Gruszka, granat i winogrono zimą?

niedziela, 24 listopada 2013
Jakiś czas temu dostałam w wielkiej pace od Pań Erisek produkty z Laboratorium Kosmetycznego dr Irena Eris. Jednymi z produktów, które w niej znalazłam były żele pod prysznic Lirene. Już raz Panie Eriski obdarowały nas jednym z żeli - z oliwką i mango, który dla wielu dziewczyn stał się umilaczem codziennych pryszniców. Ja też go polubiłam, aczkolwiek nie zapałałam do niego aż tak gorącą miłością. Jednak doceniłam. Czy doceniłam też kolejne żele pod prysznic z gruszką, granatem i winogronami?


Od razu zaznaczę, że gruszkę już wykończyłam, natomiast granat i winogrono są jeszcze w użyciu.
Ponieważ żele mają praktycznie ten sam design i wygląd (różnią się tylko kolorami), pokażę zdjęcia jednego z nich. 



SKŁAD: 

KUSZĄCA GRUSZKA

SOCZYSTE WINOGRONA - Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Sodium Laureth - 5 Carboxylate, Polyquaternium-7, Propylene Glycol, Vitis Vinifera Extract, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Hydroxycitronellal, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid, CI 19140, CI 42090
RAJSKI GRANAT Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Sodium Laureth - 5 Carboxylate, Polyquaternium-7, Propylene Glycol, Punica Granatum Extract, Parfum, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid, CI 16185, CI 16255.

OPAKOWANIA: opakowania żeli Lirene nie zmieniły się od czasu, gdy recenzowałam w/w żel z mango. Nadal są to smukłe, praktycznie przezroczyste butle o pojemności 250ml z dość minimalistycznymi aplikacjami. Opakowanie otwieramy poprzez podniesienie wieczka do góry  jak w poprzednim przypadku - mamy w tej kwestii pewne ułatwienie w postaci zagłębienia na kciuk. Po otworzeniu butelki naszym oczom ukazuje się dość mały otwór, przez który wypływa kosmetyk - mamy pewność, że nie wylejemy go zbyt dużo.


KOLORY: kolory żeli widać w opakowaniu - gruszka to miodowy kolor, granat - czerwony, winogrona - jasnozielony.

KONSYSTENCJA: żele mają konsystencje typową dla tego typu specyfików - dość gęstą. Mi osobiście przypomina to jeszcze niezsiadłą galaretkę ;) Tyle ile nalejemy na dłoń, tyle na niej nam go zostaje - kosmetyk nie wylewa się z dłoni przed jego aplikacją na ciało.

WYDAJNOŚĆ: żele te są dość wydajne, ale biorąc pod uwagę fakt, że stosuję je na zmianę z innymi, moje spostrzeżenia mogą nie być miarodajne. Przy wymiennym stosowaniu ok. 3 żeli na raz (jedne z większą częstotliwością, drugie z mniejszą - w zależności od kaprysu;) ) gruszkowy żel wystarczył mi na miesiąc.

DZIAŁANIE: żaden z żeli nie wysuszył mi skóry, aczkolwiek po umyciu mile widziana jest nawilżenie skóry np. balsamem. Nie podrażniły mnie, nie wywołały reakcji alergicznych. Pienią się w mojej opinii średnio, ale żeby czuć się czysta, nie potrzebuję ton piany w kabinie prysznicowej ;) Każdy z żeli wywołał na mojej skórze uczucie odświeżenia.


  ZAPACHY

Kusząca gruszka - słodki, gruszkowy zapach wzbogacony o jabłko i morelę. Co fajne, naprawdę przypomniał mi gruszkę! Chociaż nie przepadam za tymi owocami, bardzo miło było mi myć nim ciało.

Rajski granat - niestety zapach ten nie przypadł mi zbytnio do gustu. Spodziewałam się raczej pięknego zapachu granatu jak w balsamie z granatem Lirene Intensywna Regeneracja (czerwone opakowanie), który kiedyś używałam, niestety zawiodłam się. Woń wydaje mi się bardziej jak mdłe landrynki i moim zdaniem zupełnie nie przypomina tamtej woni. Hmm, a w końcu to ta sama firma ;)

Soczyste winogrona - tego żelu jak na razie użyłam najmniej, gdyż wcześniej w ruch poszły w/w. Tak sobie myślę - nic dziwnego, że zapach tego kosmetyku spodobał mi się najbardziej! W końcu winogrona, zwłaszcza zielone uwielbiam! Żel jak w przypadku poprzednich ma słodki zapach i wyczujemy w nim landrynkową woń winogron. Według mnie coś pięknego <3

Wszystkie zapachy utrzymują się przez jakiś czas w łazience, żaden nie utrzymuje się na skórze.

DOSTĘPNOŚĆ/CENA: produkty Lirene znajdziecie w większości drogerii oraz supermarketów, dlatego miejsc do wyboru tych żeli macie mnóstwo. Za żel 250ml zapłacimy 8zł.

