Podsumowanie miesiąca cz. 3 - denko

niedziela, 3 marca 2013
Hej dziewczyny!

Kolejne podsumowanie denko przed Wami! Myślę, że jest troszkę większe niż w zeszłym miesiącu. Zresztą, niezależnie od tego jakiej jest wielkości, cieszę się, że przez cały czas coś zużywam.

Czytajcie i oglądajcie!;)



Peeling myjący Farmony to kolejny produkt tej firmy, który zachwycił mnie zapachem. Tym razem skusiłam się na wersję kawową, która łudząco przypominała mi jogurty kawowe Bakomy, swojego czasu moje ulubione. Był to stosunkowo dobry produkt, raczej jako peeling bym go nie używała z uwagi na małe ścieranie, jednakże bardzo dobrze nadaje się do codziennej pielęgnacji.
Twilight Woods Bath & Body Works to moje pierwsze mydło piankowe z tego sklepu, uwielbianego przez Amerykanów. Tak przywiązałam się do tej formy mydła, zapachu i konsystencji, że chętnie kupiłam trzy mydła w promocji. Oprócz nich mam jeszcze jedno mydło, które kupiłam w komplecie z TW i zapłaciłam za nie 10zł. Także w promocji. Czuję, że przy tych piankach zostanę długo.
Original Source Plum & Marple Syrup, to kolejny żel pod prysznic OS, który zagarną moje serce. Piękny zapach, który umila codzienne prysznice jest głównym atutem marki.
Żel pod prysznic L'Occitane w miniaturce dostałam wraz z innymi kosmetykami na Wieczorze Piękna. Chętnie wypróbowałabym pełną wersję, ponieważ zapach i sama konsystencja bardzo mi się podobały, jednakże zanim bym to zrobiła, musiałabym sprawdzić jeszcze raz wersję miniaturową - mam pewne podejrzenia, że ten żel wywołał u mnie uczulenie w postaci czerwonych płatów na skórze i swędzenia ich;/

Masło "pierniczkowe" The Body Shop wygrałam w losowaniu na listopadowym spotkaniu blogerek w Warszawie. Ucieszyłam się, bo produkty TBS nie należą do najtańszych, a mają dość fajny skład i dobrze nawilżają. Mimo że nie przepadam za zapachami korzennymi, to masełko na okres Bożego Narodzenia i po nim było naprawdę miłym dodatkiem do codziennej pielęgnacji. Jest to edycja limitowana, prawdopodobnie, więc nie ma go już w sklepach, jednakże nawet jeśli byłby dostępny, nie skusiłabym się na niego ze względu na wersję zapachową. Mój nos jakoś nie do końca takową trawi, chyba że właśnie w tym "specjalnym" czasie.
Wreszcie wykończyłam Carmex! Była to wersja podstawowa w słoiczku. Na początku stosowania go, byłam zachwycona - lubiany przez gwiazdy, dobrze nawilżający i poprawiający kondycję ust. W miarę używania go w różnych wersjach, poczułam przesyt i zaczął przeszkadzać mi zapach. Poza tym, mój chłopak go wręcz nie znosi do tego stopnia, że próbował go ze mnie ścierać :P Także więc nigdy więcej, ponieważ znalazłam godnego zastępce w postaci pomadki Blistex, która znalazła się w moich ostatnich ulubieńcach.
Dezodorant Garnier 48H służył mi dość długo, bo od października do początku lutego. Muszę przyznać, że jest to naprawdę przyzwoity antyperspirant i chętnie do niego wrócę. Nie brudzi ubrań, ma ładny, subtelny zapach i jest stosunkowo niedrogi, zwłaszcza na promocjach.
Ostatni produkt z tego zdjęcia to krem przeciw potliwości stóp Lirene. Nie wiem czy dzięki niemu moje stopy mniej się pociły ;) ale dawał fajny, orzeźwiający efekt. Byłby dobry na upalne dni! Jednakże moje stopy potrzebują większego nawilżenia niż ten krem może mi dać. Obecnie używam krem oliwkowy Ziaji do twarzy. Nie jestem w stanie nakładać go na twarz, bo strasznie mnie zapycha, jednakże do moich stóp i zmiękczania skórek nadaje się fenomenalnie!

