Kulturalnie - listopadowe książki i filmy - nowy cykl na blogu

Hej dziewczyny!

Przeglądając zdjęcia, które mam na dysku zastanawiałam się o czym tym razem napisać posta. Nie da się zaprzeczyć, że mój blog, zwłaszcza ostatnio, opanowały lakiery do paznokci. Tak, kupuję je nadal :P Ale dziś post belleoleum zainspirował mnie do wprowadzenia na moim blogu cyklu poświęconemu książkom, filmom, niekiedy muzyce. Ot, taki kulturalny na koniec każdego miesiąca. Nie zawsze będę miała coś do polecenia z każdej kategorii, bo niekiedy łapię się na tym, że przez cały miesiąc nie miałam okazji obejrzeć żadnego filmu (o, zgrozo!). Jak myślicie? Jeśli nie lubicie takich postów, a ja będę Was niesamowicie nudzić, to krzyczcie!;)


Zacznę od książek. Te ostatnimi czasy przybywają malutkimi partiami na moje półki. Był czas kiedy praktycznie w ogóle nie znajdowałam chwili na książkę, wolałam gazety w tym Newsweek. Teraz ta tendencja odwróciła się o 180 stopni na korzyść lektur. A gazety leżą na stoliku, w międzyczasie podkrada mi je mama, potem kładzie gdzie chce i w efekcie zapominam, że miałam do przeczytania jakąkolwiek gazetę! No cóż... :P









Ale zajmijmy się wreszcie stricte tematem książek, bo lekko odbiegłam od tematu. Książką, którą niezwykle przyjemnie czytało mi się w te długie jesienne wieczory była klasyka od Charlotte Bronte. Jako że bardzo lubię książki typu "Wichrowe Wzgórza" (notabene napisane przez siostrę Charlotte, Emily), czy też powieści Jane Austen, postanowiłam przyjrzeć się bliżej powieściom innych sióstr Bronte. Na pierwszy ogień poszła właśnie Shirley. Jest to opowieść, w której jak miałam wrażenie, jest trzech głównych bohaterów. Caroline - dziewczyna wychowująca się na probostwie u stryja kaznodzieji, niezwykle skromna, inteligentna dziewczyna; Robert Moore - przedsiębiorca posiadający swoją własną fabrykę, zakochany w Caroline, ale ukrywający swoje uczucie, żeby nie powiedzieć - odpierający je po to by uczynić swoją żoną Shirley, bogatą posiadaczkę dworu. Czyn ten miał zapewnić Moore'owi pewność, iż jego interes nie podupadnie w niepewnych czasach wojen napoleońskich. Przez blisko 646 stron czytamy o skrywanej głębokiej miłości Caroline do jej kuzyna (tak, byli rodziną) Roberta, który pozostaje niewzruszony, ponieważ musi zajmować się obroną fabryki przed będącym przeciwko niemu mieszkańcom miasteczka. Shirley natomiast obdarza Caroline swą przyjaźnią i podkochuje się w ubogim guwernerze Louisie (brat Roberta Moore'a). Czytając książkę, odnajdujemy pewne perturbacje obecne w życiu bohaterów i szczerze mówiąc czytelnik wcale nie jest pewny jak dokładnie skończy się książka. Uważam, że wato to sprawdzić, ponieważ tłumaczenie jest naprawdę dobre, Shirley czyta się łatwo i z przyjemnością, a jednocześnie ma się świadomość, że jest to klasyka, a nie kolejna książka, która niby jest bestsellerem, a tak naprawdę to bycie na półkach przeznaczonych dla bestsellerów jest wynikiem transakcji finansowych. Oczywiście nie chodzi tu o każdą książkę okrzykniętą bestsellerem. Ale niestety w wielu przypadkach dzieje się tak, jak opisałam powyżej.





