Krem przeciw potliwości stóp FARMONA

piątek, 20 lipca 2012
Hej dziewczyny,

Dziś pokażę Wam jeden z produktów, który dostałam na spotkaniu bloggerek kosmetycznych 1 czerwca w Warszawie. Stosuję go już przynajmniej ze 3 tygodnie, wcześniej nie odczuwałam musu korzystania z tego stypu kosmetyków, ale postanowiłam, że skoro go dostałam, to powinnam spróbować, poza tym jest lato, często odsłaniamy nasze stopy (no, chyba, że lato jest deszczowe tak jak w zeszłym roku, ale mam nadzieję, że powtórki z rozrywki nie będzie ;) ), warto więc o nie odpowiednio zadbać.
Mowa o produkcie firmy FARMONA - kremie przeciw nadmiernej potliwości stóp z szałwią z serii Herbal Care.




Po rozsmarowaniu


To zaczynamy recenzję;)


Opakowanie: Opakowanie to klasyczna tubka o pojemności 100ml, charakterystyczna, jak zdążyłam zauważyć, w drogeriach dla kremów do stóp. Jest poręczna, z aplikacją i wyciskaniem produktu nie ma żadnego problemu. Co ważne dla kobiet - tubkę otwiera się prosto dzięki wcięciu, dlatego nie musimy się martwić o połamane paznokcie lub zdarty lakier do paznokci.

Co zapewnia nam producent? Przede wszystkim naturalną ochronę przed potliwością stóp. Ekstrakt z szałwi lekarskiej wpływa na prawidłową pracę gruczołów potowych chroniąc nasze stopy przed poceniem i nieprzyjemnym zapachem. Odbywa się to poprzez kontrolowanie i spowalnianie wydzielania potu - nasze stopy mają pozostać suche i świeże. W kremie znajduje się również biosiarka, która chroni przed bakteriami i grzybami - również zapobiega występowaniu przykrego zapachu. Z kolei mentol pozostawia uczucie przyjemnego chłodu na stopach i wrażenie świeżości.
Producent twierdzi, iż po regularnym stosowaniu produktu skóra stóp stanie się aksamitnie miękka i gładka, a przy tym sucha i pozbawiona przykrego zapachu.
Krem nie zawiera również parabenów, sztucznych barwników i alkoholu.

Konsystencja: Trochę trudno mi opisać jego konsystencję. Jest to krem - jak widzimy po białej barwie przed rozsmarowaniem i po rozsmarowaniu - przezroczystej. Mam jednak wrażenie, że tak naprawdę jest żelo-kremem, bowiem rozsmarowywanie idzie trochę opornie, musimy trochę powcierać kosmetyk zanim uzyskamy przezroczystą konsystencję.

 Wydajność: Jak pisałam powyżej, krem stosuję już jakieś 3 tygodnie, raczej na noc, niekiedy jak mam czas, również w dzień, a trzymając w ręku tubkę mam wrażenie, że kosmetyku jest jeszcze naprawdę sporo. Dodatkowym plusem jest 33% gratis.

Zapach: Tu niestety według mnie firma się nie popisała. Kiedy po raz pierwszy otworzyłam tubkę i posmarowałam kremem stopy, szczerze mówiąc jedyną myślą jaką miałam w głowie było: "Rany, jak to strasznie cuchnie!". Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie na początku zapach ten był wręcz nie do zniesienia. Musiałam wstrzymywać oddech podczas aplikacji. Potem stopniowo przyzwyczajałam się, teraz zapach mi już nie przeszkadza, ale mimo to nie zaliczę go na pewno do przyjemnej dla nosa woni.

Działanie: Czy zapewnienia producenta się u mnie sprawdziły? Cóż, na pewno skóra stóp jest bardziej miękka. Aksamitna raczej nie, ale zauważyłam, że firmy bardzo lubują się w umieszczaniu tego przymiotnika na kosmetykach:P Jeśli chodzi o sprawę potliwości stóp i niwelowania przykrego zapachu - myślę, że kosmetyk trochę pomógł. Plusem jest zawartość naturalnych składników i brak parabenów, alkoholu itp.

Ocena i czy polecam? Szczerze mówiąc ciężko jest mi stwierdzić, czy kupiłabym ten kosmetyk aby używać go ponownie. Na rynku jest zapewne wiele innych o podobnym działaniu, w dodatku posiadających zdecydowanie ładniejszy zapach. Ale kto wie. Ci, którzy nie próbowali - można spróbować, kosmetyku nie odradzam ale też bardzo szczególnie nie polecam. :)

Dostępność: Dostałam ten krem na spotkaniu kosmetycznym bloggerek, ale myślę, że powinien znajdować się w każdej drogerii oferującej kosmetyki Farmona. Z tego co wiem, można je dostać w niektórych aptekach, gdzieś czytałam, że nawet w Almie. Oprócz tego oczywiście ich strona internetowa: www.farmona.pl

Cena:  7zł/100ml


S.

6 komentarzy:

  1. Oddałam go mamie... A śmierdzi faktycznie :P ten ich krem do rąk z aloesem nawet jakoś ładnie nie pachnie, brr.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm, pralinowy, już sama nazwa brzmi kusząco, z resztą ja uwielbiam wszystko co słodziaste!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam żel z Biedronki, konsystencja jest kiepska i praktycznie żel sam wyłazi z opakowania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz super bloga, jak znajdziesz czas zapraszam do siebie. Miło będziesz jak zostawisz po sobie jakiś ślad =)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo Cię przepraszam, że co chwilę zmieniam zdanie z tym rozdaniem, ale nie byłabym w stanie wybrać jednej osoby. Teraz należy podać przykładowy tytuł dla bloga. Obiecuję, że to już ostatnia zmiana :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar zostawić w komentarzu reklamę swojego bloga bez skomentowania w sensowny sposób posta, to nie licz na to, że do Ciebie zajrzę ;) Szanuję pracę innych i chciałabym, aby szanowano moją :)





SZABLON BY: PANNA VEJJS.