użycia, zabezpiecza przed powstawaniem nieprzyjemnego zapachu, zmianami barwy oraz konsystencji produktu gotowego.
 Polysorbate 20 - umożliwiający powstanie emulsji.
 Butylphenyl Methylpropional - składnik kompozycji zapachowych.
Linalool - składnik kompozycji zapachowych.
 CI 77007 - barwnik

 CI 12085 - barwnik

Moim zdaniem bardzo dobrą informacją jest, że Panthenol znajduje się tak wysoko w składzie - regeneracja i nawilżenie zawsze jest u mnie bardzo pożądana jeśli chodzi o pielęgnację mojej cery. Ponadto dużo substancji nawilżających, na końcu składu są też barwniki i perfumy. Nie powiem, lubię zapach w kosmetykach, bo po prostu umila mi on stosowanie, ale fak faktem, że są to zbędne składniki w składzie. Aczkolwiek mnie nic nie podrażnia, więc nie narzekam.

OPAKOWANIE: płyn micelarny z tańczącymi drobinkami zamknięty jest w charakterystycznej dla wszelkich miceli, mleczek i toników Lirene. Mieści się w nim 200 ml kosmetyku. Butla jest przezroczysta dzięki czemu możemy kontrolować jej zawartość. Zamykana na zatrzaskujące się wieczko. Otwór, przez który wydobywa się płyn jest na tyle duży, aby swobodnie namoczyć wacik i na tyle mały, aby z butelki nie wydobył się nadmiar kosmetyku.




KONSYSTENCJA: bardzo płynna, o kolorze przezroczystym z zatopionymi w kosmetyku pomarańczowo-żółtymi drobinkami. Początkowo był to dla mnie bajer - kuleczki fajnie "tańczyły" w butelce, ale potem zaczęłam zastanawiać się - "Ok, ale co ja zrobię z tymi kulkami jak zacznę demakijaż? Wyrzucę? Rozpuszczą się? O zgrozo! Chyba nie wejdą mi do oczu?!". Moje rozterki minęły po pierwszym użyciu tego płynu. Wylewając zawartość opakowania na wacik i przykładając do cery, drobinki rozpuszczają się. Warto w tym miejscu wspomnieć, że drobinki nie barwią skóry.


ZAPACH: dość słodki i owocowy, który rzeczywiście orzeźwiał mnie swym zapachem! Podobnie działają również kosmetyki Lirene z serii STOP Cellulit.






WYDAJNOŚĆ: wydajnością właściwie nie różnił się od micelów używanych przeze mnie (no, może oprócz większej butli Biodermy). Jeśli miałabym napisać przez jaki okres czasu używałam tego płynu, powiedziałabym, że starczył mi na mniej-więcej miesiąc.

DZIAŁANIE:  wszystko byłoby ok - design super - przyciągający wzrok pomarańczowy kolor wraz z drobinkami w środku, co rzadko zdarza się w płynach micelarnych, o ile w ogóle w kosmetykach. Ale... Pozostaje kwestia działania. Naprawdę lubię płyny micelarne Lirene i jak dotąd z dwoma, które przetestowałam współpracowało mi się dobrze. Niestety ten troszkę chyba zawstydza swoich "doroślejszych" braci. O ile ze zmywaniem podkładu, pudru, różu czy bronzera radzi sobie dobrze, to niestety, ale gorsza spraw jest z demakijażem oczu. Zanim dokładnie zmyłam makijaż oczu (a trzeba dodać, że podczas stosowania tego płynu używałam jedynie tuszu do rzęs i eyelinera) musiałam zużyć chyba ze 2-3 waciki. Mało tego, miałam wrażenie, że drobinki nie zawsze zdążyły się rozpuścić w efekcie pocierania nasączonym wacikiem o powiekę i w rezultacie wydawało mi się, że trochę z nich lądowało pod powieką. Ponadto jeśli już taka drobinka dostała się do oka, czułam lekkie pieczenie. Poza tym płyn nie wysuszył mi cery, nie zauważyłam podrażnień ani nadmiernego pojawiania się nieprzyjaciół po jego użyciu. Podsumowując, dla cery - ok, dla oczu - NIE.

DOSTĘPNOŚĆ/CENA: kosmetyki Lirene znajdziecie zarówno w drogeriach jak i w supermarketach, możecie też zaopatrzyć się w nie bezpośrednio ze strony marki: www.sklep.eris.pl/lirene. Cena: ok. 15zł.



Poniżej pokazówka działania micela:

Kosmetyki użyte do testów


Jedno pociągnięcie wacikiem


Drugie pociągnięcie wacikiem. Jak widać cień zszedł praktycznie cały, niestety gorzej z tuszem i kredką. Prawie w ogóle nienaruszony został eyeliner.

Chętnie dowiem się o Waszych doświadczeniach z tym micelem. Piszcie w komentarzach :)

S.

51 komentarzy:

  1. Opis producenta bardzo pozytywny, szkoda, ze nie nadaje sie do oczu. Chociaż ja micelem jakoś nie umiem zmyć oczu, zawsze dwufazówką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz miałam dwufazówkę z Bielendy, seria z bawełną. Niestety jakoś nie polubiłam się z nią i nie używam dwufazówek.

      Usuń
  2. Lubię micele z Lirene, jednak te drobinki mnie nie przekonują - dlatego mino wszystko odpuszczę sobie jego zakup.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam, że bardzo dobrze sprawdza się jako tonik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jako tonik stosuję inny micel, który nie nadawał się do zmywania makijażu, także w sumie ten może też by się fajnie sprawdził.

