Powrót z Budapesztu i haul zakupowy

środa, 26 września 2012
Hej dziewczyny!

Wróciłam! Cała, ale niestety nie zdrowa:( Pojechałam do Budapesztu już przeziębiona, co prawda czułam się znacznie lepiej, praktycznie przeziębienie już odchodziło sobie w siną dal, niestety. Podejrzewam, że jeden incydent podczas wyprawy przyczynił się do pogorszenia mojego stanu zdrowia, ale o tym innym razem. Dziś szybko pokażę łupy z Budapesztu, których strasznie ciekawa była Karotka:D Post specjalnie dla Ciebie, jako że i Twoje zamówione produkty się tu znajdują.

Niestety znalazłam jedynie drogerię DM. Albo jestem ślepa, albo Lushe się przede mną pochowały :P Nie wiem jak to możliwe, ale jednak możliwe, więc zostałam bez ani jednego ich produktu. Ale podobno w przyszłym roku Lush ma pojawić się w Polsce, więc aż tak nie rozpaczam ;)

Dwa żele pod prysznic: pierwszy - figowy z czekoladowymi makaronikami, zakupiony w ostatnim dniu pobytu w Budapeszcie oraz drugi - malinowy. Obydwa pachną przepięknie!

Malinowy krem do rąk, na którego miałam chęć odkąd tylko zobaczyłam go na którymś z blogu oraz szampon do włosów blond. Czytałam średnie opinie tego specyfiku, ale stwierdziłam, że chcę wypróbować na "własnej skórze" ;)


Łupy dla Karotki, która już pewnie zagryza paznokcie z niecierpliwości :P  Malinowy żel pod prysznic oraz szampon z hibiskusem.
A to już łupy z Muzeum Marcepanu z Szentendre. Kupiłam znacznie więcej, ale rozdałam w domu i nie chcą mi już oddać, nawiasem mówiąc, trochę już zjedzone...:P Najbardziej chyba cieszą mnie te figurki Disneya (kto zgadnie co jest dla mojego lubego?:D) Niestety jak widzicie, w podróży prosiaczek oraz Kaczor Donald ucierpieli co niesamowicie mnie wkurza, ale stało się.
Od przyjaciółki już w Budapeszcie odebrałam również trzy lakiery Essie kupione w SP za 26,24 zł. Od lewej: Virgin Orchid, Watermelon oraz Demure Vix.


Tyle z łupów. Bałam się cokolwiek więcej kupować, ponieważ limit bagażu wchodzącego do luku wynosił 15kg. W drodze do Budapesztu miałam 13,5, więc bałam się, że znacznie go przekroczę przez kosmetyki. A tu na lotnisku w Budapeszcie okazało się, że walizka waży 13,7kg! Ma się to szczęście, kurczę ...:(

I tym akcentem zakończę tę notke, chciałabym Wam wszystkim kochane blogerki podziękować za liczne odwiedzanie mnie i komentowanie postów dodawanych automatycznie. Nie wiecie jaką frajdę sprawia czytanie tych komentarzy po powrocie:)
I pytanie do Was - chcecie poczytać o Budapeszcie i zobaczyć zdjęcia?


S.

62 komentarze:

  1. jak pięknie nazywa się ten pierwszy żel :D zazdroszczę, bo pewnie zjawiskowo pachną:)
    czekam na zdjęcia Budapesztu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pachną rzeczywiście zjawiskowo! Bardzo żałuję, że u nas w PL nie ma DMu:(

      Usuń
  2. mam ten żel pod prysznic Balea po lewej i pachnie obłędnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się nie mogę doczekać kiedy go użyję:D Ale w kolejce czeka jeszcze jeden :)

      Usuń
  3. Recenzuj nam szybko swoje zdobycze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj niestety troszkę to potrwa, przynajmniej jeśli chodzi o pielęgnację - mam inne kosmetyki w kolejce :)

      Usuń
  4. Piękne zdobycze! Mmm... Ten żel figowy musi być super! Na moje łupy już zacieram łapki i mruczę na samą myśl o nich :D

    Muzeum marcepanu :D Od razu czuję się głodna :D

    A Essiaki mam wszystkie te, co Ty :D Hell yeah! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuję, że w końcu nie brałam w ciemnie tego żelu figowego dla Ciebie :( Nie długo swoje łupy dostaniesz!:D

      Muzeum marcepanu naprawdę polecam, cuda tam mają!

      Hehe, no wiadomo:D

      Usuń
  5. wlasnie tez wrocilam z budapesztu, i rowniez przeziebiona;( smialam sie, ze za bardzo okna w samolocie otwierali ;d. Zart oczywiscie.
    A krem malinowy stracilam na lotnisku bo mialam go w bagazu podrecznym ;( tak mi go szkoda ze szok:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może leciałyśmy tym samym samolotem?:P Wiesz, zawsze klimatyzacja w samolocie mogła Cię "załatwić".

      Łączę się w bólu z Tobą :( chyba nie zniosłabym jakbym straciła ten krem, zbyt dużą miałam na niego chęć od początku gdy go zobaczyłam na blogach.

