Barcelona, Barcelona...

niedziela, 15 grudnia 2013
Jakiś czas temu obiecałam Wam na fan page'u mojego bloga, że stworzę post o moim wyjeździe do Barcelony. Nie będę się za bardzo rozpisywać nad czymś co miało miejsce prawie miesiąc temu, poza tym pewnie bardziej interesują Was zdjęcia niż fakty, ale wiem też, że wiele z Was nie do końca wie jak zabrać się za taki indywidualny wyjazd za granicę, choć tak naprawdę nie ma w tym żadnej filozofii. Dlatego jeśli macie ochotę, mogę stworzyć oddzielny post o samym procesie przygotowawczym - co najlepiej zrobić najpierw, gdzie szukać hoteli itp. Napiszcie mi w komentarzach czy w ogóle chcecie o czymś takim przeczytać.
A teraz przechodzę do samej Barcelony.

Razem z moimi przyjaciółkami leciałyśmy do Barcelony z podwarszawskiego lotniska - Modlin. Była to moja druga podróż z tego lotniska i szczerze mówiąc nie mam zbyt ciepłych skojarzeń z tym miejscem. Przede wszystkim port jest malutki, jest to budynek jedno-kondygnacyjny, a to co mnie bulwersuje w całym tym przedsięwzięciu jest fakt, że zanim wejdzie się do samolotu należy czekać na zewnątrz aż samolot będzie gotowy do przyjęcia nowych pasażerów. Ja wiem, nie jest to lotnisko główne w Warszawie, ale stanie na zimnie (pod daszkiem) w czasie, gdy na dworzu nie ma upałów tylko przejmujący wiatr, deszcz czy śnieg jest już lekkim skandalem, który pokazuje jak traktowani są polscy podróżujący z tanimi liniami lotniczymi. Zadziwiające jest to, że ani w Budapeszcie, do którego leciałam w zeszłym roku, ani w Barcelonie, miejsca gdzie przyjmuje się samoloty tanich linii lotniczych nie wyglądają tak jak u nas. Wszystko wygląda jak na normalnych, międzynarodowych, głównych lotniskach. W Barcelonie również są dwa lotniska, ale terminal, który obsługuje tanie linie lotnicze oferuje pasażerom właściwie takie same warunki jak liniom droższym. Fakt faktem, to linie muszą zapłacić za możliwość skorzystania z tzw. "rękawa" czy autobusu, a w Modlinie zwyczajnie na autobus jest za blisko do budynku, natomiast rękawa się nie podstawia, bo budynek jest parterowy (chyba, że coś przekręcam i po prostu do części na piętrze osoby nieuprawnione nie mają wstępu). Ale sądzę, że można zastosować udogodnienia dla pasażerów jeśli się tylko chce. Ale tak... Kasa, kasa, kasa...

Przechodząc do samej Barcelony - po 3-ech godzinach wylądowałyśmy na lotnisku Barcelona El Prat, skąd dostałyśmy się do centrum pociągiem. Przez te kilka dni praktycznie codziennie chodziłyśmy od ranka do wieczora po mieście, a wieczorem padałyśmy zmęczone na łóżka. Barcelona jest ładna, podoba mi się jej architektura, ale nie jest znów miastem, na widok którego wydajemy ochy i achy. Podejrzewam, że większe wrażenie wywarłby na mnie Londyn czy Paryż, a sama Barcelona moim zdaniem atmosferą i wyglądem nie umywa się do Rzymu. Ale ma coś w sobie, pewną tajemniczość skrywaną w kamienicach dzielnicy gotyckiej. Podróżowałyśmy metrem, ponieważ miasto to ma chyba 6 linii metra. Nic więc dziwnego, ze na ulicach nie ma korków. Pewnie i w Warszawie byłoby podobnie, ale nie wiem kiedy doczekamy się oddania drugiej linii w całości, poza tym zanim mieszkańcy przyzwyczailiby się do podróżowania metrem też trochę by minęło. Ale może kiedyś, kiedyś...
Spróbowałam churros! Ale tylko wersji oryginalnej. Ciekawa jestem jak smakowałaby ta maczana w czekoladzie, podobno lepsza. Zawsze staram się jeść też trochę specjałów kuchni w miejscu, w którym się znajduję, ale niestety - Katalończycy szczególnie upodobali sobie owoce morza, których ja nie znoszę. Ale byłyśmy na wieczornym tapas - często traktowanym jako before przed wyjściem na imprezę. Każdy ze stołu zamawia po jednej potrawie, a potem przed nimi lądują talerze z malutkimi porcjami danego zamówienia, czym dzieli się z pozostałymi współuczestnikami kolacji. Moim zdaniem bardzo przyjemna tradycja.
Resztę będę opisywać przy poszczególnych zdjęciach, abyście mniej więcej połapały się w mojej gadaninie ;)


