Denko, dno dna... Wodorosty... itd :D

środa, 10 lipca 2013
Hej!

Ostatnio pewnie przestraszyłyście się nieco ogromem moich nowości zakupowych, a dziś możecie ukoić swoje skołatane nerwy i zobaczyć, że jednak też coś zużywam :D



Pielęgnacja

Chyba jak zwykle najwięcej zużywam pielęgnacji ;)


Maseczki to coś, co używam zupełnie sporadycznie, a mimo to mam ich trochę w zapasach. Jak sobie przypomnę i mam czas, to staram się nakładać coś dla poprawienia kondycji skóry. Na zdjęciu widzicie nawilżającą maseczkę AA - spektakularnego efektu nie zauważyłam, aczkolwiek przyjemnie nawilża buzię. Do masek Starej Mydlarni byłam nastawiona dość sceptycznie, zwłaszcza czekoladowej, kawowej itp. Postanowiłam wypróbować i stwierdzam, ze jest naprawdę... Apetyczna :D No kurde, ta maska pachnie jak prawdziwa czekolada! A żeby tego było mało, nawet wygląda jak ten brązowy smakołyk! Ale dosyć o wrażeniach estetycznych, jeśli chodzi o kosmetykę, to stwierdziłam, że ładnie zmatowiła mi cerę.

Ostatnia maska na zdjęciu (idę jakoś nie w zgodzie z kierunkiem zegara:D) to maska i peeling DAX do stóp. O ile maska zmiękczająca jest fajna i rzeczywiście skóra na piętach była miękka, to peeling nie należy do najlepszych zdzieraków.


Szampon borowinowy Bingo Spa opisywałam TU. Otrzymałam go w ramach współpracy z firmą i z tego co czytałam na wielu blogach, nie tylko mi nie przypadł do gustu. Przede wszystkim na początku bardzo przeszkadzał mi zapach - jakby jakaś stara woda kolońska. Potem przyzwyczaiłam się i stosowałam ten szampon raz w tygodniu by oczyścić włosy. Generalnie częstszego stosowania ziołowych szamponów nie polecam, bo można nabawić się podrażnionego skalpu, bądź łupieżu. W każdym razie nie zachwycił mnie i na pewno do niego nie powrócę.

Olejek arganowy Marion przeznaczony do włosów używałam do końcówek. Jest dość ok, zabezpieczał końcówki przed gorącym strumieniem suszarki i rozdwajaniem. Mimo to raczej wrócę wkrótce do jedwabiu, który zdecydowanie bardziej mi odpowiada.

Olejki Alterra migdałowy i granat & avocado - dzięki olejowaniu paznokci wykończyłam olejek w starej wersji. Z kolei olejek migdałowy jest chyba moim ulubionym i sądzę, że będę go często używać do olejowania pazurków (kończę już kolejną butlę). Szkoda tylko, że olejki są tak drogie.

Olejek do twarzy Orientana róża japońska i szafran - recenzowałam go TU. Ta forma oczyszczania twarzy przypadła mi do gustu w zimie, kiedy olejek swym ciepłem otulał moją skórę. Jak zrobiło się gorąco, używałam go coraz mniej i w ostatecznym rozrachunku używałam do mieszanki olejków do paznokci. Nie kupię raczej tego produktu, bo forma olejowania twarzy średnio przypadła mi do gustu.


Żel malinowy Balea - kupiłam go jeszcze w zeszłym roku podczas pobytu w Budapeszcie. Generalnie żałuję, że do naszej dyspozycji nie ma sklepu DM. W żelach Balea po prostu się zakochałam i jak zużyję trochę zapasów to na pewno zaopatrzę się w kilka.

Pianka do mycia rąk Bath & Body Works Coconut lime verbena - ta pianka chyba najmniej przypadła mi do gustu spośród wcześniej używanych. Ale wybaczam jej to, bo w piankach do rąk BBW jestem równie zakochana jak w żelach Balea.

Zmywacz do paznokci Isana (zielony) - przez długi okres czasu zmywacze Isany były moimi ulubionymi. Niestety po pewnym czasie zauważyłam, że dość mocno przesuszają mi skórki oraz płytkę paznokcia. Na razie nie kupię, obecnie używam Sensique i jestem zadowolona. Chętnie wypróbuję też zmywacz Essence.


Micel Bioderma Sensibo (różowy) - blogosfera zachwyca się nim, a ja mam do niego stosunek neutralny. Właściwie to przy demakijażu sprawuje się u mnie jak micele Lirene. Pewnie kiedyś do niego wrócę.

Krem matujący Lirene - o ile na początku dobrze mi się z nim współpracowało, to później niestety powodował bolesne gule na brodzie. Odstawiłam go i nie chcąc, aby się zmarnował, smarowałam nim stopy przed spaniem ;)

I na koniec jeden element pielęgnacyjny oraz kolorówka...


Revlon colorstay odcień Buff - bardzo lubiłam ten podkład i nie wykluczam, że do niego wrócę. Niestety w zimie zaczął podkreślać mi suche skórki na twarzy, dlatego odstawiłam go na rzecz Lily Lolo. Sięgnęłam po niego ponownie na wiosnę jak już zrobiło się ciepło i... Na nowo służył mi tak dobrze jak przed zimą.

Krem do rąk L'Occitane - ta wersja kremu z masłem shea bardzo dobrze nawilża dłonie i co dość ważne - wystarczy zaledwie mała kropka kremu na dłoni, aby odżywić je całe.

