Jasna malina China Glaze - swatche

Hej Dziewczyny!

Zanim ruszymy z podsumowaniami miesiąca, chciałabym Wam pokazać jeden z moich ostatnich nabytków (nie, nie żaden z Salonu Wiosna ;) ). Pierwszy raz zobaczyłam go na blogu Violett i od razu wpadł mi w oko. Myślałam nad tym, by poczekać na targi (notabene, rzeczywiście ten lakier tam był i poleciłam go nawet Karotce), ale nie wytrzymałam i po znalezieniu go na Allegro, zamówiłam. W ten sposób, pojechał ze mną na ferie i mogłam go zeswatchować w tak istnie zimowej scenerii.
Ale dobra, rozpisuję się, a nie wspomniałam o tym, co to za lakier! Mowa o China Glaze Strawberry Fields.


SF to pierwsza Chinka, któa ma okazję gościć zeswatchowana na moim blogu. Dlatego też postaram się opisać ten lakier jak najlepiej, abyście poznały moją opinię na jego temat.

OPAKOWANIE: buteleczka podoba mi się, ma masywną, czarną rączkę, a miejsce, w którym znajduje się lakier zrobione jest ze szkła. Chinki mają pojemność, bo aż 14 ml, dlatego lakiery raczej starczą nam na dość długo. Podoba mi się cały design opakowania - czarna, matowa rączka wraz z miejscem na lakier, gdzie widnieją tylko podstawowe informacje o produkcie, który posiadamy. Nazwa oraz numer znajdują się na spodzie.

KOLOR: czymś mnie w końcu zachwycił, więc nie mogę go nazwać inaczej niż przeeeepiękny! Generalnie zauważyłam, że w moich zbiorach lakierowych królują róże, a ten odcień jest jednym z moich ulubionych nie tylko na ustach, ale i właśnie na paznokciach. Odcień ten określiłabym jako dość jasną malinkę (mimo że jego nazwa wskazuje raczej na truskawkowe pola), a całości uroku dodają maleńkie drobinki, które są nie tylko widoczne w butelce, ale również i na paznokciach. Sama zastanawiam się jak ja jeździłam na tych nartach, skoro najchętniej wpatrywałabym się tylko w pazurki :D (oczywiście żartuję, jeszcze mi do psychiatryka daleko!).


PĘDZELEK: Standardowy, jak u większości lakierów. Przy okazji nadmienię, że zupełnie nie przeszkadzał mi on w aplikacji.

KONSYSTENCJA: kremowa, nie nastręcza problemów przy nakładaniu. Już jedna warstwa kryje, natomiast dla ładniejszego efektu lepiej nałożyć dwie. Wtedy nie dość, że otrzymamy intensywny róż, to jeszcze na naszych paznokciach pojawi się milion świecących drobinek.

TRWAŁOŚĆ: lakier jest naprawdę bardzo trwały! Przetrwał u mnie 4 dni, a to już w moim przypadku coś, ponieważ podczas noszenia go, miałam dość duże problemy z rozdwajaniem się paznokci (pewnie dziwicie się, że nie mam jak zawsze pomalowanych paznokci - obecnie kuruję je podobno świetną odżywką Herome).

ZMYWANIE: bezproblemowe.

CENA: zapłaciłam za ten egzemplarz 20zł na Allegro (niestety, trzeba tu też doliczyć koszty przesyłki), natomiast na stoisku Beauty Flo (będą również obecni na targach w marcu), kosztował 18zł, czyli właściwie tak samo.

DOSTĘPNOŚĆ: Allegro (generalnie internet), Beauty flo.

Tu dokładnie widać drobinki na paznokciu :)


PODSUMOWANIE:
+ kolor
+ jakość (trwałość)
+ design butelki
+ cena

Minusów nie widzę :)

S.



