Kulturalne podsumowanie kilku miesięcy

Hej!

Oj, jakoś nie po drodze mi ostatnio było do książek, a tym bardziej do filmów. Spowodowane było to w dużej mierze brakiem czasu przez sesję, a później praktyki. Dlatego też stwierdziłam, że z podsumowaniem kulturalnym poczekam aż zbierze się trochę do opisania.

Książki

Maria Czubaszek, Każdy szczyt ma swój czubaszek
Podczas lutowego pobytu w Krynicy Górskiej (kaaawał czasu temu) miałam okazję uczestniczyć w wieczorku z panią Marią Czubaszek. Początkowo podchodziłam do niego dość sceptycznie, ale moja mama bardzo tę kobietę lubi dlatego razem z tatą towarzyszyliśmy mamie. Szczerze mówiąc dawno nie ubawiłam się tak jak wtedy! Pani Maria mimo solidnego wieku tryska humorem, a do tego ma dość zdrowe poglądy (no, pomijając może niektóre, ale to już raczej jej dziwactwa). Dziwi mnie tylko fakt, że rozmawiając o tylu sprawach bez wstydu, do operacji plastycznych już się nie przyzna. A przecież same papierosy nie wygładziły jej zmarszczek ;) Ale powracając do książki - dość długo czekałam na nią w bibliotece, ale opłacało się. Czytałam ją z wielką przyjemnością, optymizm pani Marii do świata jest naprawdę zaraźliwy! I do tego widać, że to silna kobieta. Taka była i taka jest. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie z Was będą chciały sięgnąć po tę pozycję, chociażby z takiego względu, że wiele z Was może jej nie znać, ale te, które wiedzą kto to, uważam, że spokojnie mogą zaczytać się w tej książce.

Łukasz Modelski, Dziewczyny wojenne
Tę pozycję kupiłam wraz z Kobietami Dyktatorów 1 i 2 w promocji na stronie Znaku. W pierwszej kolejności zabrałam się za tę książkę, ponieważ sama od małego słyszałam od babci, która przeżyła Powstanie Warszawskie i była w tym czasie na warszawskiej Pradze wiele historii związanych zarówno z samym powstaniem jak i z II wojną światową. Moja babcia może nie miała aż tak ważnych zasług dla chociażby łącznictwa, ale też swoje przeżyła. Książka ta była dla mnie kopalnią wiedzy o kobietach takich jak moja babcia, które z wielką odwagą służyły Polsce w mniejszym lub większym stopniu. Przyznam, że nie skończyłam jeszcze tej książki, ale jestem już prawie na jej końcu, toteż pozwoliłam sobie tu o niej napisać.

Filmy

Film zrealizowany był na podstawie pierwszej części trylogii Stieg'a Larsson'a "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet". Podobno wersja skandynawska jest lepsza, ale ja sięgnęłam po amerykańską przez... Daniela Craiga. Co ja na to poradzę, że zakochałam się w odgrywanej przez niego postaci James'a Bond'a?:D W każdym razie nie zawiodłam się, Craig nie jest taki władczy i męski jak w Bondzie, jednak wciąż ma coś z tego swojego uroku. Ale nie o nim miałam... Sam film utrzymany jest w dość mrocznej konwencji, tak samo zresztą jak książki. Według mnie dziewczyna grająca rolę Lisbeth idealnie oddała kreację autora, mimo wszystko ja jakoś nie przepadam za tak chudymi dziewczynami i mam nawet jakiś wstręt do takiej urody;) Film trzyma w napięciu, ale wiedząc co jest w ksiażce już nie tak bardzo. To, co podobało mi się w filmie to konieczność skupienia się na fabule. Lubię oglądać filmy, w których trzeba myśleć, a nie wszystko podane jest na tacy. Generalnie polecam zarówno fanom Larssona jak i tym, którzy książki nie czytali.

Mój tydzień z Marilyn to opowieść oparta na faktach. Młody chłopak zostaje asystentem reżysera i zupełnie przypadkiem trafia na plan, gdzie jedną z głównych ról ("Książę i aktoreczka") gra Marilyn Monroe. Chłopak spędza tydzień z MM poznając ją i zakochując się w niej. Pozornie wydaje się, że MM wykorzystuje chłopaka. Aktorka ukazana jest w filmie tak jak postrzegała ją większość - jako głupiutką, wciąż jeszcze wewnętrznie małą dziewczynkę (a według scenariusza, miała wtedy 30 lat) przeżywającą wieczne zawody. Oglądając ten obraz mamy też wrażenie, że kobieta ma problemy psychiczne. Ten film również niejako daje do myślenia, bo wciąż nikt do końca nie wie jaka była ta blondwłosa bogini seksu. Najbliżsi uważali ją za osobę mądrą osobę o bogatym wnętrzu, inni zaś za słodką idiotkę. Chyba nigdy nie dowiemy się jak było naprawdę i co w duszy grało Monroe. Chyba tyle, że świat nie potrafił jej zrozumieć, albo trafiała na osoby nierozumiejące jej. Warto zagłębić się w jej postać chociażby oglądając ten obraz.