Jedwab do włosów z Biosilk na początku sprawował się dobrze. Później jednak zauważyłam nadmierne przesuszenie końcówek. Nic dziwnego, preparat ma w sobie alkohol w związku z tym - nigdy więcej Biosilka! A Opakowanie zostawiłam sobie, przyda się tego typu atomizer, zwłaszcza, że lubię tę formę opakowania u kosmetyków do włosów :)
Balsam do włosów przeciwko wypadaniu z olejkiem łopianowym firmy Green Pharmacy. Początkowo byłam zadowolona zarówno z działania jak i z zapachu. Później, zostało samo zadowolenie z zapachu, co nie jest wystarczającym argumentem by kosmetyk był dobry do włosów. Niestety niedawno zauważyłam, że moje włosy dość mocno się przesuszają i są szorstkie. Myślałam, że to wina szamponu, a jednak - gdy odstawiłam ten balsam i zaczęłam stosować maskę Kallos wraz z wcześniejszym szamponem i ku mojemu zdziwieniu włosy były miękkie! Jest tak też do chwili obecnej. Dlatego raczej z GP nic nie kupię, może tylko polecany przez blogerki jedwab do włosów, który nie zawiera alkoholu.
Szampon Joico dostałam wraz z odżywką na urodziny w 2011r. Dopiero teraz skończyłam całą butlę, ponieważ całego duetu używałam raz wymiennie z innymi szamponami, raz długofalowo. Odżywki zostało jeszcze dużo, szampon skończył się, ale i tak było warto! Szampon naprawdę odbudowuje włos, a w połączeniu z odżywką, czupryna dobrze się układa i jest miękka w dotyku. Ta firma dostępna jest jedynie w specjalistycznych sklepach fryzjerskich, bądź w internecie. Mama kupiła mi ten duet na Allegro.
Nizoral - zostało go jeszcze trochę, ale jako że przez długi okres czasu nie miałam problemu z łupieżem (odpukać!), przestałam go używać. W ten sposób przeterminował się i nadaje się jedynie do kosza. Pamiętam, że na problemy ze skalpem pomógł mi, dlatego polecam go każdemu kto boryka się z problemem łupieżu.


Krem AA Technologia Wieku 18+ to kolejny krem tej firmy, który bezapelacyjnie sprawdził się u mnie! Chyba znalazłam idealną firmę dla mojej cery! Akurat ten krem dostałam dzięki uprzejmości Pani Marty z AA. Polecam zapoznać się z moją recenzją - KLIK.
Idąc dalej - płyn micelarny Lirene dostałam wraz ze świąteczną paczką od Laboratorium Kosmetycznego dr Ireny Eris. Wcześniej otrzymałam do testów inną wersję i byłam z niej zadowolona, mimo że u niektórych dziewczyn nie sprawdziła się. Moją wcześniejszą dobrą opinię potwierdził również ten egzemplarz co dowodzi, że płyny micelarne z Lirene są moimi ulubionymi.
Puder transparentny Max Factor - to był mój kosmetyczny niezbędnik. Używałam go właściwie od LO. Od tamtej pory kupiłam pewnie dobre z 5 opakowań. Jednakże chyba moja skóra przyzwyczaiła się do niego, bo po pewnym czasie nie dawał zadowalającego mnie efektu. Obecnie przerzuciłam się na Synergen i to pewnie on zajmie miejsce MF.
Maseczkę słodkie migdały i miód z Perfecty dostałam jako dodatek do wymianki. Bardzo przypadła mi do gustu - nie uczuliła i pozostawiła skórę oczyszczoną i nawilżoną. Polecam wypróbować!

I koniec denka. Jak myślicie, ubyło mi sporo kosmetyków w tym miesiącu? A jak poszło Wam?

S.

P.S. Wybaczcie za lekko "prześwietlone" zdjęcia, ale robiłam je w słońcu ;)

69 komentarzy:

  1. A ja nigdzie, niestety, nie mogę znaleźć tej migdałowej maseczki Perfecty.
    Podobnie jak wersji nawilżającej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc na razie też nie zwracałam na nią uwagi, bo zapasy mam, a maseczkę dostałam w prezencie :)

      Usuń
  2. ubyło, w porównaniu do ostatniego denka widzę poprawę :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ochotę spróbować tego balsamu Blistex :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Według mnie fajniejszy niż Carmex:)

      Usuń
  4. Uwielbiam Carmex, ale Blistex też muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, czy zostaniesz przy Carmexie po użyciu Blistexu :D

      Usuń
  5. Ale duże denko ;) Z tych kosmetyków używam tylko Carmexu ;) U mnie tylko parze rzeczy, bo niestey nie zbierałam opakowań, tylko od razu lądowały w koszu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto zbierać opakowania, wtedy widzisz ile zużyłaś i motywuje Cię do dalszego denkowania! :)

      Usuń
  6. mam identyczne refleksje, jeśli chodzi o ten balsam do włosów- też strasznie wysuszał moje włosięta :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie spotkałam się z wieloma kiepskimi recenzjami GP.