75 komentarzy:

  1. Ja też ostatnio jestem różoholiczką w kwestii lakierów do paznokci, a ta Chinka jest tak popularna, że chyba już zakrawa na kultową :) Kusi mnie, kusi, może sobie na wakacje sprawię..? :> Póki co mam 2 Chinki w innych różowościach - zgaszoną, brudną Fifth Avenue i oczorażącą Sugar High :D Obydwie wielbię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc Chinki tej nie widziałam jeszcze nigdzie, oprócz jednego bloga, z którego właśnie ją ściągnęłam ;) Ach, te róże! Na wakacje może być naprawdę bardzo fajny. Sugar High kupiłam ostatnio na targach, a Fifth avenue jest rzeczywiście śliczna!

      Usuń
  2. Śliczny :) mam taki podobny odcień i też z drobinkami chyba z Inglota:)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. te drobinki dodają mu uroku :) piękny jest

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie! To będzie jeden z moich ulubionych lakierów :)

      Usuń
  4. śliczny jest! a zdjęcia świetne :)
    też uwielbiam te buteleczki Chinek- złwaszcza te żłobienia przy zakrętce ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Ojj, mam coraz większy apetyt na Chinki!

      Usuń
  5. Zdecydowanie lubię takie kolory. A ten subtelne drobinki nadają mu uroku.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oh on ma drobinke w osbie, a na poczatku myślałam że to zwykly mat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma, wszystko jest napisane w poście, przed zdjęciami ;)

      Usuń
  7. Podoba mi się, ma coś w sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam. Wróżę mu świetlaną przyszłość na moich paznokciach! ;)

      Usuń
  8. ja aktualnie mam na paznokciach beże :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale pięknyyy.. Róż ze złotymi drobinkami wygląda świetnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze, ale ten akurat jest nieziemski według mnie :)

      Usuń
  10. Faktycznie niesamowicie podobny do MIYO, którego tak poszukuję ;) Myślę, że to może być dobra alternatywa ;) miałaś rację!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak dobrze, że już go mam! Uwielbiam wszystko, co różowe na ustach i na paznokciach i na policzkach :D Mogę mieć wszystkie różowości świata, a i tak będzie mi mało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Wiedziałam, że Ci się spodoba :D Wieem, ja też uwielbiam róż wszęęędzie!

      Usuń
  12. chociaż nie gustuję w różach - całkiem fajny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swój gust, mimo wszystko cieszę się, że go doceniłaś :)

      Usuń
  13. Brrr ale powiało chłodem! ;) piękny kolor

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajne motywy zdjęć z lakierem :) coś innego :) tak trzymaj siostra!

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam podobny z Miyo, o nazwie Raspberry. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Podobają mi się te drobinki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak zawsze zachwycający lakier z CG:D I nazwa mi się dobrze kojarzy z moimi ukochanymi Beatlesami:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a ja z kolei z Beatlesami jakoś nazwy nie kojarzyłam ;) Tak, Chinki w większości mają coś w sobie :)

      Usuń
  18. Odpowiedzi
    1. Właśnie próbuję przywołać paznokciami wiosnę i jak dotąd udało mi się tylko na jeden dzień!:P

      Usuń
  19. Urocza malinka, choć wolałabym ją bez złotego shimmera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z kolei właśnie nie, bo uważam, że tak dodaje mu uroku. Ale każdy ma inny gust :)

      Usuń
  20. Łooo, ale ładny! Podoba mi się wszystko w nim <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Aż dziwne, że jeszcze nie znalazł się w moich zbiorach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, aż dziwne! A tyle chinek masz:))

      Usuń
  22. Zakochałam się! :) cudowny kolor, a najpiękniejsze w nim są te drobinki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, bo ja też się w nim zakochałam!

      Usuń
  23. 400 obserwatorka wita :)

    Lakier świetny, uwielbiam chineczki :D

    OdpowiedzUsuń
  24. piękna malina i jakie poświęcenie do zdjęć! specjalnie śnieg trzymałaś i mroziłaś rękę :P ale przynajmniej świetne zdjęcie wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haaa no ba :D Czego się nie robi dla lepszych zdjęć na bloga w końcu :P:P

      Usuń
  25. ja nowe książki też wolę bez okładki, ale stare wydania w taki sposób 'konserwuję' :)
    a lakier kojarzy mi się ze świętami <3

    OdpowiedzUsuń