Ostatnim filmem jaki udało mi się obejrzeć w tym miesiącu był Coyote Ugly, czyli po polsku - Wygrane marzenia. Tak, to w tym filmie swój debiut miała Iza Miko ;) Właściwie trafiłam na ten film przypadkowo, mając włączony tv wieczorem. I tak się wciągnęłam... Nie jest to film wysokich lotów, właściwie opowiada praktycznie o tym samym co pozostałe komedie romantyczne. Dziewczyna przyjeżdża do NY mając nadzieję na wielką karierę, ale wstydzi się śpiewać piosenki, które pisze. Na swojej drodze spotyka chłopaka, który stara się jej pomóc. Oczywiście zakochują się w sobie i w filmie nie brakuje wielu romantycznych scen. Jak wiadomo wszystko dobrze się kończy, a z filmu pozostaje jedynie... Piosenka, która swojego czasu była dość popularna w radiu.

I tradycyjnie zapytam o Wasze typy książkowe oraz filmowe z minionego miesiąca. Macie coś do polecenia?:)

S.

22 komentarze:

  1. Mnie się film Dziewczyna z tatuażem podobał ale książki nie czytałam..serdecznie nie lubię filmów w typie "wygrane marzenia". Chętnie sięgnę po "Czubaszka" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka lepsza :) a ja czasem lubię obejrzeć sobie coś lekkiego, jak komedie romantyczne :)

      Usuń
  2. Książkę Czubaszek i Andrusa z pewnością przeczytam.
    "Dziewczynę z tatuażem" oglądałam już dawno i bardzo mi się ten film podobał.
    Książka również, zresztą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że książka jednak lepsza, ale chyba tak zazwyczaj bywa :)

      Usuń
  3. Fajnie, ze mi przypomnialas o Tygodniu z Marlin, bo jeszcze nie widzialam, a bardzo chcialam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że na coś się przydałam ;)

      Usuń
  4. Muszę w końcu oglądnąć "Dziewczynę z tatuażem";)

    OdpowiedzUsuń
  5. w mnie po ostatnim weekendzie serialowo bardziej niż filmowo - Sherlock tak mnie pochłonął że obejrzałam 2 serie w 2 dni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a ja jakoś wolę seriali nie zaczynać, bo jak zacznę to się wciągam i nie robię nic innego ;)

      Usuń
  6. Wstyd się przyznać, ale mój lipiec był totalnie antykulturalny. Nie miałam czasu kompletnie na nic, ale jutro idę sprawić sobie czytnik do e-booków więc nadrobię wszelkie zaległości :) A z lekkich komedii, które naprawdę śmieszą polecam Hot Chick ( pewnie już widziałaś, wiele razy leciało w tv ). Film może nienajwyższych lotów, ale są momenty, że chciałoby się zlać ze śmiechu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja też w lipcu byłam kulturalnie zacofana. Zresztą wygląda na to, że sierpień też tak mi minie. Ale 'Czubaszka' chętnie przeczytam.

      Usuń
    2. Dziewczyny, nadrobicie! ;)
      Kaczmarta, chyba nie kojarzę Hot Chick, zaraz wygoogluję. Dzięki!

      Usuń
  7. Szkoda, że posty kulturalne mają mniejsze zainteresowanie niż te kosmetyczne ,tak patrzę po ilości wypowiedzi pod notką stąd takie stwierdzenie..a szkoda bo pomysł na posta ambitny,ciekawie sie czyta i można równiez być gadułą w komentarzowej dyskusji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, łatwiej skomentować posta z lakierem niż wypowiedzieć się na temat książek czy filmów ;)

      Usuń
  8. A ja obecnie czytam książkę przygodowo historyczną 'Szyfr Blackstone'a', kupiłam ją na marketowej wyprzedaży:) Filmowo jestem do tylu ostatnim czasem:(

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystkie 3 filmy znam i uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Coyote Ugly uwielbiałam chyba jeszcze w podstawówce albo na początku gimnazjum! Kolega miał ten film na VHS i katowaliśmy go non stop! Zresztą to po tym filmie LeeAnn Rimes stała się bardziej znana. Kto dziś nie zna Can't Fight the Moonlight :))

    Dziewczynę z tatuażem obejrzałam dopiero kilka dni temu i owszem podobało mi się, ale jednocześnie mam wrażenie, że intryga dotycząca Vangerów to taki film w filmie. Niezbyt podobało mi się tak mocne oddzielenie tego wątku od wątku wrobienia Blomkvista czy jak mu tam było ;)

    Dziewczyny Wojenne przeczytałam już jakiś czas temu i byłam zachwycona. Historie tych kobiet były dla mnie szalenie wciągające!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak?:D Ja ilekroć widizałam teledysk lub słyszałam piosenkę chciałam ten film obejrzeć, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze (jak z wieloma rzeczami:P). Noo, piosenka jest naprawdę fajna, do tej pory ją lubię :)

      Ja powiem Ci, że w pewnym momencie poplątałam się w wątkach...

      Ja właśnie je kończę i jestem pod wielkim wrażeniem!

      Usuń
  11. "Dziewczyny wojenne" wrzucam na swoją książkową listę, lubię takie książki :-)

    OdpowiedzUsuń