Peeling migdałowy Sweet Secret Farmona - pytanie o skład...

sobota, 29 września 2012
Hej!

Dawno nie było tu pielęgnacji, więc postanowiłam przygotować post w tej tematyce. Stanowczo za bardzo skupiłam się ostatnio jedynie na lakierach do paznokci, mój lakieroholizm wziął górę i nie mogłam nie zostawić w sklepie żadnego lakieru, który wydał mi się ciekawy... Niestety maniactwo pogłębiło się przez ten okropny SP i m.in. promocję na lakiery Essie :P

Dziś pokażę Wam peeling, który kupiłam dość dawno, bo zdaje się, że w maju, ale dopiero w sierpniu wykończyłam poprzedni. Jest to produkt dość dobrze znanej powszechnie firmy - Farmona z serii zwanej "Sweet secret", czyli "Słodka tajemnica". Brzmi kusząco, nieprawdaż?:D Ja wybrałam wersję migdałową ze słodkimi truflami. Kierowałam się chyba głównie uwielbieniem do trufli :P Na początek może trochę słów z etykiety:



SKŁAD: aqua, cocamidopropyl betaine, parfum, simmondsia chinensis seed powder, glycerin, acrylates, alkyl acrylate crosspolymer, propylene glycol, prunus amygdalus seed extract, peg-40 hydrogenated castor oil, theobroma cacao extract, pumice, panthenol, diazolidinyl urea, iodopropynyl, butylcarbamate, sodium hydroxide, disodium edta, ci 19140, ci 16255, benzyl benzoate, coumarin.

OPIS: Słodka uczta dla ciała i zmysłów! Wyjątkowy kosmetyk o przyjemnej, aksamitnej konsystencji i zniewalającym, słodkim zapachu został stworzony do mycia i pielęgnacji ciała, dla osób, które cenią produkty naturalne i chcą podarować sobie chwile przyjemności. Specjalnie opracowana, bogata receptura, na bazie ekstraktu ze słodkich trufli i migdałów nie narusza równowagi lipidowej i nie wysusza skóry, poprawiając jej kondycję i wyglad. Łagodne środki myjące i peelingujące drobinki dokładnie oczyszczają skórę, usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka, poprawiając mikrokrążenie i pobudzając skórę do odnowy. Regularne stosowanie migdałowego peelingu pod prysznic zapewnia uczucie wypielęgnowanej i aksamitnie gładkiej skóry, a wyjątkowo apetyczny, zniewalająco słodki zapach uwalnia od stresu, wycisza i relaksuje, wprowadzając w stan ogólnego odprężenia i zadowolenia.

Uff... Nie można było naprawdę już krócej?;)

SPOSÓB UŻYWANIA: Peeling nanieść na zwilżoną skórę wykonując delikatny masaż, a następnie spłukać ciepłą wodą.




MOJA OPINIA:  Z ciekawości chciałam przeanalizować skład kosmetyku. Wiadomo, chemikiem nie jestem, kosmetologiem też nie, więc moje poszukiwania będą czysto teoretyczne. Wszystko było w porządku do czasu gdy w wyszukiwarkę wklepałam "propylene glycol". Wyskoczyła mi ta oto strona: KLIK, na której przeczytać można:

"Stosowane w wielu kosmetykach jako rozpuszczalnik.
Działają rakotwórczo. Silnie toksyczny w razie spożycia (uszkadza wątrobę, układ nerwowy i nerki). Resorbują się ze skóry do krwi i limfy. Uszkadzają nabłonki, tkankę łączną i mięśniową. Zastosowane na skórę wysuszają naskórek, ale równocześnie podrażniają gruczoły łojowe i apokrynowe wywołując stan zapalny i wysięki wokół gruczołów. Uszkadzają powłoczki włosów. Wywołują podrażnienie naskórka i skóry właściwej, świąd i kontaktowe (alergiczne) zapalenie skóry.
Łój i złuszczone keratynocyty z glikolami tworzą substancję zatykająca ujścia gruczołów.
W pachwinach i wokół narządów płciowych powodują wypryski drobnopęcherzykowe przechodzące potem w strupki i rozpadliny. Kosmetyki zawierające glikol propylenowy w razie dostania się do oczu powodują zapalenie gałki ocznej i spojówek, co objawia się łzawieniem, pieczeniem, świądem i opuchnięciem powiek. Uszkadzają strukturę lipidowo-proteinową błon komórkowych. Wdychane podczas używania aerozoli z kosmetykami uszkadzają nabłonki układu oddechowego i powodują kaszel oraz nieżyt. Uszkadzają komórki krwi i szpik kostny. W neuronach i w mięśniach zaburzają procesy przewodzenia podniet i proces skurczu. Nie stosować w czasie laktacji i ciąży."