Essie Good to go wysuszacz - do tego pana wiem, że będę wracać często. Jest to moja chyba już 3-cia butelka.

I na tym skończę moje czerwcowe denko. Miało pojawić się wcześniej, ale w związku z tym, że obecnie do 16-17 siedzę na praktykach, a później zajmuję się domem, jest dopiero dziś :)

S.

48 komentarzy:

  1. ja mialam revlon jest za cięzki i wysypke po nim mam brrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, każdy ma inny typ cery :) ale może po prostu wybrałaś wersję dla tych z tłustą cerą, zamiast dla tych z suchą? Moze dlatego tak wyszło.

      Usuń
  2. kremik L'Occitane jest bardzo fajny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedynie z Twojego denka miałam Revlon i również u mnie spisywał się rewelacyjnie - kiedys znów po niego sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. poszalałaś w tym miesiącu xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, bo zakupów też było sporo :D

      Usuń
  5. Oj sporo tego! Ja się właśnie za dewnkowanie zabrałam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię ten krem do rąk od L'Occitane:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Poszalałaś, poszalałaś :) Też uwielbiam że le Balea, Identyczne zdanie mam ze zmywaczem Isana - kiedyś go używałam zawsze, później mała przerwa na inny zmywacz i jak do niego wróciłam to moje skórki zrobiły się straszne. Z micela z Biodermy jestem bardzo zadowolona. Miałam już chyba trzy wielkie butle. teraz używam tego z Tołpy i praktycznie tak samo się sprawuje. Revlon kiedyś tez był moim podkładem nr 1 - używałam go bardzo długo, a później coś mu się stało i zaczął mnie zapychać - odstawiłam, ale wrócę do niego na pewno :) Ale się rozpisałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, rozpisałaś się, rozpisałaś, ale ja lubię jak koś się tak rozpisze:D
      Ja dziś kupiłąm zmywacz Essence, też podobno jest dobry. Micela z Tołpy mam w zapasach, kupiłam za 10zł w Hebe :D

      Usuń
  8. Denko fajnie :) Bioderma Sebium to moje KWC, ale rozumiem dlaczego tyle osób lubi wersję podstawowa. Jest okay jest bardzo popularna tylko przeważnie zbyt drogą. Ja nie lubię jej aż tak bardzo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejki też wolę zimą ale teraz używam do masek i krzywdy mi nie robią muszę coś zrobić z paznokciami, żeby je naprawić. Może też spróbuję olejowania..

      Usuń
    2. Naprawdę każdemu polecam olejowaie :)

      Usuń
  9. gratuluję, duże denko, mój revlon też się kończy

    OdpowiedzUsuń
  10. No nieźle Ci poszło, nie powiem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. świen=tny tytuł posta :) i duże dno. Pewnie malinowy żel Balea i pianka do rąk BBW pięknie pachniały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat ta pianka BBW średnio na tle innych :)

      Usuń
  12. Spore denko, gratulacje :D mi wczoraj koleżanka przywiozła żel z Balea i już go uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ładne zużycia :) Krem matujący z Lirene u mnie też się nie sprawdził :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Niezle! Jaka wersje mialas Revlona? Dla sucharkow czy tluscioszkow?
    Ja swojego wyrzucilam polowe bo mnie zapchal strasznie.

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  15. bardzo lubie olejki z Alterry:)

    OdpowiedzUsuń
  16. aaaa, mam chyba taką maskę czekoladową w zapasach! przypomniałaś mi o niej :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ten wysuszacz od Essie mnie zaciekawił

    OdpowiedzUsuń
  18. niezłe denko ;)
    szkoda, że ja więcej kupuję niż zużywam ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. poszalałaś, duże denko :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Naprawdę duże denko :)
    Ja cały czas używam zmywacza Isany i póki co nie zauważyłam przesuszenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na początku też nie zauważyalam. Dopiero po jakimś czasie ;/

      Usuń
  21. znam niektóre z Twoich denek :-) olejek Alterry i Biodermę bardzo lubiłam swego czasu :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Spore denko;) I fajne produkty!:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Revlon i Biodermę bardzo lubię i polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. No no no, całkiem pokaźne to denko ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ten krem z Lierene to matujący? Myślałam, że miałaś tylko nawilżający :)

    Ja w żychu nie porównałabym micela z Biodermy do tego z Lirene, bo te drugie ledwo sobie radzą z moim make up'em ;) ostatnio przerzuciłam się przez to na dwufazówki ;)

    Mi też zmywacz z Isany chyba przesusza paznokcie. Ostatnio zawsze mam po nim trudno zmywalny biały osad :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karotko, rzeczywiście masz rację. Nawilżający. Ciągle mam wrażenie, że to był matujący ;/ Dzięki za zwrócenie uwagi.

      A widzisz, jak dla mnie w Lirene i Biodermie nie ma żadnej różnicy. Być może dlatego, że nie maluję się mocno.

      Bardzo możliwe, ja też miałam ten osad;/

      Usuń
  26. Mnie również kremy Lirene nie służą.

    OdpowiedzUsuń
  27. Revlon długo mnie kusił, ale jest za ciężki jak dla mojej cery

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może miałaś nieodpowiednią wersję?

      Usuń
  28. faktycznie jednak coś zużywasz :D

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar zostawić w komentarzu reklamę swojego bloga bez skomentowania w sensowny sposób posta, to nie licz na to, że do Ciebie zajrzę ;) Szanuję pracę innych i chciałabym, aby szanowano moją :)





SZABLON BY: PANNA VEJJS.