Inglot nail whitener + spotkanie warszawskich blogerek

Hej dziewczyny!

Ostatnio chwaliłam się zakupami... Ale już dosyć tego dobrego, jeszcze pomyślicie, że ja taka chwalipięta jestem:D Ogólnie, stwierdziłam, że powinnam przystopować, dziś znów kupiłam kolejne lakiery... Zdałam sobie sprawę, że lekko już przesadzam, dlatego mam nadzieję, ze moja silna wola uruchomi się i poprzestanę na tych naprawdę najważniejszych rzeczach. Poza tym, idzie październik, zaczną się zajęcia na studiach i w moim przypadku pewne dodatkowe sprawy, więc będę miała zdecydowanie mniej czasu na bieganie po drogeriach;)

Ale koniec użalania się, przejdźmy do konkretów. Przed Wami Inglot nail whitener, nr. 04. Moja przygoda z Inglotem rozpoczęła się baardzo dawno temu, niestety w miarę używania Inglota stwierdziłam, że stosunek jakości do ceny jest niski, więc przeniosłam się na inne marki. Przed wyjazdem na Gran Canarię jednak, a dokładniej na lotnisku, postanowiłam zrobić mały wyjątek - kupiłam polecany przez kilka blogerek lakiery Inglota, który ma za zadanie wybielać płytkę paznokcia i przy okazji dawać efekt zadbanych paznokci. Jak to było u mnie?


UŻYCIE: Buteleczka 15ml zawiera z pozoru mleczny lakier, jednak nakładając go na paznokcie otrzymamy przezroczysty efekt. Pędzelek jest standardowy dla Inglota - dość długi i cienki, ale maluje się nim bardzo przyjemnie. Być może ktoś ubóstwiający szerokie pędzelki (np. tych z Essie :P) może być sceptycznie nastawiony, nie ma jednak co się zrażać;)



KONSYSTENCJA: wydaje mi się, że nie trudno określić konsystencję lakieru przezroczystego - jest on rzadki, jak sama nazwa wskazuje - niekryjący. Nie nastręcza ona jednak problemów. Na paznokciach mam 3 warstwy, których schnięcie nie jest w ogóle uciążliwe. Trzeba oczywiście przez jakiś czas wstrzymać się z różnymi ręcznymi pracami, wtedy otrzymamy naprawdę bardzo ładny efekt, zadbanych dłoni i paznokci (moje takie zadbane nie są, ale cóż :P)

TRWAŁOŚĆ: Niektóre z Was pewnie najbardziej interesuje żywotność lakieru - ja użyłam go pierwszy raz podczas pobytu na Gran Canarii, drugi nie dawno na wesele. Za pierwszym razem trzymał się 3 dni, ale trzeba w to wliczyć kąpiele w basenie, co chcąc nie chcąc jednak wpływa na odpryski. Za drugim razem miałam ten lakier 3 dni już bez odprysków, ale zmyłam, bo mi się znudził. Podejrzewam, że spokojnie przetrwałby 5 dni.



Podsumowując - polecam. Swoją drogą, moja mama pewnie napisałaby to samo, bo sukcesywnie podkrada mi ten lakier :P w efekcie widać pierwsze prześwity w butelce. Lakier doskonale nadaje się na codzień do pracy, do szkoły (pamiętam jeszcze jak nie pozwalano nam malować paznokci...;) ), ale również i na uroczystości, kiedy nie macie czasu lub po prostu nie potraficie zrobić frencha tak by wyszły proste kreski (niestety wciąż sama mam z tym problem) lub po prostu nie chcecie wydawać pieniędzy na manikiurzystkę. Za 21 zł polecam jak najbardziej :)

Dostępność: punkty Inglota
Cena: 21zł

Przy okazji chciałabym zaprosić wszystkie dziewczyny mieszkające w Warszawie oraz dziewczyny mające możliwość przyjechać do stolicy na spotkanie warszawskich blogerek:



S.

26 komentarzy:

  1. ładny kolor, lubię czasami pomalować sobie paznokcie na takie delikatny i subtelny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, czasem lubię odpocząć od kolorów:)

      Usuń
  2. Widać taki subtelny mleczny kolor, bardzo ładny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. do frenczyka jak najbardziej :> solo? wole kolorki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam kiedyś podobny lakier z Yvesa Rochera :)

    OdpowiedzUsuń
  5. chyba go sobie dopiszę do listy zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cholera, szkoda, że do Wawy mam daleko, mam nadzieję, że kiedyś nadrobimy :)

    Co do lakieru to od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie, ale dopiero Twoja recenzja mnie przekonała do zakupu całkowicie. Wreszcie zapuściłam paznokcie i brakuje mi takiego lakieru na szybko. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajny efekt! Faktycznie podobny do Mademoiselle :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana informuję, że Twój blog otrzymał ode mnie odznaczenie So Sweet Blog Award:)
    Pozdrawiam i zapraszam do zabawy!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. http://kosmetyczka-agaty.blogspot.com/2012/09/so-sweet-blog-award.html :))))))

    OdpowiedzUsuń
  10. nie lubie lakierow inglota;p sa inne tansze i lepsze:D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak tylko znajdę chwilę czasu to polecę kupić tą pomadkę rimmela, mam nadzieję że jakoś się opanuję i nie kupię przy okazji miliona innych niepotrzebnych (ale zawsze się przydadzą) rzeczy.
    Dzięki za podpowiedź, Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. no niestety te lakiery z GR są lipne, ale tylko pod względem trwałości ;p a co do spotkania - ciekawe czy się doczekam czegoś w moich rejonach ;p albo po prostu zwalę się na Wasze warszawskie spotkanie :D:D

    OdpowiedzUsuń
  13. kiedy ja się wstyyydzę xD i jaka ja tam "warszawska" :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie dziwię się, że jesteście z mamą zadowolone, bo lakier wygląda naprawdę dobrze :))

    OdpowiedzUsuń
  15. ten lakier wygląda ślicznie na paznokciach, bardzo naturalnie :)
    od niedawna prowadze bloga, liczę na Twoje wsparcie, zajrzyj do mnie w wolnej chwili:)

    OdpowiedzUsuń
  16. sprawdzila, jestem w wwie dzien wczesniej, a pote jade do paryza znow.. :c a produkt inglot znany i lubiany ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. this is incred, love the photos
    Great post, thanks for sharing!

    if you like we can follow each other on bloglovin :)
    let me know!
    STYLE DECORUM

    OdpowiedzUsuń
  18. Dużo słyszałam o tym produkcie i bardzo podoba mi się efekt. Na razie mam wielką ochotę na kolorowe lakiery do paznokci, ale myślę, że jak mi się znudzi to kupię w końcu ten "wybielacz".

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja w Warszawie jestem tylko na ten weekend, a chtnie bym wpadla ;(

    OdpowiedzUsuń
  20. JAKIE MASZ PIĘKNE PAZURKI <3

    KONKURS na moim blogu! Do wygrania zegarki i bransoletki, zachęcam do wzięcia udziału :)

    OdpowiedzUsuń
  21. daje efekt podobny do odżywek eveline

    OdpowiedzUsuń