Porównanie pianek Pharmaceris: seria A vs. seria T

Cześć Dziewczyny,

Właśnie zdałam sobie sprawę, że na blogu bardzo dawno nie było porządnego posta o pielęgnacji, a przecież kiedyś pisałam o niej dość często. Dlatego postanowiłam zrobić porównanie dwóch pianek Pharmaceris, o które kiedyś kilka z Was (między innymi Karotka i Agu) mnie prosiło.

***


Obydwie pianki dostałam w ramach współpracy z Laboratorium dr Ireny Eris. Z serii T w powitalnej paczce, gdy dopiero zaczynałam współpracę; natomiast z serii A w paczce z okazji świąt Bożego Narodzenia. 

Mimo że piankę z serii A zużyłam wcześniej, z serią T miałam pierwsze podejście praktycznie zaraz po otrzymaniu jej. Jednakże po jakimś czasie jej stosowania odstawiłam ją na rzecz żelu Be Beauty. Dlaczego? Dowiecie się o tym poniżej.

OPAKOWANIE: Każda z pianek znajduje się w dość dużym,150ml plastikowym opakowaniu - większa jej część jest przeźroczysta i pokryta napisami - przez to mamy pogląd na sytuację i wiemy ile jeszcze produktu nam zostało. Wydobywanie pianki jest bardzo proste i tu wielki, kolejny plus dla firmy - produkty wyposażone są w pompki. Całość zabezpieczona jest zdejmowanym wieczkiem.

KONSYSTENCJA: jest to produkt o konsystencji pianki. Jak sama nazwa wskazuje, kosmetyk jest lekki i dobrze rozsmarowuje się go na twarzy.


Pianka głęboko oczyszczająca do twarzy, seria T



SKŁAD:




ZAPACH: pianka ma lekko chemiczny zapach, aczkolwiek jest dość przyjemny i orzeźwiający.

PRZEZNACZENIE: pianka ta przeznaczona jest dla cery, która przetłuszcza się w tzw. strefie T, czyli czoło - nos - broda. Ma oczyszczać skórę trądzikową z tendencją do powstawania zaskórników i zastąpić tradycyjne mydło. Ponadto łagodzi, hamuje wydzielanie łoju i zapobiega powstawaniu nowych zmian trądzikowych. Oprócz złagodzonego trądziku, mamy zauważyć matowość skóry i jej nawilżenie.

STOSOWANIE: Pianki początkowo używałam do mycia twarzy rano i wieczorem. Wtedy używałam też kremu Lirene (TU recenzja), który niestety nie wpływał dobrze na moją cerę (zarówno kremu jak i pianki używałam mniej więcej w okresie wrzesień-październik, w tym na zagranicznym wyjeździe, gdzie moja cera była podatna na dużą ilość słońca, a co za tym idzie - wysuszenie). Oskarżyłam, więc piankę o złe działanie na moją skórę i postanowiłam odłożyć. Przerzuciłam się na żel Be Beauty, a po skończeniu go na piankę z serii A. Później postanowiłam dać szansę tej i... stosuję ją aż do teraz.

Winę obecnie obarczam kremem Lirene, którego nie wykończyłam na twarzy do końca - nawilżałam nim potem stopy. Krem wysuszył mi skórę oraz zapychał ją, prawdopodobnie do tego wszystkiego doszło jeszcze słońce i ta pianka, która ma pomóc z mniejszym przetłuszczaniu się strefy T.

Obecnie stosuję piankę jak wcześniej - rano i wieczorem (+ stosuję nawilżający tonik Pharmaceris z serii A i lekki krem głęboko nawilżający tej samej serii). 

DZIAŁANIE: po użyciu produktu czuję, że moja skóra jest leciutko przesuszona - zwłaszcza w strefie T. Jednakże, w połączeniu z w/w kosmetykami nawilżającymi, pianka nie zrobiła mi żadnej krzywdy. Zauważyłam, że strefa T nie przetłuszcza mi się już tak bardzo jak kiedyś, a osoby, które mają jeszcze większe problemy z tą częścią twarzy niż ja wcześniej, pewnie będą jeszcze bardziej zadowolone z działania. Ponadto pianka nie zapchała mi skóry, nie przesuszyła jej też. Dobrze nadaje się do oczyszczania twarzy zarówno po nocy jak i po zmyciu makijażu. Jak dla mnie wielki pozytyw.

Pianka łagodząca i myjąca, seria A do skóry alergicznej i wrażliwej



SKŁAD:



ZAPACH: pianka jest bezzapachowa.

PRZEZNACZENIE: pianka ta przeznaczona jest do codziennego stosowania dla skóry szczególnie wrażliwej i podatnej na alergię. Usuwa zanieczyszczenia oraz makijaż, D-panthenol i Glucam przywracają potrzebne skórze nawilżenie. Ponadto dzięki IMMUNO-PREBIOTIC FORMULA kosmetyk łagodzi podrażnienia i zmniejsza nadwrażliwość skóry. Nie zawiera mydła.

STOSOWANIE: Piankę stosowałam codziennie rano i wieczorem razem z lekkim kremem głęboko nawilżającym oraz tonikiem z tej samej serii. Wieczorami zamiast toniku nakładałam olejek Orientany. 

DZIAŁANIE: pianka była bardzo przyjemna w użyciu, skutecznie nawilżała moją skórę i gdy myłam nią cerę czułam, że jest bardzo delikatna. Cera nigdy nie była po jej użyciu podrażniona, ani nie wywołała ona reakcji alergicznej. Ponadto nie zapchała mnie i przy tym czułam po jej użyciu, że skóra jest delikatnie nawilżona.Zmywała resztki makijażu nieusunięte przez micel i oczyszczała buzię. 

