Podsumowanie stycznia cz. 3 - książki, filmy... kulturalnie :)

środa, 30 stycznia 2013
Dziewczyny, dziękuję Wam za tak duży odzew pod postem dot. kradzieży mojego zdjęcia. Postaram się zastosować do Waszych rad. A teraz chciałabym udostępnić Wam tego właściwego posta, planowanego na dziś :)

Przygotowałam dla Was odpoczynek od tematu kosmetyków. Podzielę się z Wami swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi filmów, książek, muzyki. Niestety w tym miesiącu nie miałam zbytnio czasu na oglądanie, a po książki sięgałam stosunkowo rzadko przez to, że i tak muszę siedzieć w notatkach i książkach podczas sesji. Nawet, gdy jeździłam na zajęcia metrem, również do torby brałam notatki, a lektura zostawała w domu. Tak żeby nie kusić ;)

Filmy:
Ich jest zdecydowanie najwięcej, więc postanowiłam, że pójdą na pierwszy ogień.

"Ojciec chrzestny". Tyle już o tym filmie powiedziano, tyle osób już się tym filmem zachwycało - nie tylko reżyserią Francisa Coppoli, ale również kreacją samego Marlona Brando, czy przepiękną muzyką puszczaną w tle historii o mafii Stanów Zjednoczonych. Mnie osobiście również urzekła gra aktorska Marlona Brando, poza tym chyba po raz pierwszy miałam okazję widzieć go na ekranie. Istne mistrzostwo. I ten jego charakterystyczny głos... Spodobała mi się również muzyka, przywodząca na myśl włoskie dnie i noce. Naprawdę chyba nie ma się do czego przyczepić, obecnie wypożyczyłam książkę Mario Puzo, na podstawie której powstał film i przymierzam się do obejrzenia kolejnych części.

Nadal będąc w temacie klasyki, kolejnym filmem jaki zobaczyłam były "Rzymskie wakacje" z Audrey Hepburn i Gregory'm Peckiem. Zaczynając od końca - byłam zaskoczona sceną finalną. Nie będę tu dokładnie opowiadać jak film przebiegał i w jaki sposób się skończył, bo wtedy zabiję przyjemność z oglądania go, ale mogę powiedzieć, że nie jest to typowa komedia romantyczna. Szczerze? Nawet nie nazwałabym tego takim gatunkiem, chociaż tytuł może na niego wskazywać. Księżniczka Anna, czyli Audery, jest zmęczona życiem pałacowym i postanawia wymknąć się z pałacu, który jest kolejnym przystankiem na liście odwiedzanych miejsc. Dodatkowo wymyka się nie do końca trzeźwa ;) Potem spotyka dziennikarza, którym jest Peck i razem z nim wyrusza na wycieczkę po Rzymie. Co potem? Obejrzyjcie i same się przekonajcie! Acha, film jest czarno-biały! ;)

Na "Django" poszłam do kina właściwie jedynie dla Leonadro Di Caprio, którego ubóstwiam jako aktora. Chyba praktycznie każdy film, w którym gra bardzo przypada mi do gustu. Poza tym, ostatni film jaki widziałam Quentina Tarantino to "Bękarty wojny" i mimo, że był dość krwawy oraz brutalny, do tej pory wyróżnia się wśród filmów, które miałam okazję zobaczyć. Byłam i... Nie pożałowałam. Film opowiada historię tytułowego Django (Jamie Foxx), który został sprzedany jako niewolnik. Szczęśliwie dla niego, na swojej drodze napotyka dentystę, doktora Schultza (Christhop Waltz), który już od kilku lat jest tzw. łowcą głów, czyli dostarcza władzom osoby poszukiwane listami gończymi dead or alive. Django potrzebuje do odnalezienia trzech braci poszukiwanych za okropne zbrodnie. Dzięki doktorowi Django staje się wolnym człowiekiem, co budzi mieszaninę postrachu z zaskoczeniem wśród białych oraz zazdrości wśród czarnych niewolników. Jamie Foxx w kreacji Django naprawdę świetnie zagrał - najpierw niewolnika, a potem wolnego człowieka szukającego oddanej, jak on, do niewoli żony. No i wreszcie mój ulubiony Leo - miał dość duży epizod w filmie i według mnie dobrze spisał się w tej roli, zagrał postać, których z reguły nie gra, czyli czarnego charakteru. Muszę przyznać, że do gustu przypadła mi również muzyka. Naprawdę polecam i nie jest to tylko moje zdanie, rozmawiałam z kilkoma osobami, które były na tym filmie i wszystkie zgodnie są na tak.
Teraz szykuję się na Les Miserables ;)