 Z reguły staram się nie popadać w paranoję. Ale teraz sama nie wiem, czy mam się bać? Z analizą reszty składników w tym momencie dałam już sobie spokój. W tym momencie zaczęłam mieć mieszane uczucia...

Jeśli chodzi o samo stosowanie kosmetyku, ma on przyjemny zapach, rzeczywiście jest to połączenie trufli z migdałami, choć mi przypomina również marcepan (wybaczcie, chyba ten marcepan padł mi na mózg po wizycie w Muzeum marcepanu na Węgrzech:P).
Jak widać na załączonym zdjęciu, konsystencję peelingu nazwałabym raczej żelkową, koloru miedzianego, z czarnymi, peelingującymi drobinkami.

Jeśli chodzi o funkcję chyba najbardziej podstawową peelingu - czyli zdzieranie, według mnie radzi sobie z tym naprawdę bardzo dobrze. Po umyciu skóry tym produktem, jest ona gładka, a zapach podczas procesu mycia rzeczywiście jest miły i nie nachalny.
Gorzej jest niestety z wydajnością, użyłam peelingu na całe ciało ok. 4-5 razy, a jego już prawie nie ma...
Gdyby nie składnik, który Wam przytoczyłam, pewnie kupiłabym kolejne opakowanie, ale w innej gamie zapachowej. Może jednak się mylę i nie ma co panikować? Jakie macie zdanie dziewczyny?

ILOŚĆ: 225 ml
DOSTĘPNOŚĆ: sklep Farmony online www.sklep.farmona.pl ; Drogerie Natura, Rossman oraz inne drogerie.
CENA: 12zł


S.

68 komentarzy:

  1. Glikolu propylenowego unikam jak mogę, ale bardziej w kosmetykach do twarzy. Masakrycznie mnie po nim zsypuje :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zwracałam uwagi wcześniej na skład kosmetyków, postanowiłam dopiero robić to od teraz, wiec nie wiem jak u mnie z poprzednimi kosmetykami do twarzy... Ale widać, że substancja wpływa na niektórych szkodliwie:(

      Usuń
  2. Dziwna sprawa, a czy zauważyłaś u siebie jakieś zmiany skórne po użyciu tego peelingu ?
    Bo sam opis tego składnika wygląda przygnębiająco...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie. Ale z opisu wynika, że szkody mogą powstawać przez jakiś czas... Nie wiem już sama, chyba nie można popadać w paranoję, skoro kosmetyki są wypuszczane do sprzedaży...

      Usuń
  3. Też go używałam, u mnie był trochę dłużej niż na 4-5 użyć, więc mogłam zaobserwować czy coś się dziwnego dzieje. Nic takiego nie zauważyłam. Mogę go spokojnie polecić za zapach, konsystencję i ogólne działanie, ale jeśli ktoś ma obawy co do szkodliwości niech może popróbuje najpierw na niewielkim kawałku skóry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na szczęście też nie wywołał podrażnień...

      Usuń
  4. szczerze przerażają mnie te wszystkie szkodliwe substancje występujące w kosmetykach. :(

    OdpowiedzUsuń
  5. kurcze dziwna sprawa.. ja chyba jednak bym nie kupila dalej tego peelingu..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie się zastanawiam... Kuszą te wersje, ale muszę spojrzeć na składy innych peelingów:)

      Usuń
  6. swoją drogą zapraszam na moje blogowe rozdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. mam inny zapach i bardzo lubię, u mnie nic się nie dzieje

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nigdy takiego nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. muzeum marcepanu - coś dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. A mi nawet w takiej formie przypadł do gustu:)

      Usuń
  11. Nie miałam nic z tej serii i jakoś nie czuję się zachęcona!;) Widzę nowy wygląd bloga:DDDD

    PS. W. odebrał dziś pomadki! ;> W poniedziałek po pracy wyśle bo dziś już poczta zamknięta była. Ale są, wszystkie!:D Dla Ciebie i Karo:DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, nie czuję się zdziwiona :P A nowy wygląd jest już jakiś czas :)

      Dziękuję raz jeszcze:*:*

      Usuń
  12. miałam i nienawidziłam go
    ale lubię jego waniliową siostrę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pierwszy raz o nim słyszę, nigdy wcześniej nie używałam nic z tej serii













    OdpowiedzUsuń
  14. Ja i tak mam ochotę na któryś z peelingów z tej serii... Ale jeśli chodzi o niektóre składniki, to wolałabym nie wiedzieć o ich potencjalnie szkodliwym działaniu... Przeraża mnie to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko też mam nadal ochotę na peelingi z tej serii :P

      Usuń
  15. Ja raczej nie wnikam aż tak w sklad kosmetyków, czytam tylko, czy jest alkohol, parafina, sls i takie inne bardziej znane rzeczy, reszte musiała bym sprawdzać przy pomocy google :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz też zabawiłam się w reaserchera i wklepywałam w google składy. Inaczej sama nie wiedziałabym co to wszystko jest;)

      Usuń
  16. Ja mam waniliowy i go ubóstwiam. W sumie nie wczytuję się aż tak bardzo w składy, bo nagle się okaże, że przez to wszystko co używam już dawno powinnam umrzeć.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na waniliowy mimo wszystko tez mam chęć :)

      Usuń
  17. dziekuje za komentarz. Zapraszam do siebie czesciej, moze nawet na stale. Dodaje do obserwowanych i na pewno tu wroce. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Szkoda, ze nie jest wydajny, bo wydaje się naprawdę ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Łojej... to ja już sama nie wiem, niby to są niewielkie ilości, ale z drugiej strony można spokojnie znaleźć podobne produkty z łagodniejszym składem... Hm.