CZY KUPIĘ PONOWNIE? Aktualnie mam w zapasach mnóstwo żeli Bath&Body Works oraz Balea, dlatego chwilowo nie, ale jak już skończę zapasy, to chętnie.


S.

Produkty otrzymałam w ramach współracy od Laboratorium dr Irena Eris. Fakt współpracy nie wpłynął na moją opinię.

44 komentarze:

  1. Jestem ciekawa który mi się spodoba, jeszcze ich nie używałam ;) Chyba zabiorę się za winogronka w pierwszej kolejności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Winogrona są według mnie zdecydowanie najlepsze!

      Usuń
  2. zapach gruszki mmm :)) uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. granat najbardziej mi się spodobał, mam jeszcze resztkę winogrona, ale chyba nie wykończę w tym miesiącu

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdybym nie miała wielkich żelowych zapasów to bym chyba wykupila wszystkie gruszki z drogerii:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Te żele są od dawna na mojej liście zakupów. Wszystkie zapachy mega mi się podobają i kiedy będę już na wykończeniu moich zapasów żelowych kupię wszystkie 3, bo nie potrafię się zdecydować na jeden zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wąchałam ostatnio winogrono, ale ostatecznie do koszyka nie wpadło. Chociaż jeszcze na pewno się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Od dawna mnie kuszą, ale jakoś nie mogę ich spotkać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to? Powinny być w każdej drogerii sieciowej:)

      Usuń
  8. Gruszkę mam ochotę wypróbować, soczyste zapachy dużo wolniej mi się nudzą :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojj sądze, że Rajski granat spodobałby mi się na pewno :) Lubię takie zapachy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Balsam Intensywna Regeneracja nie ma w sobie ekstraktu z granatu (za to ma olej z pestek brzoskwini), ani nawet nie miał nim pachnieć, więc nie wiem skąd takie porównanie :) Tak czy inaczej, lubiłam jego zapach :)

    Tych żeli jeszcze nie używałam, ciągle chcę im zrobić lepsze i lepsze zdjęcia ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie może pomyliłam balsamy, ale akurat tego jestem pewna, że kilka lat temu używałam balsamu z granatem z Lirene, właśnie w czerwonym opakowaniu. Być może już go wycofali.

      Hehe, a po co Ci aż tak perfekcyjne ich zdjecia?:D

      Usuń
  11. Często przyglądałam się tym żelom, ale do tej pory się jeszcze nie skusiłam i sama nie wiem czemu ;()

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam wszystkie trzy i chyba też granat mi najmniej pasował ;p

    OdpowiedzUsuń
  13. Pewnie spróbuję ;)
    http://kasia-chocolate-and-chili.blogspot.com/#_=_

    OdpowiedzUsuń
  14. Też za gruszkami nie przepadam, chyba że w różny sposób przetworzonymi. Dlatego żel o tym zapachu mógłby przypaść mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  15. a ja pewnie spróbowałabym "rajski granat" ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie miałam żadnego nigdy, ale widzę że zapachy mają fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  17. oj myślę, że tez najbardziej polubiłabym wersję winogronową ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Aktualnie używam wersji winogronowej i jestem nią zachwycona :D Zwłaszcza, że dorwałam ją w Rossie na CND :P

    OdpowiedzUsuń
  19. lubię ta firmę powąchałabym gruszeczki :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. najchętniej bym gruszki spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam od groma zapasów, ale z przyjemnością bym je wypróbowała. Zwłaszcza wersję gruszkową :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wersja z gruszką kusi mnie bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mnie sie właśnie gruszka spodobała najbardziej :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak w Rossie będzie promocja na te żele, to może się skuszę na któryś z zapachów. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. zapachy nie moje więc się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  26. uwielbiam takie owocowe żele, zimą przypominają mi lato ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja totalnie nie przywiązuję wagi do żeli, mogłabym się myć całe życie Białym Jeleniem i nie zauważyłabym różnicy:P

    Rycynowy przyciemnił mi odrobinę włosy, ale bardzo dobrze je nawilżał. Niektóre dziewczyny skarżą się na puch, u mnie nic takiego nie miało miejsca, ale wiadomo - każdy musi znaleźć swojego faworyta. Mi bardzo podpasował:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, ja z kolei jakoś nie moglabym obejść się bez przyjemnych aromatów w lazience :)

      Oj, wolałabym jednak, żeby olej nie przyciemniał mi włosów tylko raczej rozjaśniał ;)

      Usuń
  28. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłoby miło, abyś jednak przeczytała i skomentowała posta zamiast od razu zapraszać do swojego projektu.

      Usuń
  29. mam ich teraz kilkanaście, ale tych jeszcze nia miałam:)

    OdpowiedzUsuń
  30. ciekawa recenzja

    obserwuje i licze na to samo
    www.sotheemily.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar zostawić w komentarzu reklamę swojego bloga bez skomentowania w sensowny sposób posta, to nie licz na to, że do Ciebie zajrzę ;) Szanuję pracę innych i chciałabym, aby szanowano moją :)





SZABLON BY: PANNA VEJJS.