Widok z okna hotelowego. Jak się przyjrzycie, zobaczycie palmy ;)



Wnętrze Sagrada Famillia

Wnętrze Sagrada Famillia

Widok z jednej z wież Sagrada Famillia

Widok z jednej z wież Sagrada Famillia



Sagrada Famillia w całej okazałości
Katedrę tę wykańczał sam Antonio Gaudi. Jak zresztą sporo budowli w Barcelonie. Bez niego Barcelona nie byłaby obecną Barceloną. Widzicie chyba, że kształt samej katedry jest dość intrygujący - Gaudi czerpał z natury - np. schody w katedrze są tak kręte jak wnętrze muszli.


Dziadki grają w bule ;)

Jedna z ulic Barcelony. Moją uwagę zwrócił budynek z wieżyczkami

Jeden z kolejnych projektów Gaudiego - Casa Mila

Na tle Casa Mila

Mamy podobnego koloru paznokcie ;)


Casa Batllo

W Casa Batllo - kolejnym projekcie Gaudiego









 

A tu trafiłyśmy na bieg tematyczny - o raku piersi


Pawilon van der Rohe


W Pawilonie van der Rohe







Ha! ;)

Dzielnica gotycka

Takie tam nad morzem ;)

W drodze do parku Guel. Nie wiem jak Wy, ale w takim miejscu schodów ruchomych to ja jeszcze nie widziałam ;)

Tańczę z torbą z Prmiarka ;)

Park Guel
 Muszę przyznać, że byłam nieco zawiedziona tym parkiem. Myślałam, że jest trochę więcej do zwiedzania i jest bardziej reprezentatywny. Tym czasem najpopularniejsza część to właśnie ta, gdzie zostało zrobione zdjęcie. Wyżej była już tylko dłuuugaśna ławka na dużym placu. Nie muszę chyba pisać, że i ten park został zaprojektowany przez Gaudiego?;)







Któraś z Was czytała "Katedrę w Barcelonie"? Podobno to tutaj rozgrywa się akcja powieści

Tak, tracą głowy dla blondynek ;)


Churros!
Camp Nou - spełniło się moje marzenie!













Mercat la Boqueria - czyli bazar :)
Na plaży ostatniego dnia


To koniec mojego długaśnego posta. Celowo nie wplatałam tu opowieści o tym jak dokładnie było w Barcelonie, żeby Was nie zanudzić. I tak przecież mało osób czyta takie długie posty ;)
Jeśli macie jakieś pytania lub prośby związane z tym postem - piszcie śmiało w komentarzach.

S.

72 komentarze:

  1. zazdroszcze wyjazdu, choć chyba inaczej sobie Barcelone wyobrażałam :P

    OdpowiedzUsuń
  2. wybrałyście świetny kierunek na podróż :)
    ja byłam Barceloną zachwycona, odnosząc się do miast, które wypisałaś w poście - w Rzymie nie byłam więc nie mam porównania, byłam za to w Londynie i faktycznie w porównaniu z Barceloną, Londyn wygrywa, a w Paryżu no cóż.. było tak sobie, dla mnie mocno przereklamowane miasto, Barcelona o niebo fajniejsza.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wybrały bilety lotnicze ;) to ich ceną najbardziej się kierujemy.
      W takim razie powinnam wybrać się do Paryża żeby sprawdzić czy faktycznie przereklamowany:)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też byłam w Barcelonie, chociaż o wiele bardziej podobał mi się Rzym ;)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam tam w podróży poślubnej w sierpniu wówczas był żar z nieba. ale Kocham to miejsce!! Mogłabym tam mieszkać na stałe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa, jak podróż poślubna to już zupełnie inaczej pewnie widziałaś Barcelonę niż ja ;)

      Usuń
  6. Bardzo ładne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczne zdjęcia, jednak do Hiszpanii w ogóle mnie nie ciągnie, wolałabym jakąś Azję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma inny gust ;) Chociaż Indiami bym nie pogardziła :)

      Usuń
  8. Piękne miasto, chciałabym się tam kiedyś wybrać ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię oglądać i czytać relacje z podróży :) I chociaż bardziej "czuję" skandynawskie klimaty, to urok Barcelony doceniam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie z kolei zupełnie do Skandynawii nie ciągnie. Mogłabym zobaczyć, ale nie koniecznie :)

      Usuń
  10. ale Ci dobrze było, super miejsca, świetne masz wspomnienia

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale pięknie <3 muszę sie tam wybrać na wiosnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak ja tęsknię za tym miastem! Nie znam cudowniejszego miejsca na ziemi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak? No proszę, mnie w takim stopniu nie zachwyciło. Może już za dużo widziałam?

