Podsumowanie grudnia, cz. I - cykl kulturalny

czwartek, 27 grudnia 2012
Hej dziewczyny!

I kolejny miesiąc powoli mija... W sumie nie jest to taki zwykły miesiąc. Grudzień to koniec roku, czas podsumowań. I ja rozpoczynając podsumowania miesiąca postem kulturalnym również trochę podsumuję.

Jakoże jest to post kulturalny, powinnam chyba krótko podsumować moje "osiągnięcia" kulturalne. Na pierwszy ogień weźmy książki - w pierwszej części roku średnio udawało mi się do nich zaglądać. Jednym z powodów było pisanie pracy licencjackiej. Tak, niby zaglądałam do książek fachowych, ale to nie to samo co po prostu czytać. Najczęściej czytałam gazety, z Newsweekiem na czele.
W drugiej części lata, mając liczne wyjazdy, przerzuciłam się również na książki, a z kolei gazety jakoś piętrzyły mi się na stoliku koło kanapy. Tak pozostało i do teraz. Książki pochłaniam w miarę możliwości, a prasa kobieca, czy też bardziej "poważna" leży i czeka i czeka...

Filmy. Zobaczyłam ich zdecydowanie mało i bardzo żałuję. Chyba filmem, który najbardziej zapadł mi w pamięci i ma oddźwięk w teraźniejszości jest ostatni Bond. Wciąż pamiętam również film, który polecił mi mój chłopak i który zdaje się, oglądałam podczas ferii wielkanocnych. Niestety nie jestem w stanie przypomnieć sobie, jak na złość tytułu. Kiedy to zrobię, edytuję posta ;)
Grudzień jednak przybliżył mnie do filmów dzięki uczestnictwie w Festiwalu Filmów Międzynarodowych Watch Docs, o którym piałam TU. W efekcie powstały dwa moje artykuły zamieszczone w gazecie "Domysły".

Muzyka - to ta była ze mną najczęsciej. Również dzięki temu, że słuchałam jej w samochodzie. Moim odkryciem była Lana del Rey oraz Adele.

Na polu teatralnym czynnie działałam jedynie w pierwszej połowie roku. Wtedy często odwiedzałam teatr Kwadrat, udałam się również do Romy. W listopadzie miałam okazję wybrać się z moją Mamą na Politę. Muszę przyznać, że spektakl w 3D robił wrażenie. Polecam każdemu kto jeszcze nie widział! Plany na następny rok? Dostać wreszcie wejściówki na "Deszczową Piosenkę"! Uwielbiam musicale.

Podsumowałam już pokrótce rok, tak żebyście się nie zanudziły ;) a teraz czas na podsumowanie samego grudnia.

Książki - przeczytałam właściwie jedną - pierwszą część powieści Charllotte Bronte "Villette".
Muszę przyznać, że przez pewien okres czasu książka mi się dłużyła, zwłaszcza ku jej końcowi. Kilka stron pod koniec opuściłam, bo już byłam znudzona długimi opisami. Ale mimo to pod koniec autorka poczyniła zaskakujący zwrot akcji, dlatego z chęcią sięgnę po drugą część. Villette opowiada o młodej dziewczynie, która traci kontakt ze swoją matką chrzestną oraz jej synem. Przeżywa wiele chwil grozy, ale swoją odwagą, której sama nie jest świadoma, pokonuje je i znajduje się we Francji. Tam zostaje nauczycielką angielskiego na pensji dla dziewcząt Madame Beck. A wiecej Wam nie napiszę :P Jeśli lubicie siostry Bronte, same sięgniecie po tę pozycję :)






Obecnie czytam "Wyścig po miłość", książkę tą dostałam w tym roku na moje urodziny. Sprezentowały mi ten tytuł moje dwie uczelniane koleżanki.















