Krem nawilżający z AA

czwartek, 28 czerwca 2012
Hej dziewczyny!
Zaskoczę Was, dziś nie będzie ani grama informacji o lakierach! W tej notce postawiłam na pielęgnację - pokażę Wam krem, który nie dawno uratował moją skórę po znienawidzonej już przeze mnie Ziaji oliwkowej, o której pisałam TU. Wykorzystam ją może w jakiś inny sposób:)
Bohaterem notki będzie krem z AA, z serii Wrażliwa natura 20+, krem aktywnie nawilżający krem na dzień do skóry wrażliwej i skłonnej do alergii. Dodatkowym plusem jest fakt, że nie zawiera on alergenów, parabenów i barwników!






Opakowanie: Nieduże, o zgrabnym kształcie, plastikowe. Wieczko odkręcane. Użytkuje się przyjemnie.

Konsystencja: producent gwarantuje nam lekką konsystencję nieobciążającą skóry i nie pozostawiającą na niej tłustego filmu - zgadza się! Kiedy wmasowuję kosmetyk w buzię, mam wrażenie, że bardzo szybko się wchłania, do tego jest bardzo przyjemny w dotyku - powiedziałabym, że konsystencja przypomina trochę mus. Nie jest to na pewno krem swoją postacią przypominający większość kremów do twarzy.
Dalej na etykiecie czytamy o kojeniu... Rzeczywiście po nałożeniu kosmetyku na twarz, ma się takie wrażenie. Co do blasku, to myślę, że przesadzone, chyba, że chodzi o blask świecącej się żarówki :P Ale tutaj takiego efektu na pewno nie ma, producenci chyba zawsze muszą wtrącić ten blask, jakby kosmetyki miały zrobić z nas conajmniej istoty pozaziemskie ;)
Rzeczywiście skóra nie jest naciągnięta i przesuszona. Kolorytu nie zauważyłam, żeby poprawiała, ale sądzę, że jest to podobny przypadek do wyżej opisanego przeze mnie blasku.

Stosowanie: Ja jak zwykle nie za bardzo wierzę w rozdzielenie kremów "na dzień" i "na noc", uważam, że jest to raczej chwyt marketingowy, by rządne poprawy urody kobiety lub zakupoholiczki skusiły się dwa razy na prawie ten sam kosmetyk. (Bez urazy oczywiście dla nikogo ;) ) Krem stosuję na noc i na dzień jako baza pod makijaż, a także po powrocie z całego dnia do domu - wtedy zmywam make up i nakładam krem.

Wydajność: Stosuję go ze dwa tygodnie i jak widzicie na zdjęciu- ubytek nie jest duży. Dodatkowo nie trzeba kosmetyku nakładać w dużych ilościach.

Kolor/zapach: Krem w opakowaniu wydaje się biały, jednak po rozsmarowaniu na skórze, robi się tradycyjnie przeźroczysty. Jeśli chodzi o zapach, gdy pierwszy raz nałożyłam krem na twarz, skojarzyłam go sobie z kokosem. Coś w sobie z niego na pewno ma! W każdym razie woń nie jest nachalna, raczej bardzo przyjemna, lekko kokosowa - co za tym idzie słodkawa.

Działanie: Przez te dwa tygodnie stosowania kremu na dzień, na noc i niekiedy w ciągu dnia, mam wrażenie, że moja skóra rzeczywiście jest teraz nawilżona i nie przesusza się. Nareszcie odkryłam dobry krem dla siebie!:)

Czy polecam? Jak najbardziej TAK!

Dostępność: Super-Pharm, Rossman, Natura itp.
Cena: ja kupiłam w SP za ok. 20zł.



S.
Czytaj więcej »

Różo-fiolecik z Essie

wtorek, 26 czerwca 2012
Hej dziewczyny!