      Usuń
  13. Chociaż nie wszystkie aspekty wyjazdu można zaliczyć do pozytywów, na zdjęciach Barcelona wygląda bardzo malowniczo :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne zdjęcia, widać że udało Wam się sporo zwiedzić :) Mam nadzieję, że kiedyś też uda mi się odwiedzić Barcelonę. Poznałam ją dzięki opisom Zafona i zapragnęłam zobaczyć na własne oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że w blogosferze znalazłam kolejną fankę Zafona ;)

      Usuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo fajna fotorelacja, wytrwałam do końca ;) I podoba mi się zdjęcie z Adą, jak siedzicie na schodkach w trampkach. Ma w sobie coś ;) A do samej Barcelony mnie jakoś nie ciągnie... hm?

    OdpowiedzUsuń
  17. ale wspaniałe zdjęcia, troszkę zazdroszczę :D

    OdpowiedzUsuń
  18. zazdroszczę! :) z chęcią bym wpadła do Barcelony :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam Barcelone, tak jak całą Hiszpanie :) Także zżera mnie zazdrość jak patrze na te zdjecia :D
    Ja chętnie poczytam jak się zabrać za organizację takiej wycieczki :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie w wolnej chwili:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie tylko Ty wyraziłaś taką chęć, więc nie wiem czy jest sens robić takiego posta ;)

      Usuń
  20. Siostra mojego R. mieszka w Barcelonie od trzech miesięcy - póki co, jest zachwycona :)
    Mam nadzieję, że w następnym roku uda nam się ją odwiedzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno mieszka się tam dość przyjemnie. Ale samo miasto wyglądem mnie nie zachwyciło, może dlatego, że trochę już widziałam ;)

      Usuń
  21. Kocham Barcelonę , mój drugi dom:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę?:) Mi wydawała się wcześniej bardziej magiczna niż w rzeczywistości. jestem trochę zawiedziona.

      Usuń
  22. Ja z miast które wymieniłaś byłam tylko w Paryżu, za to dwukrotnie.Za pierwszym razem bardzo mnie zauroczyła, za drugim ze względów osobistych podobało mi się duuużo mniej, ale ze względów wizualnych dużo bardziej :) Chociaż uważam że Wieża Eiffla jest mega przereklamowana i że kolejki, które się pod nią ciągną są straszne i zawsze byłam w strasznym szoku (na szczęście przewodnik wcześniej załatwiał grupowe i nie musieliśmy czekać), chociaż Luwr w ogóle mi się nie podobał, to było wiele innych zakątków, które po prostu pokochałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i oczywiście zapomniałam dodać że strasznie zazdroszczę Ci tej Barcelony, i że bardzo podoba mi się jak byłaś ubrana, szczególnie w tą mgiełkową bluzeczkę i tą w paski z neonowym szalikiem, ekstra!

      Usuń
    2. Też słyszałam głosy, że wieża jest przereklamowana. A jednak coś ludzi do Paryża ciągnie mimo że pdoobno ogromnie tam śmierdzi ;)
      Dziękuję :)

      Usuń
  23. Piękne zdjęcia! W Barcelonie byłam rok temu i wspominam ten wyjazd bardzo dobrze. Podobała mi się jej atmosfera i przepiękne budynki. W La Boqueria mogłabym zamieszkać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Atmosfera rzeczywiście pewna jest. Ale co kto lubi :)

      Usuń
  24. Chyba też mam takie zdanie o Barcelonie, ładnie ale jakoś zakochać się nie umiałam. Churros maczane w czekoladzie - bomba! Próbowałam odtworzyć w domu, bezskutecznie...tęskni mi się do tych smaków.
    Znam też świetną restaurację w Barcelone z open barem, gdzie kucharz na żywo robił nam krewetki, ośmiornice, małże czy kalmary a paella już nigdzie indziej nie smakowała jak tam. Menu del dia było za bodajże 9euro :)
    Ja znów polecam spać pod Barceloną w jakiejś nadmorskiej miejscowości, my wybraliśmy Calella, nie żałujemy, za 600euro mieliśmy full wypas majowy weekend w 2 osoby na 7 dni :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majowy tydzień oczywiście :D
      Ale zdjęcia mi przypomniały jak było fajnie :D