Książki:
Wstyd, ale przeczytałam tylko jedną książkę, czyli "Wyścig po miłość" Jane Costello. Książka reklamowana jest jako powieść podobna do tych jakie pisze Emily Giffin. I rzeczywiście, historia jest bardzo wciągająca, łatwo i przyjemnie się ją czyta. Książka opowiada o Abby Rogers, która zaangażowana jest w prowadzenie własnego biznesu. Pewnego dnia dowiaduje się o strasznej tragedii dotyczącej jej pracownicy, co jest przyczynkiem do rozpoczęcia biegania. Po drodze też pojawia się Pan Ciacho i drugi Pan Ciacho... Książka naprawdę może zmotywować też do biegania i pokazuje jak krok po kroku można osiągnąć sukces w tej dyscyplinie sportu. Polecam!


Muzyka:
W tym miesiącu królowali The Killers, Muse, Selah Sue, Coldplay i I blame coco. Podam Wam kilka nut na poprawienie sesyjnego humoru ;)


 

 Tyle na styczeń. Mam nadzieję, że luty również będzie obfitował w filmy i poprawię swoją książkową pozycję ;)

To ja idę czytać!



A Wy? Co ciekawego obejrzałyście lub przeczytałyście? Polećcie coś!:)

S.

46 komentarzy:

  1. Ta książka z opisu zapowiada się fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojciec Chrzestny- klasyk :) ileż razy ja juz go ogladalam <3

    OdpowiedzUsuń
  3. "Django" oglądałam, fantastyczny film!

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. I co o niej sądzisz? Bo mi tak samo jak pierwsza część - nie bardzo się podoba, w każdym razie czytam ją by poznać bardziej Greya :P

      Usuń
  5. czy w dopełniaczu to czasem nie będzie czarnego charakteru? ;)
    Django mnie trochę znudził, za bardzo przypominał Kill Billa, którego nie lubię. Uważam, że to sztuka dla sztuki. Ingorious basterds to był powrót do starego, dobrego Tarantino.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dzięki Patrycja, już zmieniłam :)
      Ja Tarantino rzadko oglądam się więc nie wypowiem. Kill Billa również nie widziałam, ale Django naprawdę mi się podobał i za muzykę i za kreację aktorów. Poza tym, jak napisałam w poście, poszłam na ten film głównie dla mojego ulubionego aktora :)

      Usuń
  6. Ja molem książkowym niestety nie jestem. ;) Może się skuszę i przeczytam jakąś książkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że warto przeczytać coś od czasu do czasu i to bardziej rozwijającego jeśli nie czytasz książek w ogóle :)

      Usuń
  7. The Killers z Human-mrrr *.*
    Ja ostatnio TOY STORY 3 obejrzałam z dziećmi w pracy, liczy się?;P

    OdpowiedzUsuń
  8. ooo, ciemniejsza strona Greya :D Dużo osób ją czyta ostatnio...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo zrobił się niezwykle popularny. Ale szczerze mówiąc - nie warto.

      Usuń
  9. Uwielbiam The killers:)
    A czy książka " Projektowanie reaktorów chemicznych " się liczy? Mogę polecić z przyjemnością:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo!
      Oj, haha, to chyba tylko dla koneserów:D

      Usuń
  10. Mi sie nie podobal "Django" ale podobala mi sie ta bryczka(?) z zabkiem;d
    Tez czytam Greya i nie podoba mi sie:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, no tak, śmieszna była :)
      Szczerze mówiąc nie wiem czemu Grey podoba się ludziom.