Dziś notka, która miała pojawić się już jakiś czas temu, ale w związku z pojawieniem się nowej limitki Essence oraz moim zachwytem malinowym lakierem Essence z drobinkami, pojawia się dopiero teraz:)
Jak zapewne większość z Was wie, lakiery Essence można dostać za bardzo niską cenę w porównaniu do Douglas'a (ok. 60zł, teraz w przecenie za 35zł; Super-Pharm, cena regularna 35zł) na Paatal.pl za 15zł (kiedyś było to 12zł). Liczyłam na inne kolory, ale w końcu zamówiłam sobie jeden z nich - Foot Loose.
Jest to kolor właściwie nieokreślony - pomiędzy różem i fuksją a fioletem. Mi się naprawdę bardzo podoba. Kiedyś w swoich zbiorach miałam lakier Rimmel'a o podobnym odcieniu, niestety - dawno już wysechł, dlatego skusiłam się na podobny z Essie. Same zobaczcie:





Do lakieru do koszyka dołożyłam również pędzel Hakuro H51, którego recenzja wkrótce. I ku mojemu zdziwieniu oraz wielkiej uciesze, Paatal przesłał mi... GRATISA! W postaci lakieru Sally Hansen. Nawet trafili ;) Byłam zaskoczona!

[Wybaczcie za jakość, ale dopiero po opublikowaniu notki zauważyłam ją]

A teraz moja recenzja. Wszyscy uwielbiają Essie i ja z niecierpliwością czekałam aż lakiery tej firmy będą sprzedawane w Polsce, bo mimo wszystko zanim pojawiły się także na Paatal'u, na Allegro też były dość drogie. Pierwsze swoje Essie kupiłam właśnie na Paatal.pl i były to odcienie naturalne, Sand Tropez i Topless&Barefoot, które pokazywałam TU. Potem kupiłam Essie Too too hot i top Good to go w Super-Pharm TU i teraz ten na Paatal'u:)
Buteleczka: jak to Essie, lakier zamknięty jest w szklanej buteleczce 15ml z wytłoczonym napisem "essie", a nad całością góruje biała, plastikowa nakrętka z wytłoczoną na górze literą "e". Po odkręceniu nakrętki i wyjęciu pędzelka, jak widzicie na zdjęciu, naszym oczom ukazuje się dość długi, cienki pędzelek. Gdzieś dowiedziałam się, że te z Paatal.pl mają cienki pędzelek i one są robione na rynek amerykański, zaś te z szerokim na rynek europejski. Zastanawia mnie dlaczego:) Ja preferuję zdecydowanie te szerokie. Tym nie malowało się tak źle, ale mimo wszystko, trzeba wykonać więcej ruchów pędzelkiem by pokryć cały paznokieć.
Konsystencja: Konsystencja lakieru jest kremowa, a taką lubię najbardziej! Już jedna warstwa jak się postaramy, pokryje całkowicie paznokieć. Po wyschnięciu ukazuje się ładny połysk.
Trwałość: Ja potraktowałam Foot loose przyspieszaczem schnięcia Essie Good to go, więc nie jestem w stanie do końca powiedzieć jaka jest trwałość samego lakieru. Baza to tradycyjnie Eveline 8w1. Niestety, jak widzicie na zdjęciach (specjalnie nic z tym nie robiłam) z paznokcia środkowego palca odpadł kawał lakieru już w drugim dniu jego noszenia. Potem niestety było coraz gorzej. I mam tak praktycznie ze wszystkimi Essie. Nie wiem, czy jest to wina bazy (chyba czas na zmianę, bo i tak mi się kończy. Może Eveline Diamonds?), czy może moich paznokci, któe czasem lubią się  nagle rozdwajać albo, o zgrozo, łamać?
Dostępność: Paatal.pl; Douglas, Super-Pharm, Allegro itp.
Cena: kolejno jak wyżej: 15zł, ok. 60zł, 35zł, Internet - różnie.
Czy polecam? Niestety w związku ze słabym trzymaniem się lakieru na moich paznokciach i ceną, to średnio. Choć wiem, że są osoby, które Essie sobie bardzo chwalą i naprawdę długo trzymają się im na paznokciach :)


S.