      Usuń
  6. powiadasz, że sklepy Lush pochowali? :D

    a zakupy bardzo fajne :) ja niestety byłam w Budapeszcie samolotem tylko z bagażem podręcznym i musiałam się mocno ograniczać w zakupach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj spokój, nie wiem czy ja ślepa, czy rzeczywiście przede mną się maskowały :P Tam gdzie miały być to ich po prostu nie było! A z 10 razy wchodziłam do neta i sprawdzałam adresy... Porażka :(

      I tak podziwiam, że zmieściłaś wszystko do bagażu podręcznego:) Ja wzięłam w sumie mało, a i tak miałam prawie pod limit kg.

      Usuń
  7. zdrowiej! i oddaj mi te lakiery z Essie, bo skoro jesteś chora to nie możesz ich używać, ja się nimi zajmę xDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Phi :P One pomagają mi wyzdrowieć, nie oddam!:P

      Usuń
  8. Marcepanowe figurki wyglądają przeuroczo :)! A ten krem do rąk tak wygląda, że aż chce się używać ;). Ciekawa jestem zapachu :D Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego miałam problem z ich wyborem :P
      A malinowy krem do rąk podobno pachnie bosko, tylko że z nawilżaniem już gorzej, ale zobaczymy. Może mi przypasuje:)

      Usuń
  9. ja już pisałam, że chętnie zobaczę zdjęcia. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzięki za komentarz u mnie, warto jednak do mnie powracać;) Obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
  11. Żele pod prysznic z Balea są rewelacyjne, o cenie nie wspominając ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena naprawdę jest bardzo korzystna. Ciekawa jestem jak będą się te żele sprawować pod prysznicem:)

      Usuń
  12. Kochana super zakupy i czekam na Twoja relację z Budapesztu:) Zdrowiej !

    OdpowiedzUsuń
  13. O nie! Jestem zazdrosna! O ile o essie nie bo mam pod dostatkiem tak o balea jak najbardziej! :D Niedobra!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale fajne rzeczy sobie przywiozłaś! Zwłaszcza te baleowe cudowne! I bardzo Ci ich zazdraszczam ;)
    Będąc w Rzymie natknęłam się na Lusha (przypadkiem xD), ale nie weszłam, bo bałam się, że zbankrutuję i że nie będę wiedziała, co kupić, a etykietek po włoski nie zrozumiem. Po powrocie do Polski żałowałam trochę, ale też sobie przypomniałam, że Lush ma być u nas niebawem, więc cos sobie zamówię od nich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, podobno Lush ma być u nas w przyszłym roku. Odbijemy sobie! :)
      Co do Balea, to naprawdę szczerze żałuję, że tej firmy nie ma u nas :( Mam wrażenie, że jest zdecydowanie fajniejsza niż Alterra.

      Usuń
  15. Malinowy krem do rąk okazał się taki sobie, ale zapach ma ładny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może mi jako tako przypasuje. Nie mogłam go nie kupić właśnie ze względu na zapach. Kusił mnie od dawna!:)

      Usuń
  16. Też skusiłam się na oba malinowe produkty i nie żałuję - ślicznie pachną :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha!:D Chyba bardzo dużo dziewczyn je kupuje:) Już się nie mogę doczekać kiedy zacznę je wypróbowywać:D

      Usuń
  17. Zazdrooooszczę tego kremu malinowego okropnie! : >

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie mogę uwierzyć, że w końcu go mam! ;)

      Usuń
  18. Malinowy krem i żel pod prysznic - kocham. Będziesz zadowolona!:) Figi i czekolady zazdroszcze - chętnie bym też spróbowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już te malinowe kosmetyki pokochałam, choć jeszcze nie miałam okazji używać:)

      Usuń
  19. moje ulubione żele pod prysznic :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś czuję, że będą również moimi ulubionymi:)

      Usuń
  20. ja chętnie poczytam! :)

    Kurczę, zazdroszę Ci tych kosmetyków :D

    A dla lubego hmmm.. król lew? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadłaś! Choć nie tylko, Kaczor Donald i serducho też:)

      Usuń
  21. Fajne zdobycze, też mam ten żel pod prysznic malinowy.

    A dla lubego prosiaczek?

    Dawaj foty z Budapesztu, chętnie popaczę i poczytam conieco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie prosiaczek:D Dla lubego Kaczor, lew i serducho:)

      Już jest post z relacją, więc zapraszam:)

      Usuń
  22. język węgierski zawsze mnie powalał xD kosmetyki zapowiadają się super! zdrowiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie miałam okazji go słyszeć, dopiero jak pojechałam do Budapesztu. Zabójczy:D

      Usuń
  23. świetne łupy, kosmetyki Balea - szkoda że u nas nie są dostępne :(

    OdpowiedzUsuń
  24. Wstyd się przyznać ale najbardziej zazdroszczę słodyczy- uwielbiam marcepan!:)
    Szkoda że u nad te kosmetyki nie są dostępne.. chociaż w sumie lepiej dla portfela:)
    P.S zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześniej za marcepanem nie przepadałam, teraz z kolei bardzo mi posmakował:)
      Także żałuję... Ale może kiedyś;)

      Dziękuję:*

      Usuń
  25. a na flormar się nie zdecydowałaś? :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar zostawić w komentarzu reklamę swojego bloga bez skomentowania w sensowny sposób posta, to nie licz na to, że do Ciebie zajrzę ;) Szanuję pracę innych i chciałabym, aby szanowano moją :)





SZABLON BY: PANNA VEJJS.