      Usuń
  7. mega denko, u mnie zdecydowanie gorzej poszło zużywanie w tym miesiącu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno poprawisz w przyszłym! U mnie też różnie to bywa ;)

      Usuń
  8. Świetne denko. Peeling ze Sweet Secret kocham, a żele z Original Source są boskie tylko mogłyby być tańsze i bardziej wydajne. Polecam ci jedwab do włosów z BIOSILK ale nie ten. Ja od 4 lat stosuję ten zwykły 15ml w przeźroczystej buteleczce i jest świetny, nie przesusza i zawsze ratuje moje końcówki (prawie codziennie prostuję włosy). Co do Nizoralu to się z tobą zgodzę i uważam, że jest on dobry nie tylko na łupież. Pamiętam, że kiedyś dostałam szampon i odżywkę z Timotei po których strasznie swędziała mnie skóra głowy, raz użyłam Nizoral i pomogło. Krem z AA +18 używałam długo długo i był moim numerem jeden. Polecam ci też produkty z tej samej serii z AA, żel peelingujący jest całkiem niezły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Dlatego ja OS raczej kupuję tylko na przecenach, chyba że koniecznie potrzebuję żelu, a akurat ostatnio rzadko mi się to zdarza z uwagi na ogromne zapasy :)
      Dziękuję za uwagę co do Biosilka! Ale chyba wszystkie jedawabie tej firmy mają w składzie alkohol? A on wysusza.

      Usuń
  9. Zasłużyłaś na kosmetyczne zakupy ;) . Mówię to ja, spec w tej kwestii :P. Dużo zużyłaś :). Joico ma świetne produkty, odstraszają tylko ceną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dzięki specu :D Niestety masz rację co do ceny Joico.

      Usuń
  10. Też jestem średnio zadowolona z tego balsamu GP, w zasadzie nie widzę żadnego efektu, zużyję go i pożegnam się z nim.
    Co do carmexu, to ja mam zawsze problem ze zużywaniem produktów z słoiczkach - mam wrażenie, że nie mają dna :P

    no i gratuluję tak dużego denka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba większość ma takie uczucia co do GP. Hehe, dla mnie Carmex też nie miał dna, ale jak widać... Można :D

      Dziękuję!

      Usuń
  11. Oh krem AA mam z nimi prpblem uczulaja mnie a szkoda. A faromne i OS uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczulają Cię? Dziwne w sumie... Wiesz który konkretnie składnik?

      Usuń
  12. Ja carmex używam tylko w wersji klasycznej i póki co jestem od niego uzależniona - nie zdażył mi się znudzić :D Jak u mnie będzie denko z carmexem to wykupię polecony przez Ciebie Blistex, widziałam go dzisiaj w Rossmanie :D
    A Carmex mrozi oj tak :P dobry na upały, ale w zime czasami irytuje...
    Również polecam jedwab z biosilk , ale ten maleńki w przezroczystej buteleczce - ten nie zawodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma jakiś swoich faworytów :) Mi już Carmex się mocno przejadł.
      Ale z tego co wiem, każdy jedwab Biosilk ma alkohol, a jego właśnie chcę uniknąć.

      Usuń
  13. również lubie te kulki Garniera :)

    OdpowiedzUsuń
  14. To raczej wielki DNO, a nie denki :D Poszło ci super :) U mnie powoli, powoli, ale nie poddaje się, zużywam wszystko do samego końca :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam ten klonowo - śliwkowy żel OS, pachnie obłędnie :)
    Będę musiała skusić się na peeling myjący Farmony, a to pierniczkowe masełko bym zjadła :D

    OdpowiedzUsuń
  16. takie denko w najkrótszym miesiącu roku przerasta moje możliwości :)

    OdpowiedzUsuń
  17. mnie tez Farmona kusi zapachem

    OdpowiedzUsuń
  18. u mnie moje denko jest malusienkie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje czasem też nie jest gigantyczne:)

      Usuń
  19. Spore denko. Ja ma tylko ten żel z OS i pachnie obłędnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, pachnie naprawdę ślicznie. Teraz czekam na nowe zapachy!

      Usuń
  20. całkiem sporo zużyć :)
    uwielbiam pianki z B&BW :) muszę niedługo wybrać się na zakupy i kupić kilka sztuk ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też je uwielbiam! I chyba znów kupię przy okazji Twilight Woods:)

      Usuń
  21. Sporo tego udało Ci się zużyć :) Oprócz Carmexu nic nie miałam u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carmex jest już tak osławiony, że chyba mało kto go nie miał! ;))

      Usuń
  22. Zapraszam na konkurs u mnie :
    http://testujeiopisuje.blogspot.com/2013/03/konkurs-zapraszam.html

    OdpowiedzUsuń
  23. Muszę kupić w końcu do mydełko o zapachu Twilight Woods, bo uwielbiam tę wersję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też polubiłam bardzo ten zapach i nawet zastanawiam się nad kupnem mgiełki lub perfum. Ale to za jakiś czas;)

      Usuń
  24. Spore zużycia :)
    Ja lubię Carmexa w tubce, chociaż też nie przepadam za jego zapachem ;p
    A zaciekawił mnie ten krem z AA.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi generalnie kremy AA bardzo przypasowały, wypróbuj ;)

      Usuń

Jeśli masz zamiar zostawić w komentarzu reklamę swojego bloga bez skomentowania w sensowny sposób posta, to nie licz na to, że do Ciebie zajrzę ;) Szanuję pracę innych i chciałabym, aby szanowano moją :)





SZABLON BY: PANNA VEJJS.