Kolejną książką jaką chciałabym Wam polecić, jest obecnie czytana przeze mnie powieść autorstwa Anny Ficner - Ogonowskiej Krok do szczęścia. Jest to kontynuacja tytułu Alibi na szczęście, którego nie miałam przyjemności czytać z prostego powodu - nie było jej w mojej bibliotece. Nie chciałam kupować tej pozycji z tego względu, że raczej wolę kupować lektury, które wiem, że z jakiegoś powodu okażą się naprawdę warte zakupu. Początkowo byłam nastawiona sceptycznie do tych książek. Jakoś nie przepadam za autorami polskimi, zwłaszcza powieści o tematyce romantycznej. Jednak w tym przypadku postanowiłam się przełamać i nie żałuję! Książki jeszcze nie przeczytałam do końca, jednakże to, co chciałam Wam w tym momencie przekazać to mój podziw dla atmosfery bijącej z tej książki. Znacie pewnie określenie "powieść pełna ciepła". Rzadko kiedy takie spotykam, a ta naprawdę pasuje do tego wyrażenia jak ulał! Fabuła prowadzi nas przez emocje dotyczące głównej bohaterki Hanki borykającej się ze śmiercią męża oraz rodziców. Na jej drodze staje zakochany w niej do szaleństwa Mikołaj, będący w stanie czekać na nią cierpliwie i pomagający jej przezwyciężyć fobie związane z wypadkiem. Nie wiem co będzie dalej, ale na czwartej stornie okładki pisze, że Mikołaj w dalszej części książki wcale nie będzie tak cierpliwy na jakiego się zapowiadał. A przynajmniej ja tak zrozumiałam. Mimo, że nie dobrnęłam jeszcze do końca, jestem dokładnie w połowie, szczerze polecam!



Jeśli chodzi o film, to nie zdążyłam w tym miesiącu jeszcze żadnego obejrzeć, ale zasiliłam swoje zasoby w Dziewczynę z Tatuażem, Mój tydzień z Marilyn oraz Casino Royale. Poluję jeszcze na Quantum of Solace w Empiku, ze względu na cenę 30zł, ale coś czuję, że już nie ma tej promocji:(
W każdym razie, kiedy zamawiałam powyższe, Quantum nie było w magazynie. Czyżby fani Bonda chcieli przypomnieć sobie poprzednią część przed pójściem na Skyfall? ;) A ' propos, w Skyfall się zakochałam i jestem pewna, że jak tylko wyjdzie na DVD to kupię. Zdecydowanie według mnie ta część spośród dwóch pozostałych z "nowym Bondem" jest najbardziej
udana.
Skoro o Skyfall mowa, utonęłam w uwielbieniu dla piosenki z tegoż filmu, śpiewaną przez Adele.
Ostatnio natomiast, zasłuchałam się w Pezet Miejski Sound (J&B City Remix) prod. Auer.

 











 Może czytałyście lub oglądałyście opisane przeze mnie pozycje? Chętnie poznam zarówno Wasze spostrzeżenia na ich temat jak i przeczytam co warto przeczytać/obejrzeć.


 S.


Zdjęcia:
http://brulionbeel.blox.pl/2011/07/Shirly-Charlotte-Bronte.html
http://www.dobraksiazka.net/krok-do-szczescia-p-182328.html
http://www.filmweb.pl

35 komentarzy:

  1. Wstyd się przyznać ale czytanie książek kuleje u mnie od dwóch miesięcy. Czekam teraz na chwilę wolnego w Święta żeby rzucić się w wir czytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem nie ma się zwyczajnie na to czasu... Ja również miałam taki okres w tym roku, tak jak pisałam w poście :) Ale w Święta na pewno nadrobisz!

      Usuń
  2. ja się muszę usprawiedliwić, że nie mam porządnej lampki do czytania a wzrok mój jest mi miły, to i rzadko czytam:/

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny pomysł na postowy cykl. Będę śledzić- zwłaszcza "dział literatury" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Och, ta rola Marilyn. Williams dała popis, jestem pełna podziwu...
    Quantum of solace uwielbiam, choć wiele osób twierdzi, że Casino Royale to w ogóle jedna z najlepszych części serii. Dziewczyny z tatuażem nie widziałam, obejrzałam natomiast całą wersję skandynawską z moim ukochanym Nyqvistem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze bardziej narobiłaś mi apetytu na ten film!:D
      Quantum miałam wrażenie, że był zupełnie inny niż poprzednie Bondy. Tak samo jak teraz Skyfall. Za Casino w sumie jakoś szczególnie nie przepadam...
      A wersję skandynawską też chętnie obejrzę.

      Usuń
    2. Gorąco polecam wersję skandynawską! Mistrzostwo!
      Uważam, że niektórych filmów nie powinni ulepszać na siłę.