Filmy - tutaj powinnam wspomnieć o dwóch jakie widziałam w ramach festiwalu Watch Docs. Stały się inspiracją do napisanych przeze mnie artykułów.
Pierwszy z nich to "Krąg" Jafara Panahiego. Jest to irański reżyser, który dostał za ten film nagrodę Złotego Lwa na festiwalu w Wenecji. Podczas gdy Zachód zachwycał się tym filmem, Iran zakazał wyświetlania go. Trudno się dziwić, Panahi pokazuje w tym obrazie losy różnych irańskich kobiet borykających się z codziennością. I tak w pierwszej scenie poznamy kobietę, która wbrew oczekiwaniom rodziny rodzi dziewczynkę, następnie Iranki, które tego samego dnia wyszły z więzienia i próbują wrócić do życia (ten wątek przeplatał się przez pozostałe). Na końcu dowiadujemy się również co stało się z kobietą, która urodziła dziewczynkę. Naprawdę polecam obejrzeć. W kinie, ani w wypożyczalniach czy sklepach niestety tego filmu nie będzie, ale polecam zajrzeć do Internetu. Ja właśnie tam wyszperałam ten film.

Kolejnym obrazem, który miałam okazję zobaczyć był "Kobiety syryjskiej rewolucji" Nady Abdelsamad. Są to typowe wywiady z 3-ma kobietami biorącymi udział w rewolucji w Syrii. Epizody z rozmowami przeplatane są filmikami z Youtube. Może film ten jest mniej interesujący niż "Krąg" i mniej skomplikowany do stworzenia, jednakże również zasługuje na uwagę. Osobiście dowiedziałam się jak wyglądała rewolucja od wewnątrz, a nie od  zewnątrz jak przedstawiały ją media.

Świąteczna atmosfera udzieliła się i mi, dlatego obejrzałam emitowany w TV film "Holiday". Z miejsca stał się jednym z moich ulubionych, świątecznych filmów. Gra w nim śmietanka jednych z najgorętszych aktorów - Jude Law (kurczę, nie poznałam go w pierwszej chwili!), Cameron Diaz i Kate Winslet. Film opowiada o dwóch kobietach - Amandy z L.A. (Diaz), która prowadzi swoją własną firmę promującą nowe filmy oraz Iris z małego miasteczka pod Londynem (WInslet). Pod wpływem ich ostatnich niepowodzeń w sferze miłosnej, postanawiają zamienić się domami na dwa tygodnie. Reszta... Same zobaczcie ;) Na pewno mogę powiedzieć, że to film pełen ciepła, w sam raz na Święta Bożego Narodzenia. Aż dziwię się, że dopiero teraz obejrzałam ten film!




Kolejnego wieczoru postanowiłam obejrzeć "27 sukienek" z Katherine Heigl w roli głównej. Film sympatyczny, opowiada o dziewczynie, która bardzo często biega na śluby swoich przyjaciółek i występuje tam w charakterze druhny. Jej siat przewraca się do góry nogami gdy przyjeżdża do niej jej siostra, Tess, która od razu rozkocuje w sobie szefa Jane (Heigl). Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie fakt, że Jane skrycie kocha się w nim od rozpoczęcia swojej pracy w firmie. Szczerze mówiąc, nie ma czym się zachwycać. Ot, dobra komedia dla rozluźnienia.








Kolejnym filmem, który miałam okazję zobaczyć przez te święta był, już pewnie kolejny znany przez większość film "Czekolada" z Juliette Binoche i Johnny'm Depp'em. Następny niezwykle ciepły film o tajemniczych właściwościach czekolady. Do tego główna bohaterka nosi nazwisko Rocher! Ciekawe z czym nam się ono kojarzy?;) Tak! Z tymi sławnymi pralinami! Do tego jeszcze uwielbiany przez większość kobiet Johnny, który chyba tu po raz pierwszy rozpoczął przygodę z piractwem ;) Polecam oglądać z kubkiem czekolady w rękach!




Jeśli chodzi o muzykę, królowała u mnie ścieżka dźwiękowa z ostatniej części James'a Bond'a "Skyfall".




