Sleek Rose Gold, nudziaki

wtorek, 3 stycznia 2012
Witam Was w nowym roku pierwszą notką w 2012! Mam nadzieję, że wrażenia z sylwestrowej nocy są jak najbardziej pozytywne :) Ja wytańczyłam się i o dziwo nawet udało mi się wykorzystać umiejętności nabyte na kursie tańca :P I szczerze mówiąc już 1 stycznia nie mogłam się doczekać kiedy będę miała okazję zajrzeć do drogerii. Tak nabrałam apetytu przez Wasze notki! Na początek pokażę Wam moje wczorajsze i dzisiejsze zdobycze, które wkrótce zostaną bardziej szczegółowo przedstawione na blogu.







A teraz jeden z produktów, który zamówiłam na Allegro jeszcze przed świętami, czyli róż do policzków Sleek Rose Gold.




Okres używania: tydzień
Plusy:
+ bardzo dobra pigmentacja
+długo się utrzymuje na twarzy
+ dość niska cena na Allegro
+ oryginalność: róż posiada delikatne, złote drobinki, dzięki którym buzia jest ładnie rozświetlona.
+wygląda na wydajny
+ ładne, dość eleganckie opakowanie z lusterkiem.

Minusy:
- ciężko się go otwiera (niestety lakier na paznokciach ucierpiał...)


Dawno już szukałam takiego różu, który nie byłby jednocześnie bardzo widoczny na mojej twarzy, ale także i dający fajne, nietuzinkowe rozświetlenie. Początkowo zastanawiałam się czy dokonałam dobrego wyboru - zastanawiałam się nad różami Sleeka bez drobinek, ale kiedy użyłam go po raz pierwszy, stwierdziłam, że na długo się w nim zakocham. Po prostu polecam :)

Tak wygląda na skórze:

I tradycyjnie nasza mania, czyli lakiery. Dziś w różnych odcieniach "nude".

Bell Air Flow Lotus Effect, nr 707. Firmę Bell poza eylinerem, poznałam kiedy weszła do Natury. Niestety w dalszym ciągu nie w każdej Naturze można ją spotkać, ale może to i dobrze, bo miałabym kolejną pokusę... Lakier wpada w jasny brąz i jest trwały. Z czasem trochę ściera się na końcówkach.



Golden Rose nr 264, nie dawno znów powróciłam do lakierów GR. Niestety rzadko bywam w miejscach, gdzie je sprzedają. Ten nudziak bardziej wpada w róż niż w brąz, co bardzo mi się spodobało po kilku "brązowych" nudziakach. Takze dość trwały, po 3 dniach schodzą mi końcówki.

I mój ulubiony nudziak z Rimmel Beige Style, nr 365. Niekiedy wpada w beż, znów innym razem w róż. I jest naprawdę bardzo trwały! Dlatego ten polecam najbardziej. Jest najdroższy z wyżej przedstawionych (cena ok.20 zł lub troszkę ponad), ale wart ceny.





S.


http://aboutbeingbeautifull.blogspot.com/2011/12/moje-pierwsze-rozdanie.html

http://sophieczerymoja.blogspot.com/2011/12/rozgrzewajajace-niczym-goraca-czekolada_29.html



9 komentarzy:

  1. Uwielbiam odcienie nude, nawet mam aktualnie pazurki pomalowane Rimmelem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że ktoś powiela moje uwielbienie do nudziaków:D

    S.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku, nigdzie nie mogę dorwać tego peelingu rossmanowego :( byłam już tylu rossmanach...
    Też lubię nudziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Róż ze sleeka super muszę wypróbować i w końcu go kupić:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za podpowiedź:) ale ja mam dostęp do Rossmanów w Radomiu i Lublinie
    No nic, będę szukać dalej!

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie w rossmanie nie mogę nigdy dorwać tego peelingu, a muszę koniecznie go mieć. A róż ze sleeka ma przepiękny odcień.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest! Nareszcie działa! :)

    Widzę, że miałaś udane zakupy! Ja też skusiłam się na ten peeling z Isany, zobaczymy jak się sprawdzi :) Podobają mi się też te lakiery brokatowe z Sensique, ale jak sobie pomyślę o zmywaniu Hello Holo czy Circus Confetti z Essence, to od razu mi się odechciewa kolejnych brokatów, mimo, że swatche w internecie są przepiękne! Zwłaszcza Fireworks i Confetti! :)

    No i zazdroszczę Rose Gold! Też mam go w planach, ale najpierw muszę trochę pozużywać to co mam już w swoich zasobach ;)

    Lakier 264 uwielbiam szczerą miłością, chociaż nie powiedziałabym, że to nude idealny. Polecam Ci też odcień 208, to taki różobeż, dużo jaśniejszy i bardziej zbliżony do koloru skóry - dla mnie rewelka! :)

    Pozostałe kolory tzn. Rimmel i Bell też są świetne. U mnie w Naturze nie ma Bell, ale jak będę w Hebe to przyjrzę się ich lakierom :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kończąc temat lakierowy (a przynajmniej na dzisiaj ;))...

    Hebe jest na Al. Jerozolimskich na przeciwko Smyka (obok KFC) i gdzieś na Solcu, ale ten "Smykowy" na pewno łatwiej znaleźć ;) Na pewno mają Essence, Bell, IsaDorę, a reszta to standard Rimmel, MaxFactor, Maybelline itp

    Natomiast lakiery Golden Rose, a na pewno te z proteinami, znajdziesz w drogerii Jasmin w podziemiach Dworca Centralnego. Na zewnątrz Tarasów jest taka jakby ściana pod fontannę i za nią jest wejście do podziemi. Tam idziesz parę kroków do przodu i po lewej stronie jest Jasmin ;) Mają tam dwie szafy Essence, w tym limitki, które nie trafiają do Natur (mieli 50's girl reloaded, a teraz Cirus Circus), mają Paese, Hean, Eveline, MIYO, Golden Rose i jeszcze coś się pewnie znajdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj chciałabym przetestować róż sleeka

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar zostawić w komentarzu reklamę swojego bloga bez skomentowania w sensowny sposób posta, to nie licz na to, że do Ciebie zajrzę ;) Szanuję pracę innych i chciałabym, aby szanowano moją :)





SZABLON BY: PANNA VEJJS.