      Usuń
  11. Ja jestem bezgranicznie oddana juz trzeciej czesci Greya i Lalce ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Django był genialny! Nieco słabszy, niż Bękarty, ale i tak mi się podobał! Naprawdę coraz bardziej lubię ten wykręcony styl Tarantino, a rola Leo była naprawdę świetna, ale najbardziej podobał nam się Waltz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa! Pożycz mi Graya kiedyś jak skończysz. Jak zmęczę pierwszą część, to chętnie zerknę co tam piszczy w drugiej, ale na bank nie kupię tych części na własność :P

      Usuń
    2. Tak, też wydaje mi się, że mimo wszystko był trochę słabszy od Bękartów. Nic chyba nie przebije Brada Pitta z jego amerykańsko-włoskim akcentem :D No tak, Waltz był taki... uroczy :) Szkoda, że jego bohater zginął.
      A co do Greya, to już pisałam Ci w komentarzu na Twoim blogu :)

      Usuń
  13. wstyd się przyznać, ale ...nie widziałam "Ojca chrzestnego"!
    "Rzymskie wakacje" to jeden z najbardziej klimatycznych filmów :)

    Książki nie czytałam, ale ostatnio siedzę w średniowiecznych klimatach i...nie mam ochoty na podróż do teraźniejszości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do niedawna też nie widziałam :)
      Co do Rzymskich wakacji to zgadzam się!

      O, a co takiego czytasz?

      Usuń
  14. Polecam "The Flight" z moim ulubionym aktorem Denzelem Washingtonem , a nie polecam "Silver Lining Playbook" z Bradleyem Cooperem...

    OdpowiedzUsuń
  15. Tylko osób mi już mówiło o Ojcu chrzestnym, że aż wstyd się przyznać, że nie widziałam go do tej pory =.=

    OdpowiedzUsuń
  16. Każdy film Tarantino oglądam w kinie, więc na Django też pójdę i nie trzeba mnie zachęcać ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przynajmniej jednej osoby nie muszę przekonywać :D

      Usuń
  17. mam ten sam patent z notatkami. Całe szczęście że we wtorek to się skończyło i mogę wrócić do czytania normalnych książek, a nie jedynie tekstów naukowych :)

    U mnie teraz "w drodze" - najpierw książka, potem zobaczę film

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też cieszę się, że wreszcie mogę sięgnąć po normalną książkę, brakowało mi tego! :)

      Hmm, też spojrzę :)

      Usuń
  18. Ojciec Chrzestny to klasyk :) Ja póki co nie mam czasu na filmy i książki...a do tych, które mam na studiach chyba ciężko będzie kogokolwiek namówić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle nie masz na nie czasu? W takim razie może w wakacje nadrobisz :)

      Usuń
  19. A ja do Ojca Chrzestnego się zabieram i zabieram i... zabrać się nie mogę :) Wstyd się przyznać, ale obejrzałam może kawałeczek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też przez długi okres czasu nie mogłam się za niego zabrać. Wydaje mi się, że trzeba do niego "dojrzeć":)

      Usuń
  20. Ta książka wyścig po miłość brzmi zachęcająco... ja niestety mam czas na czytanie tlyko w wakacje :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj może znaleźć gdzieś dosłownie chwilkę ;)

      Usuń
  21. Ja dostałam tą książkę Wyścig po Miłość - już przeczytałam dawno i jest naprawdę świetna! :) A teraz jestem na etapie 50 twarzy Greya, ale zrobiła przerwę, bo nauka do sesji! Wrócę do niej we wtorek po egzaminie :P

    OdpowiedzUsuń
  22. Jestem ciekawa tych 50 twarzy :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar zostawić w komentarzu reklamę swojego bloga bez skomentowania w sensowny sposób posta, to nie licz na to, że do Ciebie zajrzę ;) Szanuję pracę innych i chciałabym, aby szanowano moją :)





SZABLON BY: PANNA VEJJS.