      Usuń
  4. Podobno kuleczki wydobywają się w bardzo małych ilościach lub w ogóle, czy to prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, wydobywanie ich jest nieco problematyczne. Przed użyciem micela najlepiej go wstrząsnąć, inaczej kulki osiadają na dnie.

      Usuń
  5. W ogóle mnie to tańczące cudo nie kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam go, raczej nie używam micelarnych płynów. Wyjątkiem jest mleczko micelarne z Perfecty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Śmiesznie wyglądają te tańczące drobinki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam go. Jestem wierna micelkowi z Biedronki

    OdpowiedzUsuń
  9. Wybacz ze spytam ale czemu ożywasz takiego zwrotu: "doświadczeniach z tym micelem"... jest to płyn micelarny który zawiera w swoim składzie micele (ewentualnie l. poj. micela), czyli substancje łączące w sobie właściwości hydrofilowe i hydrofobowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ jak może zauwazylas (albo i nie) tak nazywany jest wymiennie płyn micelarny :) nie spotkalam się jeszcze z tym, żeby ktoś zwrócił mi uwagę na te wymiennosc, powiem więcej - dziewczyny po kosmetologii również je tak nazywają. Dlatego się zdziwilam Twoim komentarzem, ale dziękuje :)

      Usuń
  10. nie miałam go nigdy, ale chyba dla samych tych drobinek jestem w stanie go kupić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, jeśli nastawiasz się na zmywanie samej twarzy, to w porządku. Do oczu nie polecam ;)

      Usuń
  11. nie znamy się, ale podoba mi się pomysł z tymi drobinkami.. nawet jeśli to tylko gadżet, cieszący oko ;)
    szkoda, że nie spełnił Twych oczekiwań w 100%.. dla mnie micel musi dobrze radzić sobie nie tylko z demakijażem twarzy, ale i oczu, więc nie dla mnie on ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie również micel musi sobie radzic z demakijażem oczu. Niektóre dziewczyny używają dwufazówek, ja jak na razie nie przekonałam się ;)

      Usuń
  12. mimo, że widziałam go wiele razy na blogach, pierwszy raz na prawdę zauważyłam jak wyglądają te drobinki:) szkoda, że nie radzi sobie z demakijażem oczu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) niektórym to nie przeszkadza, bo i tak uwżywają dwufazówek :)

      Usuń
  13. Nie znam tego żelu, ale widzę, że na blogach gości bardzo często:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Opakowanie naprawdę genialne, ale szkoda że nie radzi sobie ze zmywaniem oczu ;/

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja znalazłam swój hit wśród miceli z Loreal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze go nie wypróbowałam, ale jest na mojej wishliście.

      Usuń
  16. nie miałam, ale jak dla mnie ten micel ma trochę za dużo bajerów ;) miło, że ładnie pachnie, ale ja unikam nakładania pachnących kosmetyków w okolice oczu, a micele służą mi głównie do usuwania makijażu z tej części twarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, im więcej bajerów, tym kosmetyk mniej przyjazdy dla skóry.

      Usuń
  17. bajer z tymi kuleczkami :)
    ale wiedziałam, żeby nie dać się skusić, szczególnie, że u mnie w sumie żaden micel jeszcze dobrze sobie nie radził z demakijażem oczu

    OdpowiedzUsuń
  18. Szkoda, że nie radzi sobie z makijażem oczu, bo na tym najbardziej mi zależy :/ Muszę jednak przyznać, że kuleczki wyglądają rozkosznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też. Nie używam do demakijażu oczu dwufazówek jak niektóre dziewczyny, więc u mie micel musi sobie radzić ze wszystkim.

      Usuń
  19. nie miałam nigdy żadnego kosmetyku z Lirene :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam spróbować. Niektóre są naprawdę fajne, poza tym mnie przekonuje fakt, że należą do Laboratorium dr Irena Eris.

      Usuń
  20. ja micelami zmywam makijaż twarzy, oczy traktuje czymś innym, i u mnie sprawdził się bardzo dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisałam - co do zmywania podkładu nie mam się do czego przyczepić. Niestety z oczami sobie kompletnie nie radzi.

      Usuń
  21. Wizualnie karmi zmysły, jednak nie skuszę się, bo znalazłam ulubieńca:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie znam tego micela, ale w opakowaniu wygląda zachęcająco :D Ja jednak w ogóle nie stosuje tego typu kosmetyków ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  23. ja mam teraz micel Dermedic i jest cudowny :) polecam również :)

    OdpowiedzUsuń
  24. jakoś nie podobają mi się drobinki w tym płynie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jednak wolę zmywać oczy czymś na bazie oleju. Mogą to być mleczka lub dwufazówki. Chociaż z tymi drugimi to paradoksalnie nie mogę znaleźć nic co byłoby w dobrej jakości i przystępnej cenie.

      Usuń
    2. Ja właśnie nie znoszę tej tłustej mgiełki na oczach, która pojawia się przy dwufazówkach (a przynajmniej Bielendy z bawełną). Mleczko już prędzej, kiedyś używałam, natomiast, gdy spróbowałam miceli już zostały ze mną na stałe :)

      Usuń
  25. Kusił mnie, ale że szału nie robi, więc nie kupowałam.:)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar zostawić w komentarzu reklamę swojego bloga bez skomentowania w sensowny sposób posta, to nie licz na to, że do Ciebie zajrzę ;) Szanuję pracę innych i chciałabym, aby szanowano moją :)





SZABLON BY: PANNA VEJJS.