    OdpowiedzUsuń
  20. to straszne, ale jest coraz więcej kosmetyków zawierających składniki rakotwórcze :O podobno Body Shop jest pod tym względem bezpieczny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W TBS raczej rzadko kupuję ze względu na wysoką cenę...

      Usuń
  21. Oj lecą, lecą, okropnie szybko! Peeling wygląda bardzo kusząco, tyle ten skład...

    OdpowiedzUsuń
  22. A co do BingoSpa ostatnio znalazłam w małym sklepiku w Lublinie, ale ceny były z kosmosu, a i wybór nieduży, sto razy bardziej opłaca się złożyć większe zamówienie i pokryć koszt przesyłki :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Do tej pory mam tylko jeden kosmetyk z tej serii, ale planuję już zakup kolejnych ( tylko zmniejszę zapasy) - ja mam Peelingujący żel pod prysznic Słodkie Cappuccino i Tiramisu i jest super dla mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cappuccino i Tiramisu?? Kurde.. A co tam skład, muszę kupić:D

      Usuń
  24. Mnie akurat ten składnik nie szkodzi i nie popadam w paranoję- staram się ;) Ogólnie liczą się preferencje mojej skóry, nie rozkładam kosmetyku na części. Unikam pewnych rzeczy ale bez przesady.

    Nie ma gotowej recepty i nawet eko potrafi podrażniać/uczulać i nie działa zgodnie z przeznaczeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z ciekawości rozebrałam go na części i się przeraziłam. Teraz chyba będę zwracać uwagę jedynie na podstawowe szkodliwe substancje.

      Zgadzam się z tym - dopiero teraz o tym pomyślałam:)

      Usuń
  25. Zapraszam do zabawy:)
    http://tylkopolskiekosmetyki.blogspot.com/2012/09/tag-kosmetyczne-porzadki-zuzycia.html

    OdpowiedzUsuń
  26. Tych składników jest znacznie więcej, wystarczy zwykły szampon do włosów a tam się roi od rakotwórczych substancji. Jednak gdyby było aż tak szkodliwe produkt nie zostałby wypuszczony na rynek, tak mi się wydaje. Ja szukam produktów eko i bez takich ulepszaczy, ale jest to bardzo trudne :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba masz rację z tym wypuszczaniem na rynek...

      Usuń
  27. Myślę, że obecnie trudno o dobre, niedrogie kosmetyki pozbawione jakichkolwiek substancji szkodliwych, rakotwórczych, zapychających pory, itp.
    Ja chętnie skuszę się na wypróbowanie tego peelingu, bo nie ma w składzie parafiny, która mnie zapycha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz pewnie rację :)
      Mimo wszystko ja chętnie skuszę się na inne peelingi Farmony. Postanowiłam przystopować z moimi obawami;)

      Usuń
  28. Ja się muszę skusić na waniliowy, podobno jest dobrym zdzierakiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam okazji testować waniliowego, ale też mimo wszystko mnie kusi:)

      Usuń
  29. Odpowiedzi
    1. Zapachy są w miarę ok, choć niekiedy pachną sztucznością:)

      Usuń
  30. hehe, właśnie opycham się cukierkami i ciekawe czy ta mniejsza kiecka dalej będzie dobra :P

    OdpowiedzUsuń
  31. Hmmm zaniepokoiłaś mnie tym składem, ale z tego co pamiętam chyba wiele kosmetyków ma w sobie ten składnik... :( ja niestety nie jestem ekspertem od analizy składów, więc szerzej się nie wypowiem..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ekspertem nie jestem, dlatego nie miałam pojęcia czy martwić się czy nie. Ale chyba nie można jednak popadac w paranoję jak niektóre dziewczyny napisały:)

      Usuń
  32. Peelingu nie miałam, ale miałam balsam i zapach mi się strasznie podobał ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Zostałaś oTAGowana ! Zapraszam po więcej informacji na mojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar zostawić w komentarzu reklamę swojego bloga bez skomentowania w sensowny sposób posta, to nie licz na to, że do Ciebie zajrzę ;) Szanuję pracę innych i chciałabym, aby szanowano moją :)





SZABLON BY: PANNA VEJJS.