*http://watchdocs.pl/kobiety_syryjskiej_rewolucji-film-36-pl.html


A wy? Jakie książki przeczytałyście? Jakie filmy polecacie? Może jakieś linki do Waszej ulubionej muzyki?:)

S.

24 komentarze:

  1. Holiday! Nigdy mi się nie znudzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kolejne święta pewnie znów chętnie obejrzę :)

      Usuń
  2. Ja w grudniu czytałam Cross, Jamesa Pattersona ;) Teraz czytam Houston, mamy problem, Katarzyny Grocholi. Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za Grocholą nie przepadam, ale chętnie zapiszę sobie Jamesa Pattersona :)

      Usuń
  3. "Czekolada" to jeden z moich ulubionych filmów. :)
    Z książek, które przeczytałam, zdecydowanie polecam sagę "Północna droga" Cherezińskiej (część pierwsza "Sigrun" może zniechęcić na początku, ale kilka stron i...nie śpi się po nicach, tylko czyta). Aktualnie czytam ostatnia, czwartą część cyklu :)

    Jeśli chodzi o muzykę, to u mnie króluje nieprzerwanie Florence and the Machine.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiało mogę stwierdzić, że "Czekolda" trafił do moich ulubionych filmów.
      Nie słyszałam o tej sadze, dziękuję za sugestię!

      Florence and the Machine jest teraz bardzo popularne... Chyba muszę przesłuchać trochę ich muzyki,bo aż wstyd nie znać :P

      Usuń
  4. Ja też oglądałam Holiday :) bardzo przyjemny i odprężający film

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czżybyśmy oglądały w tym samym czasie?:D Zgadzam się!

      Usuń
  5. oglądałam wszystko poza Czekoladą i Skyfall, na który się wybieram;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skyfall na bank Ci się spodoba! A Czekoladę gorąco polecam:)

      Usuń
  6. Tez uwielbiam ta piosenke! Ja wczoraj obejrzalam swietny film - Slużące, bardzo piękny dramat, polecam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Służące zgarnęły chyba nawet jakieś nagrody? Nie wiem czy nie Oscara, ale mogę się mylić. Fakt, warto obejrzeć :)

      Usuń
  7. skyfall ustawiłam sobie na dzwonek w telefonie :D
    Bardzo ciekawa notka, miło jest poczytać troche "prywaty" bloggerki Syl :))
    Może i ja coś podobnego wstawie w postaci fotografii? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hha, prawdziwa fanka Skyfall :D
      Sądzę, że zawsze prywata jest miło odbierana przez czytelniczki, więc może się nad tym zastanów?:)

      Usuń
  8. Miałam okazje widzieć Krąg chyba w zeszłym roku na Tofifeście, gdzie był blok kina irańskiego- to jedyny film z tego kraju, który faktycznie mi się spodobał. A Holiday nie widziałam do tej pory, jakoś nie mogę się przemóc... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chętnie zobaczyłabym inne filmy Panahiego. Zaskoczyło mnie, że jakaś blogerka widziała ten film, bo to kino niszowe :) Holiday najlepiej oglądać w święta ;))

      Usuń
  9. Holiday jest moim ulubionym świątecznym filmem zaraz po To właśnie miłość:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też jest taka kolejność jeśli chodzi o filmy świąteczne ;)

      Usuń
  10. Skyfall ekstra. A książka Wyścig po miłość po prostu super. Tez dostalam na urodzinki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podwójnie się zgadzam! Sądziłam, że Wyścig po miłość będzie kolejnym romansidłem, ale to co pisali na okładce, że jest podobna do książek Emily Giffin to nie było czcze gadanie ;)

      Usuń

Jeśli masz zamiar zostawić w komentarzu reklamę swojego bloga bez skomentowania w sensowny sposób posta, to nie licz na to, że do Ciebie zajrzę ;) Szanuję pracę innych i chciałabym, aby szanowano moją :)





SZABLON BY: PANNA VEJJS.