PORÓWNANIE PIANKI Z SERII T I Z SERII A

Właściwie nie odnalazłam zbyt wielkich różnic pomiędzy obydwiema piankami. Przede wszystkim:
- pianka z serii T posiada dość delikatny zapach, z serii A jest bezzapachowa;
- obydwie dobrze oczyszczają skórę, nie zapychają;
- pianka z serii T troszkę wysusza skórę (ale takie jest jej zadanie), natomiast z serii A lekko nawilża;
- żadna pianka nie wywołała u mnie reakcji alergicznej czy podrażnienia skóry.

Generalnie wydaje się, że pianki są właściwie takie same, z drobnymi, różniącymi je szczegółami. A która wygrywa u mnie? Pianka z serii A. Za delikatność jaką wyczuwałam wmasowując kosmetyk w cerę oraz za jej delikatne nawilżenie. Oczywiście należy wziąć poprawkę na to, że każda z nas ma inną cerę i być może którejś z Was bardziej przypasowałaby pianka z serii T.

W każdym razie z ręką na sercu mogę polecić obydwa produkty.

DOSTĘPNOŚĆ: większość aptek oraz www.sklep.eris.pl/pharmaceris

CENA:  ok. 30zł.

S.


52 komentarze:

  1. kurcze, po opisie obie by mi pasowały, ale chyba zdecyduję się na T :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz problem ze świeceniem się w strefie T to rzeczywiście lepiej wybrać tę :)

      Usuń
  2. Zaciekawiłaś mnie tą pianką z serii T. Myślę, że świetnie by się nadawała do mojej cery. Muszę ją spróbować kiedyś :)
    Zapraszam na nowego posta z neonową kreską ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam :) A za zaproszenie dziękuję, już byłam :D

      Usuń
  3. Brzmii interesująco, ale ja generalnie nie lubię pianek do mycia twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że próbowałaś? Jaka to Ci tak podpadła?:)

      Usuń
  4. Miałam tą z serii T i byłam z niej zadowolona ( cerę mam mieszaną).
    Teraz zastanawiam się nad pianką z serii A albo z Decubala :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Decubala nie miałam, ale wiem, że dużo dziewczyn jest zachwyconych. A z serii A polecam :)

      Usuń
  5. Ja je chyba gdzieś widziałam nawet za 21 zł :)

    OdpowiedzUsuń
  6. zabieram się do kupienia tych pianek i zebrać nie mogę :-P

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam te pianki :) Służyły mi bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi z serii T służy nadal, natomiast z A niestety już jakiś czas temu pożegnałam się :(

      Usuń
  8. Miałam obie.
    Ponieważ mam cerę tłustą ale jednocześnie jestem alergiczką i czasami nawet woda nie mogę umyć twarzy :/
    Ta do z serii T nie przesuszyła mi twarzy ale może to dlatego ze mam naprawdę tłusta cerę.
    Obie ładnie myją. Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to nie zazdroszczę, ale dobrze, że znalazłaś coś, co Ci nie szkodzi :)

      Usuń
  9. Ta z serii A nie do końca mnie do siebie przekonała. Nie jest zła, ale też nie urzekła mnie. Chyba zostanę przy żelowych produktach myjących :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, a ja byłam prawie pewna, że będziesz zachwycona jak ja :D

      Usuń
  10. Ja po kiepskiej przygodzie z pianką Rival de Loop omijałam je szerokim łukiem, aż wpadła mi w ręce pianka z Decubala. Z przyjemnością zużyłam ją do końca, teraz jednak ujeżdżam mydło z Aleppo. Mojej mieszanej cerze ze skłonnością do niedoskonałości naprawdę służy, a w dodatku nie wysusza. Myślę jednak, że zimą będę znów musiała wrócić do czegoś łagodniejszego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pianki z Decubala nie używałam, choć słyszałam wiele pozytywnych opinii. Dla mnie dobry jest żel do mycia twarzy z Be Beauty, też mam cerę mieszaną ze skłonnością do niedoskonałości :)

      Usuń
  11. ja mam piankę Decubala i z opisu wynika że działa tak jak ta z serii A :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli Decubal pewnie i mi przypadłby do gustu :)

      Usuń
  12. Wypróbuję jakąś, na pewno :)
    Po piance Decubal, ta forma mycia/oczyszczania twarzy bardzo przypadła mi do gustu.
    Ja je chyba w mojej osiedlowej aptece widziałam kiedyś nawet za 22 zł. Dobra cena :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chyba się skuszę na tą z serii A

    OdpowiedzUsuń
  14. Dawno nie miałam żadnej pianki do mycia twarzy, wersja A mogłaby się u mnie dobrze sprawdzić :)

    OdpowiedzUsuń
  15. jak tylko skończę wszelkie produkty do mycia twarzy które posiadam, skuszę się na wersję A. dużo dobrego się o nim naczytałam, więc pokładam nadzieję ;))

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie pewnie też A by się sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja mam ochotę na tę z serii T :)
    Bardzo ciekawe porównanie zrobiłaś!

    OdpowiedzUsuń
  18. bardzo lubię stosować pianki do oczyszczania twarzy, ale tych jeszcze nie używałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie koniecznie musisz spróbować!

      Usuń
  19. Nie znam żadnej z nich. Troszkę cena mnie odstrasza ...

    OdpowiedzUsuń
  20. ja się chyba nigdy nie nauczę używać takich zmywaków :P wolę dwufazę i micel do zmywania makijażu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ejj, ale to przecież proste jest! :P Po prostu masujesz buzie :D

      Usuń
  21. Nie miałam tych pianek, ale mycie nimi twarzy musi być dość przyjemne :)

    OdpowiedzUsuń
  22. muszę zakupić kiedyś jakąś piankę :D bardzo mnie intrygują :)

    OdpowiedzUsuń