Wibo puder z jedwabiem i wit. E

Mam swoich ulubieńców w kategorii pudry - pewnie niektóre z Was wiedzą, że jest to Synergen oraz Maybelline Dream Matte Powder (zresztą, obydwa poznałam dzięki poleceniu mojej blogowej koleżanki Karotki. Ale szczerze mówiąc, gdybym nie miała moich faworytów, być może skłaniałabym się ku pudrowi z jedwabiem i wit. E Wibo.



OD PRODUCENTA:

Prasowany puder do twarzy

  • wygładza i nadaje skórze jedwabistą gładkość
  • maskuje niedoskonałości, nie pozostawia smug
  • zapewnia wyjątkową trwałość przez wiele godzin

Puder z bogatą formułą zawierającą minerały oraz wit.E nadając skórze zdrowy i naturalny wygląd.  Cera jest odpowiednio nawilżona. Przeznaczony do  każdego rodzaju skóry z uwzględnieniem osób o wrażliwej cerze i skłonnościach do problemów skórnych. Łatwo się aplikuje za pomocą dołączonej do produktu gąbeczki. Nie pozostawia smug i zapewnia wyjątkową trwałość przez wiele godzin.

Dostępny w odcieniach: nr 2,4,5,6.



OPAKOWANIE: kwadratowe o zaokrąglonych bokach, czarne, plastikowe. Wieczko przezroczyste, otwierane ku górze. W środku znajdujemy puder prasowany, po podniesieniu drugiej części - lusterko wraz z gąbeczką.

KOLOR: ja posiadam odcień nr 5.Na swatchu może wydawać się prawie biały, jednak idealnie stapia się z moją jasną cerą.


KONSYSTENCJA: jest to puder prasowany, do nabierania używam jednak pędzla, a nie dołączonej do pudru gąbki. Robię to już z zasady, bowiem uważam, że żadna gąbeczka nie nałoży dobrze pudru jak zrobi to pędzel (w moim przypadku pędzel do pudru ecotools). Gąbeczka sprawdza się przy awaryjnych sytuacjach, np. gdy nie mamy możliwości operowania pędzlem, a chcemy dość dyskretnie poprawić makijaż.

TRWAŁOŚĆ: czyli cecha kluczowa dla pudru. Niestety nie matuje on tak dobrze, jak wyżej wymienieni ulubieńcy, jednak wystarczająco, żebym przez dwie godziny nie świeciła się jak żarówka. Pudru musiałam jednak używać znacznie częściej w ciągu dnia niż lepiej matujących Synergen czy Maybelline.

DZIAŁANIE: nie podkreśla suchych skórek, ale nie przesadzałabym z tą jedwabistą gładkością, o jakiej zapewnia producent. Ot, kolejny puder, który czuć jak przesunie się ręką po buzi. Niestety nie maskuje on niedoskonałości w postaci np. krostek, co robi właściwie jedynie korektor. Z wyjątkową trwałością przez wiele godzin również się nie zgodzę, ponieważ po ok. dwóch godzinach musiałam ponownie sięgnąć po niego, aby poprawić makijaż (od razu nadmienię, że moja cera to cera mieszana).


DOSTĘPNOŚĆ/CENA: drogerie Rossmann, 12zł/5g.

Podsumowując, puder byłby dla mnie dobry i nie różnił się od innych, które używałam wcześniej, gdybym nie odkryła dzięki Karotce Synergenu i Maybelline. Wibo z jedwabiem i wit. E skierowany jest raczej dla osób, które nie potrzebują silnego zmatowienia cery oraz nie borykają się z jej silnym przetłuszczaniem. Prawdopodobnie sięgną po niego również osoby, które celują w niższą półkę cenową jeśli chodzi o kosmetyki. Puder nie jest zły, ale nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak w/w.

Miałyście? Jak się u Was sprawdził? Wszelkie komentarze mile widziane:)

S.

27 komentarzy:

  1. Hmm czyli nie dla mnie on! Zostaję przy sprawdzonych ulubieńcach ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że jest tylko przeciętny, chociaż przy mojej cerze mógłby się sprawdzić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam go jako puder "do torebki" żeby poprawiać się na uczelni i w ciągu dnia i był ok, ale w domu makijaż zawsze wykonywałam moim ulubieńcem Rimmel Stay Matte ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś jak byłam młodsza to go używałam, nr.5 ;) Pięknie pachnie i zaraziłam go koleżanke, która chyba do dziś go używa. Ja przeniosłam się na puder sypki i w kamieniu rimmela ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. przy mojej tlustej cerze sie nie sprawdzi

    OdpowiedzUsuń
  6. Kupiłabym go, bo potrzebuję jakiegoś niezbyt drogiego pudru do torebki. Nie wiem jednak czy jest sens, skoro jak piszesz, nieszczególnie matuje. Też mam skórę mieszaną ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też jakoś nie poczułam się zachęcona, choć nie lubię matowego wykończenia. Mam swoje ulubione proszki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. No nie wiem, nie jestem przekonana ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. nie miałam nigdy, ja używam Rimmela Stay Matte i sypkiego z Inglota ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. puder raczej nie dla mnie, jestem zwolenniczką długiego i porządnego matowienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakoś nigdy na niego nie zwróciłam uwagi...

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam, i jakoś mnie do niego nie ciągnie. Używam pudru sypkiego na dzień dzisiejszy :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też lubię puder Synergen :) Na ten Wibo raczej się nie skuszę

    OdpowiedzUsuń
  14. Moim ulubionym pudrem jest Max Factor Creme Puff. Miałam już kilka innych pudrów ( łącznie z Synergen ), ale żaden jeszcze nie pobił Max Factor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używałam go dłuuugo, jeszcze w LO, ale znudził mi się i chyba skóra mi się do niego przyzwyczaiła. Chwaliłam go sobie.

      Usuń
  15. Też już mam ulubieńców w tej dziedzinie, więc puder Wibo jakoś mnie wybitnie nie kręci :) Lubię Stay Matte z Rimmel :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ja już kilkakrotnie sięgałam po niego do szafy WIBO i zawsze odkładałam, bo przypominało mi się, że no przecież mam jeszcze swój z Golden Rose. Może kupię, do poprawek makijażu w ciągu dnia, drogi nie jest, przetestować na własnej skórze warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie masz cery ze skłonnością to nadmiernego przetłuszczania się, to polecam :)

      Usuń
  17. Mam ten puder w tym samym odcieniu co ty (5) i mój jest dużo ciemniejszy i posiada pomarańczowe tony, dziwne...

    OdpowiedzUsuń