      Trylogia w wersji książkowej jest niesamowita. Nawet mąż przyznał mi rację choć początkowo męczył się bo wziął się za wersje w oryginale a przydługich opisów nie brakuje. Jednak dał radę :)

      Usuń
    3. Zgadzam się z Hexxaną, niektórych filmów nie powinno się ruszać :) Ale amerykanie już tak mają, niestety. Dobrze, że chociaż wziął się za to FIncher a nie jakiś Uwe Boll ;) No i muzykę uwielbiam z amerykańskiej wersji, ale to w końcu Reznor :)

      Usuń
    4. To muszę koniecnzie wersję skandynawską gdzieś znaleźć i obejrzeć skoro tak polecacie. W gruncie rzeczy to w końcu książki są skandynawskie, więc filmy też mogą być lepsze :)
      Dokładnie, amerykanie muszą zawsze się wepchać tam, gdzie wywęszą duże zyski. A że Larsson to bestseller, to nic dziwnego.

      Usuń
  5. Polecam film "Dziewczyna z tatuażem", "Casino Royale" również bardzo dobry.
    Książek nie czytam, może kiedyś to się zmieni ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytasz książek? Nie wiesz nawet co tracisz!

      Usuń
  6. Bardzo lubię tego typu posty ;) Przypomniałaś mi, że mam film o Marylin i fajnie byłoby go obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się! Hehe, ja też tak często mam, że filmy posiadam, a odkładam do szafki na lepsze czasy, kiedy znajdę chwilę. I w efekcie zapominam.

      Usuń
  7. Do Dziewczyny z tatuażem jest świetne intro, dawno już nie widziałam tak dobrego ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie też Skyfall mocno urzekł i chyba rzeczywiście jest najlepszym z nowych Bondów, choć moim zdaniem Casino Royal też mu niczym nie ustępuje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię takie notki i uważam, że jest to świetny sposób na oderwanie się od kosmetycznego świata :D Choć na chwilę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja :) Dlatego chętnie i ja czasem się oderwę i napiszę coś niekosmetycznego :)

      Usuń
  10. Muszę Bronte poczytać ;>> koniecznie, dzięki że mi o tej książce przypomniałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja sie nei wypowiem gdyz ostanio czytam tylko wampirze ksiazki i cykle i jestem w nci hzakochana po uszy wiec inna tematyka zupelnei do mnie nei przemawia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wampirze cykle zakończyłam na Zmierzchu i szczerze mówiąc raczej mnie nie ciągną :)

      Usuń
  12. Wstyd sie przyznac ale po 15 minutach Skyfall zasnelam... musze zrobic drugie podejscie;)Girl with dragon tatoo mocne, koniecznie obejrzyj!
    Ja kocham czytac, mieszkajac zagranica ksiazki po polsku to czesto moj jedyny kontakt z jezykiem. Nie lubie czytac po angielsku! Obecnie czytam bardzo fajna powiesc Zadie Smith - O pieknie. W sumie procz literatury si-fi polykam wszystko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasnęłaś?? Oj, to koniecznie zrób drugie podejście!:D
      To ważne, że pozostajesz w kontakcie z językiem. Niektórzy ludzie mieszkający poza granicami PL po prostu wsiąkają w dany kraj.

      Usuń
  13. Bardzo zaciekawiła mnie książka autorstwa Bronte, muszę poszukać jej, bo lubię tego typu powieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam :) Ja sama ostatnio puknęłam się w czoło, że przecież w PL wyszły inne książki autorstwa sióstr Bronte oprócz "Jane Eyre" oraz "Wichrowych Wzgórz":)

      Usuń
  14. Czytałam "Dziewczynę z Tatuażem". Teraz mam drugą cześć tej trylogii, ale nie mam czasu się za nią zabrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czytałaś chyba "Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet":)

      Usuń
  15. na początku przeczytałam KULINARNIE, a na zdjęciu widziałam książkę hehe :D

    niestety ja jestem "anty" książkowa, czytam tylko książki potrzebne na uczelni ;/ aż wstyd!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, kulinarnie to nie w moim stylu:D

      Nie każdy musi lubić książki, ale według mnie dużo się przez to traci...

      Usuń
  16. Byłam na Bonzie i wpadłam :)

    OdpowiedzUsuń