Czytaj więcej »

Malinka od Essence Glamorous life, 91

niedziela, 24 czerwca 2012
Cześć dziewczyny!
Nie mogłam się powstrzymać i znów skrobię nową notkę. Powodem mojego pośpiechu jest pięękna malina Essence, Glamorous life, nr. 91! W buteleczce mnie nie zachwycała, jednak gdy zobaczyłam ją kiedyś na jednym z blogów, stwierdziłam, że musi być moja! Same zobaczcie:






Konsystencja i kolor: Lakier posiada czerwoną bazę, jednak mieni się różowo-czerwonymi drobinkami, a całość tworzy raczej malinowy odcień. Zależy oczywiście od naświetlenia. Niestety na zdjęciach trudno uchwycić jest "malinowy moment", więc pozostaje Wam wierzyć mi na słowo. Pokrywając paznokcie jedną warstwą uzyskamy delikatny efekt (prawie całkowicie kryjący), jednak lepiej nałożyć dwie warstwy - lakier wtedy naprawdę pięknie się mieni. Drobinki nie stwarzają nachalnego wyglądu, dlatego też spokojnie mogą lakier kupić osoby, które nie przepadają za niekiedy tandetnymi błyskotkami. Lakier ma żelkową konsystencję.

Trwałość: Mi lakier starł się jedynie na końcówkach, jakoś po dwóch dniach noszenia go. Więc efekt jest bardzo dobry i na nowo przekonuję się do firmy Essence po nieudanym chyba debiucie w Drogeriach Natura limitki Fruity, o której pisałam TU i TU . Teraz noszę go już 3 dzień (co prawda odnowiłam go nakładając 3-cią warstwę) i jest jak nowy.

Cena: ok. 6zł
Dostępność: Drogerie Natura, Jasmin
Czy poleciłabym? Z całą pewnością TAK!


Może polecicie mi jakieś podobne do tego lakieru odcienie? Nie koniecznie z Essence, mogą być też inne firmy:)
Miłej końcówki weekendu!

S.

Czytaj więcej »

Essence Fruity brzoskwinka :)

sobota, 23 czerwca 2012
Ostatnio zauważyłam, że dość często produkuje nowe posty. To chyba wpływ końca sesji i zbliżającej się obrony... ;) Dziś temat na czasie, czyli swatche lakieru z nowej serii Essence - Fruity, odcień brzoskwiniowy.





Po dwóch warstwach moje paznokcie nie wyglądają zbyt estetycznie. Lakier u mnie pokrywa prawie w całości po 3 warstwach (na zdjęciach dwie), ale podkreślam PRAWIE. Bez odprysków trzymał się 3 dni. Kolor podoba mi się bardzo, przede wszystkim dlatego, że można zaliczyć go do pasteli oraz ze względu na swą unikalność. Niestety krycie jest słabe, dlatego jeśli lubicie gdy wystarcza jedna, ewentualnie dwie warstwy lakieru, nie polecałabym zakupu. Generalnie trochę ciągnie mnie do żółtego oraz różowego z drobinkami z tej limitki, ale chyba sobie daruję. Szczerze mówiąc zadowolona nie jestem.

Kupiłyście coś z nowej limitki Essence?

S.

Biorę udział w rozdaniu u Marty:)
 
Czytaj więcej »

Kolejny Loreal Color Richie, Boudior Rose

czwartek, 21 czerwca 2012
Miałam najpierw zrobić posta o lakierze Essie, który kupiłam na Paatal'u, ale skoro domagacie się tak innych kolorów z Loreal'a, to oglądajcie kolejny:) Tym razem będzie to róż Boudoir Rose, nr. 204. Kolor jak w poprzednim lakierze tej serii, bardzo mi się podoba. Może jest tylko odrobinkę mniej trwały, ale raczej winą obarczyłabym tu swoje wciąż niestety łamiące się paznokcie, niż sam lakier.





Kolor naprawdę bardzo mi się podoba. Jest to taki jasny, delikatny róż, w pewnym sensie cielisty. Właściwie nie będę się powtarzać, kto ma ochotę przeczytać recenzję lakierów z tej serii, może kliknąć TU.
Na zdjęciu, gdzie prezentuję pędzelek, widać już odprysk. Było to po 3 dniach noszenia.

Nadal jestem zakochana w tych lakierach:)


S.
Czytaj więcej »

Nowa limitka Essence Fruity w Drogeriach Natura

środa, 20 czerwca 2012
W Naturze pojawiła się już nowa limitka Essence FRUITY. Akurat w mojej Naturze było wszystko, oprócz naklejek na paznokcie (zostało tylko jedno opakowanie. Nie wiem co w nich takiego super, no "ale"). Są trzy cienie do powiek w musie, róż do policzków w musie, pomadki, lakiery (jeden żółty perłowy, drugi brzoskwiniowy, trzeci to różowy i zielony z różowymi drobinkami brokatu), naklejki na paznokcie oraz topy nadające zapach lakierowi.