      Usuń
    2. Kurczę, musisz mnie jeszcze utwierdzać w przekonaniu, że churros maczane w czekoladzie jest świetne?:D Bu!
      O :) ja nie przepadam za owocami morza, ale jeśli ktoś lubi, to musiałaby to być dla niego niezła gratka! My z przyjaciółkami też korzystałyśmy często z menu del dia :)
      Wow! No tak, to jak w maju, nadmorska miejscowość ma sens :))

      Usuń
  25. Chętnie przeczytam o przygotowaniach. bo sama jakiś czas temu planowałam wycieczkę do Barcelony, ale skończyło się na kupieniu przewodnika :D Zdjęcia bajeczne, jak i całe to miasto :) Polecam francuski film Smak Życia, jego akcja dzieje się właśnie w Barcelonie, po nim zaraziłam się tym miastem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie za jakiś czas taki post przygotuję, bo jak widzę zgłosiło się kilka chętnych :)
      Dzięki, wygoogluję sobie!

      Usuń
  26. Cudowne zdjęcia :) Zazdroszczę przygody :)

    OdpowiedzUsuń
  27. zazdroszczę wyjazdu do Barcelony. Marzę, zeby kiedyś tam polecieć :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Piękne miasto :) Na liście moich miejsc do zwiedzania na drugim miejscu :) Tuz za Paryżem :) Kocham takie klimaty, bardzo podobne do południa Francji :) Czekam na post ze szczegółami wyjazdu :)
    p.s. A Londyn wcale nie jest taki cudowny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie z kolei do Paryża szczególnie nie ciągnie, bardziej właśnie do Paryża. Jak widać kto co lubi :)
      A post będzie, jak widzę, niektóre z Was zainteresowały się tematyką, więc czemu mam Was nie "uszczęśliwić";)?

      Usuń
  29. Katedra z pierwszych zdjęć zawsze powoduje u mnie szybsze bicie serca :))

    OdpowiedzUsuń
  30. Z przyjemnością obejrzałam i przeczytałam cały post, koniecznie napisz jak taki wypadzik zorganizować. Ja co prawda panicznie boję się lotu samolotem, ale może kiedyś wreszcie się odważę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko też się boję, choć latanie co roku zminimalizowało mój strach. Warto się przemóc, inaczej może Ci umknąć to, co najpiękniejsze ze świata :)

      Usuń
  31. Bardzo miło wspominam pobyt w Barcelonie i choć nie porwała mnie tak jak Londyn, to i tak chętnie tam wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakoś mam ambiwalentny stosunek do Barcelony. Z jednej strony podobało mi się, ale z drugiej nie było tego "wow".

      Usuń
  32. super wycieczka, fajnie się oglądało fotki :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Trochę już minęło od Twojego postu, ale z racji że kocham Barcelonę to trafiłam ;) Chciałam Ci tylko powiedziec, że katedra, którą masz na zdjęciu to nie jest ta budowana w Katedrze w Barcelonie. Ta opisywana w książce to Santa Maria del Mar i to tak naprawdę kościół. Jest usytuowany bliżej morza i tak trochę schowany między budynkami.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za informację. Ja bazowałam tylko na tym co powiedziała przyjaciółka :) Sama książki nie czytałam. Pozdrawiam!

      Usuń
  34. Ojej, ile wspomnień wywołałaś tym postem! Dla mnie Barcelona zawsze będzie takim magicznym miejscem, planuję do niej powrócić. I muszę przyznać, że z miast które dotąd widziałam, to właśnie ona zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Nie wiem czy znaczenie miało to, że byłam tam latem, ale klimat był cu-do-wny!
    Zostało mi tam jeszcze kilka rzeczy do zobaczenia (choć ostatnio spędziłam tam 6 dni), dlatego muszę, koniecznie muszę tam wrócić! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam Ci przypomnieć o Twoich wspomnieniach z Barcelony :) Na mnie wrażenia zbytniego nie zrobiła, ale jak tak sobie myślę, to pewnie w lato byłoby inaczej. Ten klimat kawiarenek i siedzenia w nich wieczorem... Jakieś nocne wypady. Myślę, że mogłoby być bardziej magicznie.
      6 dni to sporo! Ciekawa jestem co jeszcze zostało Ci tam do zobaczenia i co już widziałaś :)

      Usuń

Jeśli masz zamiar zostawić w komentarzu reklamę swojego bloga bez skomentowania w sensowny sposób posta, to nie licz na to, że do Ciebie zajrzę ;) Szanuję pracę innych i chciałabym, aby szanowano moją :)





SZABLON BY: PANNA VEJJS.