Źródło: http://www.chicprofile.com/2012/03/essence-fruity-collection-for-spring-2012-information-photos-prices.html
Cała limitka wygląda naprawdę apetycznie, ja skusiłam się na brzoskwiniowy lakier i brzoskwiniowy (ale raczej tylko na wieczku, na ręce jest różowy) cień do powiek w musie. Poniżej zdjęcia:


Od prawej: cień  w musie cytrynowy, cień srebrny


Cień  w musie brzoskwiniowy (właściwie to różowy:P)

Niestety obrazek był wredny i mimo, że go obracałam w programie graficznym, tutaj wstawia się na chama w pionie :P

Lakieru jeszcze nie próbowałam, jak wypróbuję to na pewno wstawię zdjęcia. Cienia też niestety na powiekach nie nosiłam, więc o jego trwałości wypowiedzieć się nie mogę. Na razie nie chce się zetrzeć z ręki ;)


Macie ochotę na tę limitkę?


S.
Czytaj więcej »

Rewelacyjny Loreal Color Richie Dating coral

niedziela, 17 czerwca 2012
Dzięki Wam dziewczyny za wszystkie porady pod poprzednią notką! Niektóre rzeczywiście wzięłam pod uwagę i spróbuję:) Jesteście wielkie!
A dziś... No cóż, znów będę Was prawdopodobnie zanudzać:D (a może nie?) Ale kolejny lakier! Podejrzewam, że jeden z tych, które rzadko zostają przedstawiane na blogach, więc notka powinna być dla Was dość interesująca. Mowa o lakierach firmy Loreal Paris i linii Color Richie. Przedstawiam Wam pewnego przystojniaka o nazwie Dating Coral i numerze 305., którego kupiłam wraz z dwoma innymi kolorami z tej linii w rossmanowskich wyprzedażach za 11zł! (przecena z 22zł).






Oj dziewczyny... Te które nie upolowały ich na przecenie w Rossmanie niech żałują! (No chyba że kupicie po cenie regularnej:) ) Ja sama żałuję, że nie przygarnęłam więcej kolorów, bo lakiery naprawdę są świetne. Dziś jednak recenzja koralu, który sądzę, że będzie moim ulubionym na wakacje. Jak zdążyłyście pewnie zauważyć na zdjęciach, posiada on dość szeroki pędzelek, którym maluje się wręcz rewelacyjnie. Chyba jeszcze żadnym lakierem nie malowało mi się tak przyjemnie! Jest on odpowiednio wyprofilowany i dość delikatny (dla porównania lakiery z Rimmel'a mają wg mnie dość twarde, choć szerokie pędzelki). Jak się postaramy, efekt pokrycia paznokcia możemy uzyskać już po jednej warstwie, ja jednak wolę nałożyć standardowo dwie. W buteleczce widać delikatne drobinki, jednak po nałożeniu lakieru na paznokieć, właściwie ich nie widać. Nałożyłam na dwie warstwy Essie Good to go, więc nie wiem jak sprawowałby się sam lakier jeśli chodzi o trwałość, ale sądzę, że równie długo gościłby na moich paznokciach, czyli... Uwaga... 4,5 dnia!:D To sukces u mnie! Dlatego zakupu nie żałuję, również ze względu na kolor, bo koralowy uwielbiam:)


S.
Czytaj więcej »

Clean&Clear żel myjący. Oj raczej się nie polubimy...

piątek, 15 czerwca 2012
Egzaminy na razie raczej :P prawie skończone, plus obrona w lipcu, więc znów będę miała więcej czasu na bloga i przede wszystkim Wasze blogi!:)
Dzisiejszy post będzie poświęcony kosmetykowi do pielęgnacji twarzy... Choć nie powiem, by rzeczywiście u mnie spełnił swą funkcję. Mowa o Clean&Clear Morning Energy Energetyzujący żel myjący, zawiera witaminę C i żeń-szeń. OIL-FREE.

Niestety na etykiecie literki są dosłownie jak mróweczki i nie udało mi się sfotografować opisu, więc przepiszę go poniżej:

Unikalna formuła dodaje Twojej skórze energii i odświeża ją na cały dzień. 
SPOSÓB UŻYCIA: Zwilżyć twarz, delikatnie masować omijając okolice oczu. Dokładnie spłukać. 

Generalnie jak etykieta wskazuje, kosmetyk ma konsystencję przezroczystego żelu z małymi, prawie niewyczuwalnymi drobinkami. Zapach też ma bardzo przyjemny, nie drażniący.
Opakowanie z pompką bardzo wygodne i kosmetyk jest dość wydajny.


ALE... Używałam zgodnie z zaleceniami (choć trochę trudno używać inaczej, prawda ;) ), jednak mam wrażenie, że moja skóra jest przesuszona. Cóż, myślałam, że żele myjące generalnie w jakiś sposób powinny nawilżać, ale widocznie myliłam się i właśnie uzupełniłam luki w mojej wiedzy:D Niestety, musiałam go odstawić.
I zatem mam problem. Moja skóra jest przesuszona, krem do twarzy o którym pisałam TU , mianowicie Ziaja oliwkowa też nie pomaga... Może macie jakieś propozycje nawilżających żelów/mleczek do twarzy i kremów?





POMÓŻCIE! ;))


S.
Czytaj więcej »

Wibo Jeans Club

wtorek, 12 czerwca 2012
I znów powrót do lakierów... Taak, zamęczam Was:D Tym razem będzie to Wibo z serii Jeans Club, nr. 2 podpatrzony u Mallene . W Rossmanie wcześniej przeszłam koło niego obojętnie, a nie wiedziałam, że jest to tak pastelowy i delikatny odcień niebieskiego. Niekiedy mam wrażenie, że wpada w fiolet, jest wtedy podobny do My Secret Lavender, nr. 147, który pokazywałam TU .





Niestety jak widać na załączonym obrazku, chyba ze 3 warstwy trzeba by położyć, żeby lakier krył prawie w 100%. Jeśli chodzi o trwałość, trzyma się u mnie standardowo jak inne wio 2-3 dni. Za taką cenę nie jest źle :) W buteleczce widać malutkie drobinki, których po nałożeniu lakieru na paznokieć praktycznie nie widać. Może tylko lakier zyskuje fajną poświatę. Kolor mi się podoba bardzo!

Dostępność: Drogerie Rossman
Cena: 6zł.


S.
Czytaj więcej »

Eveline Holografic Shine, nr. 404 cudo!!!

poniedziałek, 11 czerwca 2012
Dziś znów lakierowo! Jakoś na dłużej nie mogę odejść od tego tematu, tym bardziej, że ostatnio znów przybyło mi sporo lakierów. Przed Wami holograficzne cudo od Eveline - Holografic shine, nr. 404.



Sztuczne światło:



Światło naturalne:


Pędzelek:


Powiem Wam, że przepadłam! Ten lakier tak pięknie się mieni... Baza jest różowa, drobinki zaś mienią się trochę na pomarańczowo-złoto-różowo-biało. U mnie na paznokciach już w drugim dniu niestety w niektórych miejscach odpadł (nie wiem czemu lakiery kiepsko się trzymają mojej płytki, o tej serii słyszałam, że trzyma się dość długo...Poza tym użyłam Essie Good to go). Jeśli chodzi o zmywanie lakieru to nie ma z nim żadnych problemów. Lakier nie należy do "chropowatych" po zastygnięciu, więc zmywa się jak każdy inny lakier.
Generalnie, jestem zakochana w takich błyskotkach, więc jeśli gdzieś wyhaczę inny lakier z tej serii i za taką cenę (2,30zł), to na pewno wezmę!

Dostępność: ja kupiłam w Drogerii Jasmin
Cena: 2,30zł.

Na dokładkę pokażę Wam jeszcze zdjęcia, które zrobiłam wczoraj. W słońcu:)


P.S. I po co leżałam w ogródku ucząc się do egzaminów?! Teraz mam czerwony nos, czerwone czoło i spalony dekolt oraz parę innych miejsc... Ratunku!:( :P

S.
Czytaj więcej »




SZABLON BY: PANNA VEJJS.